Test Sikorskiego

Test Sikorskiego

Wygląda na to, że szef MSZ popełnił w sprawie ukraińskiej KILKA WAŻNYCH BŁĘDÓW. Między innymi po to, żeby zapunktować u Donalda Tuska.

Twierdzić, że gospodarka ukraińska nie jest skorumpowana, to tak jakby mówić, że Julia Tymoszenko jest dziewicą – oświadcza Radosław Sikorski na zamkniętym spotkaniu sejmowej grupy do spraw Ukrainy, w którym bierze udział kilkadziesiąt osób. Po czym uśmiecha się szeroko, zadowolony z celnej riposty. Minister pojawia się w parlamencie dwa dni po czarnym dla rządu weekendzie. Jego przybycie wprawia w osłupienie posłów zasiadających w ukraińskiej grupie. – Zwykle Sikorski nie zaszczyca obecnością nawet sejmowych komisji, tylko wysyła zastępców. A tu nagle zjawia się na nic nieznaczącym posiedzeniu jakiegoś zespoliku – opowiada mi z przejęciem uczestnik spotkania. Nic dziwnego, że się pojawił. – Donald nigdy się tak na niego nie wkurzył jak w ostatni weekend. Radek chciał naprawiać sytuację, ale jeszcze pogorszył. Gubi go pewność siebie i przekonanie o własnej nieomylności – dodaje polityk Platformy.

WIZERUNKOWA KATASTROFA

Bo weekend 30 listopada i 1 grudnia był rzeczywiście wizerunkową katastrofą rządu. Gdy w Kijowie tysiące ludzi demonstrowało przeciw władzy, a ukraińska policja biła ludzi na ulicach, premier wybrał się do Płocka w odwiedziny do zawiedzionych wyborców Platformy. W tych dniach w telewizjach królują obrazki Donalda Tuska bawiącego się klockami w dziecięcym pokoju. Kompanem premiera jest kilkuletni syn małżeństwa rozczarowanego rządami Tuska, których dom szef rządu odwiedza w ramach gospodarskiej wizyty. W tym samym czasie Jarosław Kaczyński ogłasza, że jedzie do Kijowa w geście solidarności z Ukraińcami. Na tę deklarację lidera opozycji reaguje na Twitterze Radosław Sikorski: „Oczekuję od polityków PiS deklaracji, ile polskich miliardów chcą wpompować w skorumpowaną gospodarkę Ukrainy, aby przekupić Janukowycza”.

Jak opowiada mi współpracownik Tuska, szef rządu po przeczytaniu tego wpisu dostaje białej gorączki. W kancelarii premiera trwają poszukiwania jakiegoś wyjścia z kłopotliwej sytuacji i sposobu na ucieczkę do przodu. – Wtopa za wtopą i jeszcze na koniec te koszmarne zdjęcia – przyznaje współpracownik Tuska. Chodzi o zamieszczone przez kancelarię premiera w internecie fotografie z narady zorganizowanej na szybko w niedzielę u premiera. Poza Sikorskim i szefem rządu brali w niej udział m.in. rządowi spece od Wschodu, czyli Bartłomiej Sienkiewicz, szef MSW, Jacek Cichocki, szef kancelarii premiera, oraz rzecznik rządu Paweł Graś. Na zdjęciach zrobionych przez osobistego fotografa premiera zamiast żywej narady widać załamanych polityków. – Pochylony Graś trzymający się za głowę… Ten obrazek mówił wszystko – przyznaje współpracownik premiera. – Z narady miał płynąć przekaz: panujemy nad sytuacją, a wyszło, że jesteśmy kompletnie bezradni.

