Odczytywanie wyroku rozpoczęło się w poniedziałek, nadal jednak nie wiadomo, kiedy się zakończy. Rządowa "Rossijskaja Gazieta" napisała ironicznie w piątek, że Chodorkowski został już skazany na dożywotnie słuchanie orzeczenia.
Już we wtorek sąd uznał winę Chodorkowskiego i Płatonowa za udowodnioną. Oskarżyciel żąda dla dwójki byłych szefów koncernu 10 lat więzienia, m.in. za niepłacenie podatków, przywłaszczenie powierzonego mienia, fałszowanie dokumentów, działanie na szkodę spółki i wejście w zmowę przestępczą.
Jak co dzień porządku wokół sądu pilnowało kilkuset milicjantów. Obecni byli też przeciwnicy oskarżonych, którzy już od wtorku demonstrują, żądając na transparentach m.in. "sprawiedliwego wyroku dla grabieżców".
Obrońcy podsądnych, którzy już wcześniej nie kryli oburzenia na styl pracy sądu, zjawili się na sali w większej liczbie niż to miało miejsce w czwartek. Jeden z nich, Kanadyjczyk Robert Amsterdam powiedział dziennikarzom, że prokuratura wywiera naciski na sąd, mówiąc o kolejnych zarzutach wobec Chodorkowskiego i Lebiediewa.
Po 14.00 czasu moskiewskiego (12.00 czasu polskiego) sąd ogłosił przerwę w posiedzeniu do poniedziałku.
ss, pap