Oskarżony Fundusz Kościelny

Oskarżony Fundusz Kościelny

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Kościół stracił więcej w wyniku konfiskaty majątków, niż państwo byłoby mu w stanie zwrócić Kościół ma w Polsce uprzywilejowaną pozycję. Tak dalej być nie może. Nie chcemy walki z Kościołem, nie zamierzamy wyciągać broni i ulegać emocjom. Ale senatorowie naszej partii już rozpoczęli pracę nad projektem ustawy likwidującej Fundusz Kościelny - mówi przewodniczący SLD Krzysztof Janik. Chcąc zlikwidować fundusz (a także znowelizować ustawę antyaborcyjną), SLD chce odwojować poparcie twardego, antyklerykalnego elektoratu. Ten elektorat odwrócił się od sojuszu, bo uznał, że partia wysługuje się Kościołowi. SLD popierają w tym także secesjoniści, którzy utworzyli Socjaldemokrację Polską. Fundusz Kościelny powstał w 1950 r.: wpływały nań pieniądze pochodzące z dochodów z nieruchomości ziemskich przejętych na własność państwa od kościołów i związków wyznaniowych oraz z dotacji przyznawanych przez Radę Ministrów. Miało to być zadośćuczynienie za straty, jakie poniosły kościoły w Polsce. - Z funduszu miała być m.in. finansowana działalność charytatywna kościołów. W praktyce przepisy ustawy powołującej fundusz nigdy nie zostały w pełni zrealizowane - mówi ksiądz Józef Kloch, rzecznik episkopatu.
Manewry lewicy
Fundusz Kościelny stał się celem politycznej akcji lewicy w sierpniu tego roku. Wówczas Krystyna Sienkiewicz (Unia Pracy), przewodnicząca senackiej Komisji Polityki Społecznej i Zdrowia, zgłosiła poprawkę do ustawy zdrowotnej. Nakazywała ona duchownym samodzielne opłacanie składek ubezpieczenia zdrowotnego (dotychczas składki części duchownych były opłacane z Funduszu Kościelnego). Poprawka przepadła w głosowaniu.
Przed 1989 r. żaden polski duchowny nie był objęty ubezpieczeniem zdrowotnym. Sprawę uregulowała dopiero ustawa o ubezpieczeniu społecznym duchownych, w której zapisano, że część składek będzie pokrywana z funduszu.
Według danych MSWiA, Fundusz Kościelny finansuje obecnie składki zdrowotne 21 tys. duchownych wszystkich zarejestrowanych kościołów i związków wyznaniowych. Według szacunków Episkopatu Polski, w grupie tej znajduje się 19 tys. duchownych rzymskokatolickich: misjonarze, zakonnicy kontemplacyjni oraz seminarzyści, którzy są zwolnieni z odprowadzania zryczałtowanego podatku. Pozostałe osoby duchowne opłacają składkę same. Z danych funduszu wynika, że z budżetu wynoszącego 78 mln zł ponad 67 mln zł wydawanych jest właśnie na składki. Reszta wypłacana jest w formie dotacji kościołom na remonty zabytków oraz na ich działalność charytatywną i oświatową.

Strzelanie z korkowca na odpuście
Jest paradoksem, że w przeszłości środki z Funduszu Kościelnego były często wykorzystywane przeciwko Kościołowi katolickiemu. - Wypłacano z nich pensje dla tzw. księży patriotów współpracujących z władzą, wspierano też działalność sekt - mówi biskup Piotr Libera, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski. Jak podkreśla Jarosław Skowroński, rzecznik prasowy MSWiA, nigdy nie dokonano inwentaryzacji nieruchomości kościelnych, które przejęło państwo. Nie usiłowano też ustalić wysokości płynących z nich dochodów.
Zdaniem Aleksandra Merkera, w PRL dyrektora Urzędu ds. Wyznań, Fundusz Kościelny już dawno powinien zostać zlikwidowany, bo państwo oddało Kościołowi wszystkie grunty. I to z nawiązką. Według Merkera zabrano 89 tys. hektarów gruntów, a oddano 94 tys. hektarów. Biskup Tadeusz Pieronek, przewodniczący kościelnej Komisji Konkordatowej, nazywa takie argumenty "strzelaniem z korkowca na odpuście". Z jego danych wynika, że zabrano 180-380 tys. hektarów gruntów, tymczasem według oficjalnych dokumentów MSWiA zwrócono Kościołowi jedynie 56 tys. hektarów. - Podczas dyskusji nad konkordatem chcieliśmy zrzec się wszystkich świadczeń materialnych ze strony państwa. Nie zgodził się na to rząd. Chcemy rozmawiać o reformie Funduszu Kościelnego, bo jest o tym zapis w konkordacie. Niestety, rząd nie jest tym zainteresowany. Ostatni raz dyskutowaliśmy o tym z rządem Jerzego Buzka, potem premier Miller nie miał już na to czasu - mówi "Wprost" bp Pieronek.
Fakt, że strona kościelna wielokrotnie chciała renegocjować zasady funkcjonowania Funduszu Kościelnego, potwierdza posłanka Małgorzata Winiarczyk-Kossakowska z Socjaldemokracji Polskiej. Za reformą funduszu opowiada się też jego dyrektor Andrzej Pieniążek, gdyż uważa, iż jest to relikt PRL. Pieniążek zaprzecza, jakoby z funduszu finansowany był Kościół katolicki. - Dotujemy jedynie akcje i dzieła, które prowadzą poszczególne kościoły. Z naszej pomocy może skorzystać każdy z ponad stu pięćdziesięciu związków wyznaniowych w Polsce. Niektóre z nich nie mają jednak ani obiektów sakralnych, ani nie prowadzą żadnej działalności, dlatego o pomoc nie występują. Kościół katolicki jako największy otrzymuje zatem najwyższe dotacje - mówi Pieniążek.

Jawne tajne dochody
Wielu posłów SLD domaga się też ujawnienia finansów Kościoła. Biskupa Pieronka oburzają takie żądania, bo Kościół nie ma tajnych dochodów. - Fiskus wie, ile zarabiam, zna także dochody całego Kościoła. I wie, że nie są one wcale wysokie - mówi bp Pieronek. Z szacunków episkopatu wynika, że Kościół katolicki ma roczne przychody w wysokości ponad 1,2 mld zł. Z tego prawie 720 mln zł pochodzi z datków wiernych, zaś reszta z wynajmu nieruchomości oraz działalności gospodarczej i oświatowej.
Według rocznego sprawozdania finansowego archidiecezji lubelskiej, zamknęła ona ubiegły rok z 2 mln zł długu. Najwięcej pochłonęło utrzymanie kurii, seminarium i Caritasu. Średnia pensja 32 zatrudnionych w kurii osób wynosiła 1205 zł brutto. Arcybiskup Józef Życiński utrzymywał się z pensji na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i honorariów za publikacje.
W większości polskich parafii działają rady ekonomiczne, które rozliczają i kontrolują proboszczów. Osobiste dochody księży pochodzą z tzw. prawa stuły, czyli dobrowolnych opłat za czynności duszpasterskie: msze intencyjne, śluby, chrzty czy pogrzeby. Według biskupa Wiktora Skworca, przewodniczącego Rady Ekonomicznej Episkopatu, system finansowania Kościoła nie powinien być zmieniany i nadal winien się opierać na dobrowolnych ofiarach wiernych. Biskup Skworc nie wyobraża sobie w Polsce żadnej formy podatku kościelnego obligatoryjnego dla wszystkich deklarujących swoją przynależność do Kościoła katolickiego, jak to jest na przykład w Niemczech.

Podatek kościelny
W Szwajcarii podatek kościelny - ściągany automatycznie - wynosi aż 15 proc. dochodów brutto, dodatkowo państwo opłaca księży i katechetów uczących w szkołach religii. W USA kościoły są zwolnione z większości podatków, państwo wspiera też kościelne szkoły. Istnieje tam jednak ponad 200 wyznań, wobec czego trudno kontrolować ich dochody. Dzięki zwolnieniom podatkowym małe kościoły ograniczają się do finansowania infrastruktury i wystawnego życia swoich przywódców. Zakorzenione od lat duże kościoły utrzymują prywatne szkoły i uczelnie z odsetek od funduszy założycielskich, wspieranych przez bogatych ofiarodawców.
Domaganie się przez SLD i SDPL likwidacji Funduszu Kościelnego jest odwróceniem przyczyny i skutku. Gdyby PRL nie obrabował Kościoła z jego dóbr, żaden fundusz nie byłby potrzebny. I trudno uwierzyć, że gdyby - już w III RP - Kościół więcej zyskiwał, niż tracił, państwo utrzymywałoby fundusz. Przynajmniej za rządów SLD. Pozostaje jeszcze taki drobiazg, jak święte prawo własności. Ale jego poszanowania akurat po SLD i SDPL nie należy się spodziewać.


APEL KOŚCIOŁÓW W POLSCE
do Senatorów Rzeczypospolitej Polskiej


(...) Apelujemy do Senatorów RP o wycofanie projektu ustawy o likwidacji Funduszu Kościelnego. Projekt ten stanowi zagrożenie dla realizacji wielu ważnych zadań, jakie pełnia Kościoły i związki wyznaniowe w polskim społeczeństwie. W naszym odczuciu nosi on znamiona działań zmierzających do osiągnięcia doraźnych celów politycznych. Poza tym narzuca opinii społecznej ideologiczną interpretację zadań Funduszu Kościelnego, pomijając fakt utworzenia go jako formy rekompensaty za majątek Kościołów przejęty przez państwo. (...) Środki finansowe pochodzące z tego funduszu (...) wspierają działalność charytatywną, oświatową i wychowawczą (...) przeznaczane są na współfinansowanie projektów ratowania zabytków sztuki sakralnej, należących do dziedzictwa narodowego. Pomagają też w zapewnieniu ubezpieczenia zdrowotnego i emerytalnego części osób duchownych, które nie osiągają dochodów wynikających z umowy o pracę. Duchowni ci natomiast wykonują w większości zadania i prace, które bez wątpienia należy ocenić jako społecznie użyteczne. W niektórych z tych zadań, np. w opiece nad młodzieżą, osobami niepełnosprawnymi i chorymi, Kościoły i związki wyznaniowe wspomagają państwo.

biskup Piotr Libera - sekretarz generalny Episkopatu Polski Kościoła Rzymskokatolickiego
biskup Marek Izdebski - zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Reformowanego
biskup Edward Puślecki - zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego
biskup Janusz Jagucki - zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego
biskup Mieczysław Czajko - zwierzchnik Kościoła Zielonoświątkowego
ks. Jerzy Tofiluk z Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego
ks. Paweł Lazar - zwierzchnik Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego
ks. Andrzej Seweryn - zwierzchnik Kościoła Chrześcijan Baptystów
ks. Henryk Dąbrowski z Kościoła Polskokatolickiego
Więcej możesz przeczytać w 40/2004 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 2

Spis treści tygodnika Wprost nr 40/2004 (1140)

  • Na stronie - Za nasz i wasz biznes! 3 paź 2004 Generałami w batalii o konkurencyjną Europę są nasi przedsiębiorcy Polska Mesjaszem narodów, Polska Winkelriedem narodów - trochę opóźniła się realizacja proroctw wieszczów Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, ale przecież lepiej późno niż wcale. Półtora stulecia po tych zapowiedziach Polska - wespół z innymi nowymi członkami Unii Europejskiej - ma wreszcie naprawdę niepowtarzalną szansę uratowania narodów Europy - uchronienia ich przed autoagresywną europejką, czyli śmiertelną chorobą nadmiaru samobójczego socjalizmu, nękającą Europę od dobrych 30 lat, na którą niczym muchy padają całe narody - ostatnio na przykład Niemcy, o czym w artykule "Niemiecka piłka" napisał prof. Jan Winiecki. 3
  • Skaner 3 paź 2004 Grupa trzymająca władzę Lech Nikolski Prawa ręka premiera, wtedy szef jego gabinetu politycznego. Uczestnik kluczowych spotkań, z których - jak twierdzi - nic nie pamięta. Włodzimierz Czarzasty Członek Krajowej Rady Radiofonii i... 8
  • Dossier 3 paź 2004 "O Janie Pawle II mówi każdy, ale z jego encyklik i przemówień nie chce się nam nawet zetrzeć kurzu" "Tygodnik Powszechny" Bbp TADEUSZ PIERONEK, rektor Papieskiej Akademii Teologicznej "Obecnych... 9
  • Sawka 3 paź 2004 10
  • Kadry 3 paź 2004 11
  • Playback 3 paź 2004 13
  • M&M 3 paź 2004 ŁAPAJ GOEBBELSA!!! Goebbelsował nam Miller razy kilka. Teraz zgoebbelsowała większość sejmowa Millera, więc on ją zwie Goebbelsem, życząc, by za chwilę skończyła tak jak Goebbels... Cud, że nie jak Miller. 13
  • Poczta 3 paź 2004 Wyjaśnienie Wyjaśniam naszym czytelnikom, iż przy redagowaniu artykułu "Polski królik doświadczalny" (nr 34) - w wyniku błędu redakcyjnego - doszło do nieuprawnionego wykorzystania fragmentów wcześniejszej... 13
  • Nałęcz - Zjadanie krokodyla 3 paź 2004 W sprawie Rywina SLD ustanowił smutny rekord w zastawianiu zasadzek, w które sam następnie wpada Jan Rokita zaproponował, by kontynuować prace sejmowej komisji śledczej, która zajmowała się aferą Rywina. Poseł zawsze chciał przesłuchać Aleksandra Kwaśniewskiego, więc teraz, kiedy prezydent zdecydował się zeznawać przed komisją badającą sprawę Orlenu, doszedł do wniosku, że nie odmówi on również współpracy z poprzedniczką. 14
  • Rynek - wolność - sprawiedliwość 3 paź 2004 Rozmowa wprost z Leszkiem Millerem - Lewica nie może się ciągle kojarzyć z podwyższaniem podatków 15
  • Z życia koalicji 3 paź 2004 Muza Wiesława Kaczmarka, posłanka SLD Renata Szynalska, potrąciła swym autem przechodnia. Jak się okazało, nie tylko volkswagen passat ma wspomaganie - Szynalska nim wsiadła za kierownicę, tak się wspomogła, że jeszcze cztery godziny po... 16
  • Z życia opozycji 3 paź 2004 Sojusz specjalistów od fryzur! łączą się Aldona Kamela-Sowińska (Inicjatywa dla Polski) oraz Zbigniew Religa (Partia Centrum). Wreszcie jakaś oferta polityczna dla ludzi, którzy wychowali się na "Dynastii". Prezydent... 17
  • Fotoplastykon 3 paź 2004 18
  • Prezydenckie dożynki 3 paź 2004 Ofensywy polityczne Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości to nic innego jak kampanie prezydenckie Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego. Precyzyjnym planom kandydatów opozycji na prezydenta lewica przeciwstawia bałagan i kompletne rozbicie. Jak tak dalej pójdzie, nie będzie się ona liczyć w tym wyścigu, a jesień będzie czasem dożynek. W roli dożynanego wystąpi właśnie lewica. Choć następcę Aleksandra Kwaśniewskiego będziemy wybierać dopiero za rok, prawica już zwiera szeregi i rusza z kampaniami naprawy państwa firmowanymi przez jej liderów. Przynajmniej oficjalnie platformie chodzi o naprawę państwa. Równie ważnym celem jest jednak wypromowanie kandydata na prezydenta - Donalda Tuska. - Nie ukrywamy, że to nasz cel numer dwa, bo cel numer jeden to doprowadzenie do zmian ustrojowych w Polsce - przyznaje Jan Rokita. 20
  • Liga Polskich Rozgrywających 3 paź 2004 Liga Polskich Rodzin stała się najbardziej wpływową partią w kraju Życie polityczne w Polsce toczy się w cieniu trumien Piłsudskiego i Dmowskiego - głosi słynne powiedzenie. Wydawało się, że w III Rzeczypospolitej ta sentencja straciła aktualność. Nawiązujący do Józefa Piłsudskiego politycy Konfederacji Polski Niepodległej popadli w śmieszność, zatracając się w groteskowych wojnach na noże i piły łańcuchowe. Z kolei dziedzice Romana Dmowskiego kontentowali się rolą egzotycznych trefnisiów, z których czasem wyśmiewają się poważne gazety walczące z ksenofobią. Spośród środowisk narodowych jedynie Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe wdarło się na chwilę na salony wielkiej polityki. I te salony je wykończyły. Kiedy za rządów Akcji Wyborczej Solidarność dziarscy chłopcy z Młodzieży Wszechpolskiej krzyczeli za limuzyną Wiesława Chrzanowskiego i Ryszarda Czarneckiego "sługusy Brukseli", każdy rozsądny człowiek mógł się jedynie popukać w głowę. A jednak. Zjednoczenie straciło zaufanie ludzi, którym przestała wystarczyć zażarta obrona ustawy antyaborcyjnej. Bo na horyzoncie pojawiło się już nowe zagrożenie: Europa. 22
  • Oskarżony Fundusz Kościelny 3 paź 2004 Kościół stracił więcej w wyniku konfiskaty majątków, niż państwo byłoby mu w stanie zwrócić Kościół ma w Polsce uprzywilejowaną pozycję. Tak dalej być nie może. Nie chcemy walki z Kościołem, nie zamierzamy wyciągać broni i ulegać emocjom. Ale senatorowie naszej partii już rozpoczęli pracę nad projektem ustawy likwidującej Fundusz Kościelny - mówi przewodniczący SLD Krzysztof Janik. Chcąc zlikwidować fundusz (a także znowelizować ustawę antyaborcyjną), SLD chce odwojować poparcie twardego, antyklerykalnego elektoratu. Ten elektorat odwrócił się od sojuszu, bo uznał, że partia wysługuje się Kościołowi. SLD popierają w tym także secesjoniści, którzy utworzyli Socjaldemokrację Polską. Fundusz Kościelny powstał w 1950 r.: wpływały nań pieniądze pochodzące z dochodów z nieruchomości ziemskich przejętych na własność państwa od kościołów i związków wyznaniowych oraz z dotacji przyznawanych przez Radę Ministrów. Miało to być zadośćuczynienie za straty, jakie poniosły kościoły w Polsce. - Z funduszu miała być m.in. finansowana działalność charytatywna kościołów. W praktyce przepisy ustawy powołującej fundusz nigdy nie zostały w pełni zrealizowane - mówi ksiądz Józef Kloch, rzecznik episkopatu. 26
  • Strzały obok tarczy 3 paź 2004 Z daleka czasami lepiej widać - mówi się w Polsce. Obraz międzynarodowych działań prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, widziany oczami Bartosza Jałowieckiego z Waszyngtonu ("Aleksander II Gnuśny", "Wprost" nr 39), do tego porzekadła pasuje - niestety - jak pięść do nosa. Właściwie trudno o polemikę z tekstem, w którym prawie każdy strzał to trafienie obok tarczy. Przykład? Teza jakoby Aleksander Kwaśniewski był aż po rok 2002 nie tyle aktywnym uczestnikiem i twórcą polskich działań międzynarodowych, ile "trzymał się linii kolejnych rządów" i - uwaga! - "dbał tylko o to, by (...) bez kontroli rządu zapraszać zagranicznych polityków do swojej rezydencji w Juracie" (sic!). Bardzo to efektowne, ale tylko przy założeniu, że inni nie pamiętają, jak było. Tymczasem pamiętają! I nie dadzą (i nie da się!) wymazać ani z najnowszej historii Polski, ani z biografii Aleksandra Kwaśniewskiego aktywnej, a momentami wiodącej roli prezydenta w organizowaniu na przykład politycznego poparcia w świecie dla naszego wejścia do NATO w 1999 r. Sporo mógłby o tej szczególnej roli Aleksandra Kwaśniewskiego opowiedzieć m.in. Jerzy Koźmiński, ambasador RP w Waszyngtonie w tamtych kluczowych latach. 28
  • Pałac mitów 3 paź 2004 Jak na prezydenckiego pracownika przystało, Mirosław Głogowski przypisuje Aleksandrowi Kwaśniewskiemu liczne i historyczne zasługi. Pamięć go jednak nieco zawodzi. *O wejściu do NATO pierwszy zaczął mówić rząd Jana Olszewskiego. Wtedy sceptycznie do tej koncepcji podchodzili członkowie Unii Demokratycznej, nie mówiąc już o formacji postkomunistycznej. Po lewej stronie sceny politycznej dużym wzięciem cieszył się pomysł wzmocnienia KBWE/OBWE. Z czasem Aleksander Kwaśniewski przekonał się do sojuszu atlantyckiego. Zaczął nawet wspierać starania Polski o uzyskanie członkostwa. Ale we wchodzeniu do NATO nigdy nie odgrywał "wiodącej roli". Nie piszmy historii na nowo. *Prezydent nie był też Mojżeszem, który doprowadził nas do Unii Europejskiej. Owszem pomagał, ale się nie przepracowywał. Przez długi czas mieliśmy spore zaległości w dostosowywaniu polskiego prawa do prawa UE. By je nadrobić, rząd oraz Sejm pracowały pełną parą. I chociaż głowa państwa dysponuje w Polsce inicjatywą ustawodawczą, to prezydencki wkład w tworzenie nowego prawa był ograniczony do podpisywania ustaw w świetle telewizyjnych kamer. n Do końca 2001 r. prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego nie cechowało nic nadzwyczajnego. Prezydent czasami popełniał błędy - miał kłopoty z utrzymaniem równowagi na cmentarzu w Charkowie, chciał Niemcom przekazać Bibliotekę Pruską, koniecznie próbował się zaprzyjaźnić z Aleksandrem Łukaszenką - ale nie było ich aż tak wiele. Aleksander Kwaśniewski wolał przestrzegać konstytucji, która mówi, że "Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej (art. 146), a "Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem" (art. 133). I chwała mu za to. W polskich warunkach jego spokojne zachowanie znaczyło wiele. 28
  • Giełda 3 paź 2004 Hossa Świat Colonizacja Rosji "Nasza cola dla naszego człowieka" - to hasło reklamowe Russian Coli wprowadzonej na wschodni rynek przez koncern Happyland. Na butelce umieszczono czerwoną gwiazdę przypominającą godło ZSRR. Russian... 32
  • Nie drażnić złotej rybki 3 paź 2004 50 najbogatszych Europy Środkowej i Wschodniej Aż o 5,2 mld dolarów zmniejszyła się w ostatnim roku wartość majątku Michaiła Chodorkowskiego, ubiegłorocznego zwycięzcy rankingu najbogatszych ludzi Europy Środkowej i Wschodniej. Udziałowcowi rosyjskiej grupy finansowej Menatep i koncernu paliwowego Jukos, które chwieją się pod ciosami Kremla (Chodorkowski siedzi w więzieniu), pozostało jeszcze 3,1 mld USD. "Niewiele, ale na życie wystarczy" - powiedziałby Woland z "Mistrza i Małgorzaty". Z pierwszego miejsca na ubiegłorocznej liście "Wprost" Chodorkowski spadł na ósme. Liderem został jego odwieczny rywal Roman Abramowicz (z majątkiem o wartości 11,5 mld USD), kontrolujący pośrednio kompanie Sibnieft oraz Rosyjskie Aluminium. Majątki 50 najbogatszych ludzi w naszym regionie (włączając cały obszar Federacji Rosyjskiej) warte są łącznie 86,51 mld USD - aż o 13,41 mld USD więcej niż w 2003 r. Mimo że fortuny rosną z roku na rok, nad głowami najzamożniejszych zbierają się czarne chmury: wojna wydana części oligarchów przez Putina, bliskie zmiany establishmentu na Ukrainie (w tym roku odbędą się tam wybory prezydenckie) i w Polsce wzbudziły falę populizmu i postawiły klasę zamożnych biznesmenów na celowniku polityków. "To przedsiębiorca sprawia, że rozwija się gospodarka; jest on podporą państwa, gwarantuje społeczeństwu dobrobyt" - napisał w 1992 r. Chodorkowski w książce "Człowiek z rublem". Dwanaście lat później, już zza więziennych krat, zaapelował do rosyjskich biznesmenów, aby pokajali się przed narodem. "Dla wielu naszych przedsiębiorców, którzy dorobili się majątku w latach 90., Rosja to nie ojczyzna, a jedynie terytorium, gdzie można polować bez ograniczeń" - oskarżał. Cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. 34
  • Wielka rewolucja antysocjalistyczna 3 paź 2004 Brytyjczycy chcą pracować 50 godzin w tygodniu! Pracujmy mniej, byś-my mogli pracować wszyscy" - to hasło przez dziesięciolecia było receptą lewicowych europejskich związków zawodowych na bezrobocie. Po kapitulacji najbardziej wojowniczych związków zawodowych Europy - tych z włoskiej Alitalii - nowe hasło związkowców zapewne będzie brzmieć: "Pracujmy więcej, byśmy mogli pracować wszyscy". Europejscy związkowcy poddają się regułom rynku. Kolejne centrale dostosowują swe strategie do gwałtownie zmieniającej się sytuacji ekonomicznej Europy. W czerwcu IG Metall, najpotężniejszy niemiecki związek branżowy, zgodził się, by robotnicy Siemensa pracowali nie 35 godzin, ale 40 godzin tygodniowo bez zwiększenia płacy, by uratować 2 tys. osób od zwolnienia i zapobiec przeniesieniu produkcji telefonów komórkowych na Węgry. Na dłuższą pracę bez podwyżki płac przystali m.in. robotnicy Opla z Eisenach i belgijskiej huty Marichal Ketin. 52
  • Krawędź Belki 3 paź 2004 Budżet Polski na 2005 r. wygląda jak Cher po liftingu - z daleka dobrze, ale w każdej chwili może się rozsypać Menedżerski kontrakt zaproponował nam Marek Belka w swym majowym expose: w zamian za powierzenie mu władzy na rok jego rząd miał rozwiązać najpilniejsze problemy kraju, w tym załatać dziurę w budżecie i uzdrowić finanse publiczne. Gdyby Belka był menedżerem prywatnej spółki Polska SA, akcjonariusze już odwołaliby go ze stanowiska, bo jego gabinet nie potrafi zrealizować nawet programu minimum. Założenia przyszłorocznego wirtualnego budżetu balansują na krawędzi realności - ostrzegają analitycy. A nierealność budżetu każdego z nas może kosztować około 2,5 tys. zł. Mimo że przyspieszenie wzrostu gospodarczego stworzyło komfortowe warunki do prowadzenia polityki fiskalnej, budżet na 2005 r. przypomina leczenie choroby francuskiej (przypomnijmy, Francja to kraj o najgorszym budżecie w UE) za pomocą pudru. Przy takiej kuracji wygląd pacjenta nieco się poprawia, ale kłopoty przeniosą się na następne pokolenia. Zaczynamy podążać drogą Grecji, która po wstąpieniu do UE nie inwestowała, tak jak Hiszpania, w unowocześnianie gospodarki, lecz topiła pieniądze w tzw. socjalu. I znalazła się w ogonie ówczesnej piętnastki. 54
  • Załatwione odmownie - Niemiecka piłka 3 paź 2004 Zwolennicy "życia z ręką w kieszeni sąsiada" muszą popaść w tarapaty Niemcy nie mają dobrej passy. W piłce nożnej, narodowym sporcie, "spłynęli" gładko, nie wychodząc z grupy w eliminacjach mistrzostw Europy. Nie jest to pierwsza porażka narodowego teamu, który przez 40 lat należał do ścisłej czołówki światowej. Zbyt długie trzymanie się "pewniaków", jakkolwiek znakomitych, ale co mistrzostwa starszych, spowodowało, że drużyna miała jeszcze kwalifikacje i renomę, ale była coraz słabsza. Gdy wreszcie znakomitości odeszły (niektórzy, jak Mattheus, w wieku prawie 40 lat!), okazało się, że kadrę mistrzowską trzeba budować od nowa. A do tego trzeba woli, wysiłku, konsekwencji i czasu. Czas jednak płynie nieubłaganie i pobyt w "drugiej lidze" jest frustrujący dla kraju przyzwyczajonego do sukcesów. W życiu jest jak w piłce. By zacząć od spraw związanych ze sportem, Niemcom (dokładnie: Lipskowi) nie udało się "zawalczyć" o organizację igrzysk olimpijskich w 2012 r. A skoro przy organizacji jesteśmy, to trzem gigantom niemieckiej gospodarki - firmom Daimler, Siemens i Deutsche Telekom - nie udało się wdrożyć systemu pobierania opłat na autostradach. O gospodarce w ogóle trudno mówić inaczej niż w tonacji minorowej. 56
  • Supersam 3 paź 2004 Zegarek na słońce Zegarek Casio GW-1400DE-2AVER z serii G-Shock jest "nakręcany" przez promienie słoneczne. Specjalne panele przetwarzają padające na nie światło na energię elektryczną, która doładowuje baterie.... 58
  • Polak na kozetce 3 paź 2004 Duża liczba osób korzystających z psychoterapii nie świadczy o chorobie społeczeństwa, lecz o jego zdrowiu Jest pan zupełnie zdrowy, a stres, na który się pan skarży, dotyczy każdego aktywnego człowieka. Nie potrzebuje pan żadnej terapii - usłyszał czterdziestoletni menedżer z Warszawy w gabinecie psychoterapeuty. - Na pewno coś mi dolega - nie dowierzał pacjent - w mojej firmie wszyscy menedżerowie mają swoich terapeutów i twierdzą, że bardzo im to pomaga. Taka sytuacja przydarzyła się Zofii Milskiej-Wrzosińskiej, szefowej warszawskiego Laboratorium Psychoedukacji. Dowodzi ona dwóch rzeczy. Po pierwsze, coraz więcej Polaków korzysta z psychoterapii, uznając ją za coś zwyczajnego. Po drugie, duża liczba osób korzystających z psychoterapii nie świadczy o chorobie społeczeństwa, lecz o jego zdrowiu. 60
  • Dyktatura stringów 3 paź 2004 Ideał kobiecej sylwetki kreują projektanci bielizny Połamane żebra, obrażenia organów wewnętrznych, a nawet nagłe zgony - m.in. tym kończyło się eksperymentowanie kobiet z uzbrojoną w ciężkie metalowe konstrukcje bielizną przed stu laty. Panie były delikatne i nieumięśnione. Obecnie twórcy bielizny wręcz zmuszają kobiety, by były silne fizycznie. Na zakończonych właśnie w Lyonie najważniejszych w Europie targach przemysłu bieliźnianego zaproponowano nisko wycięte stringi i półbiustonosze w sportowym stylu, najlepiej pasujące do dobrze wyrzeźbionego ciała. Twórcy tej bielizny twierdzą, że w najbliższych sezonach - tak jak wielokrotnie w przeszłości - kobiety dostosują swoją sylwetkę do nowych modeli bielizny. Historia mody dowodzi, że to projektanci bielizny kreują ideał kobiecej sylwetki. 66
  • Trenerzy antyfutbolu 3 paź 2004 Myśl szkoleniowa w polskim futbolu zatrzymała się na latach 70. Choć makaron lubimy, to dziś Włochom wpierdolimy" - to nie hasło piłkarskich szalikowców. Tak trener Jan Rudnow streścił zawodnikom strategię chorzowskiego Ruchu przed meczem z Interem Mediolan. Hasło nie było dodatkiem do precyzyjnie rozrysowanej taktyki, ono było zamiast taktyki. Z kolei Janusz Wójcik, trener reprezentacji Polski sprzed kilku lat, zamiast wykładu taktyki zaserwował piłkarzom hasło: "Kiełbasy w górę i pakujemy w dupę frajerów!". Te przykłady pokazują, jaka jest różnica między polską a zachodnią szkołą trenerską w futbolu. - Warsztat to ja mam na strychu - ironizuje Paweł Janas, selekcjoner polskiej reprezentacji, pytany o to, czego i na jakiej podstawie chce nauczyć naszych piłkarzy. Janas i inni polscy trenerzy niczego się uczyć nie muszą, dlatego nawet nie biorą udziału w organizowanych raz na dwa lata przez Europejską Unię Piłkarską konferencjach szkoleniowych dla trenerów. Mając takich trenerów, można śmiało powiedzieć, że ani nasza reprezentacja, ani zespoły klubowe nie mają prawa odnosić sukcesów. 70
  • Bikont do Makłowicza, Makłowicz do Bikonta - Stół z niepowyłamywanymi nogami 3 paź 2004 Drogi Przyjacielu! Jaki jest Twój ulubiony mebel? Jeśli to pytanie wydaje Ci się dziwne, to spieszę z wyjaśnieniem, że jestem głęboko przekonany, iż ludzie dzielą się pod tym względem na wyraźne typy. Podejrzewam, że większość wybrałaby łóżko, ze względu albo na zamiłowanie do snu, albo do tradycyjnego seksu. Znam też wielbicieli foteli, których bynajmniej nie należy wrzucać do jednego worka z amatorami krzeseł, bo o ile ci pierwsi lubią wygodnie bumelować, o tyle ci drudzy są najczęściej tytanami pracy siedzącej. Sporo pań, a pewnie i trochę panów, wahałoby się w wyborze pomiędzy toaletką a szafą z ciuchami. Urzędnicy muszą kochać biurka. Uczniowie nie mogą pokochać ławek. Bibliofil wybierze bibliotekę, zakonnica - klęcznik, a ksiądz Jankowski - lustro. Ja uwielbiam stoły. Ze względu na pracę, spotkania, a przede wszystkim ze względu na jedzenie. Nie lubię nie jeść przy stole. Nie dla mnie śniadanko do łóżka czy na trawie. Piknik tak, ale ze stołem (jestem fanem stołów piknikowych). 72
  • Ekran osobisty - Pogoń za Lisem 3 paź 2004 Prezenterzy coraz częściej nie przypominają budzących respekt gwiazd, lecz dziewczynę czy chłopaka z sąsiedztwa Rok temu Tomasz Lis miał szarą minę, gdy prowadził "Fakty" w TVN. Na pozór nic się nie zmieniło. Ten sam wypracowany wygląd, ta sama fryzura, ten sam rytmiczny sposób podawania wiadomości: od retorycznego pytania do paradoksalnej puenty. Wszystkie składniki dotychczasowego sukcesu serwowane były nadal w tych samych proporcjach. A jednak czuło się, że gdzieś wyparował entuzjazm, ten nieuchwytny element dodany, dzięki któremu Lis zawsze sprawiał wrażenie, jakby każdego wieczoru między 19 a 19.30 spełniało się jego życiowe marzenie. 73
  • Prawdziwy koniec "długiego marszu" 3 paź 2004 Mao Zedong i Deng Xiaoping byli ostatnimi "cesarzami" Chin "Długi marsz" był krótszy - dowiedziały się niedawno Chiny i świat. Ed Jocelyn i Andy McEwan, brytyjscy wędrowcy, przez 384 dni pokonywali pieszo górski i lesisty, pocięty rzekami teren od południa Chin po północną prowincję Shaanxi. Tę samą trasę od października 1934 r. do października 1935 r. przemierzało prawie 100 tys. uciekających przed wojskami Jiang Jieshiego (Czang Kaj-szeka) żołnierzy i aktywistów Komunistycznej Partii Chin. Do celu dotarło ich zaledwie 8 tys., zapewniając jednak przetrwanie KPCh i otwierając drogę do przejęcia przez nią władzy w 1949 r. I oto dziś dwóch obieżyświatów znad Tamizy poważyło się na coś w rodzaju politycznej herezji, wyliczając, że trasa "długiego marszu", zwanego też wielkim, mierzyła nie 10 tys. km, lecz prawie połowę mniej. Nie umniejsza to znaczenia operacji - tłumaczyli nieco zażenowani tym, że uderzają w ikonę chińskiej rewolucji. 74
  • Know-how 3 paź 2004 Życie w stadzie Wilki oraz ich udomowieni kuzyni psy tworzyły stada nie tylko po to, by lepiej polować - żyjąc w grupie łatwiej było im też odganiać padlinożerców od łupu. Stadność powoduje uspołecznienie, więc to właśnie... 80
  • Kontratak Czarnej Śmierci 3 paź 2004 Średniowieczna zaraza znowu może wybuchnąć Siła zarazy była tak wielka, że przenosiła się ona nie tylko lekko z jednego człeka na drugiego, ale i tak bywało, że jeśli do przedmiotu stanowiącego własność chorego zbliżyło się jakieś zwierzę, zaraz mór się go chwytał i w krótkim czasie je uśmiercał" - tak Giovanni Boccaccio opisywał w "Dekameronie" epidemię pustoszącą Europę w XIV wieku. Czarna Śmierć w ciągu trzech lat zabiła 25 mln osób - jedną trzecią ludności kontynentu. Do niedawna uczeni uważali, że była to dżuma, ale najnowsze badania wykazały, że za Czarną Śmierć odpowiada zarazek podobny do wirusa Ebola. "To nie mogła być choroba bakteryjna taka jak dżuma. Czarna Śmierć przenosiła się szybko między ludźmi, a jej objawy pasowały do występujących dziś w Afryce gorączek krwotocznych" - mówi dr Susan Scott, epidemiolog z University of Liverpool. To odkrycie ma znaczenie nie tylko dla historyków. Czarna Śmierć atakowała ludzkość co kilka wieków, przez 1500 lat pochłonęła 200 mln ofiar. Ostatnie jej przypadki odnotowano w 1670 r. "Uważamy, że od trzystu lat śmiercionośny wirus czeka w ukryciu i wkrótce może znów uderzyć. W epoce globalizacji i szybkiego transportu epidemia może osiągnąć niewyobrażalne rozmiary" - ostrzega prof. Christopher Duncan, który wraz dr Scott wydał książkę "Powrót Czarnej Śmierci". 82
  • Wstrząs bałtycki 3 paź 2004 Alarm sejsmiczny dla północnej Polski? W północnej Polsce w każdej chwili mogą się pojawić kolejne trzęsienia ziemi o podobnej sile lub większe od tych, które w zeszłym tygodniu były odczuwane na Warmii i Mazurach. Uczeni przestali się interesować sejsmicznym zagrożeniem w tym rejonie kraju, bo od kilkudziesięciu lat nie było tam większych wstrząsów. - Trzęsienia w rejonie Kaliningradu sugerują, że głęboko w ziemi został zaburzony rozkład naprężeń na styku dwóch formacji skalnych, do tej pory pozostający w równowadze - mówi "Wprost" dr Paweł Wiejacz z Instytutu Geofizyki PAN. Gdy w czerwcu 1992 r. ziemia zatrzęsła się w okolicach Krynicy Górskiej z siłą 4,6 stopnia w skali Richtera, w ciągu następnych godzin pojawiło się siedem małych wstrząsów. Wydawało się, że w ich wyniku skały zdołały się zakleszczyć na lata. Tymczasem w marcu 1993 r. doszło do kolejnego silnego trzęsienia, największego w najnowszej historii naszego kraju. Na północy Polski może być podobnie, zwłaszcza że w basenie Morza Bałtyckiego coraz częściej pojawiają się drgania o podobnej sile. 86
  • Barbie z epoki brązu 3 paź 2004 Starożytne lalki miały umalowane usta Dziś dzieci chcą, żeby rodzice kupili im plastikowego Spider-Mana. W starożytnej Grecji pod koniec VIII wieku p.n.e., kiedy popularna była "Iliada" Homera, maluchy bawiły się konikami trojańskimi. W Illahun, osadzie egipskich robotników z pierwszej połowy II tysiąclecia p.n.e., wśród licznych glinianych figurek zwierząt: psów, świń, owiec, szakali, ptaków, jaszczurek, żółwi i krokodyli, archeolodzy znaleźli gliniane figurki przedstawiające... mumie w sarkofagach. Na otwartej niedawno w muzeum Paula Getty ego w Los Angeles wystawie poświęconej dzieciom i dzieciństwu w starożytnej Grecji prezentowane są butelki do karmienia w kształcie zwierząt. Dla niemowląt były grzechotki z gliny w żywych kolorach, wypełnione ziarenkami lub kamykami. Arystoteles komentował, że grzechotka jest wyjątkowo pożytecznym wynalazkiem, bo bez niej dzieci, które nie potrafią spokojnie usiedzieć, niszczyłyby domowe sprzęty. W starożytności dzieci znały też setki gier z piłką, toczyły patykiem drewniane obręcze i puszczały na sznurku jo-jo. 88
  • Bez granic 3 paź 2004 Parashow XII Letnie Igrzyska Paraolimpijskie w Atenach udowadniają, że istnieją jeszcze sportowcy, którzy walczą dla samej przyjemności rywalizacji i którzy przy okazji potrafią stworzyć prawdziwy sportowy show. W rywalizacji... 92
  • Trzecia siła IV Rzeszy 3 paź 2004 Niemieccy neonaziści marsz po władzę zaczynają we wschodnich landach "To był wspaniały dzień dla wszystkich Niemców, którzy chcą być Niemcami" - powiedział podczas debaty telewizyjnej Holger Apfel, dziś już poseł NPD w parlamencie Saksonii. Po tej deklaracji uczestnicy dyskusji z innych partii na znak protestu opuścili studio telewizyjne. Apfel z uśmiechem rozłożył ręce. "Będą musieli z nami rozmawiać - my zostaliśmy wybrani" - skomentował. Triumfalny pochód neonazistów przetacza się nie tylko przez dawną NRD; elity narodowców wywodzą się z zachodu Niemiec, a poza tym również tam, jak dowiodły niedawne wybory w Saarze, cieszą się coraz większą popularnością. "Gott mit uns, alles fuer Deutsch-land!" - to hasło nieśli członkowie Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec na czele pochodu w Berlinie. To liczące ponad 5 tys. członków, świetnie zorganizowane ugrupowanie walczy o przywrócenie w Niemczech narodowego socjalizmu jako "najlepszej formy wspólnoty o jednym pochodzeniu, języku i kulturze". Jego celem jest rozbicie Republiki Federalnej i utworzenie IV Rzeszy. Nienawiść rasowa i bojówkarski charakter NPD skłoniły władze Niemiec do wystąpienia o jej delegalizację, ale Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe dopatrzył się, że w roli świadków wystąpili ulokowani w partii płatni agenci. Wniosek rządu i parlamentu odrzucono. Szef NPD Udo Voigt podziękował władzom za ujawnienie "wtyczek" i bez przeszkód realizuje swój program, korzystając z państwowych dotacji. 94
  • Prawa Ameryka 3 paź 2004 W gruncie rzeczy tandem Kerry - Edwards reprezentuje niewielką lewicową mniejszość Mimo że ze wszystkich sondaży wynika, że w USA utrzymuje się podział na stany niebieskie (demokratyczne) i czerwone (republikańskie), republikanie powinni się poczuć komfortowo, biorąc pod uwagę fakt, że mediom umyka inny, mniej wyrównany podział opinii publicznej. Czy Amerykanie wierzą, że interesy ich kraju są ważniejsze od interesów organizacji międzynarodowych? Tak, i to w stosunku trzy do jednego. Czy Amerykanie chcą, by ich rząd wspierał akcje charytatywne, podejmowane przez organizacje religijne? 72 proc. twierdzi, że tak. Dziewięciu na dziesięciu Amerykanów chce, by słowa "wobec Boga" (under God) pozostały częścią amerykańskiej przysięgi wierności [tradycyjnej przysięgi na wierność amerykańskiej fladze i republice, zawierającej zwrot "jeden naród wobec Boga" - przyp. red.]. Ośmiu na dziesięciu Amerykanów uważa, że ich dzieci powinny mieć możliwość odmawiania modlitwy w szkole. 98
  • Niepodległe Republiki Rosyjskie 3 paź 2004 Rosja utrzymuje parapaństwa, którymi szachuje sąsiadów Kraj Władysława Ardzinby ma niemal wszystkie atrybuty państwa: rząd, parlament, godło, znaczki pocztowe, wojsko, policję, bank centralny, granice. Brakuje tylko jednego: międzynarodowego uznania. Mimo to prezydent Abchaskiej Republiki Autonomicznej się nie przejmuje. Niezależności od Gruzji pilnuje rosyjski kontyngent sił pokojowych. Władysław Ardzinba nie podróżuje często - oficjalnie nie uznaje go nawet Rosja. Tym większe było jego zdziwienie, gdy kilka tygodni temu otrzymał zaproszenie od Władimira Putina, by tuż przed szczytem Rosja - Francja - Niemcy spotkać się w Soczi. "Wiem, że niedługo macie wybory. Chcę, żeby pan wiedział, że ma pan moje poparcie" - usłyszał. Choć kandydatów na prezydenta Abchazji jest sześciu, Ardzinba już wie, że ma tę posadę w kieszeni. Takich namaszczonych przez Kreml przywódców na byłym obszarze imperium sowieckiego jest kilku. Igor Smirnow z Naddniestrza, Eduard Kokojty z Osetii Południowej, Arkadij Gukasjan z Górnego Karabachu czy Władysław Ardzinba z Abchazji to przywódcy parapaństw - sztucznych tworów utrzymujących się z kontrabandy i dzięki stacjonującym tam rosyjskim pułkom. Kraje istnieją tylko dlatego, że leży to w interesie Moskwy. Kreml, wykorzystując etniczne i religijne waśnie, umiejętnie szantażuje swoich sąsiadów. 100
  • Doktor Bakteria 3 paź 2004 Szefowa programu wojny biologicznej Saddama ma więcej krwi na rękach niż działający dziś w Iraku terroryści Kiedy świat wstrzymywał oddech, czekając, czy Kenneth Bigley zostanie ścięty przez psychopatycznych porywaczy, o losie błagającego o darowanie życia zakładnika decydowała terrorystka bardziej sadystyczna od ludzi Zarkawiego. To dr Rihab Rashid Taha, wykształcona w Wielkiej Brytanii. Do niedawna kierowała programem wojny biologicznej Saddama. Przez wiele lat w laboratoriach Salman Pak koło Bagdadu prowadziła na więźniach zabójcze eksperymenty. Tą "pracą naukową" zasłużyła w pełni na przezwisko Doktor Bakteria (wymyślił je Rolf Ekeus, były inspektor ONZ). 103
  • Klucz turecki 3 paź 2004 Za przyjęciem Turcji do unii opowiada się tylko 16 proc. Francuzów i 33 proc. Niemców Przyznanie Turkom członkostwa w Unii Europejskiej przekreśliłoby zwycięstwo odniesione przez polskiego króla w 1683 r. pod Wiedniem, które powstrzymało hordy barbarzyńców przed zalaniem Europy - twierdzi komisarz UE Frits Bolkestein. Zwolennicy przyjęcia Turcji do unii ripostują, że miałoby ono równie dalekosiężne pozytywne skutki dla Europy, zwłaszcza w sferze bezpieczeństwa, jak wiktoria wiedeńska. - Jeśli mamy grać fair z Turcją, to musimy przyznać, że chodzi nam o strach przed utratą tożsamości - mówi "Wprost" Ana Palacio, była unijna komisarz i minister spraw zagranicznych Hiszpanii. - Powinniśmy jednak bardziej wierzyć w nasze wartości, bo to są atrakcyjne idee oświecenia i otwartego społeczeństwa, które mają wielką siłę oddziaływania. Właśnie z powodu ich siły, a nie słabości stajemy co pewien czas przed kolejnym wyzwaniem rozszerzenia. Możemy być dumni, że także dla społeczeństw islamskich nasze wartości są pociągające - dodaje Palacio. Według niej, akceptując dążenie Turcji do integracji, unia wykazałaby się "strategiczną mądrością". - Zwłaszcza w sytuacji, gdy część świata muzułmańskiego oskarża nas o rozpętanie wojny między cywilizacjami, byłby to gest polityczny o wielkim znaczeniu - mówi Palacio. 104
  • Menu 3 paź 2004 Krótko po Wolsku Welcome, Lenin Jednym z kinowych przebojów minionego sezonu był film "Good bye, Lenin". Historia o tym, jak dla dobrego samopoczucia chorej mamusi synek odgrywa fikcję, że DDR nadal istnieje. O tantiemy... 106
  • Berlinowo 3 paź 2004 Berlin stał się dla Polaków zastępczą stolicą kultury Aż 12 tysięcy Polaków odwiedziło berlińską wystawę MoMA (najlepsze dzieła Museum of Modern Art w Nowym Jorku). Tylu widzów nie było w ostatnich miesiącach na żadnej wystawie w Polsce. Polacy tłumnie odwiedzają nie tylko pokazy sztuki nowoczesnej, ale też berlińskie teatry czy kluby prezentujące tzw. sztukę alternatywną. Co weekend setki Polaków wpadają do Berlina tylko na kilka godzin, by po obejrzeniu wystawy czy wysłuchaniu Berlińskich Filharmoników wracać do domu. 108
  • Tańczący z Szekspirem 3 paź 2004 Dla roli u Janusza Józefowicza jego aktorzy i tancerze rzucali dom, przyjaciół, rodzinę Słynne "Chicago" Boba Fossa na Broadwayu wystawiono 900 razy. "Metro" Janusza Józefowicza miało w Polsce już ponad 1200 przedstawień. Józefowicz - tancerz, wokalista, aktor, choreograf i reżyser w jednym - nie tylko zrewolucjonizował na początku lat 90. polski teatr muzyczny, ale okazał się także najbardziej profesjonalnym łowcą talentów. To on wprowadził na polską scenę takie postacie, jak Edyta Górniak, Katarzyna Groniec, Barbara Melzer czy Michał Milowicz. Obecnie Józefowicz przygotowuje kolejny desant - wykonawców jego "Romea i Julii" (premiera 8 października). - Mogą stanąć na dowolnej scenie muzycznej i zrobić praktycznie wszystko. Mają dobry warsztat, a już niebawem dwoje z nich będzie miało na koncie główne role w największym musicalu w historii polskiego teatru muzycznego - mówi Józefowicz o kandydatach na Romea i Julię. Wraz z Januszem Stokłosą od pięciu lat pracuje nad musicalową wersją najsłynniejszego dramatu Williama Szekspira. Scenografii nie pomieścił żaden teatr w stolicy, więc przedstawienia będą się odbywać w hali sportowej Torwar. W scenie balu jednocześnie weźmie udział prawie sześćdziesięciu artystów. Będą też taniec w deszczu, wjeżdżający na scenę jaguar i walka na japońskie miecze. Wraz z musicalem "Romeo i Julia" na polskiej scenie znowu zajaśnieją gwiazdy. 112
  • DVD Kamila Śmiałkowskiego 3 paź 2004 Mój brat niedźwiedź **** Reżyseria: Aaron Blaise, Robert Walker W rolach głównych (polska wersja językowa): Bartosz Obuchowicz, Szymon Bobrowski, Zenon Laskowik USA 2004 r. Animacja według klasycznych Disneyowskich... 113
  • Polski wojownik 3 paź 2004 Sapkowski równie dobrze sprzedaje powieści jak niegdyś damską konfekcję W Polsce jest obecnie tylko jeden mistrz literatury fantastycznej. I nie jest nim Stanisław Lem. Od prawie dwudziestu lat gwiazdą numer jeden tego gatunku literatury jest Andrzej Sapkowski. Co kilka miesięcy pojawiają się nowi wydawcy literatury science fiction i fantasy, nowe przeboje książkowe, kolejni autorzy zdobywają popularność, ale wszystko to są sukcesy sezonowe. Poza Sapkowskim. Zresztą nie jest on tylko numerem jeden w gatunku fantastyki, ale w całej polskiej literaturze współczesnej. 116
  • Sława i chała 3 paź 2004 MUZYKA Kukiz z kurwikami Paweł Kukiz to jedyny chyba w Polsce artysta, który w pełni wykorzystuje wolność słowa. Czyli dowala wszystkim i wszystkiemu. Na jego najnowszej płycie jest piętnaście utworów, a każdy ostry jak... 118
  • Ueorgan Ludu 3 paź 2004 Jesteśmy niezawodnym ogniwem UE, ale bigosu nie oddamy Jeden poseł już pojechał. Kiedy pozostali? Zbigniew Chrzanowski, poseł SKL, na stałe wyjeżdża do USA. Społeczeństwo polskie stanowczo żąda, żeby w zamian za zaangażowanie naszego... 121
  • Skibą w mur - Autentyczna fikcja 3 paź 2004 Ludziom doktor Lubicz z serialu "Klan" wydaje się bardziej realny niż Józef Oleksy z serialu SLD Coraz większą rolę w życiu polskiego społeczeństwa odgrywa fikcja. Zdaniem psychologów, szczególnie podatni na fikcję są żarliwi konsumenci seriali telewizyjnych, którym doktor Lubicz z serialu "Klan" wydaje się bardziej realny niż Józef Oleksy z serialu SLD. Tego rodzaju zjawisko potwierdzają sondy przeprowadzane masowo na ulicach polskich miast. Okazuje się, że wielu respondentów wierzy w istnienie Kargula i Pawlaka z komedii Sylwestra Chęcińskiego "Sami swoi", a powątpiewa w istnienie Pawlaka i Wojciechowskigo z komedii PSL. Postaci z taśmy celuloidowej są w opinii badanych jak z życia, gdy tymczasem postaci z życia są jak z taśmy. 122