Białoruś obawia się unijnych sankcji. "Nie chcielibyśmy tego"

Białoruś obawia się unijnych sankcji. "Nie chcielibyśmy tego"

Wiceminister spraw zagranicznych Białorusi Waler Waraniecki pryznał, że "bardzo nie chciałby", by Unia Europejska przywróciła sankcje wobec przedstawicieli władz w Mińsku, które obecnie są zawieszone. - W MSZ będziemy tak jak wcześniej rozpatrywać możliwości realizacji wspólnych projektów, jakie strona białoruska przygotowała i skierowała do oceny w Brukseli. Chcemy iść naprzód. My, MSZ Białorusi, powinniśmy pracować tak, by rozwijać dialog i kontakty. I będziemy tak robić - powiedział Waraniecki, cytowany przez Radio Swaboda.

Pod koniec października ministrowie spraw zagranicznych krajów UE przedłużyli na kolejny rok sankcje wizowe wobec przedstawicieli władz Białorusi, utrzymując je jednocześnie w zawieszeniu. UE utrzymała trwające od 2008 roku status quo, kiedy wznowiono dialog polityczny na linii Bruksela-Mińsk i zawieszono sankcje w nagrodę za uwolnienie przez reżim białoruski więźniów politycznych.

UE zaczęła wprowadzać restrykcje wobec Białorusi w 2004 roku, po referendum konstytucyjnym, które umożliwiło prezydentowi Alaksandrowi Łukaszence ubieganie się o kolejne kadencje i rozszerzyła je po zmanipulowanych wyborach prezydenckich w 2006 roku.

Kolejne wybory szefa państwa białoruskiego w minioną niedzielę zakończyły się wielotysięczną demonstracją w Mińsku, brutalnie stłumioną przez milicję. Setki ludzi zostało zatrzymanych i skazanych, w większości na kary do 15 dni aresztu. Pięciu spośród siedmiu kandydatów opozycji jest podejrzanych w sprawie karnej, w której grozi im nawet do 15 lat więzienia. Po głosowaniu, w którym według oficjalnych wyników ubiegający się o czwartą kadencję Łukaszenka uzyskał prawie 80 proc. głosów, OBWE oceniła, że Białorusi "bardzo daleko do wolnych wyborów".

PAP, arb

Czytaj także

 0