Oczy szeroko otwarte

Oczy szeroko otwarte

Czasy się zmieniają, fronty walki też. Nie zmienia się tylko jego ulubiona pozycja – zawsze okrakiem na barykadzie.
Powiada, że z uprawianiem polityki jest jak z leczeniem ludzi. Lekarz miewa czasem ręce unurzane krwią, ale jego profesja jest przecież szlachetna. Tak Jarosław Gowin odrzuca zarzuty, że tkwiąc w partyjnej polityce, brudzi sobie ręce.

Poseł Gowin, tego mu odmówić nie można, jest zdolny do politycznych wolt. Dopiero co – jako twórca projektu ustawy mocno ograniczającej powszechność stosowania metody in vitro – starał się przesunąć Platformę na pozycje konserwatywne światopoglądowo. W oczach liberałów stał się mentalnym talibem. Ale jednocześnie potrafi twardo wzywać do liberalnych zmian w gospodarce.

– Przylgnęła do mnie łatka posła zajmującego się Kościołem, ale jest ona nieprawdziwa – wyznaje Gowin. – Brałem udział w sporach światopoglądowych, nie można jednak wiązać mojej religijności z poglądami politycznymi. Nigdy nie inspirowała mnie katolicka nauka społeczna. Jestem zwolennikiem wolnego rynku i ekonomicznego liberalizmu.

I z takimi poglądami chce być teraz kojarzony. W poszukiwaniu skuteczności sprzymierzył się nawet z grupą Grzegorza Schetyny, który jeszcze kilka lat temu, wspomagając wówczas Tuska, marginalizował w PO grupę Jana Rokity. Gowin był jej ważnym filarem. 

Antykomunista na salonach

Wielu znajomym, zwłaszcza z inteligenckiego Krakowa, jego upór w robieniu kariery politycznej wydaje się jednak nie do końca zrozumiały.

– Typ samotnika, dosyć wyniosły, trudno zaprzyjaźniający się – to powtarzająca się w kolejnych rozmowach charakterystyka Gowina. Wódki nie pije, papierosów nigdy nie palił, imprez unika. Co najwyżej „nocne Polaków rozmowy" w wąskim gronie. Dlatego anegdot z Gowinem w roli głównej jak na lekarstwo. Bije od niego emocjonalnym chłodem. Nie potrafi się cieszyć, ale i nie przeżywa zbyt głęboko porażek. Czyta masę książek.

Roman Graczyk, krakowski publicysta, latami polemizujący z Gowinem w sprawach Kościoła: – Jedyne, co mąci ten obraz, to piłka nożna. Autentycznie pasjonuje się futbolem, barwnie komentuje mecze.

Za młodu grał nawet wyczynowo. Stał na bramce. W Jaśle na Podkarpaciu, gdzie spędził dzieciństwo i młodość. Tutaj udało się zakotwiczyć rodzinie Gowinów po ciężkim doświadczeniu lat powojennych. Ludwik Gowin, ojciec Jarosława, jako żołnierz WiN trafił do stalinowskiego więzienia. Tortury w śledztwie, potem ucieczka i ukrywanie się do 1956 r. Aż do śmierci w połowie lat 80. będzie za nim chodzić bezpieka.

Jarosław przychodzi na świat w 1961 r. – Wyniosłem z domu silne przywiązanie do tradycyjnych wartości, antykomunizm, konserwatyzm społeczny i religijność – opowiada. – W PRL mieliśmy poczucie obcości. Trzeba było stawić temu czoła. Być może dlatego mam dzisiaj odwagę przeciwstawiać się opiniom dominującym w moim otoczeniu.

Po maturze wyjeżdża do Krakowa studiować na UJ filozofię. Jest jesień 1980 r., wokół eksploduje „Solidarność". Gowin aktywnie działa w NZS. Ale wszystko się kończy 13 grudnia.

Na uczelni jest pod wielkim wpływem wykładowców: Bronisława Łagowskiego i Ryszarda Legutki. Pierwszy praktykował na łamach „Tygodnika Powszechnego" własną odmianę konserwatyzmu, co nie przeszkadzało mu należeć do PZPR i otwarcie krytykować „Solidarność". Drugi prowadził głośne wtedy seminarium, na którym łączył kulturowy konserwatyzm z egzotycznym w ówczesnych realiach ekonomicznym liberalizmem.

