Ten fantastyczny świat

Ten fantastyczny świat

Ryszard Horowitz, plakat do musicalu o Korczaku (źródło: Opera Podlaska)
„Ludzie mówią, że mam styl, ale ja w ogóle nie wiem, co to jest ten styl. Po prostu robię to, co czuję” – mówi Ryszard Horowitz, fotograf, który jak mało kto umie tak zaczarować obraz, że każdy widzi w nim coś innego.

Potrafi pan zrobić slfie?

(śmiech) Selfie doprowadzają mnie do szału. Nie mogę patrzeć na to, jak ludzie, z jakąś wielką miłością do siebie, bez przerwy się fotografują. To było zabawne do pewnego momentu, ale słyszałem o potwornym wypadku, kiedy dziewczyna spadła ze skały.

Zapytałam o to, bo na pana koncie na Instagramie jest tylko jedno zdjęcie. Kota Miszy wdrapującego się po okapie.

Nie lubuję się w Instagramie, chociaż dzieci bez przerwy starają się mnie przekonać, że to jest ważne; że ludzie w ten sposób się odnajdują, komunikują. Nie czuję takiej potrzeby. Rejestrowanie każdego fragmentu życia i dzielenie się tym z całym światem stało się nużące. Nie wiem dokładnie, o co w tym chodzi, czy to ma coś wspólnego z potrzebą nieśmiertelności, udowodnienia, że istnieję? Sam czuję się do pewnego stopnia winny, ponieważ poświęciłem dużo czasu na to, żeby promować cyfrę jako przekaźnik, medium.

I teraz to nie my używamy nowych technologii, tylko one nas używają?

Ludzie się poddają tym wszystkim skrótom i klawiszom, które są zaprogramowane przez wielkich marszandów, żeby sprzedać jak najwięcej nowych programów i urządzeń. Producenci dawkują jakość zapisu tak, jak gdyby to było dostatecznym powodem do tego, by kupić kolejny sprzęt. Kiedy przygotowywałem wystawę zdjęć krakowskich, padło pytanie ze strony osób, które je drukowały, dlaczego używam niższej rozdzielczości niż ta, do której są przyzwyczajeni. Zapytałem: „No dobrze, ale o jakiej wielkości wydruk chodzi?”. Wyższa rozdzielczość ma znaczenie wówczas, gdy powiększamy coś do monstrualnych rozmiarów, w tym wypadku to się mijało z celem.

Ale jak się przyjrzeć pana ostatnim projektom, to pan też się nie ogranicza – a to fotografuje z wysięgnika, a to z helikoptera, latają drony…

No tak, tylko że to wynika z tego, że interesuje mnie technologia i wciąż poszukuję nowych rozwiązań. Jeśli można coś zrobić inaczej, to dlaczego nie? Jestem zafascynowany różnymi urządzeniami, ale cel jest zawsze ten sam – zarejestrowanie jakiejś sytuacji, uzyskanie zamierzonego efektu. Gdy się dowiedziałem o dronach, to syn, który kocha gadżety, natychmiast kupił taki mały dron, robiliśmy nim zdjęcia, i to było bardzo zabawne.

Przed wyjazdem do USA w 1959 r. studiował pan przez dwa lata malarstwo w Krakowie. Wiedział pan już wtedy, że będzie się zajmował fotografią? Czy te studia były tylko na przeczekanie, bo tak długo trwały formalności paszportowe?

Nie, nie, ja przejawiałem zdolności plastyczne już w młodym wieku i na szczęście moi rodzice bardzo byli pomocni w tym, żebym kontynuował studia artystyczne. Przejście z malarstwa do fotografii było naturalne. To, co bym robił dawniej pędzlem, dzięki urządzeniom cyfrowym robię palcem czy pisakiem, ale rezultat jest zbliżony. Interesuje mnie twórczość Davida Hockney’a – to Anglik, który przez całe życie malował w konwencji realistycznej, ale od jakiegoś czasu tworzy na iPadzie. Fantastycznie łączy technologię cyfrową z malarstwem i nigdy nie czuł obciążenia czy też winy z tego powodu. Ostatecznie najważniejszy jest końcowy wynik i nie ma znaczenia, czy to było malowane pędzlem, czy nogą, takim czy siakim urządzeniem.

„Malarstwo – gołe dziwki na bikiniarskich krawatach i gatkach. Literatura – zdziczenie, sadyzm, pornografia” – to cytat z komentarza Polskiej Kroniki Filmowej do głośnej w PRL wystawy „Oto Ameryka”. Nie zniechęciło to pana do wyjazdu?

Wystawa „Oto Ameryka” miała skutek wręcz odwrotny od propagandowego zamierzenia i była cząstką wolności, o jakiej marzyliśmy w otoczeniu kolegów filmowców, muzyków jazzowych, plastyków. Myśmy żyli poza zasadami dyktowanymi przez komunę. Często, gdy mówię o latach 50. w Polsce, że były takie piękne i kolorowe, odbiera się to w sposób dosłowny. Wiadomo, że była szarzyzna, ale ta garstka ludzi przebywała w zupełnie innej rzeczywistości i to nas trzymało przy życiu.

Ma pan poczucie, że dziś dom jest w Nowym Jorku?

Oczywiście. Czuję się nowojorczykiem, przeżyłem tu prawie 60 lat, ale mam towarzystwo mieszane, amerykańskie i polskie. Emigracja jest rzeczą bardzo trudną, szczególnie dla ludzi wrażliwych. Pozostali potrafią odciąć pępowinę, chociaż… Czy oni żyją w świecie prawdziwym, czy zakłamanym, cholera wie. Nigdy nie promowałem emigracji, uważam że jest ciężka i, jak się czasem mówi, upierdliwa, ale możliwość spojrzenia na przeszłość z pewnej perspektywy ma bardzo dużą wartość. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby być prawdziwym w stosunku do siebie, nie ukrywać swojej przeszłości, swojego pochodzenia i czuć się z tym swobodnie. Są tacy, którzy starają się natychmiast przestawić, wkraczając w inny świat, zapominają języka. Jest to pewna metoda, ale czy ma pozytywny skutek? Nie wiem, nie rozumiem tego. Uważam, że najlepiej urodzić się i umrzeć w tym samym miejscu, ale każdy szuka swojego rozwiązania.

Ewa Hoffman, autorka książki „Zagubione w przekładzie”, która w tym samym roku co pan popłynęła na Batorym, pisze, że po wyjeździe z Polski „nić została zerwana”. Miał pan podobne odczucia?

To było przeze mnie zupełnie inaczej interpretowane. Nie jako zamknięty etap, do którego nie ma powrotu. Nie marzyłem wprawdzie o tym, żeby natychmiast wracać, ale brakowało mi wielu rzeczy, choćby atmosfery zabawy, bo kiedy człowiek był młody, wszystko było jakimś wielkim balem. Ciekawe, że większość ludzi, z którymi się wychowałem, albo już odeszła, albo straciła tę „joie de vivre” [z fr. radość życia – przyp. red.]. Ale mam też kilku przyjaciół, rówieśników, z którymi, jak się spotykamy w Polsce, to czuję, jakby ten czas nie przeminął.

Wspominał pan o balu w Polsce, ale w Stanach też pan trafił szybko na bal za sprawą Jerry’ego Schatzberga – fotografa, któremu pan asystował, a potem reżysera. Przez jego studio przewijała się śmietanka towarzyska.

Wówczas było to o tyle wspaniałe, że on przyciągał masę niezwykłych ludzi. Do dziś mam zarejestrowany w głowie moment, kiedy przychodzę do jego studia i widzę opartego o ścianę Dylana, jak z założonymi rękoma patrzy zachmurzony spod czupryny. To były bardzo ciekawe czasy. Obracając się wśród ludzi, którzy reprezentowali coś sobą, szalenie dużo się uczyłem. Niektórzy podawali mi rękę, niektórzy nie, ale fakt, że się o nich otarłem, dodawał mi otuchy, że można czegoś w życiu dokonać.

Nerwy też były?

Straszne. To wszystko było tak inne, różne, ale miałem w sobie bardzo ważną właściwość. Potrafiłem, i w dalszym ciągu potrafię, pracując, odizolować się od impulsów z zewnątrz, nie odczuwać niepowodzeń. To mnie uchroniło przed nostalgią. Do tego dochodziła walka o byt, o znalezienie sposobu na zabezpieczenie egzystencji. Z tym że wtedy koszt życia był o wiele niższy. Nigdy nie zapomnę tego, że w latach 60. w USA obowiązywała zasada, że tygodniowy zarobek sekretarki powinien wystarczyć na opłacenie czynszu i utrzymanie się. Takie normy, że daj panie Boże zdrowie. Na szczęście nie miałem tego, co zauważyłem u większości Amerykanów, to znaczy ciągłej potrzeby pracy. To mnie odróżniało, bo patrzyli na mnie jak na kogoś, kto umie korzystać z życia.

Na studiach w Pratt Institute, a potem w agencji reklamowej Grey, gdzie szybko został pan dyrektorem artystycznym, postrzegano pana jako dziwaka. Dlaczego?

Przede wszystkim od samego początku podchodziłem do reklamy z rezerwą i poczuciem humoru. Mnie zawsze dziwił fakt, że siedziałem np. na jakiejś konferencji w otoczeniu ludzi w średnim wieku, wykształconych itd., a oni wszystko odbierali tak serio. I dopiero parę lat temu zadzwonił do mnie facet, z którym pracowałem w latach 80. w reklamie, i mi powiedział „Słuchaj, ty sobie nie zdajesz sprawy, jakie wywarłeś wrażenie na mnie, dzięki tobie znalazłem jakąś odskocznię i inny sposób podejścia do tego świata”.

Bo pan się tą pracą bawił?

Tak, bo ja się nią bawiłem i miałem bardziej żartobliwy stosunek do wszystkiego. Fakt, że przyjechałem z zupełnie innego świata, zaważył na tym, że widziałem rzeczy, których przeciętny śmiertelnik nie dostrzegał. Dlatego zawsze podkreślam, jaką wartość ma wyjazd w świat, wyjście poza własny pępek. Kraków – pępek świata. Jak to pępek świata? Owszem, tam się działy w pewnym okresie fajne rzeczy ze względu na to, że żyli fajni ludzie, ale trzeba też umieć patrzeć z pewnej odległości. Powiązanie wykształcenia, tradycji z tym, co miała Ameryka, zaprocentowało, ale to wszystko działo się u mnie gdzieś z tyłu głowy.

„Nici” nie zostały zerwane, tylko cały czas się przeplatały?

Koncentrowałem się na tym, żeby wiązać się nie z systemem politycznym, nie z obszarem geograficznym, tylko z wartościowymi ludźmi. Kraj krajem, polityka polityką, ale to ludzie zawsze byli dla mnie najważniejsi. Ci, z którymi wyrosłem, nigdy nie okazali się fałszywi i byli szczerzy w stosunku do mnie, tak jak ja byłem szczery w stosunku do nich. To dosyć nietypowe doświadczenie, bo z czasem poznałem osoby, które zostały z Polski wyrzucone w 1968 r., cierpiały i nadal cierpią z tego powodu. Sabina Baral, moja przyjaciółka, wydała na ten temat „Zapiski z wygnania”, z których Krystyna Janda zrobiła przedstawienie. Gdybym został w Polsce dłużej i był zmuszony do wyjazdu, to miałbym zupełnie inny stosunek do tego wszystkiego, ale staram się koncentrować na pozytywnych stronach życia, dlatego moje prace też mają charakter raczej pozytywny.

Miał pan kiedykolwiek ochotę obalić swój charakterystyczny styl?

Ludzie mówią, że mam styl, ale ja w ogóle nie wiem, co to jest ten styl (śmiech). Po prostu robię to, co czuję. To, że prace noszą piętno mojej osobowości i widać w nich pewne podejście do wizualizacji, jest dla mnie zupełnie naturalne. Jest rzeczą fascynującą, w jaki sposób ludzie odbierają to, co robię, mówią o galicyjskim surrealizmie… Miło, że kogoś interesuje to do tego stopnia, że podejmuje się analizy, ale w większości wypadków nie ma to nic wspólnego z moimi intencjami.

Weźmy „Apolonię”. Czy ona mogłaby być portretem współczesnej Polski? Jedna jej część idzie w prawą stronę, druga w przeciwną.

Pomysł jest oparty na cudownym rysunku Saula Steinberga, na którym nogi idą w jedną stronę, a reszta ciała w drugą. Z kolei dla tych, którzy starają się wniknąć w moją podświadomość i szukają oznak fragmentacji życia, jest to poćwiartowany człowiek. Coś kompletnie absurdalnego, przeciwieństwo moich intencji, bo nawet sposób, w jaki jej nogi są odcięte – równo na gumce od rajstop – sprawia, że tworzą całość. Jest to jakaś alegoria, fantazja i zarazem dowcip. Ciekawe, że ludzie fajnie reagują na to zdjęcie, może poza psychiatrami (śmiech). Zawsze mam awantury na ten temat, bo niektórym się wydaje, że wiedzą więcej i doszukują się odzwierciedlenia swoich problemów w moim życiu. Na „Alegorii”, która przedstawia orła z niemowlakiem, widzą, że ptak zrzuca dziecko, a w grę wchodziła sytuacja wręcz odwrotna, że je ratuje. Fantastyczne, jak każdy sobie znajduje swojego diabła i stara się narzucić własne realia. Podziwiam ludzi, którzy malują, rysują, fotografują horror.

Tak jak Beksiński?

On był dosyć trzepniętym człowiekiem. Ja też może jestem lekko trzepnięty, ale nie do tego stopnia. Zastanawiają mnie prace moich przyjaciół plastyków z okresu studiów w Krakowie, oni szli w kierunku okupacji, w stronę skojarzeń bardzo nieprzyjemnych, niemalże groteskowych, przedstawiali życie w sposób najbardziej okrutny i brzydki. Mnie to odpychało, nigdy nie chciałem bazować w swojej pracy na tych doświadczeniach. I dzięki Bogu, bo byłbym osobą zupełnie wytartą, zniszczoną. Inny mój przyjaciel, jeden z największych fotoreporterów wojny, fotografuje śmierć w taki sposób, że odnajduje w tym piękno. Jak na to patrzę, to nie widzę horroru tylko kompozycję światła. Ja bym tak nie potrafił. Trzeba być osobą potwornie twardą, żeby tworzyć w takim kontekście.

Grywa pan jeszcze na klarnecie?

Mało. Mój zapał zniszczyli koledzy muzycy. Najlepszy jest Wojtek Karolak, który mówi: „Ty tak świetnie grałeś na klarnecie”. A ja pytam wtedy: „Czy pamiętasz, jak mi mówiłeś, że pitolę?”. Pochodzę z muzykalnej rodziny i bardzo wcześnie zrozumiałem, że nie wystarczy mieć dobrego ucha, bo ucho zawsze miałem, potrafię zanucić wszystko i rozpoznać każdy szlagier. Trzeba jeszcze mieć bazę w postaci wykształcenia muzycznego.

Czy ktoś już zaproponował panu film na podstawie życia?

Jeszcze nie (śmiech). Lepiej to wszystko zachować dla siebie, dla bliskich. Cudzy punkt widzenia bardzo rzadko ma styczność z moimi zainteresowaniami. Ale wie pani, że został nakręcony dokument o moim wspólnym dzieciństwie z Polańskim?

No właśnie, rok temu były zdjęcia w Krakowie.

To ciekawe, bo myśmy byli w stanie odizolować się zupełnie od teraźniejszości, od tego, kim jesteśmy teraz, i łaziliśmy po wszystkich miejscach, które znaliśmy z dzieciństwa. Chcieliśmy ten film zrobić dla dzieci, żeby powstała pamiątka, i w pewnym zakresie było to zabawne, bo z Romkiem zawsze można podowcipkować, ale nie do końca. Powrót, znalezienie się w tych samych okolicznościach, tych samych wnętrzach – dla mnie to było w sumie bardzo smutne. Mieszkanie na Rynku, z którym wiązały się różne miłe wspomnienia, wyglądało okropnie, bo myśmy mieli całe piętro, a zrobiono z tego trzy mieszkania. Wszedłem – tu był wielki hol, po lewej sypialnia rodziców, potem moja sypialnia, kuchnia, wyjście na werandę – to wszystko podzielone. Piękna łazienka, którą mój tata odnowił – kurki pozostawały, ale ścianę postawiono w połowie wanny, kompletnie bez sensu. Sufity, które zapamiętałem jako wysokie, teraz wydają się jakieś marne. Sklep, który mój tata miał na św. Tomasza, nie istnieje. Z drugiej strony był wspaniały antykwariat – też nie ma. Potwornie żałuję, że tam wróciłem. To tak, jak bym teraz powrócił do świata Piwnicy. Za dużo wiem, za dużo doświadczyłem. Mam inną perspektywę i to, co wydawało mi się kiedyś śmieszne, zabawne, byłoby nonsensem. Po cholerę wkraczać w inną rzeczywistość, w inny etap życia. Dlatego starałem się, robiąc w Krakowie zdjęcia, wyszukać fragmenty, dzięki którym zachowałem ten fantastyczny, zaczarowany Kraków w mojej głowie. Spędziłem tutaj ułamek swojego życia, ale ten ułamek dał mi unikalną bazę, z której przyszło mi korzystać przez wiele lat, zanim znalazłem swój własny świat, własny punkt widzenia.

Bilet na Batorego, którym popłynął pan za ocean, był w obie strony. Co się stało z tym powrotnym?

Zmarnował się. Kiedyś, gdy szukałem czegoś w swoich rupieciach, znalazłem go; znalazłem też swoją starą legitymację z Piwnicy pod Baranami. Są częścią tamtego czasu, dowodem na to, że coś takiego naprawdę istniało.

Okładka tygodnika WPROST: 3/2019
Więcej możesz przeczytać w 3/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 3/2019 (1869)

  • Mit taniego państwa 13 sty 2019, 20:00 Jeśli ktoś chce oszczędzać na państwie – wolna droga. Tylko bardzo uprzejmie proszę, żeby nie oszczędzał (szkodliwie) na moim. Pracownicy ministerstwa wyjechali na naradę do dobrego hotelu pod Warszawą. „Co za rozrzutność” –... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 13 sty 2019, 20:00 PARTIE SZYKUJĄ SIĘ DO EUROWYBORÓW, co na razie sprowadza się do układania list kandydatów na europosłów. Z naszych informacji wynika, że były prezydent Bronisław Komorowski będzie kandydował do europarlamentu z Poznania i to już jest... 6
  • Obraz tygodnia 13 sty 2019, 20:00 1,5 mld lat świetlnych dzieli nas od źródła sygnałów radiowych, które mogą być znakiem istnienia innej cywilizacji Wygrany Paweł Pawlikowski Przyzwyczaił nas do tego, że za „Zimną wojnę” zbiera nagrody jedna po drugiej – kilka... 9
  • Info radar 13 sty 2019, 20:00 Rosja się sypie Co czwarty Rosjanin nie ma toalety ani prysznica we własnym mieszkaniu. Co trzeci nie ma dostępu do ciepłej wody. Co piąty w ogóle nie ma bieżącej wody, a 22 mln Rosjan nie dysponuje centralnym ogrzewaniem. To najnowsze... 10
  • Twierdza Glapińskiego 13 sty 2019, 20:00 ODKĄD PIS PRZEJĄŁ WŁADZĘ, NIEWIELU BYŁO POLITYKÓW OBOZU RZĄDZĄCEGO, którzy otwarcie stawiali się prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. A jeśli już się odważyli, płacili za to wysoką cenę. Tak było z prezydentem Andrzejem Dudą,... 11
  • Klatkę omijam z daleka 13 sty 2019, 20:00 Rozmowa z Aleksandrą Popławską, aktorką, odtwórczynią roli Niny w filmie „Underdog”. 12
  • Czas zabijania 13 sty 2019, 20:00 Lewo IDZIE CZAS WIELKIEGO ZABIJANIA; STRZELAĆ BĘDĄ MYŚLIWI I MYŚLIWE, KAŻDE NIECO INACZEJ – jak twierdzi posłanka Pasławska, orędowniczka kobiecych polowań – ale każde masowo i celnie. I to nie tylko z przyjemnością i dla... 13
  • Czy kiełbasa może zabić 13 sty 2019, 20:00 Nikt nie wie, ile dodatków do żywności, oznaczonych różnego rodzaju „E”, spożywa w ciągu roku przeciętny Polak. Producenci uspokajają, że polska żywność jest bezpieczna. Naukowcy i dietetycy alarmują: spożywane w nadmiarze barwniki, konserwanty czy spulchniacze mogą prowadzić... 15
  • Wszystkie plagi PiS-owskie 13 sty 2019, 20:00 Pomysły na zmianę premiera, niewiara w wygraną, wewnętrzne wojny – to plagi, które spadły na PiS już na początku 2019 r. Roku, w którym zostanie ukształtowana scena polityczna na następne cztery lata. 20
  • Wdzięczenie się do emigrantów 13 sty 2019, 20:00 Przyznaję, że nigdy nie udało mi się pojąć sensu polskiej polityki wobec brexitu. Owszem, rozsądne było to, iż nasze państwo nie stanęło obok Francji, konsekwentnie starającej się upokorzyć Anglików w toku brexitowych pertraktacji.... 24
  • Falstart Nowackiej 13 sty 2019, 20:00 Nie było efektu wow, oburzenia prawicy ani wiwatów lewicy. Propozycje Barbary Nowackiej dotyczące rozdziału Kościoła od państwa mało obeszły opinię publiczną. 26
  • Wolność i dziewczyna 13 sty 2019, 20:00 Osiemnastoletnia Saudyjka Rahaf Mohammed al-Qunun oznajmiła, że nie wierzy w Boga. Ateizm jest w jej ojczyźnie surowo karany. W saudyjskim więzieniu od 2017 r. czeka na egzekucję Ahmad Al-Shamri skazany za próbę odejścia od islamu. Rahaf... 28
  • Dziki łączą ludzi 13 sty 2019, 20:00 Planem wystrzelania dzików w ramach walki z wirusem ASF władza uruchomiła to, co przez dziesięciolecia nie udawało się działaczom ekologicznym – zbiorową potrzebę ratowania zwierząt. Stał się jeszcze jeden cud – myśliwi mówią to samo, co ekolodzy. 31
  • Niech połączą nas zwierzęta 13 sty 2019, 20:00 W sprawie zwierząt apeluję do PiS: chociaż ten jeden raz nie bądźmy podzieleni! – mówi Andrzej Halicki, wiceszef klubu PO. 35
  • Łatwopalna Polska 13 sty 2019, 20:00 W latach 80. dochodziło do 20 tys. pożarów rocznie. Dziś jest ich średnio 150 tys. Do tego Polska ma jeden z najwyższych na świecie wskaźników śmiertelności w pożarach. 36
  • Sylwester na falach 13 sty 2019, 20:00 KS. MICHAŁ ZALEWSKI SJ Dobrze, że w Polsce mamy własne problemy. Pensje z czterema zerami dla młodych i zdolnych urzędniczek, kolejny pomysł na ekstradycję religii ze szkół, a na końcu masowe strzelanie do Bogu ducha winnych dzików.... 40
  • Mit bursztynowej potęgi 13 sty 2019, 20:00 W Polsce niemal nie wydobywamy bursztynu. Większość surowca pochodzi z importu, bardzo często nielegalnego. A rodzimi producenci to małe firmy, którym ciężko jest konkurować z zachodnimi gigantami. Zwłaszcza w dobie bursztynowego kryzysu. 42
  • Hossa Bessa 13 sty 2019, 20:00 Cena wolności Szykuje nam się najdroższy rozwód w historii. W zeszłym tygodniu Jeff Bezos, założyciel Amazona i najbogatszy człowiek na Ziemi, ogłosił, że po 25 latach małżeństwa rozstaje się ze swoją żoną MacKenzie Bezos. Do... 46
  • Homar na dobry humor 13 sty 2019, 20:00 Karnawał to czas szaleństw i zabaw. To dobry czas, żeby zaszaleć kulinarnie – zapomnieć o ciężkich świątecznych potrawach, spróbować czegoś nowego, wykwintnego, czego nie jemy na co dzień. Homar, ostrygi, kawior... Czemu nie? 47
  • Kto się boi Salviniego 13 sty 2019, 20:00 Blady strach padł na Europę. Ledwo Unia wybrnęła z brexitu, a już polscy nacjonaliści i włoscy faszyści knują, jak jej wbić nóż w plecy. Ze wsparciem Putina oczywiście. 48
  • Dekalog dla Polski 13 sty 2019, 20:00 Dziesięć tematów na dziesięć konferencji, w trakcie których dyskutuje się o sprawach najważniejszych dla Polski – to główne założenie programu Polonia Restituta. 53
  • Mitologia kontra nauka 13 sty 2019, 20:00 Uczeni w Indiach ostro pokłócili się o to, czy w starożytnych eposach można doszukiwać się dowodów istnienia zaawansowanej cywilizacji technicznej starożytnych Hindusów. Część z nich uważa, że przed tysiącami lat w Indiach stosowano in vitro i używano samolotów. 55
  • [(Matematyka), bąk]+ prawa kobiet 13 sty 2019, 20:00 Zofia Kowalewska – córka carskiego generała artylerii zainteresowała się matematyką, gdy miała 11 lat. I to tak głęboko, że w II połowie XIX w. była najwybitniejszą kobietą świata nauki. Przyćmiła ją dopiero kilka dekad później Maria Skłodowska-Curie. 58
  • Wrocław w miniaturze 13 sty 2019, 20:00 Imponujących rozmiarów makieta Wrocławia stała się częścią Centrum wiedzy o wodzie Hydropolis. Nowy eksponat to najbardziej zaawansowana technologicznie miniatura w Polsce. 62
  • Na koniu przez stulecia 13 sty 2019, 20:00 Konie towarzyszyły nam w codziennym życiu i walce przez wieki. Nasi sąsiedzi mawiali, że Polak rodzi się i umiera na koniu. 64
  • Dwa życia na jednym stole 13 sty 2019, 20:00 Zaburzenia rytmu serca to problem setek tysięcy Polaków. Zwykle można je leczyć zarówno farmakologicznie, jak i zabiegowo. Jak jednak leczyć kobiety w ciąży, które mają arytmię? Czy można u nich wykonać ablację? 66
  • Zawał serca: każda minuta ma znaczenie 13 sty 2019, 20:00 Ponad 80 tys. osób w Polsce co roku ma zawał serca. Co czwarty chory umiera, zanim trafi do szpitala. Jedną z przyczyn jest zbyt długie zwlekanie z wezwaniem pogotowia. 68
  • Z białaczką trzeba walczyć bez kompromisów 13 sty 2019, 20:00 U chorych na ostrą białaczkę limfoblastyczną czas odgrywa zasadniczą rolę – mówi prof. Sebastian Giebel, hematoonkolog. 70
  • Jedz zdrowiej, aby żyć dłużej i lepiej 13 sty 2019, 20:00 Odpowiednia dieta może zapobiec wielu chorobom rozwijającym się wraz z wiekiem. Recepta na długowieczność jest prosta – to dobre odżywianie i mądra suplementacja. 72
  • Ten fantastyczny świat 13 sty 2019, 20:00 „Ludzie mówią, że mam styl, ale ja w ogóle nie wiem, co to jest ten styl. Po prostu robię to, co czuję” – mówi Ryszard Horowitz, fotograf, który jak mało kto umie tak zaczarować obraz, że każdy widzi w nim coś innego. 74
  • Bolek i Lolek wiecznie żywi 13 sty 2019, 20:00 Dla jednych są wspomnieniem beztroskiego dzieciństwa, dla innych dowodem na to, że miniony ustrój wtrącał się do wszystkiego. Bolek i Lolek byli wykorzystywani do politycznych rozgrywek, ale się uratowali i nadal są żywi i szczęśliwi. 79
  • Matka, Polka, alkoholiczka 13 sty 2019, 20:00 Alkoholizm, szczególnie ten kobiecy, to choroba samotności, – mówi Kinga Dębska, reżyserka filmu „Zabawa zabawa”. 82
  • Wyśniony ukraiński sen 13 sty 2019, 20:00 Jest Ukrainką, mieszka we Francji i jest gwiazdą kina. Świat zachwycił się Olgą Kurylenko po tym, jak pojawiła się w 22. Bondzie. Od tego czasu pracuje z największymi. W naszych kinach „Władca Paryża”, w którym partneruje jej numer jeden kina francuskiego – Vincent Cassel. 87
  • Wydarzenie 13 sty 2019, 20:00 Wstęp do Lema Stanisław Lem zmarł w 2006 r., ale wciąż rośnie, choć nie jako pisarz, lecz myśliciel. Jego proza science fiction, która przyniosła mu sławę światową, nie pasuje do głupstw wypisywanych przez dzisiejszą fantastykę,... 90
  • Film 13 sty 2019, 20:00 Ból bezsilności Mój piękny syn” Felixa Van Groeningena jest zrealizowany z perspektywy ojca uzależnionego nastolatka. W „Powrocie Bena” Peter Hedges portretuje zaś matkę chłopaka próbującego wyrwać się z nałogu. Tytułowy Ben... 91
  • Muzyka/Gra 13 sty 2019, 20:00 Zabijanie to sztuka Hitman 2, Platforma: PC, XONE, PS4. Dystrybutor: Cenega Poprzednia część Hitmana była wielkim rozczarowaniem dla wszystkich fanów tego tytułu. Dlatego w kolejnej odsłonie wracamy do klasyki, czyli dostajemy całą grę... 92
  • Książka 13 sty 2019, 20:00 Karuzela wieku NIEZNANY U NAS DOTĄD WŁOSKI PISARZ MARCO ROSSARI WCHODZI DO KSIĘGARŃ Z MOCNYM PRZYTUPEM. Jego powieść robi wrażenie narracyjnym rozmachem, poczuciem humoru, ironią i odwagą, z jaką autor pisze. Widać, że jest pod wielkim... 93
  • Kulturalna trzynastka 13 sty 2019, 20:00 Krzysztof „Jankes” Jankowski PREZENTER RADIOWY I TV 94
  • Doktorat z perfum 13 sty 2019, 20:00 Tym felietonem chcę zwrócić uwagę wszystkich badaczy kultury i obyczajowości polskiej na potrzebę powstania doktoratu, czy choćby pracy magisterskiej, opowiadającej historię owej obyczajowości od strony historii perfum. Zapachy,... 95
  • 5 sposobów na zimową depresję 13 sty 2019, 20:00 Kiedyś początek roku kojarzył się ze słońcem i śnieżnym krajobrazem. Niestety ostatnio styczniowa aura coraz częściej przypomina listopadową pluchę, co wydłuża sezon na depresję. Istnieją jednak sposoby na walkę z zimowym przygnębieniem. 96
  • Zrób sobie… Salviniego 13 sty 2019, 20:00 Wicepremier Matteo Salvini trzasnął już sobie selfie z Władimirem na zaanektowanym Krymie. Teraz wpadł z ziemi włoskiej do Polski zaprosić do znajomych samego prezesa. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany