Wczesnym rankiem w środę w stolicy Belgii w pobliżu stacji metra Clemenceau padły strzały. Kamery monitoringu zarejestrowały przynajmniej dwóch mężczyzn w kominiarkach z bronią, która przypominała automatyczne karabinki AK.
Strzelanina w Brukseli. Sikorski: Nie słyszałem
Nagrania opublikowała m.in. BBC. Doniesienia potwierdziła też rzeczniczka brukselskiej policji Sarah Frederickx. Zapewniła, że w wyniku strzelaniny nikt nie odniósł obrażeń, ale podkreśliła jednocześnie, iż podejrzani mogą uciekać tunelami metra.
O zdarzeniu poinformował też polski portal dziennik.pl, zamieszczając dodatkowo odnośnik do artykułu w serwisie X. Nietypowo zareagował na niego minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Na link do artykułu odpowiedział dwoma słowami: „Nie słyszałem”.
Polityk szybko jednak zdał sobie sprawę z popełnionej gafy, lub też ktoś zwrócił mu uwagę. Wpisu nie było na X już po kilkunastu minutach. Ślad po nim został tylko w postaci screenów oraz aktywności na koncie @Sikorski2025_fanklub, które powtarza wpisy polskiego ministra.
Strzały w Brukseli. Trwa obława
W związku ze strzelaniną, do której mimo niewiedzy polityka faktycznie jednak doszło, brukselska policja zamknęła stację Clemenceau oraz pobliski węzeł komunikacyjny Brussels-Midi.
W stolicy Belgii zawieszono też funkcjonowanie 2. oraz 6. linii metra na odcinku między stacją Troone w pobliżu siedziby Parlamentu Europejskiego, a Gare de l'Ouest w Anderlechcie.
– Specjalne jednostki policji, służby specjalne i jednostki straży pożarnej, dysponujące odpowiednim sprzętem wysłane do tego tunelu, aby takie poszukiwania prowadzić – mówił w TVN24 korespondent stacji Maciej Sokołowski. Zaznaczał przy tym, że zdarzenie „nie jest traktowane jako incydent terrorystyczny”, na co zwracały uwagę belgijskie służby w oficjalnych komunikatach.
Czytaj też:
Strzelanina w szkole w Szwecji. Wielka akcja służbCzytaj też:
Wpadka w Telewizji Republika. Kaczyński i Rachoń o „zamachu” smoleńskim. Na belce było coś innego
