Kino oscarowego niepokoju

Kino oscarowego niepokoju

Dodano:   /  Zmieniono: 
Najwięcej statuetek Akademii Filmowej zdobędą w tym roku biografie Przygotuj listę narkomanów, alkoholików, kalek, upośledzonych umysłowo, maltretowanych i zdradzanych, jacy brylowali w kinie w ostatnich miesiącach, a będziesz miał listę oscarowych pewniaków" - od lat twierdzi Billy Wilder, sędziwy twórca "Pół żartem, pół serio". W tym roku tę receptę trzeba by powiększyć o bohaterów najciekawszych wydanych ostatnio biografii. Jedno jest pewne i wynika to z przecieków oraz spekulacji krytyków: w przeciwieństwie do ostatnich dwóch lat, gdy premiowano wielkie widowiska (jak "Władca pierścieni: Powrót króla" Petera Jacksona), tym razem najwięcej statuetek zbiorą filmy skromne i realistyczne. Film Jacksona był zresztą wydarzeniem bez precedensu w historii Oscarów: nie dość, że wyrównał rekord jedenastu statuetek dla jednego obrazu, to jeszcze był pierwszym w historii filmem fantastycznym, który zdobył Oscara w kategorii film roku.
Scorsese nadlatuje!
Szansę na największą liczbę nominacji ma najnowszy film Martina Scorsese "Aviator", historia jednego z najsłynniejszych Amerykanów - Howarda Hughesa (w tej roli Leonardo DiCaprio). W kinach film ten radzi sobie dobrze (polska premiera 18 lutego), a podczas zeszłotygodniowej gali Złotych Globów wygrał najwięcej, bo aż w trzech kategoriach (dramat, aktor, muzyka). Może więc nie powtórzy się historia sprzed dwóch lat, gdy poprzedni obraz duetu Scorsese - DiCaprio "Gangi Nowego Jorku" otrzymał dziesięć nominacji i ani jednego Oscara. Inni oscarowi weterani, którzy i w tym roku będą się liczyli w rozgrywce, to Clint Eastwood z filmem "Za wszelką cenę" ("Million Dolar Baby") - przewrotną opowieścią ze światka bokserów - oraz Mike Nichols z kameralnym dramatem o miłosnym czworokącie - "Bliżej".
W rozgrywce o miano najlepszego filmu może się liczyć biografia Raya Charlesa "Ray", a może nawet animacja Pixara "Iniemamocni". Czarnym koniem w większości najważniejszych kategorii okażą się prawdopodobnie "Bezdroża" w reżyserii Alexandra Payne'a - opowieść o dwóch nieudacznikach (Paul Giamatti i Thomas Haden Church) odwiedzających kalifornijskie winnice. Film Payne'a będzie odpowiednikiem zeszłorocznego "Między słowami" - cierpkiej komedii Sophii Coppoli, która snuje się powoli, ale nie pozwala widzowi oderwać wzroku od ekranu. "Bezdroża" są filmem o wręcz symbolicznie niskim, jak na amerykańskie warunki, budżecie. To dowód, że wbrew narzekaniom polskich twórców przy niewielkich nakładach też można uzyskać efekt na wysokim poziomie. Wystarczy mieć coś ciekawego do powiedzenia.

Bez "Pasji"
Na oscarowej gali raczej nie będą się liczyły dwa najgłośniejsze filmy ubiegłego roku. Ani "Pasja" Mela Gibsona, ani "Fahrenheit 9/11" Michaela Moore'a nie mają co liczyć na nominacje. Powód jest prosty: Oscary to święto kina rozrywkowego, a oba te widowiska to manifesty - religijny i polityczny. Kiedy w Hollywood zaczyna się rozmowa o polityce albo o religii, wszyscy się krzywią i unikają zajęcia jednoznacznego stanowiska. Wprawdzie George W. Bush po odegraniu - mimowolnie - głównej roli w filmie Michaela Moore'a mógł wygrać internetowy plebiscyt na najlepszy filmowy czarny charakter roku, ale na oscarową nominację nie ma szans.
W tym roku może się zdarzyć, że w gronie pięciu najlepszych filmowych ról roku będą aktorzy grający autentyczne postacie, np. Howarda Hughesa (Leonardo DiCaprio), Raya Charlesa (Jamie Foxx) czy Alfreda Kinseya (Liam Neeson). Wśród najlepszych aktorek będą raczej dominować oscarowe weteranki. Nominacji mogą być prawie pewne laureatki statuetek w poprzednich latach: Hillary Swank ("Za wszelką cenę"), Nicole Kidman ("Narodziny"), a w kategorii ról drugoplanowych Meryl Streep ("Kandydat") i Kate Winslet ("Marzyciel").

Kaczmarek i Edelman
W kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny już chyba tylko bajarze wierzą w szanse polskich "Pręg" Magdaleny Piekorz. W gronie finalistów - po tym jak z przyczyn proceduralnych nie można brać pod uwagę nowych filmów Pedro Almódovara ("Złe wychowanie") i Jeana Jeuneta ("Bardzo długie zaręczyny") - obok nagrodzonego właśnie Złotym Globem hiszpańskiego "W stronę morza" zobaczymy zapewne węgierskich "Kontrolerów" i niemiecką historię ostatnich dni Hitlera - "Upadek".
Akademia Filmowa stawia coraz wyższe wymagania pokazywanym filmom, co może się okazać atutem polskiego kompozytora Jana A.P. Kaczmarka. Jego szanse na oscarową nominację za muzykę do "Marzyciela" bardzo ostatnio wzrosły, gdyż kilku ważnych konkurentów zostało zdyskwalifikowanych. Między innymi Howard Shore, który "Aviatorem" pokonał Kaczmarka w walce o Złoty Glob. Akademicy uznali, że zaledwie 30 proc. nowej, oryginalnej muzyki Shore'a to za mało. Współnominowany z Kaczmarkiem i Shore'em do Złotych Globów Clint Eastwood, który skomponował muzykę do swojego filmu "Za wszelką cenę", nie jest z kolei brany pod uwagę przy Oscarach, bo za późno przesłał zgłoszenie.
Drugim polskim kandydatem jest Paweł Edelman, autor zdjęć do "Raya" Taylora Hackforda. Nominowany już raz za "Pianistę" będzie miał też wielkie szanse za rok, gdy do kin trafi film Romana Polańskiego "Oliver Twist" - z jego zdjęciami. Wszystko to potwierdza znaną prawdę o docenianiu w Hollywood polskich operatorów i kompozytorów - w przeciwieństwie do pracujących w Polsce reżyserów i scenarzystów.
27 lutego poznamy listę nominowanych do Oscara. Zainteresowani jak zwykle więcej wypiją tego dnia. Mogą sobie na to pozwolić, bo - jak donoszą naukowcy - aktorzy nagrodzeni Oscarami żyją cztery lata dłużej niż ich koledzy, których ten zaszczyt ominął, zaś nominowani muszą się zadowolić dwoma dodatkowymi latami. Ale dobre i to.


Wiwat Oscar!
Pomysł utworzenia Amerykańskiej Akademii Filmowej powstał w 1927 r., gdy Louis B. Mayer, ówczesny szef MGM, aktor Conrad Nagel, twórca "Ben Hura" reżyser Fred Niblo oraz szef Związku Producentów Filmowych Fred Beetson postanowili zrobić coś dla wspierania sztuki filmowej. Wkrótce już 36 osobistości tytułowało się członkami komitetu założycielskiego Academy of Motion Picture Arts and Sciences. Obecnie akademia liczy ponad 6 tys. członków. Wybiera się ich na trzy lata, przy czym wolno im trzykrotnie powtórzyć kadencję. Dochody akademii pochodzą głównie ze składek członków, wypożyczania teatru na specjalne projekcje i sprzedaży praw do relacji z oscarowej gali. O nominacjach decydują jurorzy w poszczególnych grupach zawodowych. Wyjątkiem jest kategoria najlepszy film, na którą głosują wszyscy członkowie akademii.
Więcej możesz przeczytać w 4/2005 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 4/2005 (1156)

  • Wprost od czytelników 30 sty 2005 Sacrum i ekonomia W artykule "Sacrum i ekonomia" (nr 52/53) autor stawia tezę, że religie mają wpływ na rozwój gospodarczy państw. Według niego, "uderzającym przykładem negatywnego oddziaływania religii na tworzenie... 3
  • Na stronie - Prasoterapia 30 sty 2005 Homo PRL-us, człowiek sterowany, jest na powrót zastępowany przez homo sapiens, czyli człowieka z własnym rozumem Tak jak Homo neanderthalensis jest ogniwem pośrednim między Homo erectus a Homo sapiens, tak prasoterapeuta jest ogniwem pośrednim między funkcjonariuszem prasy w PRL a dziennikarzem w wolnym kraju. I to właśnie ustawicznej presji prasoterapeutów, czyli prasowaniu prasowemu, poddawani są od kilkunastu lat Polacy pokonujący drogę od zniewolenia do wolności. 3
  • Pan Jan 30 sty 2005 Jan Nowak-Jeziorański był mądrością Polaków Przez ostatnie dni powiedziano w polskich mediach o Janie Nowaku-Jeziorańskim więcej niż w ciągu ostatnich dwóch lat. Zaznaczmy więc choć w skrócie, co w różnych żywotnych sprawach kraju robił i co sam na różne tematy mówił. Czytelnicy "Kuriera z Warszawy" orientują się, co dał z siebie Polsce Podziemnej. A Jerzy Koźmiński, nasz doskonały ambasador w Waszyngtonie, mógłby opowiedzieć o roli Pana Jana w zabiegach o nasze wejście do NATO. O pozycji, jaką wyrobił sobie w stolicy USA, pozycji bez precedensu chyba w wypadku krajów zza byłej żelaznej kurtyny. 8
  • Skaner 30 sty 2005 Ujawnijmy teczki bezpieki dotyczące dziennikarzy! Ponad stu dziennikarzy podpisało się już pod propozycją "Wprost", by opublikować w Internecie teczki tajnych służb PRL dotyczące dziennikarzy. Z badań Pentora dla... 11
  • Sawka 30 sty 2005 12
  • Kadry 30 sty 2005 Fot. G. Sadowski 14
  • Dossier 30 sty 2005 W czasach PZPR bardziej byłem w piaskownicy niż zajmowałem się frakcjami Program I Polskiego Radia WŁODZIMIERZ CIMOSZEWICZ marszałek Sejmu Małżeństwa z SLD nie będzie: nie zamierzamy iść do łóżka z partnerem, który ma... 14
  • Playback 30 sty 2005 15
  • M&M 30 sty 2005 NOMEN OMEN Czy los doświadcza naród nadwiślański? Czy to przypadkiem jest, czy czasu znakiem, że odszedł wielki Nowak-Jeziorański, a my zostaliśmy z TW "Nowakiem"? 15
  • Poczta 30 sty 2005 UNIWERSYTET KORUPCJI Kwota 120-150 zł to nie tylko koszt godziny konsultacji u profesora akademickiego ("Uniwersytet korupcji", nr 49), ale i suma płacona przez kobietę w ciąży za wizytę u lekarza ginekologa, koniecznie ordynatora... 15
  • Nałęcz - Obiecanki cacanki 30 sty 2005 Komisja śledcza uzurpuje sobie władzę, której nie powierzył jej Sejm Domaganie się przez komisję śledczą ds. Orlenu materiałów przechowywanych w IPN jest wielkim nadużyciem. To prawdziwy pucz, który naruszył nie tylko dobre obyczaje sejmowe, ale i prawo. Jest świętą tradycją parlamentu, że ważnych głosowań nie przeprowadza się z zaskoczenia. Uchwały mają odzwierciedlać wolę posłów, a nie wykorzystywać chwilową przewagę mniejszości. A tak właśnie postąpił Roman Giertych, kiedy Józef Gruszka powierzył mu dokończenie dogasających już obrad. Zamiast zamknąć posiedzenie, zgłosił i poddał pod głosowanie superważny wniosek, który powinien być rozpatrzony w obecności wszystkich członków komisji (11 posłów). Tymczasem w sali było zaledwie 5 posłów, bo pozostali już wyszli. 16
  • Robią ze mnie beton 30 sty 2005 Rozmowa z JÓZEFEM OLEKSYM, przewodniczącym SLD 17
  • Z życia koalicji 30 sty 2005 Jedna pani inżynier z Konina, nazwisko znane redakcji, została wybrana na senatora. Pani inżynier kandydowała z SLD, zdobyła zdrowo ponad 3 tysiące głosów i tryumfowała nad kandydatami opozycji. Widać miała większą rodzinę. Ale... 18
  • Z życia opozycji 30 sty 2005 Andrzej Lepper jednoczy naród. Najsłynniejszego polskiego Mulata w komisji ds. PZU nie chce ani lewica, ani prawica. Żydów przegonili, to się będą teraz na Mulatach wyżywać. Zbigniew Religa z partii Centrum potwierdził swe... 19
  • Fotoplastykon 30 sty 2005 20
  • Polityczny Zakład Ubezpieczeń 30 sty 2005 Największa afera finansowa III RP Czy prezydent państwa może reprezentować interesy zagranicznej firmy? Czy premier, powiązany wcześniej z zainteresowanymi prywatyzacją firmami, może decydować o wyborze nowego właściciela największego polskiego ubezpieczyciela? Czy minister skarbu musi wykonywać polecenia przełożonych uwikłanych w interesy zagranicznej korporacji? W sprzedaż PZU małej holenderskiej firmie Eureko zaangażowali się najważniejsi polscy politycy i urzędnicy. To nie tylko największa afera ostatniego piętnastolecia, ale też zaskakująco równo rozdzielona między poprzednią i obecną większość rządzącą. Przedziwny sojusz zjednoczył prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, premiera Marka Belkę, lidera SDPL Marka Borowskiego, polityków koalicji AWS-UW (z Marianem Krzaklewskim), niektórych ekonomistów i publicystów. Są tam ludzie prawicy, którzy w 1999 r. dopuścili do sprzedaży 30 proc. akcji PZU konsorcjum Eureko i BIG Banku Gdańskiego (obecnie Bank Millennium) na skandalicznych warunkach, a dwa lata później obiecali inwestorowi dodatkowe 21 proc. akcji PZU. Są tam ludzie lewicy, którzy ową transakcję próbują dziś dokończyć, by zapewnić sobie przyszłość w finansowo-ubezpieczeniowej grupie, której aktywa wynoszą niemal 40 mld zł. 22
  • Papierowy prezydent 30 sty 2005 Głową państwa łatwiej zostać niż piłkarzem reprezentacji Tomasz Lis zaprosił do swego programu Lecha Kaczyńskiego i Zbigniewa Religę. Miała to być dyskusja kandydatów na prezydenta. Ale prezydent Warszawy postawił warunek: zażądał od autora "Co z tą Polską?", by określił swoją rolę w programie. Kaczyński pytał, czy Lis wystąpi jako kandydat, czy też jedynie jako dziennikarz. Innymi słowy, prezydent Warszawy zażądał od Lisa jednoznacznej deklaracji, czy będzie się ubiegał o prezydenturę. Lis odmówił takiej deklaracji, więc Kaczyński nie pojawił się w programie. Historia z niedoszłą debatą kandydatów na prezydenta pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze, politycy boją się prezydenckich ambicji Lisa. Po drugie, twórcy "Faktów" coraz trudniej balansować na granicy dziennikarstwa i polityki. Im mocniej wymaga się od niego jasnych deklaracji, tym bardziej sprzeczne śle sygnały. Tak było także w kontaktach z dziennikarzami "Wprost". Najpierw Lis bardzo wyraźnie i jednoznacznie powiedział nam: "Nie będę kandydować. Nie chcę i nie mam takich planów". Podczas autoryzacji tej wypowiedzi, dzień później, Lis wyciął pierwsze zdanie. Tymczasem "nie chcę" i "nie będę" to jednak dwie różne deklaracje (Wałęsa też "nie chciał, ale musiał"), i Lis świetnie o tym wie. 28
  • Wędrujący rozum Czarzastego 30 sty 2005 Ordynacka to niegroźny liliput, a nie żadna wunderwaffe NA lewicy mamy nowe zjawisko - wędrówkę rozumu. Oto prezydent zlitował się nad Włodzimierzem Czarzastym i odwołał go z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. A wydawało się, że Aleksander Kwaśniewski nie odmówi sobie złośliwej satysfakcji przetrzymania Czarzastego w towarzystwie Danuty Waniek. Byłaby to słodka zemsta za incydent z czasów afery Rywina. Prezydent zaapelował wtedy do swoich członków w KRRiTV o podanie się do dymisji. Danuta Waniek i Waldemar Dubaniowski go- towi byli to uczynić, zaś twardziel Czarzasty prychnął, że "ma własny rozum". Teraz chyba nie własny rozum, lecz zbiorowy rozum lewicy uczynił Czarzastego wiceszefem stowarzyszenia Ordynacka, a właściwie jego szefem, bo przewodniczący Marek Siwiec większość czasu spędza w Brukseli. Czy warto było przesuwać rozum Czarzastego do stowarzyszenia Ordynacka? 31
  • SB niemocy 30 sty 2005 Otwarcie wszystkich teczek nie ujawni żadnej tajemnicy rządzenia PRL, bo to nie bezpieka rządziła Kiedyś usłyszałem, że przemiany roku 1989 były rzeczą służb specjalnych obozu sowieckiego. Takie odkrycia przywiozła uczona aż ze Stanfordu (akurat byłem w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej, gdy prof. Andrzej Stelmachowski odbierał pierwszy telefon sekretarza KC Czyrka, co zapoczątkowało przygotowania do "okrągłego stołu"). Teraz wręcz mitologizuje się wszechwiedzę i wszechwładzę bezpieki w PRL. I to często przy udziale badaczy, którzy się nią zajmują. Wśród pomówień i plotek zapomina się, że Polską rządził aparat partyjny, nie bezpieka. Teczkami zaś wymachuje kolaborant stanu wojennego i syn innego kolaboranta. Reprezentuję zawód, który polega m.in. na zbieraniu informacji. Co naturalne, zbieraliśmy je także na temat SB. Wiedzieliśmy więc, jak duży jej odsetek stanowili urzędnicy, tyle że z poczuciem ważności. Wyobrażenia publiczne o niej kreował "pion operacyjny", posuwający się wielekroć do zbrodni, z reguły przekraczający granice przestępstwa, nawet w drobnych "operacjach" (mojej żonie, gdy byłem "pod szafą", rozkręcili koło w fiaciku, nie mogąc mnie znaleźć; pamiętam i wcześniejszą całą akcję fałszywek pod moim adresem). Krystyna Mokrosińska przestudiowała w IPN teczki na temat nielegalnego SDP lat 1982-1989. Albo się nami nie za bardzo zajmowano, albo zbierano byle co. Czytała takie głupstwa i bzdury, że trudno uwierzyć. Jak o ubogim miesięczniku "Niewidomy Spółdzielca", gdzie Dariusz Fikus miał gromadzić całą czołówkę dziennikarzy. Gdyby zainteresowany poszedł sam do tej redakcji, dowiedziałby się więcej. Na szczęście nic o pionie nagrań dla niewidomych, gdzie kopiowano dosłownie setki nielegalnych kaset. 32
  • Twierdza Polska 30 sty 2005 Polacy, a nie Francuzi, Hiszpanie i Włosi, najlepiej strzegą zewnętrznych granic Unii Europejskiej Największe gangi przemytników zaczynają omijać Polskę. Po prostu przez nasze terytorium coraz trudniej się dostać na Zachód. Polska granica wschodnia stała się szczelna. Ci nieliczni przemytnicy, którym udaje się sforsować wschodnią granicę, są przechwytywani na zachodniej. W opinii Brukseli Polska najlepiej strzeże zewnętrznych granic wspólnoty. A jeszcze dwa lata temu straszono, że nasza wschodnia granica będzie najsłabszą rubieżą unii. I rzeczywiście, gdy we wrześniu 2003 r. reporterzy "Wprost" odwiedzili tam kilkanaście przejść, nad kilkoma z nich władzę sprawowali gangsterzy i przemytnicy. Ta władza została mocno ograniczona - bardziej niż w Grecji, Włoszech czy Hiszpanii. Potwierdzają to ostatnie wypady na wschodnią granicę Polski reporterów "Wprost" i telewizji TVN, współpracujących przy realizacji programu "Granice". 36
  • Giełda 30 sty 2005 Hossa Świat Mity europejskie Komisja Europejska uruchomiła stronę internetową, na której rozprawia się z mitami dotyczącymi UE. Pod adresem www.cec.org.uk/press/myths można przeczytać, że unia nigdy nie określała dopuszczalnej... 38
  • Autoapartheid 30 sty 2005 Właściciele aut to najbardziej łupieni przez fiskusa obywatele Polski Bush chce wykończyć moich wyborców! Nie będzie ich stać na dojazd do lokalu wyborczego! - wykrzykiwał w październiku 2004 r. na wiecach wyborczych John Kerry, demokratyczny kandydat na prezydenta. Tłum bił mu brawo, bo benzyna w USA była droga jak nigdy przedtem i kosztowała (w przeliczeniu) 2,5 zł za litr. Cena, która w Stanach Zjednoczonych o mało nie pogrzebała wyborczych szans George`a Busha, w Polsce byłaby najpewniej znakomitą przepustką do zwycięstwa w wyborach. Amerykanin za 100 USD (około 300 zł) może kupić 150 litrów benzyny. Polak, zarabiający przeciętnie cztery razy mniej, za 100 USD może kupić 81 litrów benzyny; żyje bowiem w państwie, w którym 12 mln właścicieli samochodów jest najbardziej dyskryminowaną fiskalnie grupą obywateli. Płacą oni dziś już dziewięć różnych podatków i parapodatków (obowiązkowych opłat). W 2004 r. wyniosły one 37,6 mld zł, czyli równowartość jednej czwartej wszystkich dochodów budżetu państwa! Każdy zmotoryzowany za luksus posiadania samochodu i korzystania z niego musiał więc dodatkowo zapłacić przeciętnie 3,1 tys. zł. Państwo wydało na budowę i remont dróg 7,7 mld zł, czyli zaledwie co piątą złotówkę, którą zabrało właścicielom aut. Wysokie podatki, którymi nęka się właścicieli samochodów, to wynalazek europejski (w USA, najbogatszym na świecie państwie, paliwo jest przeciętnie dwa razy tańsze). 40
  • Liberalna góra 30 sty 2005 W Davos świat leczy się z gospodarczej gruźlicy OD roku 1970 do Davos, kurortu położonego w sercu szwajcarskich Alp, zaczęli przyjeżdżać dość specyficzni kuracjusze. W ostatni weekend stycznia spotykają się tam najważniejsi... 46
  • Załatwione odmownie - Od innej małpy 30 sty 2005 Polski socjalizm ma dwie wersje: lewicę bezbożną i lewicę pobożną Żeby wymyślić taki system gospodarki, z jakim mieliśmy do czynienia w "realsocu", trzeba pochodzić od zupełnie innej małpy. Ja jej nigdy nie powiem: "babciu" - powiedział w 1981 r. Jacek Fedorowicz, wzbudzając w Hali Olivii szał entuzjazmu i oczywistej aprobaty. Osobiście uważałem wówczas tę teorię za pozbawioną dowodów empirycznych. Byłem raczej skłonny przypisywać problemy socjalizmu brakom w edukacji ekonomicznej jego twórców. W końcu jedyną kwalifikacją do zostania ekonomistą było w wypadku Marksa jego doświadczenie jako wydawcy; wydawał on bowiem (krótko!) "Gazetę Reńską". Zbankrutował i uznał, że wie już wszystko, co trzeba, aby zmienić gospodarkę światową. Dla Lenina jedynym doświadczeniem była praca kontysty (najniższy szczebel w księgowości) na emigracji w Szwajcarii. Nauczył się zapisywać przychody i wydatki po właściwych stronach ("winien" lub "ma") i uznał, że kierować gospodarką może nawet kucharka. No i kucharki spod znaku "wicie, rozumicie" serwowały od Łaby po Władywostok te swoje przypalone i mocno nieświeże kotlety mielone (z bułki zresztą, bo mięso było szczególnie słabą stroną "realsocu"). 50
  • Supersam 30 sty 2005 52
  • Antywirusowa Nokia 30 sty 2005  Telefon Nokia 6670 z cyfrowym aparatem fotograficznym o rozdzielczości 1 megapiksela, wyposażony w oprogramowanie antywirusowe, umożliwia robienie i przeglądanie wysokiej jakości zdjęć, dostęp do stron internetowych i plików PDF... 52
  • Balonowy afrodyzjak 30 sty 2005   Cynamonowa guma do żucia Big Red trafia wreszcie na polski rynek. Ostra i słodka w smaku, od debiutu w 1975 r. jest jedną z najpopularniejszych gum w USA. Zawarty w niej cynamon zwiększa skuteczność działania insuliny i reguluje... 52
  • Herbatka z J.Lo 30 sty 2005 Perfumy Still sygnowane nazwiskiem Jennifer Lopez to zapach sake wzbogacony szczyptą pieprzu, mandarynką i odrobiną herbaty earl grey. Bazę aromatu tworzy kompozycja kosaćca z piżmem i ambrą. Flakon perfum o pojemności 100, 50 lub 30 ml... 52
  • Drzewo życia 30 sty 2005  Wykonana z tworzyw sztucznych lampa ogrodowa Albero della Vita obchodzącej właśnie 20-lecie włoskiej firmy projektowej Catellani & Smith ma wysokość 5 m i aż 252 okrągłe żarówki po 15 W każda. Autorem projektu jest mistrz... 52
  • Mycie bez mydła 30 sty 2005  Nie zawierający mydła krem Noviderm Boreade służy do codziennej pielęgnacji skóry tłustej. Dzięki związkom cynku zmniejsza łojotok, ma działanie oczyszczające, wygładzające i przeciwbakteryjne. W przeciwieństwie do innych... 52
  • Przestronny jak toledo 30 sty 2005 W nowym toledo firmy SEAT (należącej do grupy Audi) zmieniono tradycyjną koncepcję sedana, oferując pojazd o wiele bardziej funkcjonalny i przestronny (pojemność bagażnika wynosi aż 500 l). Auto wyróżnia się innowacyjnym wzornictwem i... 52
  • Gra na mózgu 30 sty 2005 Psychologowie odgrywają takie role jak w dawnych społecznościach szamani, magowie i kapłani Aktorka Małgorzata Foremniak jest zauroczona psychoterapeutą Wojciechem Eichelbergerem. Uważa, że bardzo jej pomógł. Podobnie sądzi piosenkarka Kora Jackowska. Bliski przed laty współpracownik Eichelbergera twierdzi, że potrafi on czarować swoich pacjentów, ale efekty jego terapii bywają wątpliwe. Tym bardziej że w ostatnich latach stawał się coraz bardziej apodyktyczny i podkreślał, że czuje w sobie wielką moc. Nie ograniczał się więc do leczenia zaburzeń oraz powikłań psychicznych, ale - jak sam mówił - "wkraczał w takie obszary jak sens życia, cierpienie, przemijanie, szczęście, wiara, duchowość, nadzieja, miłość itp." Seksuolog prof. Zbigniew Lew-Starowicz mówi o innym znanym psychoterapeucie Andrzeju Samsonie, że "miał ogromną potrzebę bycia guru, ale też potrzebę władzy całkowitej nad pacjentami, także w sferze seksu". Psychologowie znający Eichelbergera i Samsona twierdzą, że przestrzegali ich przed zachłyśnięciem się władzą nad ludźmi. Ostrzegali, że ich terapia zbyt często przeradza się w manipulację. 54
  • Huba na Małyszu 30 sty 2005 Działacze sportowi wciąż nie pojmują, że sport to biznes Oni ciągle działają wbrew nam. Współpraca z nimi układa się fatalnie, zwłaszcza tam, gdzie chodzi o pieniądze - żali się "Wprost" Edi Federer, menedżer Adama Małysza. Oni to sportowi działacze, tutaj Polskiego Związku Narciarskiego. Wcześniej na PZN skarżył się Małysz. Skoki narciarskie nie są wyjątkiem: praktycznie w każdej dyscyplinie widać u nas przepaść między sportowcami zawodowcami oraz działaczami amatorami. Wyniki Polaków na olimpiadzie w Atenach pokazują, że od tego, czy uda się pozbyć działaczy, zależy przyszłość naszego sportu. Cóż z tego, że wie o tym Wiesław Wilczyński, odpowiedzialny za sport w rządzie Marka Belki, skoro na związki ma wpływ iluzoryczny. 58
  • Być jak Michał Wiśniewski 30 sty 2005 Jedynka TVP i "Wprost" dają szansę wychowankom domów dziecka Wychowanek domu dziecka nie musi przez całe życie nosić piętna tego miejsca. Wychowanką domu dziecka jest na przykład wokalistka Maanamu Kora Jackowska. Przyznaje ona jednak, że traumy lat spędzonych w sierocińcu pozbyła się dopiero po 35. roku życia. W domu dziecka przebywał lider Ich Troje Michał Wiśniewski. To tam się nauczył, że trzeba być przebojowym i zdeterminowanym. Wychowankiem domu dziecka jest też Mariusz Maślanka, autor dobrze przyjętej w 2003 r. książki "Bidul". - Wyrwałem się z domu dziecka i wróciłem do domu rodzinnego, bo akurat miałem taką możliwość, ale gdybym jej nie miał, może wylądowałbym na dnie. Dlatego tak ważna jest pomoc tym osobom, które nie mają możliwości powrotu do rodzinnego domu - mówi. Temu właśnie poświęcony jest program "Daj mi szansę" Ewy Juchniewicz (zrealizowany dla Jedynki TVP), któremu patronuje tygodnik "Wprost". Gdy Ewa Juchniewicz pojawiła się na wizji z zapowiedzią programu, zgłosił się do niej polski przedsiębiorca z Londynu, który chce pomoć trzem bohaterom. 60
  • Makłowicz do Bikonta, Bikont do Makłowicza 30 sty 2005 Piotrusiu! My tutaj dostajemy dreszczy, obserwując ordynacki mariaż Siwca z Czarzastym, dziwimy się, że bez pomocy kanałów tematycznych oglądamy w telewizji panie Beger i Hojarską, a tymczasem całkiem blisko dzieją się rzeczy równie straszne. Na Węgrzech bowiem przez miesiąc nie było w sklepach papryki w proszku. Dajesz wiarę? Statystyczny mieszkaniec Korony św. Stefana chciał sobie przyrządzić swój codzienny gulasz lub paprykarz, a tu piros arany, czyli czerwonego złota, ani śladu. To tak, jakby statystyczny Rosjanin chciał wypić codzienną setkę, a tu w całej Rosji wódki brakło. 62
  • Druga płeć - Osłabia mnie Pani 30 sty 2005 Kinga Dunin wykazała się przenikliwością, której nie powstydziliby się członkowie komisji śledczych Przez dwadzieścia kilka lat uprawiania dziennikarskiej profesji sprytnie gubiłam kompromitujące mnie zawodowo tropy. Umiejętnie podlizując się komu trzeba, chociaż były i wpadki (dwa razy wyrzucano mnie z pracy), zawsze jakoś miękko lądowałam. Jako osobie znanej z zachłanności ciągle było mi jednak mało. Chciałam więc nie tylko być, ale i mieć. Dokładnie dziesięć lat temu zaczęłam pisać autorski felieton w tym właśnie miejscu. Postawiłam na feminizm. Naturalnie także z wyrachowania. Co prawda w jego opisywaniu przez długi czas przeszkadzały mi zbyt krótka spódnica i powłóczyste spojrzenia, ale jakże pomagały one w robieniu następnych programów i pisaniu książek. Potem to już jakoś szło siłą rozpędu. Do czasu. Dwa tygodnie temu prawda wyszła na jaw. Mój pokrętny charakter sprzedajnej felietonistki ujawniła w "Wysokich Obcasach" Kinga Dunin, socjolog kultury, krytyk literacki. Żarty się skończyły. Przynajmniej dla mnie. 63
  • Nie będziesz zabijał 30 sty 2005 Gdyby nie zagłada, Żydów byłoby teraz 35-40 milionów Kiedy dziesięć lat temu obchodzono 50. rocznicę wyzwolenia Oświęcimia, miałem zaszczyt reprezentować Państwo Izrael na uroczystościach. Lech Wałęsa, wówczas prezydent Polski, osobiście zaprosił mnie - wtedy przewodniczącego Knesetu i pełniącego obowiązki prezydenta państwa, a także Elie Wiesela, abyśmy wygłosili przemówienia. Po zakończeniu uroczystości, w godzinach popołudniowych, wróciliśmy do Krakowa. Tam na Wawelu odbyło się posiedzenie, na którym postanowiono napisać deklarację potępiającą czyny nazistowskie oraz przejawy nienawiści rasowej. W przyjętym oświadczeniu nie było wzmianki o narodowości ofiar Oświęcimia, nie wymieniono Żydów. Był to bezpośredni ciąg dalszy tradycji Polski komunistycznej: nie wspominać o najbrutalniejszym mordzie na narodzie żydowskim, ale uczynić go anonimowym wśród ofiar faszyzmu. Podszedłem wtedy do prezydenta Wałęsy, który był organizatorem tego zjazdu, i w imieniu swoim oraz delegacji (w jej składzie byli Elie Wiesel, Yossef Burg, Dov Shilanski, prof. Israel Gutman oraz przewodniczący Yad Vashem Avner Shalev) powiedziałem prezydentowi, że umyślne pominięcie faktu mordu Żydów jest czynem zasługującym na potępienie oraz stanowi swego rodzaju zaprzeczenie Zagłady. Dodałem, że jeżeli deklaracja nie będzie zmieniona, to na znak protestu opuścimy salę. Pod takim naciskiem prezydent Wałęsa zmienił tekst deklaracji i podkreślił słowo: "Żydzi". 64
  • Kłamstwa oświęcimskie 30 sty 2005 KL Auschwitz-Birkenau był wykorzystywany w PRL głównie do szerzenia propagandy, również antysemickiej W obliczu martyrologii Żydów propaganda polska stawia sobie za szczytne zadanie dowodzenie, że nas również wyrzynano" - zanotował w roku 1970 historyk Witold Kula. 27 stycznia 1945 r. oddziały I Frontu Ukraińskiego dotarły do obozu koncentracyjnego w Auschwitz-Birkenau, gdzie przebywało już tylko około 7,5 tys. więźniów. Niemcy wycofywali się w pośpiechu, więc większość infrastruktury obozu pozostała nietknięta; esesmani zdążyli tylko wysadzić w powietrze krematoria i komory gazowe oraz spalić część magazynów. Armia Czerwona pomogła zorganizować pomoc dla więźniów i przekazała kontrolę nad terenem byłego obozu władzom polskim. Kilkanaście miesięcy później Sejm podjął decyzję o założeniu muzeum - była to wówczas pierwsza tego rodzaju instytucja na świecie, poświęcona nie upamiętnieniu osiągnięć kultury, lecz zbrodni. Przystąpiono do projektowania ekspozycji i rekonstruowania zabudowań, w znacznym stopniu rozebranych już przez ludność na opał. Wkrótce po zakończeniu wojny miała się rozpocząć walka o pamięć - o ustalenie, co właściwie będą symbolizować baraki, ogrodzenia z drutu kolczastego i wieżyczki strażnicze. 67
  • Know-how 30 sty 2005 Internet nad chmurami Pierwszego stratelitę, czyli urządzenie telekomunikacyjne, które nie będzie umieszczone na orbicie, lecz w stratosferze, na wysokości 20 km, chce wystrzelić amerykańska firma Sanswire. Urządzenie przypomina... 70
  • Podwójne życie Alberta Einsteina 30 sty 2005 Mózg Einsteina miał niezwykle dużo komórek glejowych, co usprawnia przetwarzanie informacji Kilka godzin po śmierci Alberta Einsteina, rankiem 18 kwietnia 1955 r., dr Thomas Stolz Harvey podczas sekcji zwłok w Princeton Hospital wpompował do ciała zmarłego formalinę, a następnie wyjął mózg genialnego uczonego. Rodzina Einsteina dowiedziała się o tym dopiero dzień później, gdy zwłoki twórcy teorii względności zgodnie z jego wolą skremowano w Trenton w USA, a prochy rozsypano (prawdopodobnie w pobliskiej rzece). Wnuczka Einsteina miała wtedy 14 lat. Gdy dorosła, oświadczyła, że jest córką słynnego fizyka i zażądała zbadania DNA w zachowanych tkankach jego mózgu! Prawie 64-letnia dziś Evelyn Einstein była adoptowanym dzieckiem najstarszego syna Alberta Einsteina - Hansa Alberta - i jego żony Friedy. Wcześniej mieli oni własne potomstwo, ale starszy syn, który się urodził w 1930 r. w Niemczech, zmarł na dyfteryt w wieku zaledwie sześciu lat. Kilka lat później Frieda straciła również drugie dziecko i ani ona, ani jej mąż nie chcieli mieć więcej dzieci. Na adopcję dziewczynki kilka tygodni po jej narodzinach zdecydowali się w 1941 r., podobno pod naciskiem Alberta Einsteina i jego najbliższych krewnych. Wszyscy chcieli uniknąć skandalu, jakim byłaby informacja o przyjściu na świat nieślubnej córki uczonego wszech czasów. 72
  • Roboty w głowie 30 sty 2005 Można już za pomocą myśli sterować komputerem Stephen Hawking, słynny brytyjski fizyk, komunikuje się ze światem, przyciskając guzik na wózku inwalidzkim, a program komputerowy odgaduje jego intencje. Inne całkowicie sparaliżowane osoby używają do komunikowania się ruchów języka albo powiek. Wkrótce niepełnosprawni i zdrowi jedynie myślą, czyli impulsami elektrycznymi powstającymi w komórkach nerwowych mózgu, będą mogli sterować komputerem, a nawet samochodem lub samolotem! Wszczepione do kory mózgowej elektrody pozwalają już sparaliżowanym ludziom korzystać z poczty elektronicznej, grać w gry komputerowe i samodzielnie zmieniać kanały w telewizorze bez przerywania rozmowy. - Wszczepiliśmy Brain Communicator sześciu pacjentom, którzy dzięki temu mogli kontrolować kursor na ekranie komputera i używać syntezatora mowy - powiedział "Wprost" Phil Kennedy, prezes firmy Neural Signals. Jej interfejs mózgowy został oficjalnie zaaprobowany przez amerykańskie Narodowe Instytuty Zdrowia (NIH). Firma Cyberkinetics zapowiada z kolei, że niedługo podobnemu leczeniu podda cztery osoby nie mające władzy w rękach ani nogach. 78
  • Hotel ze skrzydłami 30 sty 2005 Czy Airbus A380 poleci śladem Concorde`a? Airbus A380, zanim wzbił się w powietrze, stał się pomnikiem Unii Europejskiej. Waży ponad pół miliona kilogramów, choć do jego budowy użyto materiałów lżejszych i wytrzymalszych od aluminium: włókna węglowego i tzw. glare`u (połączenia włókien szklanych i aluminium). Gigant jest wyższy od ośmiopiętrowego budynku, a rozpiętość jego skrzydeł jest większa niż boisko piłki nożnej. Airbus A380 to zwycięstwo nad Boeingiem - twierdzą europejscy eksperci. Innego zdania są Amerykanie. Konstruktorzy Boeinga już w latach 90. myśleli o zbudowaniu superjumbo, ale uznali, że nie odpowiada on tendencjom rozwoju lotnictwa pasażerskiego. Wprowadzenie do użytku tak dużych samolotów wymaga rozwoju sieci lotnisk przesiadkowych. Przykładem jest Chicago, skąd 20 lat temu odbywał się tylko jeden lot do Londynu. Teraz lotnisko oferuje 22 połączenia z Europą. Według Boeinga, przyszłością są loty bezpośrednie. Firma z Seattle stawia na średnie samoloty dalekorejsowe, takie jak 7E7, który rozpocznie loty za trzy lata i zabierze 250 pasażerów. Kto ma rację? 80
  • Bez granic 30 sty 2005 Ręka w areszcie Waszyngtońska policja zatrzymała w zeszłym tygodniu mężczyznę, który cztery lata temu podczas poprzedniego zaprzysiężenia George`a W. Busha przedarł się przez ochronę, by podać rękę prezydentowi. Amerykańska... 82
  • Kaganiec reformacji 30 sty 2005 Najbardziej koślawa demokracja będzie dla Irakijczyków lepsza niż rządy `a la Husajn czy al-Zarkawi Nawet Falah Hasan al-Nakib, minister spraw wewnętrznych Iraku, oświadczył, że wybory parlamentarne zaplanowane na 30 stycznia należałoby przesunąć o pół roku. Wcześniej apelowali o to m.in. prezydent Ghazi Jawer i Hazem Szalan, szef resortu obrony. Powód? - Jeśli do wyborów nie pójdą sunnici, na co się zanosi, Zgromadzenie Narodowe nie będzie reprezentować wszystkich Irakijczyków. Wówczas czekają nas wojna domowa i podział kraju - przestrzegał al-Nakib 84
  • Żelazna reguła realizmu 30 sty 2005 W Izraelu istnieje bezprecedensowe poparcie dla hojnego kompromisu z Palestyńczykami Upór George`a Busha w walce z terroryzmem sprzyjał pogłębieniu przyjaznych stosunków izraelsko-amerykańskich. Przyczyniły się do tego także bliskie kontakty prezydenta Stanów Zjednoczonych z premierem Izraela Arielem Szaronem, ponowne zwycięstwo Busha w wyborach i odejście Arafata. To wszystko stworzyło odpowiednią atmosferę geopolityczną do zawiązania się koalicji Likudu z Partią Pracy, czyli Avodą. 89
  • Śmierć Rosji 30 sty 2005 Putin nie będzie odnowicielem, ale grabarzem Rosji Chłopiec, który w tej chwili przychodzi na świat w Rosji, będzie żyć 57 lat, a więc krócej niż jego rówieśnik w Bangladeszu. - Biorąc pod uwagę liczbę ludności, stan zdrowia i perspektywy na przyszłość, trzeba stwierdzić, że ten kraj upada. Z każdym rokiem będzie coraz gorzej - mówi o Rosji Nicholas Eberstadt, demograf i ekonomista z American Enterprise Institute. Nawet milion mieszkańców Rosji ubywałoby rocznie od upadku Związku Radzieckiego (w 1991 r.), gdyby nie wielka fala przybyszy z byłych republik ZSRR, którzy zdecydowali się przenieść na terytorium Federacji Rosyjskiej (ponad 3 mln osób w latach 1992-2000). Nawet oni nie byli jednak w stanie powstrzymać raptownego wyludnienia, następującego wskutek nadwyżki zgonów nad narodzinami. 90
  • Pitbull Putin 30 sty 2005 Litwa, Łotwa i Estonia mogą rozstrzygnąć o przyszłym kształcie Rosji Litwa, Łotwa i Estonia ciągle muszą walczyć o niepodległość. Od kiedy na Kremlu rządzą Putin i KGB, obawiamy się imperialnych zakusów Rosji. I nie zmieniło tego nasze członkostwo w NATO i Unii Europejskiej - mówi "Wprost" Vytautas Landsbergis, eurodeputowany, przywódca walki o niepodległość Litwy. Mimo że trzy kraje nadbałtyckie w 1991 r. uzyskały suwerenność, a dziś są członkami UE i NATO, w opinii kremlowskich decydentów ciągle są bliską zagranicą Rosji. Właśnie przekonała się o tym Litwa. Tygodnik "Atgimimas" ujawnił, że Antanas Valionis, litewski minister spraw zagranicznych, oraz Arvydas Pocius, szef Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego, byli oficerami rezerwy KGB. Ta odpowiednio nagłośniona informacja wywołała na Litwie polityczny skandal. - Aferę rozpętali Rosjanie. W ten sposób skompromitują rządzących socjaldemokratów premiera Algirdasa Brazauskasa, być może nawet prezydenta Valdasa Adamkusa. To umocni pozycję prorosyjskiej Partii Pracy Wiktora Uspaskicha - tłumaczy "Wprost" Vytautas Radżvilas, politolog, szef wileńskiego Demokratines Politikos Institutas. 92
  • Menu 30 sty 2005 WYDARZENIA Krótko po Wolsku Bezpieczna służba Po latach chudych powieść kryminalna wraca do łask. Pomyślałem sobie, a może by tak napisać coś w stylu Chandlera: Waszyngton, lata dwudzieste, grupa mafiosów postanawia... 94
  • Literatura nic 30 sty 2005 Wieczna kontestacja i narzekanie na wszystko to ulubione zajęcie twórców młodej prozy Dlaczego nowe pokolenie polskiej młodzieży zakłada koszulki z wizerunkiem Che Guevary? Dlaczego tylu młodych mówi o wyścigu szczurów i o swojej nienawiści do współczesnej Polski? Skąd się biorą zmęczeni życiem i ledwie rozpoczętą pracą dwudziestolatkowie, tak skłonni do mówienia o sobie jako o "pokoleniu nic"? Większość święcie wierzy, że są ofiarami kapitalizmu - tak jakby żyli w tym systemie sto lat i pracowali po 15 godzin na dobę. Używając języka niemieckiego socjologa Karla Mannheima, można powiedzieć, że wszyscy oni są ofiarami fałszywej świadomości. Prawda jest taka, że mało kto z tej młodzieży wie, iż Che Guevara był znudzonym dostatkiem dzieckiem z dobrego domu, które postanowiło się zabawić w rewolucję (przez kilka lat za pieniądze ojca). Wyścig szczurów może i mamy, ale obejmuje on najwyżej kilka tysięcy osób w 38-milionowym kraju. Reszta - jak stwierdza Krzysztof Skiba - uczestniczy co najwyżej w spacerku szczurów. Większość tych ludzi prawdziwego kapitalizmu na oczy nie widziała, a jeśli pracują po 4-5 godzin dziennie, to i tak dobrze. Mamy za to na literackim rynku coraz więcej książek wręcz linczujących kapitalizm i wolny rynek. O co chodzi polskim odpowiednikom Naomi Klein, autorki "No logo" (skądinąd to znamienne, że książkę Klein nazwano współczesnym "Kapitałem") -antykapitalistycznej biblii? 98
  • Kino oscarowego niepokoju 30 sty 2005 Najwięcej statuetek Akademii Filmowej zdobędą w tym roku biografie Przygotuj listę narkomanów, alkoholików, kalek, upośledzonych umysłowo, maltretowanych i zdradzanych, jacy brylowali w kinie w ostatnich miesiącach, a będziesz miał listę oscarowych pewniaków" - od lat twierdzi Billy Wilder, sędziwy twórca "Pół żartem, pół serio". W tym roku tę receptę trzeba by powiększyć o bohaterów najciekawszych wydanych ostatnio biografii. Jedno jest pewne i wynika to z przecieków oraz spekulacji krytyków: w przeciwieństwie do ostatnich dwóch lat, gdy premiowano wielkie widowiska (jak "Władca pierścieni: Powrót króla" Petera Jacksona), tym razem najwięcej statuetek zbiorą filmy skromne i realistyczne. Film Jacksona był zresztą wydarzeniem bez precedensu w historii Oscarów: nie dość, że wyrównał rekord jedenastu statuetek dla jednego obrazu, to jeszcze był pierwszym w historii filmem fantastycznym, który zdobył Oscara w kategorii film roku. 102
  • Teatr w walizce 30 sty 2005 Treści i dramaturgii monodramów naszych polityków nie wymyśliliby Almodóvar i Mrożek razem wzięci Teatralna Warszawa ma nowy narkotyk. W teatrze Studio widzowie, głównie dwudziestoletnie dziewczyny, na własne oczy mogą zobaczyć, jak Michał Żebrowski rozpaczliwie usiłuje pokonać wizerunek Skrzetuskiego i Wiedźmina. Raczej nie widzą, jak ich idol, sadzący banały i płaskie dowcipasy, ponosi druzgocącą klęskę. Dziewczynom Żebrowski podoba się bezwarunkowo, więc równie dobrze mógłby mówić cokolwiek, a nawet milczeć. I to byłoby może najlepsze rozwiązanie. Monodram "Doktor Haust" to doskonały przykład magii nazwiska, a właściwie trzech nazwisk. Tekst - nie szkodzi, że wyważający dawno otwarte drzwi - napisał Wojciech Kuczok, a sztukę wyreżyserowała Magdalena Piekorz, nagrodzona za "Pręgi" Złotymi Lwami w Gdyni. 104
  • Ueorgan Ludu 30 sty 2005 Airbusem w Busha Unia Europejska po dziesięciu latach zbudowała za jedyne 10 mld euro największy samolot na świecie - airbus. W ten sposób stara Europa pokazała amerykańskiemu imperializmowi, kto przoduje na kuli ziemskiej i w... 105
  • Skibą w mur - Ach, jak było pięknie! 30 sty 2005 W znanym z historycznych wydarzeń Gdańsku doszło do kolejnej rozróby, po której życie na planecie Ziemia nigdy już nie będzie takie samo. Według zgodnej opinii obserwatorów, była to impreza tyleż gorsząca, co smakowita. W gościnnych progach klubu filmowego CafePlastykon mieszczącego się przy słynnej ulicy Długiej już po raz dwunasty zebrało się grono ludzi o nie najlepszej reputacji, którzy - racząc się dobrym jadłem (gospoda czeska Nahoru) i napitkiem (produkty firmy Bols) - odważnie i bezkompromisowo podsumowali miniony rok. 106