Była to ósma próba w ramach kosztownych prac nad stworzeniem tarczy antyrakietowej, która chroniłaby Stany Zjednoczone przed nieoczekiwanym atakiem ze strony tak zwanych krajów nieobliczalnych, takich jak Irak, Iran i Korea Północna.
Przedstawiciel Pentagonu podpułkownik Rick Lehner nazwał "frustrującym i rozczarowującym" to, że powodem niepowodzenia próby był defekt stosunkowo prostego mechanizmu odłączającego tzw. pojazd niszczący ("kill vehicle") od rakiety, która wyniosła go z atolu na Pacyfiku ponad atmosferę ziemską, gdzie miał zniszczyć nadlatującą z odległości około 8000 km atrapę wrogiej głowicy.
Próba pochłonęła 100 milionów dolarów. Z ośmiu dotychczasowych powiodło się pięć. Tyle razy udało się trafić pojazdem niszczącym w głowicę wystrzeliwaną z bazy lotniczej Vandenberg w Kalifornii.
sg, pap