Połowa lat 80. Świeżo upieczony magistrant Gowin zjawia się w redakcji „Znaku" z pracą dyplomową o Ortedze y Gassecie. Henrykowi Woźniakowskiemu tekst się podoba i proponuje gościowi stałą współpracę. A to już oznacza przepustkę do intelektualnej elity Krakowa.

W latach przełomu wybory środowiska „Tygodnika Powszechnego", „Znaku" i Klubów Inteligencji Katolickiej są jednoznaczne: całkowite poparcie dla okrągłostołowego modelu transformacji, a rok później twarde wsparcie obozu Tadeusza Mazowieckiego w „wojnie na górze”. Takich wyborów dokonuje też Jarosław Gowin.

– Dziś patrzę na to z większym dystansem – twierdzi. – Obóz Mazowieckiego idealizowaliśmy, a Wałęsę nadmiernie demonizowaliśmy. Ale nadal nie mam wątpliwości, że gdyby to Mazowiecki został wtedy prezydentem, Polska byłaby lepsza.

Katolik integralny porzuca salony

Jeszcze w 1992 r. może się wydawać, że Gowinowi całkowicie po drodze z głównym nurtem krakowsko-warszawskiej inteligencji. Po nocy teczek Macierewicza komentuje: „Przyszli historycy idei politycznych będą wdzięczni min. Macierewiczowi, że w nieomal laboratoryjnie czystej postaci zademonstrował, do czego prowadzi absolutyzm moralny w polityce – nawet jeśli patronują mu wartości chrześcijańskie".

Pierwsze różnice ujawniają się około 1993 r. W Polsce trwa batalia o miejsce Kościoła w przestrzeni publicznej. Czas ten zostanie wkrótce określony przez Gowina jako „zimna wojna religijna".

W skrócie rzecz ujmując, powstają dwa obozy. Skupiony wokół „Gazety Wyborczej" i „Tygodnika Powszechnego" obóz rzeczników neutralności światopoglądowej państwa, przestrzegający przed państwem wyznaniowym i odradzaniem się polskiego antysemityzmu. A po drugiej stronie zwolennicy tezy, że demokracja odcinająca się od chrześcijańskiego dziedzictwa prowadzić będzie do zaniku wartości wspólnotowych i kulturowego nihilizmu.

Gowin, przynajmniej środowiskowo, należy do pierwszego obozu. Ale na dyktowany podział nie chce się zgodzić. Tworzy kategorię „katolików integralnych", godzących tradycję z nowoczesnością, i sam siebie do niej zalicza. Opowiada się za rozdziałem Kościoła od państwa, ale za „rozdziałem przyjaznym", przewidującym dla wartości religijnych miejsce w przestrzeni publicznej.

W 1994 r. zostaje – po Stefanie Wilkanowiczu – naczelnym „Znaku". Ma ledwie 33 lata. A po Krakowie krążą nawet plotki, że Watykan sugeruje, by Gowin objął w przyszłości stanowisko szefa „Tygodnika Powszechnego". Do dziś nie wiadomo, jak było naprawdę. Niektórzy twierdzą, że Gowin sam tę plotkę rozsiewał. Inni, że było coś na rzeczy. Bo poglądy Gowina musiały być bliskie Janowi Pawłowi II, który tak samo dystansował się od „zimnej wojny religijnej”, precyzyjnie dowartościowując obie jej strony. Charakterystyczne zresztą, że w tym samym czasie papież wskazywał bliskiego Gowinowi dominikanina o. Macieja Ziębę jako niemal oficjalnego interpretatora swych nauk.

Naczelnym „Tygodnika" Gowin jednak nigdy nie zostanie. W drugiej połowie lat 90. definitywnie rozejdą się drogi jego oraz inteligenckiego establishmentu III RP.

IV RP nadchodzi

W 1995 r. ukazuje się w „Gazecie Wyborczej" kontrowersyjny tekst „O prawdę i pojednanie". Autorzy Adam Michnik i Włodzimierz Cimoszewicz postulują wypracowanie wspólnej wersji historii najnowszej, która mogłaby połączyć dawny obóz „solidarnościowy” z postkomunistami. Ale dla zadeklarowanych antykomunistów ów manifest stanie się sztandarowym przykładem relatywizmu moralnego III RP.

– Redakcja „Tygodnika" zamówiła u mnie komentarz. Zastrzegłem, że będzie bardzo krytyczny. Mimo to zaakceptowali. Tekst został zdjęty przez Krzysztofa Kozłowskiego (wówczas wicenaczelnego „TP" i senatora), gdy numer był już w drukarni – opowiada Gowin. – Spytałem: dlaczego? Odparł, że wybiera się do premiera Oleksego, aby bronić przed dymisją „solidarnościowego” wojewodę krakowskiego. Mój komentarz podobno mógłby osłabić jego pozycję. Tak wyglądało moje rozejście się ze środowiskiem „Tygodnika”.

W 1995 r. w wyborach prezydenckich Gowin głosuje na popieraną przez większość biskupów Hannę Gronkiewicz-Waltz. Dwa lata później raz jeszcze oddaje głos na Unię Wolności, ale tylko dlatego, że listę do Sejmu w Krakowie otwiera Tadeusz Mazowiecki. W wyborach prezydenckich 2000 r. głosuje na Andrzeja Olechowskiego. W 2002 r. Lew Rywin przychodzi z korupcyjną propozycją do Adama Michnika i wszystko staje na głowie. W kręgach inteligencji pokłóconej z „salonem warszawsko- -krakowskim" wykluwa się projekt IV RP, podjęty szybko przez PiS i – do pewnego stopnia – Platformę Obywatelską. Jednym z rzeczników wielkiej sanacji państwa jest również Jarosław Gowin.

Na listach wyborczych PO w 2005 r. wyróżniają się dwa nazwiska niekojarzone dotąd z czynną polityką: twórcy hasła IV RP Pawła Śpiewaka kandydującego do Sejmu i ubiegającego się w Krakowie o mandat senacki Gowina.

PO czy PiS? A co za różnica?

Najpierw zgłosił się z propozycją kandydowania Jan Rokita z PO. Potem ktoś z PiS. Ale przyjął propozycję Rokity, bo to od lat dobry kolega. Przyznaje jednak, że wybór nie miał wtedy większego znaczenia. Przecież Polską miała rządzić koalicja POPiS, której był zwolennikiem niemal fanatycznym.

Krzysztof Kozłowski, senator przez kilka kadencji: – Pytał mnie, jak to jest być senatorem. Powiedziałem, że Senat jest miejscem nudnym i frustrującym. Po paru miesiącach spotkałem go i przyznał, że miałem rację.

Dla takich jak on niepowodzenie rozmów koalicyjnych PO i PiS po wyborach 2005 r. było niemalże tragedią. Najtrudniejszą do przyjęcia, bo niezrozumiałą.

Polityk PO: – Należał do klubu PO, ale nie było do końca jasne, czy jest człowiekiem PO, czy PiS.

W 2006 r., w drugiej turze wyborów na prezydenta Krakowa będą walczyć kandydat lewicy Jacek Majchrowski i Ryszard Terlecki z PiS. Rokita zwołuje konferencję prasową – a towarzyszy mu m.in. Gowin – na której deklarują poparcie dla Terleckiego. Bez konsultacji z Tuskiem. Wewnętrzny konflikt targa Platformą, coraz częściej mówi się o powstaniu nowej partii centroprawicowej, odwołującej się do POPiS: z Rokitą, Gowinem, Kazimierzem Marcinkiewiczem, Maciejem Płażyńskim, może nawet z Jerzym Buzkiem.

Ale to tylko grono indywidualistów. Jeśli się nie podporządkują liderom swych obozów, wypadną z gry. Ten los spotka Jana Rokitę. Jarosław Gowin woli się podporządkować. Albo przynajmniej stworzyć takie wrażenie.

– Jadłem obiad, gdy zadzwonił telefon z informacją, że Janek zrezygnował z kandydowania – wspomina. – Potem zadzwonił Tusk i powiedział lodowatym głosem, że jeśli nie stawię się jeszcze dziś u niego w Warszawie, mogę zapomnieć o kandydowaniu. Pojechałem.

Nagrodą za ten gest była „jedynka" na liście, dopiero co opuszczona przez bliskiego towarzysza.

– Rokita nie był tym zachwycony. Zresztą Jarek, odkąd został politykiem i musi zabiegać o wpływy, nieraz miewał problem z lojalnością. Znam takie sytuacje, że koledzy prosili go o wstawiennictwo u ważnych polityków albo kościelnych hierarchów, a on odmawiał, bo mogłoby to utrudnić mu karierę – opowiada krakowski znajomy.

