Obnażanie nagiego ciała jest szczególnie poniżające dla muzułmanów. Ofiary tortur stosowanych przez reżim Saddama Husajna twierdzą, że nawet ówcześni oprawcy nie kazali im tego robić.
Jak wynika ze zdjęć dokumentujących znęcanie się nad więźniami, ich wojskowi strażnicy kazali im także onanizować się w obecności kobiet i symulować akty homoseksualne.
Zeznanie pułkownika Pappasa, zapisane w stenogramie przesłuchań w śledztwie prowadzonym w lutym przez generała wojsk lądowych Antonio Tagubę, jest pierwszym potwierdzeniem na tak wysokim szczeblu, że żołnierze torturujący Irakijczyków działali na polecenie wywiadu wojskowego.
Oficjalnie, Pentagon i cała administracja prezydenta George'a W. Busha nadal twierdzą, że żołnierze działali z własnej inicjatywy. Siedmiorgu z nich postawiono kryminalne zarzuty. W środę odbędą się pierwsze wstępne przesłuchania trzech spośród nich przed sądem wojskowym.
Poniżanie więźniów aresztowanych w czasie wojny, z cywilami włącznie, jest zabronione przez konwencje genewskie, ratyfikowane przez USA.
Administracja Busha oświadczyła dwa lata temu, że nie obowiązują one wobec terrorystów z Al-Kaidy i wszelkich więźniów uznanych za "unlawful enemy combatants", czyli "osoby nielegalnie walczące w armii wroga" - status mający odróżniać ich od tradycyjnych jeńców wojennych.
Rząd USA podkreślił jednak, że konwencje genewskie stosują się wobec zatrzymanych w Iraku, z których żaden nie został zaklasyfikowany jako "enemy combatant".
Komisja Sił Zbrojnych Senatu zapowiedziała, że wezwie jako świadków na przesłuchania w sprawie tortur trzech generałów amerykańskich w Iraku: szefa Centralnego Dowództwa (obejmującego Bliski Wschód) gen. Johna Abizaida, naczelnego dowódce siłami w Iraku gen. Ricardo Sancheza oraz szefa więzień w Iraku, gen. Geoffreya Millera.
em, pap