Prezydent Serbii: nawet bez referendum wiemy, że nie akceptujecie Kosowa

Prezydent Serbii: nawet bez referendum wiemy, że nie akceptujecie Kosowa

Dodano:   /  Zmieniono: 
Boris Tadić (fot. Wikipedia) 
Prezydent Serbii Boris Tadić skrytykował pomysł przeprowadzenia przez kosowskich Serbów referendum w sprawie zaakceptowania kosowskich instytucji państwowych na ich terytorium. - Referendum pogorszyłoby tylko obecną trudną sytuację - ostrzegł. Media podkreślają, że odrzucenie władzy Prisztiny w takim referendum byłoby z góry przesądzone.

- Cały świat wie, że Serbowie mieszkający na północy Kosowa nie  zgadzają się na zwierzchność kosowskich władz, co sprawia, że  powszechne głosowanie w tej sprawie nie jest konieczne - podkreślił prezydent Tadić. Dodał, że referendum, zaplanowane na 14 i 15 lutego, pogłębiłoby kryzys i "sprowokowałoby reakcję społeczności międzynarodowej". Władze w Belgradzie już wcześniej krytykowały plany referendum podkreślając, że doprowadzi ono do wzrostu napięć w regionie i podważy starania Serbii o członkostwo w Unii Europejskiej.

Starania Serbii o status kandydata do UE napotykają trudności m.in. z powodu odmawiania przez kosowskich Serbów zgody na rządy większości albańskiej w Kosowie. Od połowy tego roku na przejściach granicznych między Serbią a Kosowem panuje bardzo napięta sytuacja - przejścia zostały zablokowane przez kosowskich Serbów w  proteście przeciw obecności celników albańsko-kosowskich przysłanych przez rząd w Prisztinie. W grudniu Serbowie usunęli większość barykad i zawarli z Prisztiną porozumienie w  sprawie funkcjonowania przejść. Zastrzegli jednak, że nie oznacza ono uznania niepodległości Kosowa.

Serbowie stanowią mniej niż 10 procent ludności Kosowa, ale w  jego północnej części są większością. Zarówno kosowscy Serbowie, jak i rząd w Belgradzie nie  uznają ogłoszonej w 2008 roku przez albańską większość deklaracji niepodległości Kosowa, dawnej prowincji Serbii.

PAP, arb