Konserwatywny król bez ziemi

W trakcie kampanii PiS próbował jeszcze wykorzystać pęknięcia w PO.

– Złożyli nam propozycję: Rokita na premiera, a ja i Jacek Saryusz-Wolski na ministrów w jego rządzie. Pod warunkiem że opuścimy Platformę. Nie przyjęliśmy – relacjonuje Gowin.

W 2007 r. w starciu z Ziobrą nie dawano mu większych szans. Ale jesienią 2007 r. nie takie cuda się działy. W kampanii spokojny i opanowany (na plakatach pomysłowe „GoWin"), popierają go Marcinkiewicz, Rokita, Agnieszka Holland, Władysław Bartoszewski, Andrzej Zoll, Adam Zagajewski. W telewizyjnej debacie wyraźnie wygrywa z rozgorączkowanym Ziobrą. Ostatecznie jednak wygrał Ziobro niewielką różnicą ponad 4 tys. głosów.

W jednym z wywiadów tuż po wyborach mówił: „Jestem autentycznym liderem z punktu widzenia wyborców Platformy. Wiem jednak, że nie jestem liderem dla aparatu PO".

Oto i cały problem. Co ma zrobić inteligent z ambicjami, którego życie partyjne mierzi, a u większości towarzyszy dostrzega co najwyżej miałkość intelektualną?

Roman Graczyk: – Trudno mi sobie wyobrazić, jak on funkcjonuje w partii. Jest podobny do Rokity – nie potrafi rozmawiać z ludźmi nieinteligentnymi.

Polityk PO przyznający się do konserwatywnych korzeni: – Jest w Platformie spora grupa 30- i 40-latków, z przeszłością w Stronnictwie Konserwatywno- Ludowym, z sentymentem wspominająca czasy Aleksandra Halla i Wiesława Walendziaka. To środowisko od dawna szuka lidera. Kiedyś liczyliśmy na Rokitę, dziś niektórym nasuwa się Gowin. Ale ja mam wątpliwości, czy on ma niezbędną charyzmę.

Większość kolegów partyjnych Gowina przyznaje, że on potrafi chodzić pod prąd. Tyle że nic z tego nie wynika poza jego popularnością w mediach. Bo z popularnością we własnej partii jest już dużo gorzej. I trudno się dziwić, skoro w przeddzień ostatniej kampanii prezydenckiej Gowin potrafi na przykład ogłosić, że nawet jeśli Jarosław Kaczyński wygra, to Polska się nie zawali.

– Polski nie można dać podpalić – tłumaczy. – Jest coraz gorzej z tolerancją dla przeciwnika. Chciałem temu przeciwdziałać.

Cóż, dystansowanie się od kandydata własnej partii w wyborach prezydenckich jest raczej aktem nielojalności niż aktem założycielskim politycznej tolerancji. A Gowin w ostatnich czasach specjalizuje się w dystansowaniu się od własnej partii, własnego rządu i własnego premiera.

Dlaczego więc wciąż jest tolerowany przez Tuska?

Gowin: – Na razie chroni mnie ponad 200 tys. głosów w wyborach. Ale śpię z otwartymi oczami.

I słusznie.

Okładka tygodnika WPROST: 6/2011
Więcej możesz przeczytać w 6/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 3
  • CIEN OJCA IP
    ale bezpieka musiała zatrudniać kilkadziesiąt milionów pracowników ......całymi dniami i nocami chodziła za  milionami przeciwników ...strach,STRACH MA WIELKIE OCZY......szczególnie winny boi się własnego cienia....CIEŃ ZA KAŻDYM SPRAWCĄ WŁÓCZY SIĘ W DZIEŃ I W NOCY.....
    • rolicky IP
      ,/Tusk w Katyniu 7 kwietnia,Kaczyński 3 dni pózniej-to główna przyczyna KATASTROFY-plotkują studenci-prezydent od samego początku w sprawie TRAGEDI KATYŃSKIJ dzieli POLAKÓW-czy to normalne?-czy ma złych DORADCÓW?--w OFE -to PIENIĄDZE na przyszłe EMERYTURY,a ich zabranie to SKANDAL-PIENIADZE WIRTUALNE,które RZĄD jak wszyskie inne ROZPUŚCI i oszuka PRZYSZŁYCH EMERYTÓW-TO DOPIERO \"hazard\"-to nie-tusk-emeryci- 1-0,ale PRZEGRANA!10-0 dla; PREMIERA,(nie)RZĄDU-PO , PSL i SLD z WYBORCAMI,którzy dadzą wam CZERWONĄ KARTKĘ W WYBORACH,dobrze ,że są jeszcze w sejmie UCZCIWI POSŁOWIE PIS oraz: znakomici prof.,ekonomiści,politolodzy,psycholodzy,NIEKTÓRZY dziennikarze, większość społeczeństwa...,którzy NIE BOJĄ SIĘ krytykować rząd za ZŁE USTAWY-myli pojęcia,nie wie co mówi-niech rząd się odczepi od pieniędzy obywateli odkładanych w OFE-dyskutują-NIE OKŁAMUJCIE LUDZI-panie Rostowski najpierw KARTY NA STÓŁ-przedstawić dane o które dopomina się od TYGODNI prof.BALCEROWICZ i 4/ 5 społeczeństwa,a dopiero póżniej DEBATA-do tej pory o FIKCYJNYCH DANYCH WZIĘTYCH Z KAPELUSZQA NIE MA PO CO ROZMAWIAĆ -SZKODA CZASU -jak będzie pan gotowy to chętnie pana WYSŁUCHAMY-tylko bez BANIALUK -pracodawcy-rząd okrada przyszłych emerytów- zmiany rządu w OFE-ZAMACH NA KASĘ LUDZI,którzy mieli mieć wyższe emerytury jak osiągną wiek emerytalny,również-ceny nie miały rosnąć-a WZROSŁY niektóre nawet o 30%-ministrowie do DYMISJI razem z PREMIEREM,którzy ZAPEWNIALI,że ceny nie wzrosną-premier straszy niby niezależnego marszłka sejmu,że \"WYLECI \"z PO-ale jaja?-plotkują -rząd okłamuje nas -nie jesteśmy ZIELONĄ WYSPĄ W EUROPIE i na świecie, ale CZERWONĄ WYSPĄ?-same wpadki-to koniec PObolszewi i PSL-czy w PO postradali rozum?,4/5 społeczeństwa nie chce tych KOLESI(Chlebowskiego,Drzewieckiego) w sejmie i senacie-zawiedli społeczeństwo,na którym nie będą ŻEROWALI-niech sami na siebie zarobią i ŻYJĄ za własne zarobione pieniądze,a nie pieniądze SPOŁECZEŃSTWA -w mediach dyskutują- TOTALNA KOMPROMITACJA (nie)rządu...
      • rolicky IP

        Spis treści tygodnika Wprost nr 6/2011 (1461)

