Terrorem w pokój (aktl.)

Terrorem w pokój (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Tuż po wymianie więźniów pomiędzy Izraelem a islamskimi bojówkarzami, w Jerozolimie dokonano samobójczego zamachu w autobusie miejskim. Jest wiele ofiar.
Samobójca wysadził się w powietrze w zatłoczonym autobusie na ulicy Gazy w centrum Jerozolimy, tuż obok rezydencji szefa rządu. Autobus właśnie ruszył z przystanku. Kierowca powiedział potem w radiu, że nie zauważył w pojeździe żadnej podejrzanej osoby. W samobójczym zamachu zginęło - obok palestyńskiego sprawcy - dziesięć osób, a ponad 50 - pasażerów i przechodniów - zostało rannych.

W tym czasie Szaron przebywał w swej posiadłości na pustyni Negew.

Do zamachu przyznały się Brygady Męczenników Al-Aksy, ugrupowanie powiązane z organizacją Fatah palestyńskiego przywódcy Jasera Arafata. Zamachowcem był 24-letni Ali Dżaara, palestyński policjant z  Betlejem na Zachodnim Brzegu Jordanu.

Czwartkowy atak w Jerozolimie był pierwszym samobójczym zamachem, jaki miał miejsce w Izraelu od 25 grudnia.

Rząd Izraela natychmiast potępił zamach, jednocześnie oświadczył, że atak nie wpłynie na przebieg rozpoczętej w czwartek wymiany więźniów z fundamentalistyczną organizacją Hezbollah -  odpowiedzialną za wiele samobójczych akcji antyizraelskich.

"Jeśli ktoś chce ostatecznego dowodu, dlaczego musimy zbudować barierę bezpieczeństwa (oddzielającą Izrael od Zachodniego Brzegu Jordanu), to dzisiejszy atak terrorystyczny jest takim dowodem na  potrzebę takiej bariery" - powiedział rzecznik Szarona, Raanan Gisin.

Z kolei władze Autonomii Palestyńskiej potępiły akty przemocy z  obu stron.

Bojowe organizacje palestyńskie zapowiedziały dalsze zamachy. Założyciel Hamasu, szejk Ahmed Jasin powiedział: "Izrael rozumie jedynie język przemocy i siły. Jeśli nie odpowiemy tym samym językiem, wówczas nigdy nie skończą się okupacja i agresja".

Dzień wcześniej, w wyniku operacji armii izraelskiej w Strefie Gazy, zginęło dziewięciu Palestyńczyków.

***

Izrael dokonał wymiany więźniów z radykalną organizacją islamską Hezbollah, mającą swe bazy w Libanie. Porozumienie udało się osiągnąć dzięki mediacji Niemiec.

Izrael wypuścił z więzienia 36 osób związanych z Hezbollahem. Wszyscy odlecieli do Niemiec. Z kolei Hezbollah uwolnił izraelskiego biznesmena Elhanana Tannenbauma oraz przekazał ciała trzech martwych żołnierzy.

Izrael zadeklarował także, że zwolni 436 więźniów, głównie Arabów, przetrzymywanych w więzieniach, a także przekaże ciała 59 libańskich bojowników. Dojdzie do tego, gdy tylko izraelskie służby potwierdzą tożsamość ciał żołnierzy przekazanych przez Hezbollah.

Żołnierze zostali pojmani przez Hezbollah w październiku 2000 roku na pograniczu libańsko-izraelskim. Wśród zwolnionych 36 bojowników Hezbollahu znajdują się dwaj znani bojownicy - Mustafa Dirani i szejk Abdel Karim Obeid, obaj porwani przez Izrael z  południowego Libanu odpowiednio w 1994 i 1989 roku.

Do porozumienia w sprawie wymiany doszło w wyniku mediacji niemieckiej - dlatego zwalniani przez Izrael więźniowie zostali przed powrotem do domów przewiezieni do Niemiec. Niemiecki mediator Ernst Uhrlau ujawnił w czasie weekendu, że w rozmowach, które doprowadziły do porozumienia, pewną rolę odegrała pomoc Iranu.

Do wymiany następnej partii więźniów dojdzie, gdy obie strony porozumieją się w sprawie izraelskiego lotnika Rona Arada, zestrzelonego nad Libanem w 1986 roku. Jego zwolnienie ma być tematem osobnych negocjacji.

Na mocy wynegocjowanego z pomocą Niemców porozumienia Izrael przekaże Libańczykom także szczegółowe mapy zaminowanych pól w  południowym Libanie.

sg, pap