Stanisław, król życia

Stanisław, król życia

Cała Polska pokochała go, kiedy syn Kazik Staszewski przypomniał wraz z Kultem jego piosenki. Teraz dociera do nas odnaleziony cudem po latach musicalowy scenariusz Stanisława Staszewskiego, „Czarna Mańka”. Wydawcą został wnuk Stanisława i syn Kazika – Kazio Staszewski.
Miał dwie twarze. Artystyczna śmietanka Warszawy lat 50. i 60. chciała widzieć w nim duszę towarzystwa i bawidamka. Nadwiślańską wersję bitnika, który buntuje się przeciw tradycyjnej obyczajowości i ze swego życia czyni manifest wolności. Stanisław Staszewski był bohaterem licznych pijackich legend miejskich, knajpianym bardem. Jednak jego piosenki przepełnione były melancholią i wisielczym humorem. – Staszek kochał świat i życie, ale jego uczucie było straceńcze, tragiczne –  mówiła Krystyna Staszewska, jego żona.

Gdy w 1973 r. umarł w Paryżu w  wieku 48 lat, pozostawił po sobie tylko godzinną kasetę nagraną na  amatorskim magnetofonie. „Właściwie nie powinno się robić takich nagrań, nie tylko że moje piosenki obrażają muzykę i poezję, zresztą nic nie  szkodzi, bo przecież po to są pisane. Ale też to, co się dostaje w  takich warunkach technicznych, to jest obraza sonaryzacji wszelkiej oraz  hifi-ów przenajświętszych, amen. Nie będzie innych moich nagrań – i  dobrze. Jeśli ktoś tam kiedyś odkryje te piosenki i dorobi do nich jakąś korbę do wyciskania szmalcu, to jeszcze lepiej" – mówił.

I choć jego utwory śpiewał potem m.in. Jacek Kaczmarski, o Staszku Staszewskim szybko zapomniano. Dopiero jego syn Kazik dorobił do nich ową korbę do  wyciskania szmalcu. Nagrał albumy „Tata Kazika" i „Tata 2", na których znalazły się takie przeboje, jak „Baranek” czy „Celina”. To właśnie te  dwie płyty wyniosły Kazika na wyżyny sławy. Kult co prawda już wcześniej był znany, ale wtedy został numerem jeden. Sam Kazik przyznaje dziś, że  to dzięki ojcu stał się na krajowym rynku megagwiazdą.

Socjalista z wyboru

Dorosnąć musiał szybko. Syn dyrektora szkoły, inteligenta sympatyzującego z PPS, miał 19 lat, gdy wybuchło powstanie warszawskie. Dołączył do powstańców na Pradze, ale tam walki błyskawicznie stłumiono. Niektórzy przyjaciele twierdzą, że Staszewski, żeby uniknąć rozstrzelania, zaciągnął się do Wehrmachtu, lecz Niemcy złapali go  podczas próby dezercji i wysłali do obozu pracy. Czy rzeczywiście był w  Wehrmachcie, nie wiadomo, jednak do obozu Mauthausen trafił na pewno. Tam ciężko chorował i wydawało się, że nie przeżyje. Rzucono go nawet na  stertę ciał, które miały iść do kremacji. Uratował go przypadek. Przyszła do niego paczka od ciotki z Pabianic, a obozowe reguły zabraniały odebrania jej, jeżeli odpowiedniego kwitka nie podpisze adresat. Najwidoczniej zawartość musiała być atrakcyjna, bo kapo odszukał chłopaka, wyciągnął spod sterty ciał i położył w szpitalnym łóżku. Okazało się, że też pochodzi z Pabianic.