        • Kebab na zimno 6 lut 2011, 12:00 Boże, pobłogosław Amerykę. Kogo obwiniano by o wszystkie nieszczęścia tego świata, gdyby nie ona? 4
        • Na skróty 6 lut 2011, 12:00 Koniec fety w PO Donald Tusk postanowił: żadnych imprez z okazji dziesięciolecia Platformy Obywatelskiej nie będzie. Taką decyzje obwieścił na ostatnim zarządzie partii, na którym miano ustalać terminy obchodów. Jeszcze do ubiegłego... 7
        • Dajcie ludziom szansę 6 lut 2011, 12:00 "To był pluton egzekucyjny wymierzony w Schetynę" - tak posiedzenie zarządu PO relacjonował dla Wprost.pl jeden z polityków tej partii. Widziałem następnego dnia Grzegorza Schetynę. Żywego. Najwyraźniej Donald Tusk i jego... 9
        • Hipnoza zaczeską 6 lut 2011, 12:00 „Wielki Szu 2" powstanie po prawie trzydziestu latach od pierwowzoru. Główną postać zagra, oczywiście, Jan Nowicki, który tą rolą chce pożegnać się z aktorstwem i publicznością. W drugiej części filmu superkanciarz... 10
        • Strzępek nerwów 6 lut 2011, 12:00 Rezygnując ze startu w wyborach prezydenckich, pełen energii Donald Tusk obiecywał, że skupi się na rządzeniu państwem. Dziś czuje się zaszczuty i wypalony. Zamiast rządzić, próbuje opanować sytuację w Platformie. 12
        • Kaczyński boi się wygrać 6 lut 2011, 12:00 Tusk wygra bezradność – mówi samotny intelektualista o samotnym premierze. Prof. Paweł Śpiewak opowiada też o utopiach i o tym, dlaczego Kaczyński niestraszny, a Tusk w pułapce. 16
        • Wojna ekonomistów 6 lut 2011, 12:00 Jaka jest różnica między Leszkiem Balcerowiczem i bliskimi mu ekonomistami a ekonomistami z Rady Gospodarczej Premiera RP? Ci pierwsi myślą głównie o gospodarce, ci drudzy także o polityce. Tyle że to różnica ogromna. 21
        • Zew krwi 6 lut 2011, 12:00 Jarosław Kaczyński zarzuca po zorganizowanie kampanii pogardy przeciw prezydentowi Kaczyńskiemu. Teraz sam stanął na czele wielkiej kampanii nienawiści przeciw swym wrogom z Platformy. 24
        • Oczy szeroko otwarte 6 lut 2011, 12:00 Czasy się zmieniają, fronty walki też. Nie zmienia się tylko jego ulubiona pozycja – zawsze okrakiem na barykadzie. 28
        • W samolocie rządzę ja 6 lut 2011, 12:00 Jeśli pilot Air Force One słyszy, że lądowanie mogłoby być niebezpieczne, to nie ląduje – mówi płk Mark Tillman, który przez dziewięć lat był pierwszym pilotem prezydenta USA. 32
        • Eksperci od żłobków 6 lut 2011, 12:00 Jeśli poprawka senatora Cimoszewicza przejdzie, żłobek stanie się miejscem narodzin kompleksu winy u matek, które dzieci do żłobka posyłają 35
        • Ławka kar 6 lut 2011, 12:00 Gdybym zrobił to, co chciałbym zrobić, gdybym był szeregowym posłem, pewnie nie chcieliby mnie pochować na katolickim cmentarzu. 36
        • Miasto kieszonkowe, sumienie kryształowe 6 lut 2011, 12:00 Obywatele Żnina czują moralne oburzenie. Zorganizowali nawet marsz milczenia. Wiedzą swoje: ojciec bydlak zamordował dwuletnią Wiktorię. Pytań o własną winę raczej sobie nie zadają. 40
        • Englishman w nowej Polsce 6 lut 2011, 12:00 Patrzy na górę śmieci i nie rozumie, dlaczego ona się tam znalazła, więc robi zdjęcie. Mark Power z polskiego bałaganu czerpie energię. 44
        • Botoks jak narkotyk 6 lut 2011, 12:00 Zaczyna się niewinnie: od zastrzyku z botoksu, który w przerwie obiadowej likwiduje kurze łapki. Potem przychodzi kolej na zabieg, który poprawi urodę. I na kolejny. Lekarze ostrzegają jednak, że granica między dbałością o urodę a nałogiem jest płynna. 48
        • Rodzice wychodzą z szafy 6 lut 2011, 12:00 Kiedy się o tym dowiadują chowają się w szafie na wiele lat. Sami ze swoją tajemnicą. Teraz mają szansę – powstają pierwsze grupy wsparcia dla rodziców gejów i lesbijek. 50
        • Zima ludów 6 lut 2011, 12:00 Drżenie ziemi na Bliskim Wschodzie budzi wielki strach. I nie wiadomo tylko, czyj strach jest największy. Izraela? Ameryki? Bliskowschodnich satrapów? A może ich synów jeszcze chwilę temu przekonanych, że przejęcie władzy i stworzenie dynastii jest tylko kwestią czasu. 54
        • Egipt między Turcją a Iranem 6 lut 2011, 12:00 Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy nad Nilem zapanuje coś na kształt tureckiej demokracji parlamentarnej (z dużymi wpływami wojska), coś bardziej przypominającego irańską teokrację, czy też anarchia sprzyjająca międzynarodowemu terroryzmowi. 59
        • Zmiana tylko na dobre 6 lut 2011, 12:00 „Stabilizacja” od lat panująca w świecie arabskim nie była autentyczna. To była represja. W dodatku wspierana amerykańskimi pieniędzmi. Dlatego dzisiaj tym bardziej powinniśmy pogratulować Egipcjanom odwagi wyjścia na ulice i z uśmiechem powitać koniec stabilizacji. 62
        • Największe widowisko Ameryki 6 lut 2011, 12:00 Świat ma finał piłkarskiej Ligi Mistrzów. Amerykanie mają Super Bowl. Tyle że finał rozgrywek futbolu amerykańskiego to nie tylko wydarzenie sportowe. To zjawisko kulturowe. 64
        • Mistrz cięć 6 lut 2011, 12:00 Ma 84 lata, ale – jak mówi – nie ma czasu umierać. Nic dziwnego. Ma też 23 mld dolarów i największą firmę meblarską świata – Ikeę. W tym roku Ingvar Kamprad hucznie świętuje 50-lecie swoich interesów z Polską. Także dzięki nam jest jednym z najbogatszych... 66
        • Przez żołądek do portfela 6 lut 2011, 12:00 Chleb za ponad 4 złote, tyle samo za cukier, a polskie jabłka droższe od cytrusów i bananów. Dzięki światowym spekulantom nadchodzą czasy drogiej żywności. 70
        • Facet o dwóch głowach 6 lut 2011, 12:00 „Prawdziwe męstwo” braci Coen to kolejny ich film z szansami na Oscara. Dlaczego dziwacy z Minnesoty zostali pupilkami Hollywood? 72
        • Piosenka przychodzi sama 6 lut 2011, 12:00 Wciąż żyje w lesie, wciąż nie lubi występować na scenie i wciąż komponuje ujmujące melodie. Seweryn Krajewski wraca z nową płytą „Jak tam jest”. To może być największy comeback w polskiej rozrywce od wielu lat. 76
        • Stanisław, król życia 6 lut 2011, 12:00 Cała Polska pokochała go, kiedy syn Kazik Staszewski przypomniał wraz z Kultem jego piosenki. Teraz dociera do nas odnaleziony cudem po latach musicalowy scenariusz Stanisława Staszewskiego, „Czarna Mańka”. Wydawcą został wnuk Stanisława i syn Kazika – Kazio... 79
        • Następca największych 6 lut 2011, 12:00 Kto po Lutosławskim, Pendereckim, Góreckim? Wszystko wskazuje na to, że Paweł Mykietyn. 82
        • Niesamowite brzmienie filmu 6 lut 2011, 12:00 Nazywano go Johnem Lennonem muzyki filmowej. John Barry, jeden z najwybitniejszych kompozytorów filmowych, autor dźwiękowej ilustracji do kilkunastu filmów o agencie 007, zmarł 30 stycznia. 84
        • Świat się zmienił 6 lut 2011, 12:00 Ludzie mają zbyt dużo źródeł wiedzy, by dać się otumanić 88
        • Kilka mitów o miłości 6 lut 2011, 12:00 Na wojnie i w miłości nie ma reguł? Czy ludowa mądrość zawarta w popularnych przysłowiach jest coś warta? – pytamy prof. Bogdana Wojciszkego, psychologa społecznego. 90
        • Smaki miłości 6 lut 2011, 12:00 Mówi się, że droga do serca wiedzie przez żołądek. Odświętna kolacja dostarczy rozkoszy nie tylko kulinarnych. 92
        • Romantyczni nierozważni 6 lut 2011, 12:00 Prawdziwi mężczyźni i piękne kobiety nie wystarczą. Potrzebni są też neurotyczni intelektualiści, wampiry i psychopaci. Dawid Karpiuk przedstawia subiektywny ranking filmów z miłością w tle. 94
        • Cytrynowe szaleństwo 6 lut 2011, 12:00 Mój zachwyt zaczyna się od kształtu tego zjawiskowego owocu. 96
        • Koszmar Pankracego, czyli zmory w powietrzu 6 lut 2011, 12:00 Opis: Jesteśmy w studiu telewizyjnym, nic się jednak nie dzieje, nagranie dobiegło końca i pies Pankracy śpi. Od czasu do czasu mlaska i oblizuje się po swojej wełnianej sierści. Jest cicho i spokojnie. Gdzieś w oddali słychać, że pan Zygmunt, pan Pankracego, ćwiczy na swoim... 97
        • Peereltynki. Kochajmy się 6 lut 2011, 12:00 Nie, to nie ja napisałem dla draki, tylko poważnie napisał pewien tzw. portal. Jeśli jeszcze nie wiesz, jaki prezent sprawić na walentynki ukochanej osobie, pytamy: może tak upominek w stylu PRL? 97
        • Gorące ferie zimowe 6 lut 2011, 12:00 Tradycyjne miejsca ucieczki przed zimą, czyli Egipt i Tunezja, dostarczyły niespodziewanych atrakcji, których nie było w ofercie biur podróży. 98

        ZKDP - Nakład kontrolowany