MSZ ZATRZYMUJE SCHETYNĘ

Kpiny i żarty z ekipy rządowej nie mają końca. Pojawiają się zarzuty, że rząd nie tylko przespał ostatni weekend, ale zawalił też całą kwestię ukraińską. Podczas spotkania z sejmową grupą Radosław Sikorski przekonuje, że więcej w sprawie Ukrainy zrobić nie można było. Że legalne władze tego kraju nie chcą do Europy, a i Europa się nie kwapi, aby przyjmować to państwo do swego grona. Porównanie Tymoszenko do dziewicy ma być obrazowym sposobem przedstawienia sytuacji, która nie jest czarno-biała. – Takie gremia zbierają się właśnie po to, aby dyskutować w sposób twardy, a nie używając dyplomatycznego bełkotu – broni w rozmowie ze mną swego szefa współpracownik szefa dyplomacji.

Po sejmowym spotkaniu opozycja tradycyjnie twierdzi, że Sikorski jest fatalnym i nieudolnym ministrem. Posłowie PO tradycyjnie, że jest najlepszy. – A nie jest ani tak źle, jak mówią pierwsi, ani tak dobrze, jak chcą drudzy. Sikorski i rząd popełnili błędy, ale starali się, jak mogli – mówi chłodny obserwator poczynań naszych polityków na Wschodzie. – Przede wszystkim powinni o wiele wcześniej wysłać do Kijowa szefa sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Grzegorza Schetynę – dodaje. – Dlaczego Grzegorz Schetyna nie poleciał na Ukrainę wcześniej? – pytam współpracownika szefa rządu. – To bardzo dobre pytanie, ale do Grzegorza – pada ironiczna odpowiedź. Idę więc do tak zwanej pieczary, jak w Sejmie określa się parlamentarny gabinet przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych. – Grzesiek chciał jechać tydzień wcześniej, ale MSZ mu odradzało – denerwuje się współpracownik Schetyny. – Ale MSZ twierdzi, że nikt u nich nie miał pojęcia o planach przewodniczącego Schetyny – dopytuję, przekazując to, co wcześniej usłyszałam w MSZ. – Niech pani da spokój! Do „Scheta” dzwonił wiceminister spraw zagranicznych, żeby odradzać ten wyjazd. No, chyba że to był Duch Święty – odpowiada poirytowany współpracownik przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych. Jak się dowiaduję, już w ubiegły poniedziałek do resortu trafiło oficjalne pismo z gabinetu Schetyny z prośbą o rekomendację na wyjazd. Odpowiedź była negatywna. – Dlaczego? – pytam z uporem ministerstwo. – Bo nie było takiej potrzeby. Sytuacja dopiero się rozwijała, nie chcieliśmy zamykać sobie oficjalnych kontaktów z władzami w Kijowie – ucina rozmowę współpracownik szefa MSZ. Ostatecznie Schetyna załatwił sobie oficjalne zaproszenie sam i poleciał do Kijowa bez rekomendacji Sikorskiego. Jego współpracownicy nie kryją żalu do Sikorskiego: – Zachował się dziwnie. – To rzeczywiście dziwne, bo wizyta szefa sejmowej komisji na protestującym majdanie byłaby jak najbardziej pożądana – komentuje mój rozmówca, znawca Ukrainy. Żądanie obecności samego ministra czy premiera to przesada, ale Schetyna mógł tam pojechać i ministerstwo powinno mu w tym pomóc. Wygląda więc na to, że resort Sikorskiego blokował Schetynie możliwość szybkiego wyjazdu do Kijowa. Tylko po to, żeby Sikorski zapunktował u Tuska, który jest ze Schetyną skonfliktowany. Oznacza to, że mała partyjna gra wzięła górę nad ważnymi interesami międzynarodowymi. – Czy samo ministerstwo mogło zrobić coś więcej w sprawie podpisania umowy przez Ukrainę z Unią Europejską? – dopytuję polityka i eksperta do spraw ukraińskich. – Mogło doprowadzić do szczęśliwego końca negocjacje w sprawie małego ruchu przygranicznego czy zawalczyć o prawdziwy program stypendialny dla Ukraińców. Sęk w tym, że Sikorski odpuścił sobie Wschód. Gdy ogłaszał powstanie Partnerstwa Wschodniego, miał pierś wypiętą do medali, tylko potem nieco o tym zapomniał – słyszę w odpowiedzi. W MSZ nie zgadzają się z tym zarzutem. – To nieprawda. Zrobiliśmy, co mogliśmy. Poza tym do ostatniej chwili wydawało się, że jednak nasz plan się powiedzie – mówi bliski współpracownik Sikorskiego.

