„Muszą być wyprodukowane”. Niemcy odniosły się do zamieszania z przekazaniem czołgów Polsce

„Muszą być wyprodukowane”. Niemcy odniosły się do zamieszania z przekazaniem czołgów Polsce

Steffen Hebestreit, rzecznik rządu Niemiec.
Steffen Hebestreit, rzecznik rządu Niemiec. Źródło: Newspix.pl
Rzecznik rządu Niemiec odniósł się do zarzutu nieprzekazania Polsce niemieckich czołgów w zamian za te, które nasz kraj oddał Ukrainie. Tłumaczył, że czołgi dla Polski trzeba dopiero wyprodukować. – Był wyraźny wniosek o przekazanie najnowocześniejszych Leopardów 2A7, ale problem polega na tym, że sama Bundeswehra ma ich niewielką liczbę – mówił Steffen Hebestreit.

Przypomnijmy: we wtorek, 24 maja, prezydent Andrzej Duda przemawiał podczas Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos. Padły wówczas słowa, które odbiły się szerokim nie tylko w naszym kraju.

„Jest to dla nas duży zawód”

Duda stwierdził, że rząd Niemiec nie dotrzymał obietnicy i nie wysłał naszemu krajowi czołgów, które miały zastąpić te przekazane przez Polskę Ukrainie. Podkreślił, że jest „bardzo rozczarowany” takim obrotem sprawy.

– Jeżeli zostalibyśmy wsparci przez naszych sojuszników z Niemiec jakąś partią czołgów, które stanowiłyby dla nas zastępstwo za te, które oddaliśmy Ukrainie, bylibyśmy bardzo wdzięczni. Mieliśmy taką obietnice, słyszymy, że Niemcy nie będą się chciały z tej obietnicy wywiązać – jest to dla nas duży zawód – skwitował prezydent.

Polska oddała niemal wszystkie poradzieckie czołgi

Warto przypomnieć, że nasz kraj przekazał Ukrainie 240 czołgów produkcji radzieckiej. To niemal wszystkie tego typu maszyny, które znajdowały się na wyposażeniu Wojska Polskiego. To bardzo znaczące wsparcie dla ukraińskich żołnierzy. I nie tylko ze względu na fakt, że z przekazaniem czołgów zwlekają Stany Zjednoczony, Niemcy czy Francja.

Ukraina wchodziła w skład Związku Radzieckiego do jego rozpadu w 1991 r., a większość jej czołgów została wyprodukowana w radzieckich zakładach. Ukraińscy żołnierze nie muszą być szkoleni „od zera” z obsługi czołgów przekazanych przez Polskę, gdyż sami korzystają z niemal identycznych maszyn. Innymi słowy, różnice między czołgami polskimi a ukraińskimi dotyczą tylko zakresu modernizacji.

„Oskarżenia są bardzo poważne”

Zarzuty prezydenta Polski wzbudziły za Odrą spore zainteresowanie. Do sprawy odniósł się m.in. Friedrich Merz, szef największej opozycyjnej partii CDU, który zażądał wyjaśnień od rządu swojego kraju.

— Oskarżenia polskiego prezydenta pod adresem rządu niemieckiego są bardzo poważne. Najwyraźniej rząd niemiecki złożył obietnice (...), które nie zostały dotrzymane. Rząd niemiecki musi teraz szybko wyjaśnić, dlaczego nie wypełnia podjętych zobowiązań — oświadczył Merz.

„Muszą być wyprodukowane”

Stanowisko Niemiec przedstawił w środę rzecznik rządu Steffen Hebestreit. Poinformował, że jego przełożeni są zaskoczeni stanowiskiem Dudy, które ma być wynikiem nieporozumienia. Hebestreit tłumaczył, że rząd Niemiec od początku miał dać do zrozumienia, że „będzie musiał zobaczyć, co może dostarczyć”.

Chodzi o to, że rząd Polski precyzyjnie określił, którego modelu Leopardów oczekuje, a tych jest po prostu za mało na wyposażeniu Bundeswehry. Rzecznik niemieckiego rządu zapewnił jednak, że ich produkcja zostanie zwiększona.

— Rząd federalny jest zdumiony, tak bym to ujął (...) Był wyraźny wniosek Warszawy o przekazanie Polsce najnowocześniejszych czołgów Leopard 2A7, ale problem polega na tym, że sama Bundeswehra ma tylko niewielką liczbę — ok. 50 — tych czołgów (...) W przygotowaniu są kolejne, ale nie stoją one nigdzie na placu budowy ani w fabryce. Muszą być wyprodukowane – wyjaśniał Hebestreit.

Czytaj też:
„Mówię to z przykrością”. Kogo skrytykował szef MSZ Ukrainy na szczycie w Davos?

Opracował:
Źródło: Politico
 0

Czytaj także