– Wydaje mi się rzeczą dość naturalną, że tak zwany inteligent, który żywy wychodził z  hitlerowskiego obozu śmierci, zwracał się ku komunie. O zbrodniach komuny wiedzieliśmy mało. Natomiast hitlerowski obóz śmierci był tu i tu sprawnie działał. Po wojnie większość europejskiej elity lewicowała –  mówi Andrzej Bonarski, współautor „Czarnej Mańki". Staszewski po wojnie zaczął studiować architekturę na Politechnice Warszawskiej i zapisał się do partii. „Poglądy moje stają się coraz bardziej lewicowe. Coraz magnetyczniej działa na mnie ryk zbuntowanych tłumów, uciśnionych mas pracujących, i władcza, potężna twarz Lenina" – pisał. „Zdaje się, że  swoją rolę w partii wyobrażał sobie jako cyniczny wallenrodyzm. Coś między chichotem a polityczną opozycją, od środka” – pisał jego przyjaciel ze studiów, Jan B. Tereszczenko. I choć Staszewski nigdy nie  był wobec systemu bezkrytyczny, czemu dawał wyraz choćby w swoich piosenkach, rozczarowanie realnym socjalizmem przyszło dopiero wiele lat później.

Zaklinacz dusz

Obozowe przeżycia pchnęły Staszewskiego nie tylko w stronę socjalizmu, ale też nocnych przyjemności. Mając świadomość, jak kruche jest życie, chciał korzystać z niego, ile się da. Już na studiach stał się jedną z  najbardziej rozpoznawalnych postaci w stolicy. Wtopił się w krajobraz Warszawy niczym bohaterowie Leopolda Tyrmanda. Był bywalcem Kameralnej i SPATiF-u, gdzie wódkę pił z dużych kieliszków do wina.

Uwielbiał Piwnicę, undergroundowy klub na placu Grzybowskim. To  tam zabierało się zachodnich dyplomatów, by pokazać im, że w PRL panuje atmosfera swobody. – Ludzie do Piwnicy nie przychodzili na podryw jak do  innych knajp, chociaż najładniejsze dziewczyny zabiegały o zaproszenie. Tam się przychodziło na spotkanie z przyjaciółmi, żeby przy kieliszku gorzałki porozmawiać i pośpiewać. Staszek w takiej atmosferze czuł się jak ryba w wodzie. Po kilku głębszych brał gitarę i śpiewał – wspomina Jan Dunin-Mieczyński, założyciel klubu, w filmie dokumentalnym „Tata Kazika".

Staszewski szybko zasłynął jako romantyczny bard stolicy. Najpierw śpiewał Gałczyńskiego, potem zaczął pisać własne piosenki. Miał grupę wielbicieli, którzy włóczyli się za nim od knajpy do knajpy. – Był postacią wyjątkową: barwną, wielowymiarową. Na tle bezbarwnej peerelowskiej szarości można by go porównać do rajskiego ptaka w  kołchozowym kurniku. Był też fantastycznym rozmówcą, a gdy brał gitarę do ręki, stawał się Prosperem, który czaruje świat. Tak jak Wysocki, jak Brassens – mówi Andrzej Bonarski.

Ale Staszewski tylko pozornie był wesołkiem. „Nie poznaliśmy się na nim, widzieliśmy dobrotliwego misia z  cygańską duszą, a nie człowieka w pasiakach, który zasłania się gitarą. Prawdopodobnie, tak jak Tadeusz Borowski, Staszewski nie wyszedł nigdy z  kacetu" – komentował dla „Rzeczpospolitej" Grzegorz Lasota.

Nieskuteczny uwodziciel

– Staszek wielbił kobiety. Siadał u stóp pań i grał na gitarze. Potrzebował cierpieć i przeżywać. Kobiety były w centrum jego zainteresowań. Ale nie tyle kobiety fizyczne, ile ich mit – wspomina w  „Tacie Kazika" Jacek Winkler, fotograf i dziennikarz. Staszewski był uwodzicielem, ale niespełnionym. – Wtedy panowała moda na barczystych panów o wąskich w biodrach, Staszek zaś był tego zaprzeczeniem. Zwalisty, niewysoki blondyn o dobrodusznym, mało jazzowym obliczu. Panienki chętnie słuchały jego piosenek, jednak potem wolały się kochać z innymi – mówi Jan Dunin-Mieczyński.

Ale to Staszewskiego nie  zniechęcało. – Odszukał mnie po tym, jak koledzy powiedzieli mu, że w  klubie wioślarskim nad Wisłą jest dziewczyna, która ma ładne piersi. Przezywano mnie Draka i mam wrażenie, że właśnie przezwisko najbardziej go zafrapowało – wspomina jego żona Krystyna w „Tacie Kazika". Wzięli ślub i na świat wkrótce przyszedł syn Kazimierz. Staszewski był przeciwny narodzinom dziecka i wkrótce wyjechał do Płocka, gdzie został architektem miejskim. Na prowincji nie zrezygnował z rozrywkowego trybu życia. Czas spędzał w klubie Marabut, otaczając się znacznie młodszymi od siebie ludźmi. Często organizował imprezy, na które zapraszał swoich warszawskich znajomych.

– Bale w Płocku urządzał doskonałe. Kiedyś na  jego imieniny zjechało ponad sto osób. Gdy dojechałem z dwiema skrzynkami wódki, okazało się, że wszyscy są już pijani i strzelają z  dubeltówek do wielkich garów z bigosem – wspomina Marek Bieniewski, wieloletni przyjaciel Staszewskiego. Wśród miejscowych Stanisław budził mieszane uczucia. – Płocczanie mówili, że to ekscentryk, bo w słoneczny dzień chodził z parasolem zamiast laski, z gitarą na plecach. To miał być architekt miejski? Raczej niepoważny jakiś facet – wspomina w filmie Jerzego Zalewskiego Antoni Lorenc, kierownik Staszewskiego z  Petrobudowy. Piosenkami pisanymi przez architekta wkrótce zaczęła interesować się milicja, doszukując się w nich treści antysystemowych. Bard stracił partyjną legitymację i z wilczym biletem wrócił do Warszawy.

Gwiazda emigracji

– Socjalizm był uciążliwie siermiężny i zniechęcająco prymitywny. Bywało tak nudno – w metafizycznym sensie tego słowa – że wydawało się, iż nie da się po prostu żyć. Więc postanowiliśmy wyjechać, na zawsze. Nie z  powodu jakichś prześladowań czy braku durnej kiełbasy, ale z braku perspektyw na zmianę nudy w cokolwiek innego. Wszędzie widzieliśmy tylko szarość, krzywe chodniki, brzydkie domy i ubrania. Więc postanowiliśmy, że zaczniemy nowe życie – wspomina Andrzej Bonarski, który miał wyjechać do Paryża razem ze Staszewskim. W ostatnim momencie postanowił jednak zostać i przyjaciel wyemigrował sam. Jego syn Kazik miał wtedy cztery lata. Choć Staszek za granicą nie czuł się dobrze i klepał biedę, od  początku był we Francji traktowany jak guru. – Poprzedzała go legenda wspaniałego bon vivanta, zaklinacza dusz. Mówiono o nim: Stanisław, król życia. W Paryżu był popularny i poszukiwany. Wręcz wydzierano go sobie –  wspomina Jacek Winkler w „Tacie Kazika". Ulubionym miejscem Staszewskiego była polska knajpka Le Ravaillac. Gdy tylko wchodził do  środka, przepędzano wszystkich muzyków i sadzano go za fortepianem.

Legenda Staszewskiego krążyła po Paryżu jeszcze kilka lat po jego śmierci. – Kaseta, jedyna, którą po sobie zostawił, była przedmiotem kultu – wspominał Jacek Kaczmarski. – Przez wiele lat moją maksymą życiową były słowa z „Balu kreślarzy", że z tylu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle – dodawał.

Rodzinny interes

Gdyby nie Kazik Staszewski, o twórczości Stanisława pewnie nikt by nie pamiętał. Co prawda piosenki Staszewskiego seniora nagrywali m.in. Kaczmarski i Elektryczne Gitary, ale wszystkie te wykonania przeszły bez większego echa. Dopiero wydana w 1993 r. płyta „Tata Kazika", która sprzedała się w rekordowym nakładzie, uczyniła z warszawskiego barda bohatera popkultury.

Ale młody Staszewski długo unikał repertuaru ojca. Nie mógł mu wybaczyć, że zostawił rodzinę. Kasetę z  jego nagraniami skasował i nagrał na nią rockowe B-52’s z jednej strony, a Iggy’ego Popa z drugiej. Dziś przyznaje, że jego stosunek do ojca się zmienił. Dopiero podczas kręcenia filmu „Tata Kazika" w 1990 r., gdy miał niemal trzydzieści lat, porozmawiał z jego przyjaciółmi i  dowiedział się czegoś więcej o jego życiu i wojennych doświadczeniach. Wtedy doszedł do wniosku, że nie ma prawa zbyt pochopnie go oceniać, bo  sam nie miał tak trudnej młodości. Ale nawet gdy przestał potępiać ojca, wciąż nie podobała mu się jego twórczość. Uważał, że sam pisze lepiej. Dziś przyznaje, że musiał do tych utworów dorosnąć. Teraz z dorobku Stanisława Staszewskiego korzysta również jego wnuk, Kazio, syn Kazika. Dwudziestopięciolatek, który sam niedawno dorobił się potomstwa, założył małe wydawnictwo Kosmos Kosmos, którego ostatnią premierą jest „Czarna Mańka" Stanisława Staszewskiego i Andrzeja Bonarskiego. Ten musicalowy scenariusz powstał jeszcze w latach 70., ale  gdzieś zaginął i dopiero niedawno odnalazł się w jednym z dawno nieotwieranych pudeł u Bonarskiego, podczas przeprowadzki. „Czarna Mańka” to opowieść o przedwojennej Warszawie, podłych spelunkach i  ciemnych, podejrzanych zaułkach oraz hucznych bankietach i pełnych przepychu pałacach. Fantazja ze świata, w którym Stanisław Staszewski czuł się chyba najlepiej.

Okładka tygodnika WPROST: 6/2011
Więcej możesz przeczytać w 6/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 3
  • bez-nazwy IP
    Kazik to boleśnie wrażliwy i szczery,niezależny Artysta.
    Wielkie dzięki,że tworzy i proszę o jeszcze.
    z poważaniem Aleksander Wzorek
    • ano IP
      Wszystko pięknie,szkoda tylko,że p.Stanisław zostawił żonę z małym dzieckiem i wyjechał:(

      Spis treści tygodnika Wprost nr 6/2011 (1461)

      • Kebab na zimno 6 lut 2011, 12:00 Boże, pobłogosław Amerykę. Kogo obwiniano by o wszystkie nieszczęścia tego świata, gdyby nie ona? 4
      • Na skróty 6 lut 2011, 12:00 Koniec fety w PO Donald Tusk postanowił: żadnych imprez z okazji dziesięciolecia Platformy Obywatelskiej nie będzie. Taką decyzje obwieścił na ostatnim zarządzie partii, na którym miano ustalać terminy obchodów. Jeszcze do ubiegłego... 7
      • Dajcie ludziom szansę 6 lut 2011, 12:00 "To był pluton egzekucyjny wymierzony w Schetynę" - tak posiedzenie zarządu PO relacjonował dla Wprost.pl jeden z polityków tej partii. Widziałem następnego dnia Grzegorza Schetynę. Żywego. Najwyraźniej Donald Tusk i jego... 9
      • Hipnoza zaczeską 6 lut 2011, 12:00 „Wielki Szu 2" powstanie po prawie trzydziestu latach od pierwowzoru. Główną postać zagra, oczywiście, Jan Nowicki, który tą rolą chce pożegnać się z aktorstwem i publicznością. W drugiej części filmu superkanciarz... 10
      • Strzępek nerwów 6 lut 2011, 12:00 Rezygnując ze startu w wyborach prezydenckich, pełen energii Donald Tusk obiecywał, że skupi się na rządzeniu państwem. Dziś czuje się zaszczuty i wypalony. Zamiast rządzić, próbuje opanować sytuację w Platformie. 12
      • Kaczyński boi się wygrać 6 lut 2011, 12:00 Tusk wygra bezradność – mówi samotny intelektualista o samotnym premierze. Prof. Paweł Śpiewak opowiada też o utopiach i o tym, dlaczego Kaczyński niestraszny, a Tusk w pułapce. 16
      • Wojna ekonomistów 6 lut 2011, 12:00 Jaka jest różnica między Leszkiem Balcerowiczem i bliskimi mu ekonomistami a ekonomistami z Rady Gospodarczej Premiera RP? Ci pierwsi myślą głównie o gospodarce, ci drudzy także o polityce. Tyle że to różnica ogromna. 21
      • Zew krwi 6 lut 2011, 12:00 Jarosław Kaczyński zarzuca po zorganizowanie kampanii pogardy przeciw prezydentowi Kaczyńskiemu. Teraz sam stanął na czele wielkiej kampanii nienawiści przeciw swym wrogom z Platformy. 24
      • Oczy szeroko otwarte 6 lut 2011, 12:00 Czasy się zmieniają, fronty walki też. Nie zmienia się tylko jego ulubiona pozycja – zawsze okrakiem na barykadzie. 28
      • W samolocie rządzę ja 6 lut 2011, 12:00 Jeśli pilot Air Force One słyszy, że lądowanie mogłoby być niebezpieczne, to nie ląduje – mówi płk Mark Tillman, który przez dziewięć lat był pierwszym pilotem prezydenta USA. 32
      • Eksperci od żłobków 6 lut 2011, 12:00 Jeśli poprawka senatora Cimoszewicza przejdzie, żłobek stanie się miejscem narodzin kompleksu winy u matek, które dzieci do żłobka posyłają 35
      • Ławka kar 6 lut 2011, 12:00 Gdybym zrobił to, co chciałbym zrobić, gdybym był szeregowym posłem, pewnie nie chcieliby mnie pochować na katolickim cmentarzu. 36
      • Miasto kieszonkowe, sumienie kryształowe 6 lut 2011, 12:00 Obywatele Żnina czują moralne oburzenie. Zorganizowali nawet marsz milczenia. Wiedzą swoje: ojciec bydlak zamordował dwuletnią Wiktorię. Pytań o własną winę raczej sobie nie zadają. 40
      • Englishman w nowej Polsce 6 lut 2011, 12:00 Patrzy na górę śmieci i nie rozumie, dlaczego ona się tam znalazła, więc robi zdjęcie. Mark Power z polskiego bałaganu czerpie energię. 44
      • Botoks jak narkotyk 6 lut 2011, 12:00 Zaczyna się niewinnie: od zastrzyku z botoksu, który w przerwie obiadowej likwiduje kurze łapki. Potem przychodzi kolej na zabieg, który poprawi urodę. I na kolejny. Lekarze ostrzegają jednak, że granica między dbałością o urodę a nałogiem jest płynna. 48
      • Rodzice wychodzą z szafy 6 lut 2011, 12:00 Kiedy się o tym dowiadują chowają się w szafie na wiele lat. Sami ze swoją tajemnicą. Teraz mają szansę – powstają pierwsze grupy wsparcia dla rodziców gejów i lesbijek. 50
      • Zima ludów 6 lut 2011, 12:00 Drżenie ziemi na Bliskim Wschodzie budzi wielki strach. I nie wiadomo tylko, czyj strach jest największy. Izraela? Ameryki? Bliskowschodnich satrapów? A może ich synów jeszcze chwilę temu przekonanych, że przejęcie władzy i stworzenie dynastii jest tylko kwestią czasu. 54
      • Egipt między Turcją a Iranem 6 lut 2011, 12:00 Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy nad Nilem zapanuje coś na kształt tureckiej demokracji parlamentarnej (z dużymi wpływami wojska), coś bardziej przypominającego irańską teokrację, czy też anarchia sprzyjająca międzynarodowemu terroryzmowi. 59
      • Zmiana tylko na dobre 6 lut 2011, 12:00 „Stabilizacja” od lat panująca w świecie arabskim nie była autentyczna. To była represja. W dodatku wspierana amerykańskimi pieniędzmi. Dlatego dzisiaj tym bardziej powinniśmy pogratulować Egipcjanom odwagi wyjścia na ulice i z uśmiechem powitać koniec stabilizacji. 62
      • Największe widowisko Ameryki 6 lut 2011, 12:00 Świat ma finał piłkarskiej Ligi Mistrzów. Amerykanie mają Super Bowl. Tyle że finał rozgrywek futbolu amerykańskiego to nie tylko wydarzenie sportowe. To zjawisko kulturowe. 64
      • Mistrz cięć 6 lut 2011, 12:00 Ma 84 lata, ale – jak mówi – nie ma czasu umierać. Nic dziwnego. Ma też 23 mld dolarów i największą firmę meblarską świata – Ikeę. W tym roku Ingvar Kamprad hucznie świętuje 50-lecie swoich interesów z Polską. Także dzięki nam jest jednym z najbogatszych... 66
      • Przez żołądek do portfela 6 lut 2011, 12:00 Chleb za ponad 4 złote, tyle samo za cukier, a polskie jabłka droższe od cytrusów i bananów. Dzięki światowym spekulantom nadchodzą czasy drogiej żywności. 70
      • Facet o dwóch głowach 6 lut 2011, 12:00 „Prawdziwe męstwo” braci Coen to kolejny ich film z szansami na Oscara. Dlaczego dziwacy z Minnesoty zostali pupilkami Hollywood? 72
      • Piosenka przychodzi sama 6 lut 2011, 12:00 Wciąż żyje w lesie, wciąż nie lubi występować na scenie i wciąż komponuje ujmujące melodie. Seweryn Krajewski wraca z nową płytą „Jak tam jest”. To może być największy comeback w polskiej rozrywce od wielu lat. 76
      • Stanisław, król życia 6 lut 2011, 12:00 Cała Polska pokochała go, kiedy syn Kazik Staszewski przypomniał wraz z Kultem jego piosenki. Teraz dociera do nas odnaleziony cudem po latach musicalowy scenariusz Stanisława Staszewskiego, „Czarna Mańka”. Wydawcą został wnuk Stanisława i syn Kazika – Kazio... 79
      • Następca największych 6 lut 2011, 12:00 Kto po Lutosławskim, Pendereckim, Góreckim? Wszystko wskazuje na to, że Paweł Mykietyn. 82
      • Niesamowite brzmienie filmu 6 lut 2011, 12:00 Nazywano go Johnem Lennonem muzyki filmowej. John Barry, jeden z najwybitniejszych kompozytorów filmowych, autor dźwiękowej ilustracji do kilkunastu filmów o agencie 007, zmarł 30 stycznia. 84
      • Świat się zmienił 6 lut 2011, 12:00 Ludzie mają zbyt dużo źródeł wiedzy, by dać się otumanić 88
      • Kilka mitów o miłości 6 lut 2011, 12:00 Na wojnie i w miłości nie ma reguł? Czy ludowa mądrość zawarta w popularnych przysłowiach jest coś warta? – pytamy prof. Bogdana Wojciszkego, psychologa społecznego. 90
      • Smaki miłości 6 lut 2011, 12:00 Mówi się, że droga do serca wiedzie przez żołądek. Odświętna kolacja dostarczy rozkoszy nie tylko kulinarnych. 92
      • Romantyczni nierozważni 6 lut 2011, 12:00 Prawdziwi mężczyźni i piękne kobiety nie wystarczą. Potrzebni są też neurotyczni intelektualiści, wampiry i psychopaci. Dawid Karpiuk przedstawia subiektywny ranking filmów z miłością w tle. 94
      • Cytrynowe szaleństwo 6 lut 2011, 12:00 Mój zachwyt zaczyna się od kształtu tego zjawiskowego owocu. 96
      • Koszmar Pankracego, czyli zmory w powietrzu 6 lut 2011, 12:00 Opis: Jesteśmy w studiu telewizyjnym, nic się jednak nie dzieje, nagranie dobiegło końca i pies Pankracy śpi. Od czasu do czasu mlaska i oblizuje się po swojej wełnianej sierści. Jest cicho i spokojnie. Gdzieś w oddali słychać, że pan Zygmunt, pan Pankracego, ćwiczy na swoim... 97
      • Peereltynki. Kochajmy się 6 lut 2011, 12:00 Nie, to nie ja napisałem dla draki, tylko poważnie napisał pewien tzw. portal. Jeśli jeszcze nie wiesz, jaki prezent sprawić na walentynki ukochanej osobie, pytamy: może tak upominek w stylu PRL? 97
      • Gorące ferie zimowe 6 lut 2011, 12:00 Tradycyjne miejsca ucieczki przed zimą, czyli Egipt i Tunezja, dostarczyły niespodziewanych atrakcji, których nie było w ofercie biur podróży. 98

      ZKDP - Nakład kontrolowany