Jest zgoda brytyjskiego parlamentu na przeprowadzanie nalotów na pozycje Państwa Islamskiego w Iraku. Wykluczono jednak udział w operacji wojsk lądowych.
Decyzja zapadła ogromną większością głosów: 524 do 43. Wniosek złożony przez premiera Davida Camerona wyraźnie ograniczył tę akcję do terytorium Iraku, którego rząd zwrócił się o pomoc, wobec czego naloty nie będą przeprowadzane na terytoria zajęte przez dżihadystów w Syrii. Za poparciem bombardowań opowiedziała się m.in. posłanka labourzystowska Shabana Mahmood: "Jestem też sunnitką i jak większość muzułmanów w tym kraju przeraża mnie i odrzuca to, że ISIL określa się jako prawdziwi sunnici. Nie są. Są plamą na honorze naszej religii" - mówiła.
Lider labourzystów, Ed Miliband również był za bombardowaniami, choć zastrzegł: "ponieważ nie zostaliśmy poproszeni o pomoc przez demokratyczne państwo, byłoby lepiej, gdybyśmy mieli rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ." Jeden z konserwatystów odpowiedział, że "to to samo, co oddanie decyzji Władymirowi Putinowi".
Na sali plenarnej pojawiły się głosy sprzeciwu, np. ze strony labourzysty Johna McDonnella. - To będzie tragedia. Skoro tylko USA i Wielka Brytania się zaangażują, ISIL będzie mógł ogłosić globalny dżihad - a my im to umożliwiamy - mówił deputowany. Nie przewidział jednak, że belgijski parlament również zgodził się na wzięcie udziału w koalicji przeciwko islamistom. 114 posłów było za, 2 przeciwko, a 10 wstrzymało się od głosu.
Premier Cameron nazwał Państwo Islamskie "psychopatycznymi mordercami stosującymi średniowieczne metody i chcącymi nas zabijać". - Zamordowali jednego brytyjskiego zakładnika i grożą zabiciem dwóch kolejnych - mówił. - Czy nam się to podoba czy nie, oni już wypowiedzieli nam wojnę. Nie możemy stanąć z boku i powiedzieć, że nas to nie dotyczy - podkreślał.
Polskie Radio
Lider labourzystów, Ed Miliband również był za bombardowaniami, choć zastrzegł: "ponieważ nie zostaliśmy poproszeni o pomoc przez demokratyczne państwo, byłoby lepiej, gdybyśmy mieli rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ." Jeden z konserwatystów odpowiedział, że "to to samo, co oddanie decyzji Władymirowi Putinowi".
Na sali plenarnej pojawiły się głosy sprzeciwu, np. ze strony labourzysty Johna McDonnella. - To będzie tragedia. Skoro tylko USA i Wielka Brytania się zaangażują, ISIL będzie mógł ogłosić globalny dżihad - a my im to umożliwiamy - mówił deputowany. Nie przewidział jednak, że belgijski parlament również zgodził się na wzięcie udziału w koalicji przeciwko islamistom. 114 posłów było za, 2 przeciwko, a 10 wstrzymało się od głosu.
Premier Cameron nazwał Państwo Islamskie "psychopatycznymi mordercami stosującymi średniowieczne metody i chcącymi nas zabijać". - Zamordowali jednego brytyjskiego zakładnika i grożą zabiciem dwóch kolejnych - mówił. - Czy nam się to podoba czy nie, oni już wypowiedzieli nam wojnę. Nie możemy stanąć z boku i powiedzieć, że nas to nie dotyczy - podkreślał.
Polskie Radio
