Koniec ery Viktora Orbana? Ten scenariusz zmieni historię Węgier

Koniec ery Viktora Orbana? Ten scenariusz zmieni historię Węgier

Viktor Orban przegra wybory parlamentarne na Węgrzech?
Viktor Orban przegra wybory parlamentarne na Węgrzech? Źródło: Shutterstock / arpasi.bence
Historyczne wybory mogą zakończyć erę Viktora Orbana. Węgrzy stoją przed decyzją, która odmieni nie tylko ich kraj, ale i całą polityczną mapę Europy.

Oczy całej politycznej Europy są aktualnie skierowane na Węgry, gdzie w najbliższą niedzielę 12 kwietnia zostaną przeprowadzone wybory parlamentarne. Wybory, które są niezwykle ważne, ponieważ po raz pierwszy od lat pojawiła się realna szansa, że Viktor Orban będzie musiał oddać władzę. O możliwych scenariuszach dla Budapesztu rozmawiam z Iloną Gizińską, analityczką ds. Węgier z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Anna Mokrzanowska, Wprost: Do wyborów zostało już tylko kilka dni. Jak na tej ostatniej prostej kształtują się przedwyborcze sondaże? Komu dają większe szanse na zwycięstwo? Fideszowi czy czy może jednak opozycyjnej Tiszy?

Ilona Gizińska, analityczka z Ośrodka Studiów Wschodnich: Jeśli chodzi o sondaże, widoczna jest stała tendencja, ale funkcjonują dwie odmienne rzeczywistości badawcze. Część sondażowi powiązanych z władzą wskazuje na stabilną, kilkuprocentową przewagę rządzącego Fideszu. Z kolei badania instytucji niezależnych lub niepowiązanych z władzami pokazują rosnącą przewagę Tiszy.

Patrząc na wyniki sondaży z ostatnich miesięcy, widać wyraźnie “rozwierające się nożyce” poparcia, przy czym sondaże niezależne sugerują coraz większą przewagę opozycji. Na przykład według badania ośrodka Median, uznawanego za najbardziej sprawdzalne, przewaga Tiszy wśród zdecydowanych wyborców wynosiła ostatnio 23 procent, co jest znaczącą różnicą.

Rozbieżności te wynikają głównie z odmiennych metodologii oraz sposobów prowadzenia badań, a także innej funkcji komunikacyjnej tych sondaży, czyli tego, jakie grupy wyborców mają być zachęcane do mobilizacji przedwyborczej. W efekcie bardzo trudno jednoznacznie prognozować wynik wyborów, skoro mamy tak dużą rozbieżność.

Które grupy społeczne mogą przesądzić o rezultacie głosowania? Dużo mówi się o wpływie Węgrów mieszkających poza granicami kraju, których jest blisko 2 miliony.

Rzeczywiście, jeśli chodzi o demografię wyborczą, mamy bardzo jasny podział wśród obu elektoratów i wyraźną polaryzację. Wyborcy Fideszu to głównie osoby starsze, mieszkańcy mniejszych miejscowości i wsi oraz osoby z niższym wykształceniem. Z kolei elektorat opozycyjny to przede wszystkim ludzie młodsi, mieszkańcy dużych miast i osoby lepiej wykształcone.

„Istnieją też szczególne grupy wyborców, takie jak etniczni Węgrzy mieszkający w krajach ościennych, którym od 2014 roku przyznano prawa wyborcze nadane przez Fidesz. Dotychczas w zdecydowanej większości popierali oni partię Viktora Orbana — w poprzednich wyborach nawet w około 90 procentach. Ich głosy mogą więc okazać się znaczące i mogą być języczkiem u wagi”.

Trzeba jednak pamiętać o dwóch kwestiach. Po pierwsze, wyniki głosów oddanych za granicą poznamy z opóźnieniem, ponieważ nie są one zliczane w pełni elektronicznie. Po drugie, pojawiają się sygnały, że poparcie dla partii rządzącej w tej grupie może słabnąć. Może to wynikać m.in. z polityki Viktora Orbana, który naraził się części wyborców przez swoje sojusze m.in. z Robertem Ficą, które część wyborców odbiera jako sprzeczne z interesami Węgrów żyjących poza granicami kraju. Ta kwestia też pozostaje nierozstrzygnięta.

Jakie nastroje dominują dziś w społeczeństwie węgierskim? Czy przeważa chęć zmiany i zmęczenie długoletnimi rządami Viktora Orbána, czy raczej potrzeba stabilizacji, którą wielu wyborców wciąż z nim utożsamia?

Mamy do czynienia z dużą polaryzacją i obecne są oba podejścia. Wyborcy Fideszu cenią przede wszystkim stabilność oraz wizerunek Viktora Orbana jako silnego lidera, który w przeszłości potrafił radzić sobie z kryzysami zewnętrznymi, takimi jak pandemia czy kryzys energetyczny.

Orban przedstawia się także jako polityk zdolny do skutecznego działania w warunkach konfliktów międzynarodowych, w tym w kontekście wojny w Ukrainie. Podkreśla swoją rolę w dążeniu do pokoju, akcentując tzw. misję pokojową, którą prowadzi poprzez taką samozwańczą dyplomację.

Z drugiej strony pojawia się element świeżości — nowa propozycja polityczna, chęć odnowy programowej, ale też moralnej. Peter Magyar zapowiada rozliczenie nieprawidłowości, nadużyć i korupcji w obecnym systemie. Można więc mówić o pewnym rodzaju „rewolucji moralnej”. Jednocześnie program Tiszy w wielu aspektach nie odbiega znacząco od programu Fideszu, dlatego sytuację tę można określić jako sanację, ale bez rewolucji.

Jak postrzegany jest Peter Magyar, lider Tiszy? Pojawiają się opinie, że głosy oddane na jego ugrupowanie są przede wszystkim wyrazem sprzeciwu wobec Viktora Orbana, a nie bezpośrednim poparciem dla niego samego.

Rzeczywiście, dla wielu wyborców najważniejszą motywacją jest chęć zmiany władzy i jest to główny czynnik stojący za poparciem dla Tiszy, co wiąże się z szerokim poparciem. jakie był w stanie uzyskać Peter Magyar.

„Wśród jego wyborców są zarówno dawni sympatycy opozycji liberalno-lewicowej, która została niemal w całości wchłonięta przez Tiszę, jak i wyborcy wcześniej niezdecydowani, a także część elektoratu Fideszu — głównie osoby mniej ideologicznie zaangażowane, dla których większe znaczenie mają kwestie gospodarcze, które są bardzo ważne w programie Tiszy”.

Przez pewien czas Magyar zmagał się z wizerunkiem „nowego wcielenia Orbana”. Pojawiały się określenia sugerujące, że jest jego młodszą wersją lub że reprezentuje „Fidesz 2.0”. Jednak w ostatnich miesiącach, wraz z doprecyzowaniem programu i przedstawieniem konkretnych propozycji, tego typu zarzuty wyraźnie osłabły w debacie publicznej.

Nie jest tajemnicą, że Viktor Orbán przejawia tendencje prorosyjskie. W ostatnim czasie szerokim echem odbiły się informacje o kontaktach szefa węgierskiej dyplomacji z przedstawicielami Kremla oraz o rozmowie Viktora Orbana z Władimirem Putinem. Czy te kwestie mogą wpłynąć na wynik wyborów? Czy temat wojny w Ukrainie pojawiał się w kampanii?

Temat wojny w Ukrainie jest jednym z głównych wątków kampanii Fideszu, który partia Viktora Orbana bardzo mocno eksponuje. Partia rządząca kładzie nacisk na kwestie bezpieczeństwa, suwerenności oraz zagrożeń zewnętrznych. W ten sposób premier stara się również odwrócić uwagę od sytuacji gospodarczej, która stanowi główny temat narracji opozycji. Dlatego zagadnienia związane z wojną, w tym relacje z Ukrainą, odgrywają istotną rolę w kampanii wyborczej.

„Wystarczy przejść się głównymi ulicami Budapesztu, by zauważyć, że na plakatach wyborczych Fideszu nie ma wizerunku Viktora Orbana — zamiast niego pojawia się Wołodymyr Zełenski”.

Dla wielu zagranicznych obserwatorów może to być zaskakujące, jednak wpisuje się w strategię kampanii, w której Ukraina przedstawiana jest jako główne zagrożenie dla Węgier. W narracji rządzącej partii wsparcie dla Ukrainy ma potencjalnie godzić w bezpieczeństwo państwa, a jej ewentualne członkostwo w Unii Europejskiej przedstawiane jest jako ryzyko dla dobrobytu Węgrów, m.in. ze względu na obciążenia dla węgierskiego budżetu.

To jeden z kluczowych tematów eksponowanych przez Fidesz. Jednocześnie doniesienia o bardzo bliskiej współpracy, np. między szefem węgierskiej dyplomacji Peterem Szijjarto a jego rosyjskim odpowiednikiem, są dla Fideszu problematyczne. Partia odpiera jednak te zarzuty i próbuje podważać wiarygodność Tiszy i dyskredytować ją sugerując, że jej lider jest wspierany przez Kijów i reprezentuje interesy Brukseli oraz Ukrainy.

Nawiązując do interesów Brukseli – Viktor Orban nie jest ulubieńcem unijnych polityków, jego relacje z Brukselą są dość napięte. Czy dla dla węgierskich wyborców są to ważne kwestie?

Dla wyborców Tiszy jest to kwestia kluczowa — liczą oni na poprawę i uzdrowienie stosunków z Brukselą, co mogłoby doprowadzić do odblokowania środków unijnych wstrzymanych w ramach mechanizmu warunkowości. Mamy wyraźną obietnicę ze strony Tiszy, że będzie nastąpi odbudowę zaufania zarówno w relacjach z Unią Europejską, jak i z partnerami zachodnimi.

Jakie tematy zdominowały kampanię wyborczą na Węgrzech?

Jeśli chodzi o główne tematy kampanii, wiele zależy od strony politycznej. Fidesz koncentruje się na zagrożeniach zewnętrznych — to strategia stosowana już w poprzednich kampaniach, aby je kreować. Wcześniej takimi „zagrożeniami” byli m.in. migranci, Komisja Europejska czy George Soros jako symbol liberalnych elit zachodnich. Obecnie tę rolę pełni przede wszystkim Ukraina oraz szeroko rozumiane kwestie suwerenności.

„Z kolei Tisza unika tej narracji i fiksacji na tematach ideologicznych. Partia Petera Magyara skupia się na konkretnych propozycjach dotyczących uzdrowienia gospodarki i rozliczenia nieprawidłowości. Postuluje naprawę finansów publicznych, rozliczenie korupcji oraz odzyskanie środków publicznych. Kluczowym elementem programu jest także wykorzystanie odblokowanych funduszy unijnych oraz pieniędzy odzyskanych dzięki walce z korupcją”.

Wybory na Węgrzech mają znaczenie nie tylko dla Budapesztu, lecz także dla Europy i świata. W ostatnich dniach w kampanię mocno zaangażowali się przedstawiciele amerykańskiej dyplomacji, którzy wsparli Viktora Orbana. Czy takie gesty mogą pomóc Fideszowi w utrzymaniu władzy?

Na kilka dni przed wyborami Budapeszt odwiedził wiceprezydent USA J.D. Vance, co stanowiło istotne wzmocnienie wizerunkowe dla Viktora Orbana.

Tego rodzaju gesty mogą być korzystne dla rządzącej partii, zwłaszcza że towarzyszyły im wypowiedzi sugerujące ingerencję Unii Europejskiej w węgierskie wybory poprzez wspieranie opozycji. Do pewnego stopnia jest to pozytywne, ale nie sądze, aby było wystarczające, żeby odwrócić trendy sondażowe.

Jednym z powodów jest stosunkowo niewielka rozpoznawalność J.D. Vance’a na Węgrzech. Fidesz liczył raczej na wizytę Donalda Trumpa, do której ostatecznie nie doszło. W kampanii pojawiły się wprawdzie inne sygnały wsparcia ze strony amerykańskich polityków – była wizyta Marco Rubio, konferencja CPAC, jednak nie miały one przełomowego charakteru, był tutaj pewien niedosyt.

„Warto też zauważyć, że takie poparcie ma głównie wymiar symboliczny i nie wiąże się z konkretnymi działaniami. Co więcej, Fidesz musi być ostrożny, ponieważ po wizycie J.D. Vance’a pojawiły się zarzuty ze strony Petera Magyara o zewnętrzną ingerencję w wybory. Sam J.D. Vance starał się formułować swoje wypowiedzi ostrożnie, podkreślając, że nie zamierza narzucać Węgrom żadnych decyzji politycznych. Te komunikaty były subtelne, ale jednak znaczące”.

Znaczenie tych kontaktów może jednak wzrosnąć po wyborach. Viktor Orban może liczyć na międzynarodowe wsparcie w przypadku sporów dotyczących wyniku czy jego legitymizacji. Ewentualne poparcie ze strony Donalda Trumpa mogłoby wzmocnić jego pozycję i być może ośmielić do bardziej zdecydowanych działań na rzecz utrzymania władzy, zwłaszcza jeśli wynik wyborów nie będzie jednoznaczny.

Pojawiają się głosy, że w przypadku bardzo wyrównanego wyniku, a nawet ewentualnej porażki Viktora Orbana, przekazanie władzy nie musiałoby przebiec w prosty sposób. Czy takie scenariusze są realne?

To dość skrajne założenia i trudno sobie wyobrazić, by doszło do takiej sytuacji. Sam Viktor Orban deklaruje gotowość do przejścia do opozycji — przed 2010 rokiem przez wiele lat funkcjonował właśnie w tej roli, więc nie byłoby to dla niego nowe doświadczenie.

Warto jednak zwrócić uwagę na bardziej subtelne ryzyka, wynikające zarówno z konstrukcji węgierskiego systemu wyborczego, jak i obecnego modelu władzy. Nawet jeśli wybory wygra opozycja, przez około 30 dni — do momentu powołania nowego rządu — władzę nadal sprawuje dotychczasowy gabinet.

Dysponując większością konstytucyjną dwóch trzecich głosów w parlamencie, rządzący mogą w tym czasie podejmować decyzje wpływające na system, np. wprowadzić stan wyjątkowy, co mogłoby opóźnić zaprzysiężenie nowego rządu. Istnieją więc mechanizmy, które mogą wydłużać i utrudniać proces przekazania władzy i kłaść kłody pod nogi potencjalnym następcom.

Zakładając jednak, że zmiana władzy przebiegłaby spokojnie, a Peter Magyar zostałby premierem, co oznaczałoby to dla Węgier i dla Unii Europejskiej?

Viktor Orbán sprawuje władzę nieprzerwanie od ponad 16 lat, więc jego odejście wywołałoby zapewne entuzjazm szczególnie wśród młodszych wyborców, którzy liczą na realne zmiany. Jednocześnie towarzyszyłaby temu niepewność — wiele zależałoby od tego, w jakich warunkach Tisza przejęłaby rządy.

„Kluczową kwestią jest uzyskanie większości konstytucyjnej, czyli dwóch trzecich mandatów w parlamencie. Tylko taka przewaga umożliwiłaby przeprowadzenie głębokich zmian ustrojowych zapowiadanych przez Petera Magyara. W przeciwnym razie może dojść do paradoksalnej sytuacji, w której Tisza będzie rządzić w ramach systemu stworzonego przez Fidesz — systemu, który obiecywała zmienić. Mogłoby to prowadzić do impasu politycznego i rozczarowania oraz frustracji wyborców, którzy nie będą widzieli efektów obiecywanych zmian. Kwestia uzyskania ⅔ głosów jest tutaj kluczowa”.

Nawiązując do systemu, który stworzył Viktor Orban, część ekspertów uważa, że opozycja ma mniejsze szanse, chociażby z powodu tego, że, Fidesz podporządkował sobie praktycznie wszystkie rządowe media czy pozmieniał okręgi wyborcze. Czy rzeczywiście możemy mówić o nierówności szans między partią rządzącą a Tiszą?

Zdecydowanie tak. Warunki konkurencji politycznej są wyraźnie nierówne, co wynika z rozwiązań wprowadzonych przez Fidesz. Dotyczy to m.in. ordynacji i kształtu okręgów wyborczych — są one zaprojektowane w sposób sprzyjający wyborcom z mniejszych miejscowości, którzy częściej popierają partię rządzącą.

Znaczenie mają także głosy Węgrów mieszkających poza granicami kraju, którzy w większości wspierają Fidesz. To kolejny element przewagi, z którym musi mierzyć się opozycja.

„Istotna jest również kwestia mediów. Przestrzeń informacyjna, w której funkcjonuje opozycja, jest ograniczona — szacuje się, że około 80 proc. mediów na Węgrzech znajduje się w rękach osób lub instytucji powiązanych z obozem władzy i bezpośrednim otoczeniem Viktora Orbana. Dotyczy to nie tylko mediów publicznych, ale również prywatnych, co szczególnie nasiliło się w ostatnich latach”.

Wszystkie te czynniki sprawiają, że rywalizacja wyborcza odbywa się na nierównych zasadach.

Czytaj też:
Tak Orban broni się przed klęską. „To już bardziej nie zdenerwuje wyborców”
Czytaj też:
Viktor Orban gra nieczysto. Wybory na Węgrzech pod znakiem zapytania

Artykuł został opublikowany w 15/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Źródło: WPROST.pl