Amerykanie spacyfikują polską prowincję

Amerykanie spacyfikują polską prowincję

Lada dzień Amerykanie rozpoczną wiosenną pacyfikację „polskiej” prowincji Ghazni (fot. EPA/MATIULLAH ACHAKZAI/PAP)
Lada dzień Amerykanie rozpoczną wiosenną pacyfikację „polskiej” prowincji Ghazni i będzie to najpewniej ostatnia wielka operacja amerykańskich wojsk przed 2014 r., gdy zachodnie wojska mają zostać wycofane z Afganistanu.
Choć miejscem ostatniego natarcia Amerykanów ma być prowincja Ghazni, Polacy nie wezmą w nim udziału. Kilka tygodni temu przenieśli się na spokojną północ prowincji, zamieszkaną przez Hazarów, Uzbeków i  Tadżyków, zaś na niebezpiecznym, pasztuńskim południu zluzowali ich Amerykanie z 82. dywizji powietrzno-desantowej, przerzuceni tu z  afgańskiego południa.

Ostatnia akcja w Afganistanie

Wiosną Amerykanie rozpoczną wielką pacyfikację południowego powiatu Andar, głównej twierdzy afgańskich partyzantów w Ghazni. Kontrolując większą część prowincji, partyzanci nie tylko szachują najważniejszą drogę kraju, wiodącą z Kabulu do Kandaharu, ale przerzucają przez Ghazni ludzi i broń z kryjówek w Pakistanie, a nawet przeprawiają się stamtąd na zbrojne operacje pod afgańską stolicę, Kabul. Celem wiosennego natarcia Amerykanów będzie „oczyszczenie" prowincji Ghazni z  partyzantów, zanim zostanie ona przekazana pod kontrolę afgańskiemu wojsku rządowemu (na razie kontroluje ono jedynie stolicę prowincji, miasto Ghazni).

Pacyfikacja Ghazni potrwa do lata i będzie najpewniej ostatnią wielką operacją zbrojną Amerykanów w trwającej 11. rok afgańskiej wojnie. Amerykanie wycofują swoje wojska z Afganistanu i już jesienią będzie ich tam za mało, by prowadzić kolejne, wielkie ofensywy.

Afgańskie wojsko przejmuje władzę

Kiedy w grudniu 2009 r. prezydent Barack Obama zdecydował się posłać do Afganistanu dodatkowych 30-40 tys. żołnierzy, mieli oni w cztery lata pokonać afgańskich partyzantów, spacyfikować kraj i przekazać go pod kontrolę rządowi z Kabulu. Pierwszym celem stało się afgańskie południe, prowincje Kandahar i Helmand, będące twierdzą talibów i główną areną afgańskiej wojny. To właśnie tam zostały posłane amerykańskie dodatkowe wojska.

W latach 2010-11, tocząc ciężkie walki, Amerykanie wyparli talibów z  większości Kandaharu i Helmandu (walki wciąż toczą się w górzystej, północnej części prowincji), zabili i wzięli do niewoli setki partyzanckich komendantów, a pod koniec zeszłego roku zaczęli przekazywać spacyfikowane powiaty afgańskiemu wojsku. Zgodnie z pierwotnym planem po spacyfikowaniu afgańskiego południa Amerykanie mieli przerzucić wojska na równie niespokojny wschód, gdzie walczy sprzymierzona z talibami partyzancka armia komendanta Dżalaluddina Haqqaniego i jego synów. Po osłabieniu talibów na południu, wojsko Haqqanich w jego twierdzach w Ghazni i tzw. Wielkiej Paktii wyrosło na najsilniejszą z partyzanckich armii w Afganistanie.

Kosztowna wojna

Koszty afgańskiej wojny i jej rosnąca niepopularność na Zachodzie sprawiły jednak, że w czerwcu zeszłego roku Obama postanowił nie  przerzucać dodatkowych wojsk z południa Afganistanu na wschód, lecz sprowadzić je z powrotem do Ameryki. Do końca 2012 r. z Afganistanu wycofanych zostanie ponad 30 tys. żołnierzy USA. Pozostałych 60-70 tys. (w 2013 r. ma ich być już tylko 40-50 tys.) nie będzie więcej podejmować wielkich natarć przeciwko partyzantom, ani pacyfikacji, a zajmie już wyłącznie utrzymywaniem pod kontrolą opanowanych już terytoriów i  wspieraniem afgańskiego wojska.

Zamiast wielkiej pacyfikacji afgańskiego wschodu i walki z wojskiem Haqqanich, Amerykanie musieli skoncentrować się na mniejszych operacjach w najważniejszych z ich punktu widzenia regionach. Całkowicie zrezygnowano z operacji pacyfikacyjnych na północy i zachodzie Afganistanu, a nawet we wschodnich, graniczących z Pakistanem prowincjach Nangarhar, Laghman, a także w zajętych w większości przez partyzantów Nuristanie i Kunarze. Dwie ostatnie prowincje od połowy kwietnia pacyfikuje afgańskie wojsko, wspierane jedynie przez amerykańskie samoloty i śmigłowce.

Amerykańscy generałowie uznali, że póki wciąż dysponują potęgą ponad 100 tys. żołnierzy, rzucą ich do ostatnich operacji przeciwko partyzantom w płd.-wsch. prowincjach Ghazni i Paktia, a także w  podkabulskich Wardaku i Logarze. Wygrana pozwoli odepchnąć partyzantów od Kabulu, odbierze im kontrolę nad strategicznymi powiatami i przetnie szlaki zaopatrzeniowe z Pakistanu.

ja, PAP

Czytaj także

 0