Cena życia

Cena życia

Marek Sienicki – bez kamizelki i hełmu nie miał szans ostrzelany 
z broni maszynowej
Marek Sienicki – bez kamizelki i hełmu nie miał szans ostrzelany 
z broni maszynowej / Źródło: TOMASZ DUDZIŃSKI / EDYTOR.NET/ NEWSPIX.PL
Przez ostatnie 25 lat na służbie zginęło dwa razy więcej polskich policjantów niż żołnierzy. Śmierć wielu spośród nich wynika niestety z nieudolności państwa.

Joanna i Rafał Pasztelańscy

Kilka tysięcy złotych, a niekiedy kilka papierów, które ktoś bezmyślnie wyrzucił do kosza, uznając za nieistotne. Cena życia policjantów bywa niewielka. Ginęli, bo ktoś poskąpił marnej stówy na dodatkowy magazynek. Bo jedyna broń, jaką mieli, co i rusz się zacinała. Bo jedyne dwie kamizelki kuloodporne wydawano tylko na specjalne okazje. A potem była rozpacz, pogrzeby z honorami i pośmiertne awanse. Okazywało się, że jednak można kupić nowy sprzęt, zmodyfikować przepisy, zorganizować szkolenia. Że zmiany są na wyciągnięcie ręki.

MAREK ZGINĄŁ JAKO PIERWSZY

Dostał chwilę po wyjściu z radiowozu. A potem już poleciało seriami. Napastnicy celowali jak do tarczy strzelniczej. Chwilę później podeszli i dobili. Był 2 maja 1992 r. Marek Sienicki, starszy policjant Kompanii Pogotowia Policyjnego i Patrolowania Komendy Rejonowej Policji w Bytomiu, poniósł śmierć na miejscu. Służył zaledwie dwa lata. Nie był przygotowany na strzelaninę. W 1992 r. nikt w patrolu nie był. Zwłaszcza w Bytomiu. Przecież to nie Chicago, tylko spokojny polski Śląsk, gdzie największym wykroczeniem była bójka podczas libacji alkoholowej. Dla Sienickiego miał to być patrol zastępczy. Tej majowej nocy powinien siedzieć przy telefonie w dyżurce. W ostatniej chwili jednak zamienił się dyżurami z kolegą i razem z policjantem Zbigniewem Wierzbą ruszył na patrol do centrum. Nuda, pół nocy nic się nie działo. Ale kilkanaście minut po trzeciej nad ranem na głównym skrzyżowaniu pojawiło się dwóch młodych mężczyzn. Jeden z nich miał przewieszoną przez ramię dużą torbę turystyczną. I czapkę, i rękawiczki, chociaż noc była niemal letnia. Wierzba był dobrym gliną, potrafił wyczuć ściemę. Ale wtedy, tej majowej nocy, coś poszło nie tak. Mężczyźni dali dyla za zaparkowaną nyskę. Tam wyjęli z torby dwa pistolety maszynowe PM, zwane peemami. 

Sienicki i Wierzba nie mieli pojęcia, że za chwilę padnie w ich kierunku seria jak na froncie. W tamtych czasach nikt do policjantów nie strzelał. – Marek jako dysponent wyszedł z radiowozu, ja cofnąłem samochód, żeby odciąć ewentualną drogę ucieczki. Nie zdążyłem wysiąść, a Marek już był pod ostrzałem – wspomina Wierzba 23 lata po tamtych dramatycznych wydarzeniach. Patrole na początku lat 90. nie miały w wyposażeniu kamizelek kuloodpornych. To nie była pora na ochronę. Trwała transformacja, ledwo co skończyły się czasy Milicji Obywatelskiej i ZOMO. 10 maja 1990 r. wszedł w życie pakiet ustaw policyjnych, zniesiono resort spraw wewnętrznych, policji przywrócono apolityczność. Jednak na kamizelki, hełmy i dodatkowe wyposażenie policjanci musieli jeszcze poczekać. Tak samo jak na szkolenia z obchodzenia się z bronią w kryzysowych sytuacjach. To wszystko zaczęło się pojawiać dopiero po śmierci Sienickiego, który bez kamizelki i hełmu nie miał szans w starciu z peemami. – Nie byliśmy na coś takiego przygotowani. Nikt w policji nie był. Mieliśmy te koszmarne P-64 z sześcioma nabojami w magazynku. Na dodatek często się zacinały – opowiada Wierzba. Ciężkie jak diabli kamizelki trzymano na specjalne okazje. Na co dzień policjanci mieli jedynie do dyspozycji kajdanki, pałki szturmowe, pałki krótkie i gaz. Po powrocie do służby Wierzba długo jeszcze pracował bez broni, bo poprzednia wciąż była na badaniach. Służył mu stary radiowóz. Ten sam, w którym 2 maja pełnił patrol z Sienickim. Podziurawiony jak sito, wyklepany u blacharza polonez.

„KRASNAL” I NIEOBECNY ROBOT

Pirotechnikom nikt nigdy niczego nie nakazywał. Obowiązywała niepisana reguła, że jeśli pirotechnik z jakiegoś powodu nie czuje się na siłach lub jest przeziębiony – daje znak, że dziś pasuje, i kombinezonu nie zakładał. Ale 24 kwietnia 1996 r., jadąc na stację benzynową Shell przy ulicy Ostrobramskiej, Piotr Molak czuł się silny. Do zbadania zawartości podejrzanej reklamówki włożył kombinezon antyodłamkowy EOD-7. Specjalny, z atestami. Bagatela, 40 kg, ale w wyposażeniu nie było lżejszych. Nie było też robotów mobilnych – saperskich i pirotechnicznych. Jedyny, który mógł wykorzystać, to szwajcarski garan. Nie dość, że kolubryna i nie było go czym przewieźć na miejsce akcji, to jeszcze nikt nie potrafił go obsługiwać. Instrukcja przepadła bowiem dawno temu. Molak zaczął od oględzin – oceny otoczenia i zdjęć rentgenowskich. Na pierwszym zdjęciu obraz wyszedł trochę zamazany, zgodnie z procedurami zdjęcie trzeba było powtórzyć. Dla pewności, dla oceny konstrukcji i sposobu najbezpieczniejszej neutralizacji. Molak podszedł z aparatem jeszcze dwa razy. Za trzecim doszło do eksplozji. Siła rażenia była tak duża, że z przyłbicy kevlarowego hełmu o grubości 2,5 cm została tylko ramka. Wśród kolegów znany jako „Krasnal” był jednym z najlepszych. Uznanym ekspertem ds. ładunków wybuchowych. Niejeden raz miał do czynienia z miną, bombą domowej roboty, granatem. Radził sobie na takim sprzęcie, jaki miał do dyspozycji. Bez robota. W latach 90. koledzy pirotechnicy z Niemiec mieli ich co najmniej kilka. Joanna Molak do dziś pamięta, jak na ich domowy adres przychodziły kartki świąteczne z życzeniami od pracowników niemieckiej firmy produkującej roboty. – Polskie władze wiedziały, że są do kupienia. Ale oczywiście nie było na to pieniędzy. Kuba Jałoszyński służył w policji 23 lata, przez dziewięć lat szefował pododdziałowi antyterrorystycznemu komendy stołecznej. Z „Krasnalem” znał się od 1985 r. – Bezpieczeństwo wcale nie jest drogie, to jego brak kosztuje – mówi. Przez całe lata słali przecież z „Krasnalem” pisma w sprawie kupna robotów. Wszystkie trafiały w próżnię. Dzisiaj roboty są w wyposażeniu każdego pododdziału antyterrorystycznego. Ktoś powie, że Piotr musiał zginąć, żeby ci na górze w końcu przejrzeli na oczy. Po jego śmierci uruchomiono bowiem zbiórki publiczne, dorzucono coś z budżetu i pieniądze na roboty się znalazły. – Było w tym wszystkim coś upokarzającego. Że firmy przez całe lata nie było stać na sprzęt. A gdy zginął Piotr, od razu kupiono trzy – dodaje Jałoszyński.

MIREK, SZEF WSZYSTKICH SZEFÓW

W 2002 r. ataki na tiry były jedną z najpopularniejszych metod wzbogacenia się przez grupy przestępcze. Bandyci rabowali ciężarówki metodą „na policjanta”. Przebrani w policyjne mundury zatrzymywali tiry pod pretekstem kontroli drogowej. Po obezwładnieniu kierowcy ciężarówka trafiała do dziupli. Szacowano, że transport sprzętu RTV mógł przynieść jednorazowo nawet milion złotych. Tak miało być też w Parolach, gdzie w nocy 23 marca 2002 r. natrafiono na tira wypchanego po sufit kradzionym sprzętem RTV. – Mówili, że nie ma sensu robić żadnej obserwacji, bo to pospolite złodziejaszki. Koło, akumulator ukradną, i tyle. Jedyne, co trzeba było, to zabezpieczyć i zapakować sprzęt. Pracowaliśmy na miejscu od bladego świtu – wspomina jeden z policjantów biorących udział w akcji pod dowództwem Mirosława Żaka, naczelnika sekcji kryminalnej Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie. Zbliżała się 17, co chwila padał deszcz, panowała najgorsza możliwa widoczność. I wtedy w tej szarówce kończącego się dnia zostali zaatakowani przez – jak się później okazało – bandę „Mutantów”, która przyjechała odbić towar. – Strzelałem do nich z P-83. Pierwszy strzał poszedł trochę w bok, drugi nie doleciał. Pocisk cudem się nie zablokował w lufie – wspomina Waldek, który także był wtedy w Parolach. Amunicja, jakiej używali policjanci, była tak przestarzała, że w pewnym momencie pocisk przeszył policzek jednego z gangsterów, stracił energię, a następnie zatrzymał się w ustach bandyty, który go… wypluł. Szybko zresztą jej zabrakło. Nikt nie był przygotowany na strzelaninę. Ranny został również Żak. – Oddychał jeszcze przez 20 minut. Próbowaliśmy go ratować, lecz nie mieliśmy nawet apteczki. Ale o czym mowa, gdy na paliwo ledwo starczało – wspomina Waldek. – To była ewidentna wina systemu, rządzących. Jedna kamizelka przysługiwała na cały wydział, odblaskowych nie było, taśm też nie. Gdybyśmy mieli lepszą broń i więcej amunicji, może Mirek by przeżył. O śmierci naczelnika zrobiło się tak głośno, że Sejm zdecydował zmienić ustawę o policji. Uproszczono procedury używania broni. Od tamtej pory policjanci mogli w razie zagrożenia strzelać bez ostrzeżenia i konieczności oddawania strzału ostrzegawczego. Po pogrzebie Żaka dość szybko znalazły się też pieniądze na przezbrojenie policji w nowoczesną broń, a kamizelki z dnia na dzień przestały być towarem deficytowym. Nie zabrakło oczywiście wpadek podczas przezbrajania policji, kiedy to najnowocześniejsze pistolety trafiały w ręce oficerów z jednostek… logistycznych.

OSTATNIA PODWÓZKA

Blue taxi też zebrało swoje żniwo. To zmora policjantów bez względu na lata stażu i panujący ustrój. Podwożenie szefów do przedszkola po dzieci, jazda na sygnale po pączki, kawę albo wódkę to nadal niepisany zwyczaj na wielu polskich komisariatach. Od dziesięciu lat podwózki radiowozem zawsze już będą się jednak kojarzyć ze śmiercią Tomasza Twardo i Justyny Zawadki, policjantów z komisariatu na Dworcu Centralnym. Podczas pełnienia dyżuru z 3 na 4 grudnia 2006 r. polecono im odwieźć do domu Tomasza S., dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego w MSWiA. Dyrektor S. balował grudniowego wieczora ze znajomymi w klubie Melodia. Balował tak intensywnie, że uciekł mu ostatni pociąg do Siedlec. Mógł wziąć taksówkę. Mógł wykupić nocleg w hotelu. Mógł poczekać na kolejny pociąg. Zamiast tego zadzwonił do dawnego kolegi, komendanta z Centralnego. A komendant zadzwonił na komisariat i polecił „pomóc koledze”. Padło na Twardo. 

Był doskonałym kierowcą. I miał wkładkę [czyli mógł prowadzić pojazdy uprzywilejowane – red.]. Wielu policjantów nazywa ją przeklętą, bo oznacza dwa razy więcej pracy. Twardo, Zawadka i dyrektor S. wyruszyli spod Centralnego około drugiej w nocy. Zielonym nieoznakowanym polonezem. Rozklekotanym jak wszystkie inne, na letnich, łysych oponach. Ostatni raz radiowóz rejestruje kamera na stacji paliw Shell w miejscowości Gręzów w drodze powrotnej do Warszawy. Justyna i Tomek zatrzymali się na szybką kawę. Potem ślad po nich zaginął. Katarzyna Twardo: – Mówili, że mąż jest w Warszawie, ale nie może rozmawiać. Że nie wziął radiostacji. Że jest bez zasięgu. A zasięg przecież był zawsze. Chyba że Tomek schodził do bezdomnych do kanału. Pytań, co się wydarzyło tej nocy, było i nadal jest wiele. Dlaczego Twardo zostawił broń, chociaż nigdy się z nią nie rozstawał? Dlaczego jeden z telefonów znajdą później w jego szafce, mimo że zawsze oba nosił z sobą? Czy ktoś tak bardzo pospieszał? Czy się bał? – Funkcjonariusze mieli pracować na dworcu i w jego okolicach, a nie odwozić nieuprawnioną osobę do domu. Takie dysponowanie radiowozem jest nie do zaakceptowania. Wobec winnych muszą zostać wyciągnięte surowe konsekwencje – mówił ówczesny komendant główny policji, Marek Bieńkowski. Sam Tomasz S. krótko po tym, jak okazało się, że policjanci wraz z samochodem utonęli w rozlewisku rzeki Kostrzyń, podał się do dymisji – decyzją ministra wrócił na chwilę do policji po to tylko, żeby zostać zwolniony. Sąd skazał zarówno S., jak i komendanta Waldemara P., który wydał polecenie podwózki S., na rok więzienia za przekroczenie uprawnień. Kara została zawieszona na trzy lata, tak więc żaden z nich nie trafił za kraty.

JEDEN NÓŻ I ŚMIERĆ

Przepisy zmieniono też po głośnej śmierci Andrzeja Struja, warszawskiego policjanta, który 10 lutego 2010 r. podczas urlopu zginął od ciosów nożem. Tylko dlatego, że zwrócił uwagę dwóm nabuzowanym wyrostkom. Bez nadmiernego pouczania. Bez typowo policyjnego tonu. Po prostu kulturalnie, ale stanowczo stwierdził, że są w miejscu publicznym, a to zobowiązuje do odpowiedniego zachowania. To tylko dodatkowo ich rozsierdziło. W ruch poszedł kosz na śmieci rzucony w okno tramwaju. Struj obezwładnił jednego z bandytów, ale niestety był jeszcze drugi, który rzucił się do ataku. Policjant został ugodzony nożem. Długim, kuchennym. Kto na co dzień nosi coś takiego? Zapytany o to napastnik zeznał później w sądzie: – Czasem nosiłem go z sobą, bo miałem obawy przed innymi ludźmi. I to 20-centymetrowe ostrze wbił prosto w serce Andrzeja. Dźgał raz za razem. Andrzej trzymał się ostatkiem sił, ale nie doczekał karetki. Po jego śmierci ruszyły w końcu prace nad zmianą Kodeksu karnego, o których mówiło się od dawna. Projekt przewidywał m.in. zaostrzenie kar za naruszenie nietykalności, napaść na policjanta i jego zabójstwo. Dzięki zmianom funkcjonariusze mieli być chronieni na służbie i poza nią. Z ochrony mógłby także skorzystać policjant, który poza służbą interweniuje w sprawie przywrócenia bezpieczeństwa porządku publicznego czy ujęcia sprawcy. Nowelizacja kk weszła w 2011 r., miesiąc po skazaniu zabójców Struja na 15 i 25 lat. Najbardziej sensacyjne historie z udziałem policjantów to nie podejrzane układy czy zakrapiane imprezy z bandytami, ale codzienna służba. Dziś to przestępcy stają się celebrytami. O funkcjonariuszach, którzy ze złem mierzą się każdego dnia, mówi się niewiele. A zbrodnie zdarzają się codziennie. Historie policjantów, którzy zginęli na służbie, pokazują, jak boleśnie prawdziwe jest przysłowie: „Mądry Polak po szkodzie”. Choć bardziej prawdziwe byłoby: „Musi ktoś zginąć, żeby coś się zmieniło”. Musiało zginąć wielu policjantów, aby funkcjonariuszom czy to kupiono kamizelki kuloodporne, czy wymieniono pistolety (które często były starsze od ich właścicieli), a wreszcie – by prawo nie działało przeciw funkcjonariuszom. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

JOANNA I RAFAŁ PASZTELAŃSCY SĄ AUTORAMI KSIĄŻKI „POLICJANCI. ZA CENĘ ŻYCIA”.

Okładka tygodnika WPROST: 36/2016
Więcej możesz przeczytać w 36/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 36/2016 (1752)

  • Nie wstydź się, Polsko 4 wrz 2016, 20:00 Jednym ze sporów, który dzieli Polaków, jest to, czy powinniśmy się wstydzić za nasz kraj (i rodaków). Kiedy w ubiegłym roku wybuchła dyskusja dotycząca przyjęcia uchodźców, „Wstyd, Polsko, wstyd” brzmiało donośnie. Problem nie... 3
  • Dwa patriotyzmy 4 wrz 2016, 20:00 Jeszcze nigdy po 1989 r. politycy nie walczyli o pamięć tak brutalnie, jak obecnie. Nie jest to przypadek – po 27 latach od początku transformacji w dojrzały wiek wchodzi pokolenie, które nie pamięta PRL. Cała ich wiedza o żołnierzach... 3
  • Bezpłatne leki dla seniorów 4 wrz 2016, 20:00 Od 1 września ok. 3 mln Polaków w wieku ponad 75 lat może korzystać z więcej niż tysiąca bezpłatnych leków. Dzięki temu wydatki za leki seniorów mają spaść o ponad 40 proc. Na liście znajduje się 1129 produktów – to leki... 10
  • Zdarzyło się jutro 4 wrz 2016, 20:00 Wenecja w Warszawie, plaża w Gdańsku, czyli polewamy pod chmurką. 14
  • Nie podam się do dymisji 4 wrz 2016, 20:00 Moja rezygnacja oznaczałaby zarząd komisaryczny oraz wcześniejsze wybory. To niczego dobrego dla Warszawy nie przyniesie – mówi Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy. 16
  • O marszałku, który słucha jazzu 4 wrz 2016, 20:00 Rozumieją się bez słów: gdy Jarosław Kaczyński podczas obrad Sejmu krzywi się lub niecierpliwi, Marek Kuchciński natychmiast przykręca śrubę posłom opozycji – wyłącza im mikrofon, nie dopuszcza do głosu, udziela nagany. 20
  • Nie szalejcie z tym Biedroniem 4 wrz 2016, 20:00 Polskie społeczeństwo idzie w dobrą stronę. Gorzej z politykami – mówi 24
  • Dotacje na inwestycje w firmach 4 wrz 2016, 20:00 Przedsiębiorcy myślący o dofinansowaniu swoich inwestycji mają tej jesieni ręce pełne pracy. Jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne nabory wniosków. 27
  • Jesień pod znakiem Smoleńska 4 wrz 2016, 20:00 Po blisko roku od przejęcia władzy przez PiS wraca sprawa katastrofy smoleńskiej. Zapowiadają się gorące spory między partią rządzącą a opozycją. 28
  • Prawda czasu, prawda ekranu 4 wrz 2016, 20:00 Film o katastrofie smoleńskiej – jakikolwiek by był – najprawdopodobniej stanie się powszechnie obowiązującą wersją tych wydarzeń. 30
  • Pigułka gwałtu atakuje 4 wrz 2016, 20:00 Pojawia się już nie tylko w klubach, ale też na domówkach i firmowych imprezach integracyjnych. Ofiarami pigułki gwałtu padają również mężczyźni. 32
  • Liczy się każda minuta 4 wrz 2016, 20:00 Pigułka gwałtu może być śmiertelna – ostrzega Katarzyna Futoma, diagnosta laboratoryjny, współautorka artykułu „Pigułka gwałtu – ile mamy czasu na potwierdzenie jej użycia”. 35
  • Jak Kora i Kalita dali nadzieję tysiącom ludzi 4 wrz 2016, 20:00 Kiedy znana osoba opowie, jak walczy, żeby pokonać nowotwór, korzystają na tym tysiące chorych. Rusza z miejsca sprawa refundacji czy rejestracji wyczekiwanego leku - czy naprawdę jest do tego potrzebna choroba kogoś powszechnie rozpoznawalnego? 36
  • Cena życia 4 wrz 2016, 20:00 Przez ostatnie 25 lat na służbie zginęło dwa razy więcej polskich policjantów niż żołnierzy. Śmierć wielu spośród nich wynika niestety z nieudolności państwa. 40
  • Zmotoryzowany powrót do szkoły 4 wrz 2016, 20:00 Wrzesień jest miesiącem nie tylko zapowiadającym jesienną aurę, ale również rozpoczynającym rok szkolny w tysiącach przedszkoli, podstawówek, gimnazjów i liceów. 44
  • Wielkie pudrowanie Polski 4 wrz 2016, 20:00 Były żubry, kościoły i wieżowce. W kolejnych reklamach Polski na świecie chcieliśmy udowodnić, że nie jesteśmy już tylko krajem wódki i kiełbasy. Nie wyszło. Rząd chce to zmienić. Za 100 mln zł. 46
  • Jak nas piszą, tak nas widzą 4 wrz 2016, 20:00 Polska jest na świecie słabo rozpoznawalna, a nasze atuty mało znane. Niestety zagraniczne media chętnie nagłaśniają rzekome polskie wady, a polska dyplomacja od lat biernie się temu przygląda. 49
  • Niemcy otwarte 4 wrz 2016, 20:00 Nasi zachodni sąsiedzi wymyślili sobie strategię promocji swojego wizerunku i konsekwentnie ją realizują. Streszczając: postawili przede wszystkim na kontakty międzyludzkie. 51
  • Pan Tao 4 wrz 2016, 20:00 Przyjechał, zobaczył i zarobił. Wietnamczyk Tao Ngoc Tu wybudował nad Wisłą biznes wart kilkaset milionów złotych. Wszystko dzięki chińskim zupkom, które tak naprawdę pochodzą z Japonii. 53
  • Puls Europy 4 wrz 2016, 20:00 Wrzesień, Krynica-Zdrój. To tu od ponad ćwierć wieku spotykają się przedstawiciele rządów państw, ekonomiści, działacze organizacji pozarządowych, przedsiębiorcy, dziennikarze i naukowcy. Tym razem pod hasłem: Europa w obliczu wyzwań – zjednoczeni czy podzieleni? 56
  • Nie idźmy tą drogą 4 wrz 2016, 20:00 Cieszymy się, że polska gospodarka jest w szóstce najszybciej rosnących w UE. Ponieważ jednak Polak malkontentem jest, szuka dziury w całym. A „dziura w całym” niestety jest. Polska gospodarka rozwija się bowiem w 2016 r. wolniej, niż... 60
  • Hossa Bessa 4 wrz 2016, 20:00 Wyścig zbrojeń w Kielcach W tym tygodniu rozpoczyna się XXIV Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach. To największe tego typu targi w tej części Europy. Na tegorocznej wystawie będzie można zobaczyć sprzęt pochodzący z 609... 61
  • Turcy ogrywają UE 4 wrz 2016, 20:00 Wystarczyła groźba puszczenia nowej fali migracyjnej do Europy, żeby Unia złagodziła swoje zastrzeżenia co do jakości tureckiej demokracji. Zniesienie wiz dla Turków jest coraz bardziej prawdopodobne. 62
  • Pojedynek na wizji 4 wrz 2016, 20:00 Już wkrótce w Stanach odbędzie się pierwsza z trzech prezydenckich debat telewizyjnych, która może zadecydować o losach kampanii. 66
  • Ideowe zgrzyty Republiki 4 wrz 2016, 20:00 Spór o burkini przerodził się we Francji z obyczajowego w polityczny. Pod pozorem plażowego stroju kryje się dyskusja o laicką tożsamość Francji podszyta pytaniem o to, jak integrować muzułmanów. 70
  • Prawdziwe auto moto 4 wrz 2016, 20:00 Autonomiczne samochody przemeblują światową gospodarkę. Wkrótce może zniknąć zawód taksówkarza i auta będziemy wynajmować, a nie kupować. 72
  • AR – wszystko i jeszcze więcej 4 wrz 2016, 20:00 Trudno ich nie zauważyć – młodych, a także wcale już nie takich młodych, ludzi przemierzających ulice miast ze wzrokiem utkwionym w ekranach smartfonów i sprawiających wrażenie, że widzą coś więcej niż pozostali. 75
  • Bunt komórek 4 wrz 2016, 20:00 Prawidłowo działający układ odpornościowy chroni przed zarazkami. Kiedy jednak zaczyna działać na naszą szkodę i atakuje własny organizm, pojawiają się choroby z autoagresji. Groźne i niekiedy nieuleczalne. 78
  • Nasz nowy sąsiad 4 wrz 2016, 20:00 Astronomowie odkryli najbliższą Układowi Słonecznemu skalistą planetę, na której może się znajdować życie. 80
  • Książka, której nikt nie przeczytał 4 wrz 2016, 20:00 Ma ponad pół tysiąca lat i nadal nie wiadomo, o co chodziło jego autorowi. Czy wypuszczenie na rynek setek kopii słynnego manuskryptu Wojnicza przyczyni się do rozwiązania zagadki, nad którą uczeni głowią się od pokoleń? 82
  • Zielińska, Żak i Bończyk o mężczyznach! 4 wrz 2016, 20:00 „Zdobyć, utrzymać, porzucić 2. Rozstania i powroty” to przezabawna i zarazem bardzo życiowa komedia muzyczna Teatru Capitol. Trzy różne typy kobiet. Trzy odmienne spojrzenia na miłość i jej koniec. Oraz on – przedstawiciel rodzaju męskiego w środku tej burzliwej dyskusji!... 85
  • Komiksowa nostalgia 4 wrz 2016, 20:00 Komiksy sprzed lat, na których wychowali się dzisiejsi 30- i 40-latkowie, wciąż świetnie się sprzedają, mimo że kultura oferuje wiele nowych form atrakcyjnej rozrywki. Dowodzi tego kolejna premiera. 86
  • Fortepiany na lotniskach 4 wrz 2016, 20:00 Jan Lisiecki pierwszy koncert zagrał w wieku dziewięciu lat. Dziś ma 21 i występy planuje z dwuletnim wyprzedzeniem. – Jestem całkiem zwyczajny – zapewnia. 90
  • Jazzowy koniec wakacji 4 wrz 2016, 20:00 Zaledwie jeden weekend, 27 i 28 sierpnia, trwał w Sopocie Festiwal Jazz Wolności powered by Lotos. Zorganizowano go dla uczczenia 60. rocznicy I Ogólnopolskiego Festiwalu Muzyki Jazzowej w Sopocie, którego pomysłodawcą był Leopold Tyrmand. 97
  • Motor Matki Teresy 4 wrz 2016, 20:00 O tym, że w świecie najbardziej znaną postacią Kościoła jest Matka Teresa, miałam okazję przekonać się we wczesnych latach 90., gdy spotkałam w Niemczech grupę młodych, wykształconych osób z całego świata, różnych kultur i... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany