Bez kija nie umiem

Bez kija nie umiem

Jeżeli rodzicom ZABRANIA SIĘ BIĆ DZIECI, odbiera się im narzędzie wychowawcze. A powszechnie akceptowany klaps to nie jest metoda wychowawcza. To przestępstwo.

Barbara, 65 lat, emerytka, mieszkanka Gdańska: – Nieraz wlałam swoim córkom. Już są dorosłe, same mają dzieci, ale jestem pewna, że zapamiętały to do końca życia. I o to chodzi. Bo jak starsza mi uciekła, kiedy wychodziłam z siatkami z warzywniaka, obie ręce zajęte, a ona buch, na ulicę pełną pędzących samochodów, to myślałam, że to już koniec. Jak ja wtedy do niej dopadłam, jak ja ją zaczęłam tłuc w tyłek, to aż mnie jeden facet zaczął odciągać. Byłam tak zdenerwowana, że jeszcze przez wiele godzin się trzęsłam. Dziecko musi się nauczyć, że absolutnie, pod żadnym pozorem nie wolno wybiegać na ulicę! Tłumaczyłam, ale nie dotarło, mogła być tragedia. Musiałam jej wlać, żeby się nauczyła, nie było innego wyjścia.


To było 40 lat temu. Córka Barbary miała wtedy cztery lata. Dostała lanie jeszcze nieraz. Na przykład jako siedmiolatka, kiedy uciekła ze szkolnej świetlicy do lasu bawić się z koleżankami bez opieki dorosłych. Albo kiedy poszła po lekcjach do koleżanki zamiast prosto do domu i cała rodzina jej szukała. Nie wie o tym, ale teraz kiedy jej dzieci będąc pod opieką babci, uciekają na ulicy albo wspinają się do otwartego okna, też dostają klapsy, takie mocniejsze, żeby poczuły. Żeby zapamiętały, że nie wolno robić takich niebezpiecznych rzeczy. – Nikt ich nie bije bez powodu – zastrzega Barbara. – Lanie to nie katowanie, to trzeba odróżnić. Jak menel pobije do nieprzytomności i mówi, że tylko klepnął, to rozumiem, że jest sprawa. Ale jak ktoś da klapsa, kiedy dziecko jest niegrzeczne? Po co te cyrki, to zakazywanie?

Barbara jest modelowym przykładem zwolennika kar cielesnych. Prawie modelowym, bo statystyczny zwolennik oprócz tego, że ma lat 60 plus, mieszka w małej miejscowości na wschodzie Polski i ma zasadnicze wykształcenie. Taki portret rysują opublikowane właśnie badania OBOP przeprowadzone na zlecenie rzecznika praw dziecka. Barbara mieszka w dużym mieście i skończyła studia. Jej argumenty są jednak typowe dla tych, którzy dają klapsy i lanie: nie robię tego po to, żeby się znęcać, tylko po to, by nauczyć dziecko zasad niezbędnych w jego obecnym oraz dorosłym życiu. Ona daje klapsa albo kilka mocniejszych uderzeń, ktoś inny wymierza karę wiszącym na kołku pasem albo sznurem od żelazka. – To wciąż powszechny rekwizyt w domach oddalonych od dużych miast – mówi Marlena Trąbińska-Haduch, psycholog z Fundacji Dzieci Niczyje, która prowadzi dla rodziców warsztaty wychowawcze. – Rodzice straszą nimi dzieci – dodaje. Według badań OBOP 60 proc. Polaków akceptuje klapsy, 38 proc. lanie, a 29 proc. uznaje bicie za skuteczną metodę wychowawczą.

KLAPSY ZABRONIONE

A bicie jest zakazane. Od trzech lat w Polsce obowiązuje znowelizowany Kodeks rodzinny i opiekuńczy, który zakazuje bicia dzieci w celach wychowawczych. – Teraz każdy, kto wie, że dziecko jest karcone cieleśnie, może zawiadomić sąd rodzinny – mówi Justyna Podlewska, prawniczka Fundacji Dzieci Niczyje. Sąd bada sytuację, sprawdza, czy sprawa ogranicza się do złych nawyków albo doświadczeń rodzica i wystarczy terapia, czy też to poważniejszy problem. W tym drugim przypadku można ograniczyć lub znieść władzę rodzicielską. Jeśli rodzic bije i naraża zdrowie lub życie dziecka, może też odpowiadać karnie za spowodowanie rozstroju zdrowia albo znęcanie się nad małoletnim.

Jednak Kodeks rodzinny, który zakazuje klapsów i lania, kar dla rodziców nie przewiduje. Chodzi raczej o wymiar deklaratywny – u nas bicie dzieci jest zakazane, nawet jeśli to tylko klaps. Na podobne rozwiązanie zdecydowano się w wielu krajach europejskich. Jednak z przywoływanych już badań OBOP wynika, że jedna trzecia Polaków nie wie o zakazie, a ponad jedna trzecia jest przekonana, że go nie ma. Czy w takiej sytuacji może on być skuteczny? – Kiedy podobne prawo wprowadzano ponad 30 lat temu w Szwecji, informacja na ten temat była przez kilka miesięcy drukowana na kartonach z mlekiem. Po to, żeby dotarła do wszystkich obywateli i została zapamiętana – mówi Anna Golus, inicjatorka funkcjonującej w internecie kampanii „Stop klapsom”. – U nas, poza jednorazową informacją w mediach, która zresztą nie dotarła do wszystkich Polaków, nie odbyła się żadna większa kampania informacyjna, więc nawet ci, którzy się dowiedzieli wtedy o zakazie, po trzech latach już o nim nie pamiętają – dodaje.

To spostrzeżenie potwierdzają badania OBOP – świadomość, że bicie i klapsy są niezgodne z prawem, od trzech lat maleje. Justyna Podlewska z FDN pracuje w grupach terapeutycznych z rodzicami stosującymi przemoc. Nie chodzi o drastyczną przemoc, przywiązywanie do krzesła czy regularne katowanie. Tylko o bicie, które niejeden respondent OBOP uznałby za stosowne działanie wychowawcze. – Pojedyncze uderzenia, klapsy, ubliżanie – opisuje Podlewska. – Takie zachowanie można jeszcze naprawić, popracować nad kontrolą agresji, wprowadzić zajęcia korekcyjno-edukacyjne. Pracę tę ułatwia właśnie zakaz kar cielesnych. Bo rodzicowi, który je stosuje, zakłada się niebieską kartę i na tej podstawie włącza się do pracy z zespołem pedagoga, psychologa, prawnika. – Niebieska karta to nie jest skazanie na kazamaty, to narzędzie, dzięki któremu można rodzicowi pomóc – podkreśla Podlewska.

BEZ REAKCJI

Popularny dyskont, okres przedświąteczny, dookoła mnóstwo zabawek. Czterolatek chce pieska na baterie za 140 zł. Mama nie chce kupić, piesek jest drogi, a niedługo Mikołaj przyniesie dużo prezentów. Dla dziecka to nie argument, bo strasznie chce, a dopiero co zrezygnował przecież z kolejki, klocków i auta. Nie pozwala się wyprowadzić ze sklepu, zapiera się rękami i nogami przy kasie, kładzie się na podłogę, wrzeszczy, dostaje histerii. Matka ciągnie go na bok i próbuje uspokoić. Nieskutecznie. Kiedy sprawa się przeciąga, ludzie postanawiają pomóc. Kasjerka odwraca się i straszy dziecko, że je zabierze, a potem jedna z klientek udaje, że chce to zrobić. Przybywa osób zniecierpliwionych nieudolnością matki i rozwydrzeniem dziecka.

Ten sam sklep dwa dni później. Inny chłopiec biega między półkami, ciągnie matkę za płaszcz. Chce kalendarz adwentowy, zeszyt z autem i jeszcze co? – Będziesz mi tu cicho, powiedziałam! – matka szarpie go za ramię i grozi palcem tuż przy jego twarzy. Dziecko zaczyna marudzić jeszcze natarczywiej. Matka energicznie je łapie, wymierza kilka mocnych klapsów, każe się uciszyć i ostrzega, że od tej pory ma być całkowity spokój, bo jak nie, to będzie lanie. Nikt nie reaguje. Ale kilka osób patrzy z dezaprobatą i kiwa głowami. Nic jednak nie mówią.

– Typowe – komentuje Marlena Trąbińska-Haduch, psycholog z FDN. – Kiedy rodzic próbuje uspokoić dziecko tak jak należy, bez agresji, ludzie uważają, że jest nieudolny, i radzą, żeby postraszył, najlepiej klapsem. A kiedy rodzic bije, nie reagują. Ale to się powoli zmienia. Coraz częściej zdarza się, że ktoś zwróci uwagę, że bić nie wolno, powołując się na ustawę. To bardzo pomocny argument, że prawo zabrania klapsów. Pod tym względem nowelizacja Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jest naprawdę przydatna. Ten, kto zainterweniuje, musi być jednak przygotowany na to, że ustawa nie osłoni go przed agresją rodzica. Z dziecka przeniesie się ona na tego, kto się wtrąca. Trąbińska-Haduch uważa jednak, że to dobrze – dorosły poradzi sobie z tym, a kilkulatkowi trudniej. Ponadto dziecko dostaje sygnał, że nie jest bezbronne, skazane wyłącznie na impet matki czy ojca. To może je zachęcić do tego, żeby poskarżyć się nauczycielowi czy pedagogowi, kiedy w domu znowu ktoś je uderzy. – Sama spotkałam kiedyś kobietę, która na ulicy, przed pasami dla pieszych szarpała córkę, bo jej zdaniem nie uważała na samochody – opowiada psycholożka. – Zaatakowała mnie, ale później widziałam, że już nie szarpie dziewczynki.

„Proszę sobie wyobrazić sytuację, że jest Pan/Pani w sklepie i widzi matkę, która zdenerwowana szarpie kilkuletnie dziecko, wymierza mu klapsa i grozi, że jak wrócą do domu, to mu dopiero pokaże. Co by Pani/Pan zrobiła/zrobił?” – zapytali ankieterzy OBOP respondentów. 24 proc. spojrzałoby na matkę z wyraźną dezaprobatą, a 44 proc. zwróciłoby uwagę. 48 proc. spośród tych, którzy by nie zareagowali, uważa, że klaps to nie dramat, a 33 proc., że nie należy wtrącać się w cudze sprawy. Ustawa może pomóc zmieniać te proporcje. To jednak proces długi i żmudny, jak podkreślają nasi rozmówcy. I samo prawo nie wystarczy. Trzeba jeszcze innych sposobów.

ZAMIAST KIJA

Twórcy medialnych i ulicznych kampanii zachęcają świadków przemocy wobec dzieci do interwencji. Podają numery, na które można dzwonić, jeśli widzi się coś niepokojącego. Ale nie podpowiadają rodzicom, co mają zrobić oni sami, jeśli nie radzą sobie z dziećmi. Jeśli nie bić, to co? Przecież bicie przez tyle wieków się sprawdzało. Po pierwsze, daje natychmiastowy efekt. Dzieciak wył, dostał w tyłek i przestał. A od tłumaczenia i próśb nie przestaje. Po drugie, syn czy córka musi wiedzieć, kto tu rządzi, bo potem, jak będzie nastolatkiem, powie, że wychodzi, i wróci jutro, i rodzic mu nic nie zrobi. Po trzecie, mnie też bili i wyrosłem na porządnego człowieka. I to, zdaniem specjalistów, właśnie sedno problemu – jeśli kogoś bito, to nauczył się, że tak trzeba wychowywać dzieci. – To jest przekazywanie doświadczeń przez pokolenia, rzecz bardzo trudna do zmiany – mówi Monika Rościszewska-Woźniak, psycholog kliniczny dziecka, trenerka na warsztatach dla rodziców i wychowawców prowadzonych przez Akademię Komeńskiego. Jeśli ktoś ma wdrukowane, że rodzic daje klapsy, to w chwili stresu, kiedy trzeba działać błyskawicznie, na przykład wtedy, kiedy przedszkolak wkłada rękę do kontaktu, robi właśnie to. Bo to zna. Nie przypomni mu się wtedy ostatni przeczytany poradnik, tylko to, co robiła jego matka.

Przerwaniu tego łańcucha i przekazaniu rodzicom innych narzędzi służą warsztaty, które prowadzi Rościszewska-Woźniak dla rodziców w ramach Akademii Komeńskiego. Swoje warsztaty prowadzą też inne fundacje, między innymi Dzieci Niczyje, przychodnie psychologiczno-pedagogiczne. – Najpierw przerabiamy relacje naszych klientów z ich rodzicami. Pytamy, co czuli, kiedy sami byli w dzieciństwie bici, i dochodzimy do tego, że czuli się fatalnie, że się bali – opowiada Rościszewska-Woźniak. – Warsztaty wymagają błyskawicznego przeorganizowania obrazu rodziców, z zakwestionowaniem ich jako dawców miłości. Ludzie tego nie lubią, bo to jest nieprzyjemne.

Potem przechodzą do drugiego elementu – cierpliwego działania. Bo rodzice chcieliby mieć szybko efekty. – Jeśli damy dwulatkowi po łapach, gdy przekręca kurki z gazem, cofnie je. Cieszy nas, że to działa, i nie myślimy o tym, że budujemy kompetencje dziecka oparte na lęku. Myślimy w krótkiej perspektywie, a w niej kary cielesne są skuteczne. Tylko że jak dziecko dorośnie, kiedy nikt nie będzie widział, zrobi to, co jest złe, bo nikt go wtedy nie zdzieli. Trzeba więc wypracować samodyscyplinę u dziecka. A to jest trudne i trzeba się nad tym bardzo napracować.

Sylwia, 36 lat, mieszkanka miasta powiatowego na Lubelszczyźnie, trenerka na warsztatach parentingowych prowadzi zajęcia dla kobiet ze wsi. Przeciwniczka bicia, sama w dzieciństwie bita. Matka trójki dzieci, nigdy żadnego nie uderzyła, nie dała klapsa. A tu pewnego dnia zagaił ją znajomy: „Twój syn mówi, że jest taki grzeczny, bo jeśli nie będzie, to mama mu w domu wleje”. Sylwię zamurowało. I wtedy przypomniała sobie, że kiedy czuje bezsilność, straszy dzieci, że to zrobi. – Przypomniało mi to, że najgorsze nie jest nawet to bicie, tylko lęk przed nim – opowiada. – Wtedy sama poszłam na warsztaty dla rodziców. – W Polsce jest słaba dostępność doradztwa dla rodziców – mówi Rościszewska-Woźniak. – Są poradnie w każdym powiecie, ale to stanowczo za mało, żeby dotrzeć do każdego potrzebującego. Sylwia uważa, że pieniądze, które wydaje się na kampanie społeczne, powinny zostać przeznaczone na szkolenie rodziców. Na pracę u podstaw, bo bez niej żadne zakazy nie przyniosą efektów. – Te moje klientki z zapadłych, zaniedbanych wsi, zagonione na warsztaty głównie groźbą utraty zasiłku, śmieją się pod nosem, kiedy im mówię, że bicie jest zakazane.A kto je sprawdzi, kto doniesie, jak wszyscy dookoła biją? A po kolejnych zajęciach pytają: dlaczego pani nie przyjechała do mnie dziesięć lat temu, kiedy urodziłam. Może teraz moje dziecko byłoby inne – opowiada trenerka.

ZWIERZĘTA PIERWSZE

Prawo i wiedza. Byłaby to piękna recepta na wychowanie bez bicia, gdyby nie problem, że to wciąż za mało. W Polsce ustawy o ochronie swojego prawa do niebycia dręczonym prędzej doczekały się zwierzęta niż dzieci. Bo ustawa o ochronie zwierząt, w której zakazuje się ich dręczenia i bicia, weszła w życie w 1997 r., a więc 13 lat przed zakazem bicia dzieci. No, ale wtedy nie protestowano aż tak, jak przy dzieciach. Bo sprawa wychowania to sprawa rodziny. A kiedy państwo miesza się w sprawy rodziny, budzi to lęk. Debata o przemocy w rodzinie w 2010 r. stała się debatą polityczną. Zaangażowani w nią politycy i publicyści sami deklarowali, że dają klapsy. Przy takich wzorcach trudno zmieniać postawy. – Kiedy niektórzy dorośli przekonują mnie, że sami jako dzieci dostawali klapsy lub lanie, a udało im się wyrosnąć na ludzi, powtarzam: mimo wszystko się udało – mówi rzecznik praw dziecka Marek Michalak. – Musimy w końcu zdać sobie sprawę z tego, że tzw. klaps to uderzenie drugiego człowieka – małego, bezbronnego. A takie zachowanie narusza nietykalność cielesną, zagwarantowaną każdemu w konstytucji.

Barbara, emerytka z Gdańska, która biła swoje córki, kiedy robiły rzeczy dla siebie niebezpieczne, a teraz zdarza jej się w podobnych sytuacjach uderzyć wnuczki, powtarza: – Nie wstydzę się swoich zasad. Ale znam matkę, która ciągle biła swoje trzyletnie dziecko. Jak ona je tłukła! Miała jeszcze jedno, młodsze dziecko, które całe noce płakało. Więc ona już od rana była zmęczona i rozeźlona. A ta mała była naprawdę nie do zniesienia. Ja byłam jej opiekunką. I zauważyłam, że kiedy wychodziłyśmy z domu, ta dziewczynka zamienia się w aniołka. Pomyślałam, że coś tu nie gra. Powiedziałam tej kobiecie, żeby poszła do psychologa. Poszła i już nie bije! A ja? Ja biłam, kiedy to naprawdę było konieczne. Nie miałam łatwego życia, byłam impulsywna, nie umiałam inaczej. Mam nadzieję, że moje córki to rozumieją. ■

Okładka tygodnika WPROST: 49/2013
Więcej możesz przeczytać w 49/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 49/2013 (1606)

  • Premier Tusk zatka nos 1 gru 2013, 20:00 Tydzień temu pisaliśmy o przemocy wobec kobiet w zachodniopomorskim SLD. Jeszcze wcześniej ujawniliśmy nagrania z udziałem ówczesnego rzecznika PiS Adama Hofmana, który przed swoimi współpracowniczkami przechwalał się wielkością swego... 4
  • Infoafera bardzo polityczna 1 gru 2013, 20:00 Premier Tusk w zeszłym tygodniu na zamkniętym spotkaniu tłumaczył kierownictwu swego klubu parlamentarnego, jak należy mówić o infoaferze. Przekaz dnia od szefa rządu był następujący: To nie jest afera polityczna, lecz urzędnicza i w... 4
  • Skaner 1 gru 2013, 20:00 kultura Afganistan jest w nas Zrozumiałem, że nie jestem w stanie zdokumentować życia żołnierzy, będąc zewnętrznym obserwatorem. Na szczęście wpuścili mnie do swojego świata – mówi Maksymilian Rigamonti, fotoreporter tygodnika... 6
  • Upadłe gwiazdy biedapartii 1 gru 2013, 20:00 Szybkie samochody, kobiety, drogie knajpy, markowe ciuchy. Adam Hofman i agent Tomek niechętnie przyznają się do swojej największej słabości: zamiłowania do luksusu. 20
  • Cesarz Czyściciel 1 gru 2013, 20:00 Na fotel ministra sportu zaprowadziły go bezwzględność i spryt. Teraz z byłym wuefistą spod Łodzi musi się liczyć sam premier. 22
  • Przemoc, partia, parytet 1 gru 2013, 20:00 Sprawa przemocy w zachodniopomorskim Sojuszu Lewicy Demokratycznej, o której „Wprost” pisał tydzień temu, jest tyleż banalna, ile interesująca. Banalna, bo zawsze i wszędzie, gdzie zbierze się kilkadziesiąt pijących osób,... 26
  • Skini górą 1 gru 2013, 20:00 MSW powołało zespół, który ma walczyć ze skinami na Podlasiu. Prokuratura utworzyła specprokuratury do zwalczania faszystów. Mimo to SKINI I TAK SĄ GÓRĄ. 28
  • Jezu, jak się cieszę! 1 gru 2013, 20:00 Na szczęście są miejsca w Polsce, gdzie idzie ku lepszemu. Taki na przykład Goleniów od paru dni znajduje się pod protekcją Króla Wszechświata. Wszystko dzięki zapobiegliwości burmistrza, który zawierzył gminę Jezusowi Chrystusowi.... 31
  • Interes nie do końca publiczny 1 gru 2013, 20:00 Koteria, klientelizm, POLITYCZNA KORUPCJA. Tak opisują życie samorządowe polscy radni. Obawiają się, że służba publiczna staje się biznesem. 32
  • Bez kija nie umiem 1 gru 2013, 20:00 Jeżeli rodzicom ZABRANIA SIĘ BIĆ DZIECI, odbiera się im narzędzie wychowawcze. A powszechnie akceptowany klaps to nie jest metoda wychowawcza. To przestępstwo. 34
  • Olimpijski dym 1 gru 2013, 20:00 Władze Krakowa szykują się do walki o zimowe igrzyska olimpijskie w 2022 r. Najpierw muszą przezwyciężyć niechęć obywateli. 38
  • Przytulić się mogę do kota 1 gru 2013, 20:00 Alicja przetestowała wszystko. Afrodyzjaki, żele i erotyczne gadżety. Pozycje z Kamasutry. Filmy pornograficzne. Masturbację. Seks z koleżanką. I nic. Dziś wie, że jest aseksualna. 42
  • Wschód miłości 1 gru 2013, 20:00 Tradycyjni polscy mężczyźni coraz częściej szukają IDEALNYCH ŻON za wschodnią granicą. Ale warto zachować ostrożność, bo nawet tam zdarzają się wyrachowane blagierki. 50
  • Skazani na życie 1 gru 2013, 20:00 Pierwsi zabójcy skazani na dożywocie niedługo będą mogli się ubiegać o PRZEDTERMINOWE ZWOLNIENIE Z WIĘZIENIA. Kim są dzisiaj? To starają się ustalić naukowcy. 54
  • Lek skrojony na miarę 1 gru 2013, 20:00 Terapie spersonalizowane, czyli takie, kiedy lek jest dopasowany precyzyjnie do choroby, to sukces nowoczesnej medycyny. Wyjściowo kosztowne, finalnie opłacalne. Znacząco przedłużają życie pacjentów, którym nie można pomóc w inny sposób. 56
  • Nie opuści mnie do śmierci 1 gru 2013, 20:00 Zabił żonę, bo nie chciała odnowienia w kościele przysięgi małżeńskiej. 58
  • Zrobię z niego marmoladę 1 gru 2013, 20:00 Telewizyjne starcie Lecha Wałęsy i Alfreda Miodowicza ćwierć wieku temu otworzyło Polsce drogę do wolności. Tak wyglądały kulisy tej walki. 62
  • Kijów się budzi 1 gru 2013, 20:00 Po dziewięciu latach Ukraińcy znowu wyszli na ulice. TO JESZCZE NIE REWOLUCJA, ale prezydent Janukowycz nie może już spać spokojnie. 66
  • Balangowy burmistrz 1 gru 2013, 20:00 Pije, ćpa, kłamie, klnie, molestuje i wciąż ma poparcie wyborców. Poznajcie ROBA FORDA, człowieka, który rozsławia Kanadę. 70
  • Rewolta w Sofii 1 gru 2013, 20:00 Oburzeni w Bułgarii od miesięcy demonstrują na ulicach. Głuche na ich protest są rząd i cała Unia. 72
  • Zyski nasze za euro wasze 1 gru 2013, 20:00 Nowy unijny budżet zaklepany. Od nowego roku trafią do nas kolejne miliardy euro. Sprawdziliśmy, kto do tej pory najwięcej i najmniej zyskał na członkostwie Polski w UE. 74
  • Czas na fundusze 1 gru 2013, 20:00 Jak zainwestować pieniądze w czasach, gdy oprocentowanie lokat bankowych jest raczej niskie? Dla tych, którzy nie są znawcami rynków finansowych, najlepszym rozwiązaniem jest powierzenie środków funduszom inwestycyjnym. 78
  • Twój plan na przyszłość 1 gru 2013, 20:00 Chcesz spokojnie myśleć o swojej finansowej przyszłości? Zacznij nad nią pracować. Idealnie się do tego nadają plany i programy oszczędzania w funduszach inwestycyjnych i różnego rodzaju ubezpieczenia umożliwiające inwestowanie nawet niewielkich kwot. 80
  • Biologiczne zegarki Nowaka 1 gru 2013, 20:00 Nasz zegar biologiczny tak naprawdę składa się z wielu małych zegarków. Przy odrobinie precyzji można by je cofać. 82
  • Legenda prześwietlona 1 gru 2013, 20:00 Czytając o ekscesach muzyków Lady Pank, można pomyśleć, że wciąż noszą krótkie spodnie. Może dlatego nie podoba im się ich nowa biografia. Nieautoryzowana. 84
  • Kalejdoskop kulturalny 1 gru 2013, 20:00 MUZYKA Kuchnia mistrza Jerzego O wrażeniach ze śpiewania w duecie z Jerzym Wasowskim opowiada Dorota Miśkiewicz. Rozmawia Piotr Metz Trudno w to uwierzyć, ale udało się odnaleźć niepublikowane piosenki Jerzego Wasowskiego. W dodatku przez... 88
  • Hotel z klasą 1 gru 2013, 20:00 Niezależnie od tego, czy jedziemy w podróż służbową, na długie wakacje, czy tylko na weekend – potrzebujemy noclegu. Od tego, jaki hotel wybierzemy, w dużej mierze zależy powodzenie i komfort wyjazdu. 94
  • Bomba tygodnia 1 gru 2013, 20:00 Jaka róża, taki foch Ewa Chodakowska to jedno z odkryć 2013 r. Budowała popularność w internecie, by szybko cieszyć się owocami swojej pracy. Jest szał. Hiperlans, kontrakty reklamowe i masa fanów (ponad 600 tys. na Facebooku). To fajna... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany