Alarm bombowy na pokładzie samolotu lecącego z Ammanu w Jordanii do Dubaju w ZEA był wynikiem nieporozumienia w wyniku awantury między pasażerami a stewardessą.
Samolot jordańskich królewskich linii lotniczych ze 173 osobami na pokładzie leciał ze stolicy Jordanii Ammanu do Dubaju z zaplanowanym międzylądowaniem w stolicy ZEA Abu Zabi. Kilkanaście kilometrów od Abu Zabi pilot poinformował wieżę kontroli lotów, że na pokładzie może być bomba postanowił lądować w trybie awaryjnym. Na ziemi samolot i pasażerowie zostali dokładnie przeszukani; niczego podejrzanego jednak nie znaleziono.
Okazało się, że dwóm pasażerom tak bardzo nie smakował posiłek, że jeden z nich posunął się do stwierdzenia: "gdybym miał bombę, wysadziłbym, ten samolot w powietrze". Stewardessa wzięła jego słowa poważnie i zaalarmowała pilotów, którzy z kolei natychmiast powiadomili lotnisko w Dubaju.
Awantura dla obu pasażerów skończyła się aresztowaniem i parogodzinnym przesłuchaniem. Na razie nie wiadomo, czy grożą im poważniejsze konsekwencje.
em, pap