W samolocie rządzę ja

W samolocie rządzę ja

Jeśli pilot Air Force One słyszy, że lądowanie mogłoby być niebezpieczne, to nie ląduje – mówi płk Mark Tillman, który przez dziewięć lat był pierwszym pilotem prezydenta USA.
TOMASZ MACHAŁA: Jak zostaje się pierwszym pilotem Air Force One?

MARK TILLMAN: Siły powietrzne Stanów Zjednoczonych wybierają grupę pilotów mających odpowiednio duże doświadczenie, by latać z prezydentem. Zwykle są to ludzie, którzy spędzili za sterami różnych samolotów około 20 lat. Tradycja nakazuje, by pierwszy pilot był w stopniu pułkownika. Lista kandydatów jest wysyłana do biura do spraw wojskowych Białego Domu. I to Biały Dom wskazuje tego jednego pilota, który trafia za stery Air Force One.

Jak duże doświadczenie, mierzone w godzinach lotu, ma zwykle pilot samolotu prezydenta USA?

Regulamin nie określa minimalnej liczby. Ale pierwszy pilot, który zaczyna latać Air Force One, spędził za sterami samolotów Sił Powietrznych USA średnio 8-10 tysięcy godzin. Drugi pilot i nawigator mają co najmniej 5-6 tysięcy godzin nalotu.

Więc średni wiek pilota prezydenckiego samolotu to około 40 lat?

Główny pilot nie ma zwykle mniej niż 45 lat. Drugi pilot może mieć około 37-38 lat. 

Jakie doświadczenie trzeba mieć, by być wybranym?

Chodzi przede wszystkim o doświadczenie zdobyte w lataniu ciężkimi maszynami. Niewielu pilotów wojskowych latało wcześniej boeingami 747, bo siły powietrzne nie mają ich wiele. A to jest właśnie Air Force One. Cenione jest więc przede wszystkim doświadczenie zdobyte w locie maszynami transportowymi. Niekoniecznie podczas misji bojowych. U  kandydatów szuka się także zdolności przywódczych.

Czy to możliwe, by pilot trafił do prezydenckiego pułku prosto ze szkoły lotniczej?

Nie, to wykluczone. Biały Dom wybiera jednego spośród ośmiu pilotów. Do  tej grupy trafiają wyłącznie bardzo doświadczeni piloci. Średnio każdy ma co najmniej 15 lat doświadczenia za sterami. Nie da się tego przyspieszyć. Pułk prezydencki składa się wyłącznie z  pilotów z długim stażem.

Polscy piloci samolotu prezydenckiego, którzy zginęli w Smoleńsku, byli dużo młodsi, mniej doświadczeni i mieli dużo mniejszy nalot niż piloci Air Force One.

Przykro mi, ale nie mogę wyrażać swojej opinii o katastrofie polskiej maszyny. Mogę mówić tylko o swojej pracy.

Rozumiem. Ile osób jest w załodze Air Force One?

W lewym fotelu siedzi pilot prezydencki. Obok niego zazwyczaj jego zastępca, który także jest bardzo doświadczonym pilotem. Kiedy ja odszedłem na emeryturę dwa lata temu, mój zastępca zajął moje miejsce. Za nami siedzi nawigator oraz technik pokładowy. Bardzo często latał też z nami trzeci pilot.

Jak załoga ćwiczy współpracę niezbędną w sytuacjach kryzysowych?

Raz w miesiącu wykonujemy wspólny lot treningowy, podczas którego ćwiczymy różne elementy lotu. Mamy także ćwiczenia w symulatorze. Raz do  roku przez tydzień wykonujemy loty treningowe na boeingu 747, takim samym, jakim latamy z prezydentem. I jeszcze jeden tydzień w roku poświęcamy na ćwiczenia na innym samolocie.

Ile godzin w roku spędzacie na lotach treningowych i w symulatorze?

Pilot spędza średnio dwie godziny miesięcznie na lotach treningowych. I  średnio kolejne dwie godziny miesięcznie w symulatorze. W symulatorach trenujemy procedury awaryjne, mieści się w nich cała załoga, a nie tylko jeden pilot. Dzięki temu możemy ćwiczyć współpracę w locie.

Jak długo trwają przygotowania przed podróżą prezydenta?