DŁUGI SPACER KOMOROWSKIEGO

Czy były przesłanki ku takiemu optymizmowi? Kijów, trzy dni przed szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Wiktor Janukowycz spotyka się z komisarzem do spraw rozszerzenia Unii Europejskiej Štefanem Fülem. Według informacji „Wprost” prezydent Ukrainy narzeka na Władimira Putina, mówi o kłopotach, jakie ma z Moskwą. W pewnym momencie Füle pyta: „Czy to znaczy, że odpowiedź Ukrainy na przedstawione przez nas warunki stowarzyszenia z Unią będzie negatywna?”. W odpowiedzi Janukowycz zapewnia, że nic takiego nie miał na myśli. Komisarz wraca więc do Brukseli zadowolony, do wszystkich stolic europejskich trafia optymistyczna notatka ze spotkania. Wszyscy biorą ją za dobrą monetę. Trzy dni później w Wilnie uczestnicy szczytu – w tym nasza delegacja – usłyszeli ważną deklarację. Ukraińska opozycja, w tym córka Julii Tymoszenko, zgadzają się, by uwolnienie byłej premier przestało być warunkiem do kontynuowania rozmów z Janukowyczem. Przedstawiciele Unii czuli, że wreszcie mają wolne ręce, by się porozumieć z ukraińskim prezydentem w sprawie umowy stowarzyszeniowej.

Dlatego przewodniczący Rady Europejskiej Herman van Rompuy oraz szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso, idąc na ostateczne spotkanie z Janukowyczem, mieli zadowolone miny. Byli uzbrojeni w kwity gwarantujące „zdjęcie ze stołu negocjacji” tematu Tymoszenko. Nikt się nie spodziewał fiaska. Nic więc dziwnego, że kolacja szefów rządu i głów państw, która się odbyła po spotkaniu, rozpoczynała się w świetnych nastrojach. Do momentu kiedy Barroso nie powiedział, że Janukowycz, mimo zlikwidowania przeszkody w postaci żądania uwolnienia Tymoszenko, stanowczo odmówił podpisania umowy. Obecny na kolacji Bronisław Komorowski tak się zdenerwował, że poszedł na długi spacer ulicami Wilna. Sikorski powtarzał, że mimo fiaska zrobił wszystko, co w jego mocy.

Przekonanie o własnej nieomylności i pewność siebie to znak rozpoznawczy szefa dyplomacji. – Jest bucowatym arogantem – przyznają nawet ci, którzy na swój sposób go lubią. Ministra lubić ot tak po prostu, po ludzku, jest bardzo trudno. Traktuje ludzi przedmiotowo. Jeśli ktoś jest mu potrzebny, uśmiecha się i jest kumplem opowiadającym dowcipy. Jeśli ktoś przestaje być potrzebny, szef MSZ przestaje go zauważać. Nie można liczyć nawet na „dzień dobry”. Trzeba jednak przyznać, że mimo wad ten prosty chłopak z Bydgoszczy trafił na same szczyty. Jak to zrobił?

RADEK PLAKIETKA

Karierę w Polsce zaczyna jako wiceminister obrony w rządzie Jana Olszewskiego. Ma ledwie 29 lat. – Ktoś, już nie pamiętam kto, przyprowadził go do ówczesnego szefa MON Janka Parysa i powiedział, że to świetnie wykształcony chłopak, zna angielski i się przyda – opowiada mi jego znajomy z tamtych czasów. Najsłynniejszym pomysłem młodego ministra jest obowiązek noszenia przez wojskowych plakietek z nazwiskami. Dzięki temu zyskuje pseudonim „Radek Plakietka”. Wiceministrowaniem nie cieszy się długo. Rząd Olszewskiego upada po kilku miesiącach. W wyborach 1997 r. walczy o miejsce w Sejmie z list ROP. Bez powodzenia. – Ograł go własny asystent – kpi Zbigniew Girzyński, poseł PiS. – Radkowi nie chciało się zanieść do PKW list wyborczych i zlecił to Jerzemu Szczotce. Ten postanowił wyrzucić Radka z jedynki i wpisał go na dwójce, po czym zarejestrował listy – dodaje.

Wybucha gigantyczna awantura. Sikorski oskarża o spisek Antoniego Macierewicza. Bohater tamtej sprawy Jerzy Szczotka mówi dziś, że Macierewicz nic o tym nie wiedział, wtajemniczony w plan zamiany kolejności nazwisk na liście był natomiast Jacek Kurski. Mimo że kandydowanie do Sejmu w 1997 r. kończy się fiaskiem, Sikorski załapuje się na wiceministra spraw zagranicznych w rządzie AWS-UW. Zostaje zastępcą Bronisława Geremka. – Poszedłem kiedyś do niego, aby poprosić o drobną przysługę, chciałem odbyć bezpłatny staż. Okazało się, że my, starzy kumple z Ruchu Odbudowy Polski, nie jesteśmy już kumplami. Że jesteśmy na pan. Pan Radosław kazał mi wypełnić aplikację i zanieść podanie na biuro podawcze. Wkurzyłem się, ale zaniosłem. Odpowiedzi nie dostałem do dziś – opowiada Girzyński.

Potem obecny poseł PiS długo nie miał żadnych informacji od Sikorskiego. Aż do Bożego Narodzenia w 2002 r., kiedy dostał e-mail zaczynający się od słów „Drogi Zbyszku”. Później pojawiło się też zaproszenie na słynne 40. urodziny Sikorskiego do jego wyremontowanego dworku w Chobielinie. – Podjechaliśmy z żoną, patrzymy na to lądowisko dla helikopterów i śmiejemy się, że dobrze, iż przed tą wizytą zmieniliśmy malucha na citroena, bo, by nas nie wpuścili – opowiada poseł. Obawy okazują się niesłuszne: Sikorski traktuje Girzyńskiego jak gościa honorowego. Oprowadza po domu, pokazuje album, który jest dokumentacją remontu dworku. Nagle spośród kartek wypada zdjęcie ładnej kobiety. Sikorski z dumą mówi, że to jego dawna narzeczona, słynna brytyjska aktorka. Chodzi o Oliwię Wiliams – dziewczynę Sikorskiego z czasów studiów na Oksfordzie, która później zagrała m.in. w filmie Kevina Costnera. – Byłem u Radka ze trzy razy i za każdym razem pokazywał mi ten album. Za każdym razem niby przypadkiem wypadało właśnie to zdjęcie – śmieje się Girzyński.

Mimo że na 40. urodzinach Sikorskiego są takie znakomitości jak Leszek Balcerowicz, gospodarz dużo czasu poświęca dawnemu koledze z ROP. Powtarza, że podziwia braci Kaczyńskich i chciałby wrócić do polityki. Jarosław Kaczyński początkowo nie chciał o Sikorskim słyszeć. – Miał obawy co do jego lojalności, ale ja głowę dawałem sobie za niego uciąć. W końcu prezes się zgodził, ale na kandydowanie Radka do Senatu, a nie do Sejmu – kontynuuje opowieść poseł. Girzyński z kolegami z PiS przekonują Sikorskiego, że w Ameryce lepiej będzie mógł zaprezentować swoją pozycję, bo przecież w USA Senat to bardzo poważna instytucja. W 2005 r. Radosław Sikorski zostaje senatorem PiS., a chwilę później ministrem obrony narodowej. – Jarosławowi się to nie podobało, ale rząd tworzył Kazio Marcinkiewicz – mówi polityk PiS.

ORGANY PANA MINISTRA

Jako minister szczególnie sobie upodobał należący do MON dworek w Helenowie pod Warszawą. Zaprasza tam gości z zagranicy. Bryluje w towarzystwie. Politycy z Polski i z zagranicy w pięknej sali przy palącym się kominku i koniaku prowadzą długie rozmowy. – Bywanie w Helenowie stało się miarą ważności. Kto dostawał zaproszenia, czuł się jak mistrz świata – opowiada współpracownik Sikorskiego z tamtych lat. Sielanka nie trwa jednak długo. Minister popada w konflikt z prezydentem Lechem Kaczyńskim i ze starym znajomym z ROP Antonim Macierewiczem. Kończy się dymisją i przejściem do Platformy Obywatelskiej. Po wygranych przez PO wyborach w 2007 r. wysłannicy Tuska proponują Sikorskiemu stanowisko ministra obrony narodowej. Ten jednak twardo odmawia i negocjuje fotel szefa dyplomacji. To spełnienie jego marzeń. W końcu już w rządzie PiS chciał kierować MSZ. Za pierwszym podejściem się nie udało, za drugim plan się powiódł.

Od początku kariery w PO Sikorski zabiega o względy Donalda Tuska. Co chwila zaprasza go do swojego dworku w Chobielinie. – W końcu się doczekał, dostał nagrodę za swoje wystąpienie podczas gnieźnieńskiej konwencji wyborczej PO, gdy mówił o dorzynaniu watahy, czyli bezwzględnej walce z PiS – opowiada współpracownik szefa rządu. I dodaje: – Donald w końcu udał się do Chobielina i wrócił zszokowany. On, prosty chłopak z Gdańska, niezbyt ceniący blichtr i bogactwo, znalazł się na przedziwnej imprezie. Sikorski ugościł premiera ze wszystkimi honorami. Zorganizowął dla niego koncert organowy w dworku. W repertuarze były legionowe pieśni, które minister uwielbia. „Pierwszą Brygadę” szef MSZ śpiewa tak głośno, że zagłusza organy. Premier jest, delikatnie mówiąc, zaskoczony. – To kompletnie „niedonaldowe” klimaty – mówi współpracownik szefa rządu. Organy i legionowe pieśni przewijają się w wielu opowieściach znajomych ministra. – Jesteśmy w Chobielinie, nagle Radek mówi, że mi pokaże organy, które kupił synkowi, bo ten chce się uczyć grać. Myślałem, że to jakaś elektroniczna zabawka, a to organy pełną gębą, z piszczałkami, jak w kościele. Zamurowało mnie – opowiada kolega Sikorskiego.

Patriotyczne pieśni królują też podczas imprezy zorganizowanej na 50. urodziny Sikorskiego. W dworku w Helenowie – w tym samym, w którym minister uwielbiał przebywać jako szef MON w rządzie PiS, w 2013 r. już jako szef MSZ z PO organizuje przyjęcie. Na początku atmosfera jest sztywna. – Radek odczytał list od premiera z gratulacjami dla siebie, potem jego żona zarządziła śpiewanie pieśni patriotycznych – opowiada uczestnik imprezy. Sikorski wraz z ludźmi przebranymi za legionistów zdziera gardło. Potem są tańce. Sikorski obtańcowuje po kolei wszystkie kobiety, na czele z byłą narzeczoną aktorką Olivią Williams. – Ta impreza to był full wypas – podsumowuje kolega Sikorskiego. Bo minister lubi luksus, choć sam jest skąpy. – Zaprosił mnie na obiad do hiszpańskiej knajpy przy Grzybowskiej w Warszawie – opowiada Witold Waszczykowski, wiceminister spraw zagranicznych w rządzie PiS, a potem w rządzie PO. Sikorski przekonywał Waszczykowskiego, aby po zmianie władzy pozostał w resorcie i dalej negocjował z Amerykanami projekt tarczy antyrakietowej. Atmosfera jest miła, ale lunch dobiega końca. – Wtedy Radek zapytał, czy mam jeszcze kartę służbową z ministerstwa. Powiedziałem, że tak. „To zapłać” – powiedział mi, a właściwie polecił Sikorski – wspomina Waszczykowski.

DYPLOMATA ZABIERA SAMOLOT

Waszczykowski decyduje się zostać w resorcie. Ale współpraca obu panów od początku nie układa się najlepiej. Sikorski chce rządzić ministerstwem, wydając rozkazy. Poza tym szef MSZ zaczyna się specjalizować w atakowaniu Lecha Kaczyńskiego, co przeszkadza jego zastępcy. – To Radek wymyślił plan zabrania samolotu prezydentowi w drodze na szczyt do Brukseli. „Arab” [Tomasz Arabski, były szef kancelarii premiera – red.] wziął to na siebie, my oberwaliśmy potwornie od opinii publicznej, a pomysłodawcy włos z głowy nie spadł – mówi z goryczą kolega z rządu. Chodzi o wydarzenia z końca 2008 r., kiedy się okazało, że Lech Kaczyński nie ma czym polecieć na szczyt unijny do Brukseli. Oficjalne uzasadnienie brzmiało, że pilot tupolewa się rozchorował, ale nieoficjalnie wiadomo, że plan uniemożliwienia dotarcia Kaczyńskiemu na posiedzenie Rady Europejskiej został przygotowany w kancelarii premiera. To zresztą pierwszy zgrzyt na linii Tusk – Sikorski. Od tej pory szef rządu nie do końca ufa swojemu ministrowi. – Bo Radek gra wyłącznie na siebie. Donald tego nie znosi, tak jak nie znosi rozrośniętego Radziowego ego – dodaje współpracownik Tuska. A ambicje szef MSZ ma ogromne. – Musimy skończyć z wizerunkiem prezydenta szlachciury z wąsami – tak Sikorski przekonuje kolegów z PO do poparcia jego kandydatury podczas prawyborów prezydenckich, w których konkuruje z Bronisławem Komorowskim w 2010 r. Szef MSZ snuje opowieści o nowoczesnej prezydenturze, z sobą w roli głównej. Politycy Platformy tłumaczą mu, że Polacy wolą swojskiego Bronka niż Radka z importu.

ABC SIKORSKIEGO

Sikorski przegrał prawybory, ale nie porzucił marzeń o rozwinięciu politycznych skrzydeł. Ma je zresztą do dziś. Jego obecny plan A to zastąpienie Catherine Ashton na stanowisku szefa unijnej dyplomacji. Plan B – zaczepienie się na najwyższych szczeblach w strukturach NATO. Plan C – czekanie, aż Tusk osłabnie i wtedy on, popularny polityk, obejmie tekę szefa rządu.

Na realizację planu A i B na razie raczej nie ma szans. Pozostaje więc czekanie. – Donald jest coraz słabszy. Kiedy jego notowania zjadą poniżej 20 proc. i szef rządu stanie się największym obciążeniem Platformy, partia zwróci się do jedynego polityka, który może wizerunkowo podołać uratowaniu projektu PO – przekonuje gorący zwolennik Sikorskiego. Tyle że Sikorski jest politycznym samotnym wilkiem. Nie umie zbudować drużyny, która byłaby jego politycznym zapleczem – to zgodna opinia zarówno zwolenników, jak i partyjnych przeciwników szefa MSZ. I nawet gdyby kiedykolwiek ziściło się jego marzenie o premierostwie, będzie tylko człowiekiem do wynajęcia. Pisząc ten tekst, poprosiłam Sikorskiego o spotkanie. Szef MSZ nie chciał jednak ze mną rozmawiać. Skontaktował się ze mną rzecznik, tłumacząc, że minister jest bardzo zajęty. Kilka dni później spotkałam szefa MSZ w Sejmie. Nie zmienił zdania, ale pozostawił mi nadzieję na przyszłość: – To jest dla pani test. Jeśli artykuł będzie dobry, odmrozimy nasze stosunki. ■

Okładka tygodnika WPROST: 50/2013
Więcej możesz przeczytać w 50/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 50/2013 (1607)

  • Pomroczność jasna prokuratury 8 gru 2013, 20:00 Politycy Platformy handlowali stanowiskami w zamian za głosy na partyjnym zjeździe. Obiecywano sobie posady w kontrolowanym przez państwo koncernie KGHM i ośrodku uzdrowiskowym na Dolnym Śląsku. Cała Polska to widziała i słyszała, bo w... 4
  • Standardy niepokornych 8 gru 2013, 20:00 Co by zrobił dziennikarz, gdyby się dowiedział, że popularny prezenter prowadził po pijanemu jeden z najważniejszych programów informacyjnych? Zanim by coś napisał, zadzwoniłby pewnie do prezentera i zapytał, czy to prawda. Dałby mu... 4
  • Skaner 8 gru 2013, 20:00 Piękno brazuki Nazywa się brazuca, co potocznie oznacza brazylijski styl życia. Już za pół roku ma się stać koszmarem piłkarskich bramkarzy. Oficjalna piłka mistrzostw świata 2014 w Brazylii jest podobno najbardziej symetryczna w... 6
  • Test Sikorskiego 8 gru 2013, 20:00 Wygląda na to, że szef MSZ popełnił w sprawie ukraińskiej KILKA WAŻNYCH BŁĘDÓW. Między innymi po to, żeby zapunktować u Donalda Tuska. 14
  • Mędrcy narodowi 8 gru 2013, 20:00 Gdy Ruch Narodowy przejmie władzę, wypowie traktat lizboński, pakiet klimatyczny oraz wprowadzi obowiązkowe szkolenia wojskowe. Na razie próbuje pozyskać AUTORYTETY dla swojej idei. 18
  • Ściśle tajne na zawsze 8 gru 2013, 20:00 W archiwach wywiadu cywilnego znajduje się DOKUMENT POTWIERDZAJĄCY istnienie w Polsce tajnego więzienia CIA - wynika z informacji „Wprost”. 22
  • Jarosław Kaczyński – inteligentny, dobry, ciepły 8 gru 2013, 20:00 O swoim ojcu - jednym z najważniejszych polityków PiS, o katastrofie smoleńskiej i o tym, że polityka to jej żywioł – pierwszy raz publicznie mówi Małgorzata Rozenek, gospodyni programu „Perfekcyjna Pani Domu”. 26
  • Gender dla początkujących 8 gru 2013, 20:00 Zaczyna dzielić Polaków bardziej skutecznie niż Smoleńsk i wzbudza równie wielkie emocje. Socjolożka prof. Magdalena Środa objaśnia, skąd się wziął gender, co oznacza oraz kto i dlaczego się go boi. 32
  • Singielka polska 8 gru 2013, 20:00 Szczęśliwe, z sukcesami, spełnione, niezależne – tak na ogół są przedstawiane singielki. Ale one same coraz częściej przyznają, że w pojedynkę wcale nie jest im aż tak dobrze. 36
  • Mamy plagę nieodpowiedzialnych facetów 8 gru 2013, 20:00 Kiedy porównuję facetów i kobiety, czasem żartuję, że chciałabym mieć homoseksualną orientację. Miałabym wtedy do wyboru mnóstwo potencjalnych, fajnych partnerek! – mówi Martyna Wojciechowska, podróżniczka, redaktor naczelna „National Geographic”. 37
  • Emancypacja pod Tatrami 8 gru 2013, 20:00 Janina Rzepka, góralka z Brzegów. Od kilkunastu dni pierwsza pod Tatrami kobieta baca. A może bacówka? Z tym, jak mówić o pani Janinie, jest jeszcze na Podhalu problem. Zresztą nie tylko z tym. 40
  • Gwiazdy sieci 8 gru 2013, 20:00 Robią to, co lubią, zarabiają pieniądze i gromadzą milionową publiczność. Największe gwiazdy polskiego internetu nie zabiegają o występy w telewizji. Nawet nie mają telewizorów. 46
  • Pochwała gimnazjów 8 gru 2013, 20:00 Nasi gimnazjaliści świetnie wypadli w międzynarodowym badaniu wiedzy 15-latków. Wygląda na to, że polski system edukacji zaskoczył i zaczął działać. 50
  • Orkan na ugorze 8 gru 2013, 20:00 Ostrzeżenie! Kreślę te słowa w chwili, gdy duje mi nad głową orkan, zatem moje myśli mogą być odrobinę roztrzepane. Kiedy w 1450 r. niemiecki drukarz Johannes Gutenberg skonstruował prasę z ruchomymi czcionkami, wydawało się, że... 61
  • Buzi-buzi i zjazd na kominek 8 gru 2013, 20:00 Erotyczne podchody zajmują coraz więcej miejsca w polskich serialach. Ale bez przesady. W scenach seksu dochodzi najwyżej do pocałunku, i to przez prześcieradło. 62
  • Jak się państwu żyje w Polsce 8 gru 2013, 20:00 W Polsce mieszka nawet 200 tys. Ukraińców. Większość nielegalnie. Protesty na Majdanie sprawiły, że są dumni z ojczyzny. A i Polacy patrzą na nich jakby przychylniej. 68
  • Na Śląsku nie gwałcą dzieci 8 gru 2013, 20:00 Ośmiolatek poszedł się ślizgać na górce. Wpadł w ręce zboczeńców. 72
  • Konspiracja pod czerwoną latarnią 8 gru 2013, 20:00 Armia Krajowa jako skrzynki kontaktowe wykorzystywała burdele, a najlepszym kamuflażem dla łączniczek były wyzywający makijaż i strój. 76
  • Odszedł wyzwoliciel 8 gru 2013, 20:00 Nie żyje Nelson Mandela, ostatni z wielkich ludzi naszych czasów. Człowiek, o którym Barack Obama mówi: - Nie oczekujmy, że przyjdą jeszcze tacy jak on. 80
  • Boks na majdanie 8 gru 2013, 20:00 Ukraińcy uwielbiają Witalija Kliczkę, boksera o światowej sławie. Witalijowi Kliczce politykowi dopiero się przyglądają. 83
  • Wojna jak gra wideo 8 gru 2013, 20:00 Piloci bezzałogowych dronów są dziś najważniejsi w wojnie USA z terrorem. I najbardziej od niej oddaleni. 86
  • Kobieta z żelaza 8 gru 2013, 20:00 Herod-baba i kiepska poetka Gina Rinehart idzie po tytuł najbogatszego człowieka świata. Ten plan mogą pokrzyżować tylko jej najwięksi wrogowie, czyli własne dzieci. 88
  • Płaczliwe neurony premiera 8 gru 2013, 20:00 Donald Tusk płacze na „Królu Lwie”. Ten płacz ma sens. Przydaje się i w codziennym życiu, i w polityce. 92
  • Dredy patrioty 8 gru 2013, 20:00 Płyta „PANNY WYKLĘTE” to hołd złożony polskiej historii. Współczesna muzyka nie odżegnuje się od patriotyzmu. 94
  • Wypięte Piersi Kukiza 8 gru 2013, 20:00 PAWEŁ KUKIZ zaatakował swój dawny zespół Piersi. Poszło o wartości. 96
  • Car jest nagi 8 gru 2013, 20:00 Sequel „Spalonych słońcem” okazał się spektakularną klapą. A jego reżyser Nikita Michałkow wydaje się dziś nieudanym sequelem samego siebie. 99
  • Kalejdoskop kulturalny 8 gru 2013, 20:00 SZTUKA Duety do mety Honza Zamojski i Robert Maciejuk są prezentowani ramię w ramię na autoironicznej wystawie w Narodowej Galerii Sztuki „Zachęta”. Pocztówkowe zdjęcia psów i kotów, drabina zgięta tak, że część jej stopni... 102
  • Bomba tygodnia 8 gru 2013, 20:00 Brawo! Brawo! Justyna Steczkowska pokazała córkę na okładce „Gali”. Zdjęcie fajne, dziewczynka cudowna, choć stylizacja na dziedziczkę z „Przeminęło z wiatrem” trochę dziwna, ale co tam. Sesji towarzyszy wywiad, z... 106

ZKDP - Nakład kontrolowany