Tysiące migrantów na polsko-białoruskiej granicy. „Tendencja jest wzrostowa”

Tysiące migrantów na polsko-białoruskiej granicy. „Tendencja jest wzrostowa”

Straż Graniczna. Zdjęcie poglądowe
Straż Graniczna. Zdjęcie poglądowe Źródło: twitter.com/Straz_Graniczna
Przybywa migrantów na pograniczu polsko-białoruskim. Tylko w pierwszym kwartale roku nielegalnie granicę próbowało przekroczyć ponad 6 tysięcy osób. – Wraz z poprawą pogody, pojawia się coraz więcej migrantów – przyznaje w rozmowie z Wprost Anna Michalska ze Straży Granicznej. Wolontariusze natomiast alarmują, że kryzys humanitarny na pograniczu zbiera coraz większe żniwo.

jest miejscem kryzysu humanitarnego od lipca 2021 roku. W lasach na Podlasiu i częściowo Lubelszczyźnie znajdowane są ciała kolejnych migrantów, których reżim w Mińsku zwozi i wypycha do naszego kraju. Migranci otrzymują drabiny, pontony i sprzęt, który ma pomóc w sforsowaniu granicy. Bardzo często ryzykując życie.

Budowa zapory na granicy, która miała zażegnać kryzys, też nie przyniosła oczekiwanego skutku. Migranci przy pomocy służb białoruskich w różny sposób próbują forsować granicę.

Kryzys humanitarny i ciała na granicy

– Są wyposażani przez Białorusinów w drabiny, piły do metalu, łopaty, co ma pomóc w sforsowaniu zapory. Ostatnio obserwujemy także wzmożony ruch na badnach i rzekach, gdzie migranci mają od służ białoruskich nie tylko pontony, ale także pomoc przy przekraczaniu zielonej granicy np. na rzece Świsłoczy. Białorusini wyznaczają im miejsce do jej przekroczenia, dają narzędzia do cięcia concertiny – mówi Anna Michalska.

Na pograniczu znajdowane są całe grupy chorych, poturbowanych, a nawet martwych uchodźców. Tylko w ostatnich miesiącach odnaleziono kilka ciał.

– Sytuacja na granicy jest bardzo trudna. Ci ludzie nadal doświadczają przemocy, opowiadają nam o torturach ze strony białoruskich służb – ostatnio Afgańczycy byli rażeni przez Białorusinów prądem i polewani wodą. Uchodźcy mówią także o push-backach ze strony polskich służb, mają rany od drutu, odparzone stopy – opowiada Kalina Czwarnóg z fundacji Ocalenie.

– A budowa muru na granicy sprawiła, że ci zdeterminowani ludzie, ryzykując życie skaczą z wysokości 5 metrów. W szpitalach są osoby z połamanymi kończynami, miednicami. Ci, którzy nie idą przez zaporę, błąkają się po rzekach i bagnach. W Wielkanoc ratowaliśmy taką grupę: byli przemoczeni i zziębnięci. Mogli zginąć.

Służby uratowały 70 osób

– My także uczestniczymy w akacjach ratowniczych. Od początku kryzysu było ich kilkanaście. W sumie, głównie z bagien, uratowaliśmy 70 osób – dodaje Anna Michalska.

I chociaż polskie służby uczestniczą w akcjach ratunkowych, to władze niechętnie przyjmują uchodźców i tylko niewielki odsetek z nich może liczyć na złożenie wniosku o ochronę w naszym kraju. Zazwyczaj osoby, którym uda się nielegalnie przekroczyć granicę błąkają się po lasach lub od razu są wywożone na stronę białoruską. Wolontariusze, którzy od blisko dwóch lat pomagają migrantom przy granicy alarmują, że kryzys humanitarny wciąż tam trwa, tyle, że nie jest już tak mocno, jak wcześniej nagłaśniany w mediach.

Procedurę push-backów zakwestionował wprawdzie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku w wyroku z września 2022 roku ws. siedmioosobowej rodziny z Iraku zawróconej z Polski, ale i tak nadal migranci odwożeni są na stonę białoruską.

– Wyroki nie są jeszcze prawomocne, a Straż Graniczna nawet nie chce o nich słyszeć – przyznaje ze smutkiem Kalina Czwarnóg.

Migrantów przybywa mimo zapory

A migrantów z dnia na dzień na polsko-białoruskim pograniczu jest coraz więcej.

– W pierwszym kwartale granicę polsko-białorusko próbowało nielegalnie przekroczyć 6200 cudzoziemców z kilkudziesięciu różnych państw – wylicza Anna Michalska. – Wraz z poprawą pogody i wztostem temperatur obserwujemy nasilenie tych ruchów. Migrantów rzeczywiście jest coraz więcej.

Po postawieniu w ubiegłym roku zapory na granicy, która wyposażona jest w perymetrię, czyli w czujniki ruchu, kamery na podczerwień i termowizyjne, migranci coraz częściej wybierają ryzykowną drogę przez rzeki graniczne, rozlewiska czy bagna. Znów też próbują drogi do Polski przez Litwę, bo to granica wewnętrzna UE i nie ma tam kontroli granicznej. Dlatego także Litwa zdecydowała się na budowę 500 km ogrodzenia na swojej granicy z Białorusią. Ma być ona gotowa we wrześniu 2023 roku.

Czytaj też:
Znów gorąco na granicy polsko-białoruskiej. Padły strzały podczas pościgu
Czytaj też:
Ponad 90 osób chciał dostać się do Polski z Białorusi. Zatrzymano dwóch Ukraińców