Mniej więcej dwa-trzy miesiące. Wtedy nawigator zaczyna planować przelot. Sprawdza wszystkie parametry lotniska, na którym mamy lądować. Następnie wysyłamy na miejsce agenta z grupy przygotowawczej. On sprawdza lotnisko tydzień lub dwa przed terminem wizyty. Omawia wszystkie sprawy z miejscowymi władzami, na którym pasie wylądujemy, gdzie będziemy parkować i tak dalej. Lista rzeczy do  sprawdzenia to 200-300 szczegółowych kwestii. Zdobyte informacje agent wysyła do nas do pułku. Wszystko dokładnie omawiamy, często mamy jeszcze dodatkowe pytania. Współpraca pilotów z obsługą naziemną jest bardzo ścisła.

Czy zdarza się, że zawozicie na lotniska własny sprzęt, jeśli czegoś brakuje?

Tak. Mamy listę niezbędnego minimalnego wyposażenia lotniska, na którym może wylądować Air Force One. Jeśli kraj przyjmujący nie jest w stanie go zapewnić, wtedy przywozimy wszystko, co jest niezbędne do  bezpiecznego lądowania i startu samolotu.

Czy wasi ludzie są na wieży, gdy ląduje Air Force One?

Nie, tego nie robimy. Mamy zaufanie do lokalnej kontroli lotów.

Co robicie, jeśli lecicie na lotnisko, gdzie obsługa naziemna może mieć kłopot z angielskim?

Albo w kokpicie leciał ze mną tłumacz, albo podczas przygotowań prosiliśmy o zapewnienie tłumacza na wieży lotniska. Latałem w pułku prezydenckim od 1992 r., czyli od ostatniego roku kadencji prezydenta Busha. Potem było osiem lat prezydenta Clintona. Pierwszym pilotem Air Force One zostałem w 2001 r., gdy prezydentem został George W. Bush. Przez te lata tylko parę razy skorzystaliśmy z pomocy tłumaczy. Angielski kontrolerów na wieży zwykle okazywał się wystarczająco dobry.

Co by pan zrobił, gdyby przed startem dowiedział się pan, że pogoda w  miejscu docelowym uniemożliwia lądowanie?

Znaliśmy minima dla każdego lotniska, nasze przepisy nie zezwalają na  zejście poniżej nich. Nie ma zresztą powodu. Kraj, do którego lecimy, lepiej wie, co  jest, a co nie jest bezpieczne. Air Force One zwykle ląduje na  lotniskach wyposażonych w system ILS.

Co by pan zrobił, gdyby podczas zbliżania się do lotniska docelowego dowiedział się pan, że pogoda jest na tyle zła, że uniemożliwi lądowanie?

Dokładnie to samo, co zrobiłby każdy pilot linii lotniczych. Jesteśmy stale uczeni, że w Siłach Powietrznych USA schodzenie poniżej minimalnych warunków jest złamaniem prawa. Nie mamy prawa kontynuować podchodzenia do lądowania, ponieważ nie jest to bezpieczne. Jeśli więc kontroler mówi ci, że minima nie są spełnione, nie masz prawa ich przekraczać. Kontroler na ziemi jest dla nas ostatecznym autorytetem mówiącym, czy możemy, czy nie możemy bezpiecznie podchodzić do lądowania.

Wiedząc, że pogoda uniemożliwia lądowanie, czy podchodziłby pan do tzw. wysokości decyzji, żeby sprawdzić, czy kontroler się nie myli?

Jeśli kontroler ostrzega mnie, że pogoda jest poniżej warunków pogodowych, mogę zejść do wysokości decyzji. Nigdy nie poleciałbym niżej, żeby wypatrywać pasa. Nie znam pilota, który by to zrobił.

Co było dla pana najważniejsze – ukończenie misji czy bezpieczeństwo lotu?

Bezpieczeństwo jest zawsze na pierwszym miejscu. Robiliśmy wiele, by je  zapewnić. Od technicznej troski o samolot przez wybór tylko najlepszej, najbardziej doświadczonej załogi. Moim zadaniem było dowieźć prezydenta tam, gdzie chciał. W tym celu byłem szkolony. Prezydent i jego urzędnicy rozumieli, że jeśli pogoda jest poniżej minimów, wtedy nie damy rady wylądować na lotnisku docelowym. Nie ma mowy. Gdy dowiadywaliśmy się, że  pogoda jest zła, szukaliśmy jak najbliżej innego lotniska. Biorąc pod  uwagę lot na inne lotnisko, musiałem pamiętać, że musi minąć godzina, dwie, zanim będę mógł tam wylądować.

Rozumiem, że Air Force One krąży w powietrzu, czekając, aż kolumna prezydenta przejedzie z jednego lotniska na drugie?

Jeśli pogoda zaskoczyła nas w powietrzu, to tak. Ale zazwyczaj wiedzieliśmy przed startem, że w miejscu docelowym nie da się wylądować. Wtedy od razu przestawialiśmy kolumnę prezydencką. Organizowaliśmy wszystko, zanim ruszyłem z pasa.

Prezydent USA jest dowódcą sił zbrojnych. Czy może nakazać lądowanie?

Nie. Uprawnienia prezydenta nie mają pierwszeństwa nad przepisami bezpieczeństwa. Latałem z kilkoma prezydentami i nigdy nie traktowałem ich w powietrzu jako moich dowódców w sensie wojskowym. Traktowałem ich wyłącznie jako przywódców politycznych. Moją pracą jest przewiezienie ich z miejsca na miejsce. Nigdy ani oni, ani nikt z ich otoczenia, ani nikt z moich wojskowych przełożonych nie nakazywał mi podejmowania jakichś decyzji w powietrzu. Nigdy nikt nie wywierał na  mnie presji, żebym lądował, startował albo robił coś innego. Zatrudnili mnie przecież z przekonaniem, że jestem najlepszy z najlepszych, że  jestem zdolny do wykonania każdego zadania. Presja wywierana na mnie podważałaby to. Nie znaczy to, że piloci pułku prezydenckiego nie  odczuwają presji. Czują ją każdego dnia, lecąc z prezydentem. Ale to  wewnętrzna presja, by wykonać zadanie perfekcyjnie.

Czy miał pan problemy z awansem w siłach powietrznych w związku z  decyzjami, które podejmował pan jako pilot?

W Siłach Powietrznych USA o awansie decyduje to, jak radzisz sobie z  zadaniami. Oczywiście są piloci, którzy wioząc bardzo ważne osoby, czują presję, żeby wylądować na docelowym lotnisku bez względu na wszystko. Ale my jesteśmy szkoleni tak, by rozumieć tę presję i radzić sobie z  nią. Jesteśmy szkoleni tak, by podczas lotu nikt nie mógł nas zmusić do  podjęcia jakiejś decyzji. Jesteśmy uczeni, by ufać swojej ocenie. Przełożeni umacniają nas w tym zaufaniu. Nigdy nie zdarzyło się, by  wojskowi przełożeni pokazali mi, że są niezadowoleni z moich decyzji jako pilota.

Czy podczas lotu zgadzał się pan na wchodzenie pasażerów do kokpitu?

W Air Force One prezydent i pasażerowie mogą podczas lotu wchodzić do  kabiny pilotów. Ale zdarzało się to rzadko. Natomiast w czasie startu i  lądowania w kokpicie są tylko piloci. Moją regułą było trzymanie kabiny pilotów zamkniętej podczas szczególnie trudnych lotów. Pasażer zajmowałby tylko miejsce i odwracał uwagę.

W Polsce wielu wojskowych pilotów z pułku prezydenckiego odeszło do  komercyjnych linii lotniczych, gdzie zarabiają 2-3 razy więcej. Jak w USA tego unikacie?

Piloci po szkole lotniczej muszą, zgodnie z kontraktem z armią, odpracować co najmniej 10 lat. Inaczej zwracają koszty wyszkolenia. Jeśli ktoś odsłuży dekadę, odchodzi czasem do cywila. Ale linie lotnicze w USA mają wystarczająco dużo pilotów, nie ma masowej rekrutacji. Zazwyczaj piloci wojskowi służą około 20 lat i odchodzą na emeryturę.

Pan po 15 latach w siłach powietrznych przez kolejnych 16 latał w pułku prezydenckim. Dlatego że wożenie prezydenta USA jest dla pilota honorem?

Byłem 12. pierwszym pilotem Air Force One w historii prezydenckiej grupy lotniczej. A ona powstała w 1944 r. Pilot prezydenta Obamy jest pilotem 13. W pułku jest dziewięciu pilotów. To ogromny zaszczyt i honor. Jesteśmy wizytówką nie tylko sił powietrznych, ale także Ameryki. Musimy mieć wyjątkowe umiejętności przywódcze, bo pierwszy pilot odpowiada za  całą załogę Air Force One. Nie może dopuścić, by zdarzyło się coś, co  negatywnie wpłynęłoby na wizerunek prezydenta.

Czy miał pan własny katalog zasad jako pilot Air Force One?

Tak. Wierzyłem, że lot nie będzie perfekcyjny, jeśli nie zostanie w  najdrobniejszych szczegółach zaplanowany jeszcze na ziemi. Przykładałem ogromną wagę, by zaplanować wszystko, co było związane z nawigacją, lotniskiem docelowym, bezpieczeństwem prezydenta po wylądowaniu. Nie  jest tak, że wskakuje się do samolotu i po prostu leci. Drugą najważniejszą sprawą jest trening. Jest wręcz ekstremalnie ważny. To  dlatego my szkolimy się tak dużo. Wsiadając do samolotu, muszę wiedzieć, że moja załoga jest tak samo dobrze wyszkolona jak ja, że jesteśmy zgrani. Mamy tak wiele ćwiczeń w symulatorach, że wiem, co drugi pilot powie, jak zareaguje w krytycznej sytuacji. Siły powietrzne poświęcają dużo uwagi i pieniędzy, by mieć gwarancję, że prezydent jest bezpieczny na pokładzie Air Force One.

Dlaczego pierwszy pilot Air Force One jest jednocześnie szefem całego prezydenckiego pułku? W Polsce też tak było, ale potem z tego zrezygnowano.

Zazwyczaj osoba z największym doświadczeniem lotniczym ma też największe doświadczenie przywódcze. Pułk prezydencki jest wyjątkową organizacją w  siłach powietrznych. Zazwyczaj dowódcy pułków sami nie latają, ale  koordynują wszystko zza biurka. Tutaj jedna osoba musi być i wyjątkowym pilotem, i wyjątkowym liderem.

Okładka tygodnika WPROST: 6/2011
Więcej możesz przeczytać w 6/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 9
  • Jerzy Waldemar IP
    Tak jak w USA było i w Polsce w czasach komuny. Pilotami najwazniejszych osób w panstwie byli dowódcy i z-cy dowódców 36 pułku. Nie musieli walczyc o awanse bo byli pułkownikamiz nalotem odpowiednim i rozwaga wynikająca z wieku , doświadczenia i poczucia odpowiedzialności za bezpieczenstwo pasazerów. Dopiero prawdziwi Polacy z AWS i PiS skonczyli z tymi wrednymi komuszymi tradycjami. Kto to widział, kto to słyszał, żeby jakies staruchy szkolone w ZSRR dowodziły samolotami VIP-ów w wolnej Polsce! Zaczęły sie zwolnienia komuchów awanse młodych, zdolnych i to na skróty, co pół roku o kolejny stopien oficerski. A wsród pilotów 36 pułku postępujace dziadostwo . Pensje jak w zielonych garnizonach , a wymagania wielkie. Dorabiali na delegacjach. Prasa szczegółowo to opisała.Chcieli awansować i starali sie jak umieli. Tyle ,że nie umieli bo, zeby umiec, trzeba sie szkolić, a na to pieniędzy zabrakło, za to na wojne w Iraku i Afganistanie nie zabrakło. Szkoda gadac,kompromitacja, wstyd,sromota. Cisnie sie na usta porzekadło:
    Nie pchaj sie na afisz, jak nie potrafisz.
    • Trebron IP
      Jeśli o procedury jest pytany pilot Air Force One USA…to czy ?

      -możliwe jest żeby Air Force One wystartował bez danych meteroologicznych lotniska docelowego
      - możliwe by służby bezpieczeństwa USA nie sprawdziły wcześniej lotniska
      - możliwe by samolot wystartował z USA mając nieaktualną kartę lotniska
      - możliwe by Air Force One był serwisowany i naprawiany w Rosji
      - możliwe by na pokład jednego samolotu wpakować całe dowództwo sił USA
      - możliwe by na lotnisku na którym ląduje prezydent USA czekał jeden agent służby bezpieczeństwa oraz przedstawiciel ambasady
      - możliwe by w przypadku katastrofy USA przekazała samolot wraz z czarnymi skrzynkami w ręce Rosji i poprosili ich o wyjaśnienie przyczyn katastrofy !!!!
      - możliwe by po ewentualnej katarstrofie przedstawiciele rządu USA wyrażali opinię,że prawdopodobnie przyczyną był błąd amerykańskich pilotów.

      Takie pytania trzeba było zadać Panie Redaktorze Machała……a nie to,czy prezydent USA jako zwierzchnik sił zbrojnych może nakazać pilotowi Air Force One lądowanie.
      • redaktor IP
        WSZYSKO BYŁO UKANTOWANE-między Tuskiem i Putinem,prawda
        w archiwach KGB,wglad za 70 lat
        • bez-nazwy IP
          Ale w Samolocie pod Smoleskiem Rzandzil ten maly L Kaczynski chlali Alohol w jego kabinie a po chlaniu rozbili Samolot tak jest z kierowcami Aut w Polsce najwpierw chleja a potem sie rozbijaja .
          • krystek IP
            Jeśli o procedury jest pytany pilot Air Force One USA …to czy ?

            -możliwe jest żeby Air Force One wystartował bez danych meteroologicznych lotniska docelowego
            - możliwe by służby bezpieczeństwa USA nie sprawdziły wcześniej lotniska
            - możliwe by samolot wystartował z USA mając nieaktualną kartę lotniska
            - możliwe by Air Force One był serwisowany i naprawiany w Rosji
            - możliwe by na pokład jednego samolotu wpakować całe dowództwo sił USA
            - możliwe by na lotnisku na którym ląduje prezydent USA czekał jeden agent służby bezpieczeństwa oraz przedstawiciel ambasady
            - możliwe by w przypadku katastrofy USA przekazała samolot wraz z czarnymi skrzynkami w ręce Rosji i poprosili ich o wyjaśnienie przyczyn katastrofy !!!!
            - możliwe by po ewentualnej katarstrofie przedstawiciele rządu USA wyrażali opinię,że prawdopodobnie przyczyną był błąd amerykańskich pilotów.

            Takie pytania trzeba było zadać Panie Redaktorze Machała……a nie to,czy prezydent USA jako zwierzchnik sił zbrojnych może nakazać pilotowi Air Force One lądowanie.

            Spis treści tygodnika Wprost nr 6/2011 (1461)

            • Kebab na zimno 6 lut 2011, 12:00 Boże, pobłogosław Amerykę. Kogo obwiniano by o wszystkie nieszczęścia tego świata, gdyby nie ona? 4
            • Na skróty 6 lut 2011, 12:00 Koniec fety w PO Donald Tusk postanowił: żadnych imprez z okazji dziesięciolecia Platformy Obywatelskiej nie będzie. Taką decyzje obwieścił na ostatnim zarządzie partii, na którym miano ustalać terminy obchodów. Jeszcze do ubiegłego... 7
            • Dajcie ludziom szansę 6 lut 2011, 12:00 "To był pluton egzekucyjny wymierzony w Schetynę" - tak posiedzenie zarządu PO relacjonował dla Wprost.pl jeden z polityków tej partii. Widziałem następnego dnia Grzegorza Schetynę. Żywego. Najwyraźniej Donald Tusk i jego... 9
            • Hipnoza zaczeską 6 lut 2011, 12:00 „Wielki Szu 2" powstanie po prawie trzydziestu latach od pierwowzoru. Główną postać zagra, oczywiście, Jan Nowicki, który tą rolą chce pożegnać się z aktorstwem i publicznością. W drugiej części filmu superkanciarz... 10
            • Strzępek nerwów 6 lut 2011, 12:00 Rezygnując ze startu w wyborach prezydenckich, pełen energii Donald Tusk obiecywał, że skupi się na rządzeniu państwem. Dziś czuje się zaszczuty i wypalony. Zamiast rządzić, próbuje opanować sytuację w Platformie. 12
            • Kaczyński boi się wygrać 6 lut 2011, 12:00 Tusk wygra bezradność – mówi samotny intelektualista o samotnym premierze. Prof. Paweł Śpiewak opowiada też o utopiach i o tym, dlaczego Kaczyński niestraszny, a Tusk w pułapce. 16
            • Wojna ekonomistów 6 lut 2011, 12:00 Jaka jest różnica między Leszkiem Balcerowiczem i bliskimi mu ekonomistami a ekonomistami z Rady Gospodarczej Premiera RP? Ci pierwsi myślą głównie o gospodarce, ci drudzy także o polityce. Tyle że to różnica ogromna. 21
            • Zew krwi 6 lut 2011, 12:00 Jarosław Kaczyński zarzuca po zorganizowanie kampanii pogardy przeciw prezydentowi Kaczyńskiemu. Teraz sam stanął na czele wielkiej kampanii nienawiści przeciw swym wrogom z Platformy. 24
            • Oczy szeroko otwarte 6 lut 2011, 12:00 Czasy się zmieniają, fronty walki też. Nie zmienia się tylko jego ulubiona pozycja – zawsze okrakiem na barykadzie. 28
            • W samolocie rządzę ja 6 lut 2011, 12:00 Jeśli pilot Air Force One słyszy, że lądowanie mogłoby być niebezpieczne, to nie ląduje – mówi płk Mark Tillman, który przez dziewięć lat był pierwszym pilotem prezydenta USA. 32
            • Eksperci od żłobków 6 lut 2011, 12:00 Jeśli poprawka senatora Cimoszewicza przejdzie, żłobek stanie się miejscem narodzin kompleksu winy u matek, które dzieci do żłobka posyłają 35
            • Ławka kar 6 lut 2011, 12:00 Gdybym zrobił to, co chciałbym zrobić, gdybym był szeregowym posłem, pewnie nie chcieliby mnie pochować na katolickim cmentarzu. 36
            • Miasto kieszonkowe, sumienie kryształowe 6 lut 2011, 12:00 Obywatele Żnina czują moralne oburzenie. Zorganizowali nawet marsz milczenia. Wiedzą swoje: ojciec bydlak zamordował dwuletnią Wiktorię. Pytań o własną winę raczej sobie nie zadają. 40
            • Englishman w nowej Polsce 6 lut 2011, 12:00 Patrzy na górę śmieci i nie rozumie, dlaczego ona się tam znalazła, więc robi zdjęcie. Mark Power z polskiego bałaganu czerpie energię. 44
            • Botoks jak narkotyk 6 lut 2011, 12:00 Zaczyna się niewinnie: od zastrzyku z botoksu, który w przerwie obiadowej likwiduje kurze łapki. Potem przychodzi kolej na zabieg, który poprawi urodę. I na kolejny. Lekarze ostrzegają jednak, że granica między dbałością o urodę a nałogiem jest płynna. 48
            • Rodzice wychodzą z szafy 6 lut 2011, 12:00 Kiedy się o tym dowiadują chowają się w szafie na wiele lat. Sami ze swoją tajemnicą. Teraz mają szansę – powstają pierwsze grupy wsparcia dla rodziców gejów i lesbijek. 50
            • Zima ludów 6 lut 2011, 12:00 Drżenie ziemi na Bliskim Wschodzie budzi wielki strach. I nie wiadomo tylko, czyj strach jest największy. Izraela? Ameryki? Bliskowschodnich satrapów? A może ich synów jeszcze chwilę temu przekonanych, że przejęcie władzy i stworzenie dynastii jest tylko kwestią czasu. 54
            • Egipt między Turcją a Iranem 6 lut 2011, 12:00 Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy nad Nilem zapanuje coś na kształt tureckiej demokracji parlamentarnej (z dużymi wpływami wojska), coś bardziej przypominającego irańską teokrację, czy też anarchia sprzyjająca międzynarodowemu terroryzmowi. 59
            • Zmiana tylko na dobre 6 lut 2011, 12:00 „Stabilizacja” od lat panująca w świecie arabskim nie była autentyczna. To była represja. W dodatku wspierana amerykańskimi pieniędzmi. Dlatego dzisiaj tym bardziej powinniśmy pogratulować Egipcjanom odwagi wyjścia na ulice i z uśmiechem powitać koniec stabilizacji. 62
            • Największe widowisko Ameryki 6 lut 2011, 12:00 Świat ma finał piłkarskiej Ligi Mistrzów. Amerykanie mają Super Bowl. Tyle że finał rozgrywek futbolu amerykańskiego to nie tylko wydarzenie sportowe. To zjawisko kulturowe. 64
            • Mistrz cięć 6 lut 2011, 12:00 Ma 84 lata, ale – jak mówi – nie ma czasu umierać. Nic dziwnego. Ma też 23 mld dolarów i największą firmę meblarską świata – Ikeę. W tym roku Ingvar Kamprad hucznie świętuje 50-lecie swoich interesów z Polską. Także dzięki nam jest jednym z najbogatszych... 66
            • Przez żołądek do portfela 6 lut 2011, 12:00 Chleb za ponad 4 złote, tyle samo za cukier, a polskie jabłka droższe od cytrusów i bananów. Dzięki światowym spekulantom nadchodzą czasy drogiej żywności. 70
            • Facet o dwóch głowach 6 lut 2011, 12:00 „Prawdziwe męstwo” braci Coen to kolejny ich film z szansami na Oscara. Dlaczego dziwacy z Minnesoty zostali pupilkami Hollywood? 72
            • Piosenka przychodzi sama 6 lut 2011, 12:00 Wciąż żyje w lesie, wciąż nie lubi występować na scenie i wciąż komponuje ujmujące melodie. Seweryn Krajewski wraca z nową płytą „Jak tam jest”. To może być największy comeback w polskiej rozrywce od wielu lat. 76
            • Stanisław, król życia 6 lut 2011, 12:00 Cała Polska pokochała go, kiedy syn Kazik Staszewski przypomniał wraz z Kultem jego piosenki. Teraz dociera do nas odnaleziony cudem po latach musicalowy scenariusz Stanisława Staszewskiego, „Czarna Mańka”. Wydawcą został wnuk Stanisława i syn Kazika – Kazio... 79
            • Następca największych 6 lut 2011, 12:00 Kto po Lutosławskim, Pendereckim, Góreckim? Wszystko wskazuje na to, że Paweł Mykietyn. 82
            • Niesamowite brzmienie filmu 6 lut 2011, 12:00 Nazywano go Johnem Lennonem muzyki filmowej. John Barry, jeden z najwybitniejszych kompozytorów filmowych, autor dźwiękowej ilustracji do kilkunastu filmów o agencie 007, zmarł 30 stycznia. 84
            • Świat się zmienił 6 lut 2011, 12:00 Ludzie mają zbyt dużo źródeł wiedzy, by dać się otumanić 88
            • Kilka mitów o miłości 6 lut 2011, 12:00 Na wojnie i w miłości nie ma reguł? Czy ludowa mądrość zawarta w popularnych przysłowiach jest coś warta? – pytamy prof. Bogdana Wojciszkego, psychologa społecznego. 90
            • Smaki miłości 6 lut 2011, 12:00 Mówi się, że droga do serca wiedzie przez żołądek. Odświętna kolacja dostarczy rozkoszy nie tylko kulinarnych. 92
            • Romantyczni nierozważni 6 lut 2011, 12:00 Prawdziwi mężczyźni i piękne kobiety nie wystarczą. Potrzebni są też neurotyczni intelektualiści, wampiry i psychopaci. Dawid Karpiuk przedstawia subiektywny ranking filmów z miłością w tle. 94
            • Cytrynowe szaleństwo 6 lut 2011, 12:00 Mój zachwyt zaczyna się od kształtu tego zjawiskowego owocu. 96
            • Koszmar Pankracego, czyli zmory w powietrzu 6 lut 2011, 12:00 Opis: Jesteśmy w studiu telewizyjnym, nic się jednak nie dzieje, nagranie dobiegło końca i pies Pankracy śpi. Od czasu do czasu mlaska i oblizuje się po swojej wełnianej sierści. Jest cicho i spokojnie. Gdzieś w oddali słychać, że pan Zygmunt, pan Pankracego, ćwiczy na swoim... 97
            • Peereltynki. Kochajmy się 6 lut 2011, 12:00 Nie, to nie ja napisałem dla draki, tylko poważnie napisał pewien tzw. portal. Jeśli jeszcze nie wiesz, jaki prezent sprawić na walentynki ukochanej osobie, pytamy: może tak upominek w stylu PRL? 97
            • Gorące ferie zimowe 6 lut 2011, 12:00 Tradycyjne miejsca ucieczki przed zimą, czyli Egipt i Tunezja, dostarczyły niespodziewanych atrakcji, których nie było w ofercie biur podróży. 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany