TOP 7 Wprost: Przesądy maturalne

TOP 7 Wprost: Przesądy maturalne

Dodano:   /  Zmieniono: 2
fot. Marcin Kalinski / Newspix.pl / Źródło: Newspix.pl
Przyjęło się uważać, że to ten jeden najważniejszy egzamin w życiu. I chociaż już kilka lat po nim w zasadzie nie pamięta się, o co tak naprawdę chodziło, po co ten cały stres, nocne koszmary i brak apetytu, przyznać trzeba, że matura rzeczywiście jest wydarzeniem. Jedni skrupulatnie się do niej przygotowują, inni zawierzają przesądom i wróżbom. Przedstawiamy najpopularniejsze z nich.
1. Nauka dopiero po studniówce i wiedza pod poduszką 

Nie wolno uczyć się do matury przed studniówką. Dlaczego? Podobno cała wiedza sprzed ulatuje z głowy w czasie studniówkowych baletów. Najbezpieczniej, żeby ze wszystkim zdążyć, zacząć się uczyć zaraz po niej. Nie warto jednak się stresować przed końcem lutego. W razie zaległości wystarczy wkładać co noc książki pod poduszkę. Nie od dziś wiadomo, że człowiek najwięcej uczy się właśnie przez sen.  

 2. Wizyta w Częstochowie i wycieczka na Giewont 

Wierzący powinni, tradycyjnie, odwiedzić Częstochowę. Obejście stacji tamtejszej Drogi Krzyżowej ma zapewnić jasność w głowach maturzystów  i wlać w ich serca radość z powodu rychłego ukończenia szkoły. Ci, którzy wolą nieco mniej „wzniosłe” wrażenia, powinni wspiąć się na Giewont. Podobno zdobycie go to gwarancja osiągnięcia szczytu własnych możliwości podczas egzaminu. W trakcie wędrówki obowiązkowo trzeba pomyśleć o przyszłości i wytyczonych celach. Dzięki temu spełnić się mają wszystkie marzenia. Tym, którzy w góry mają daleko, wystarczyć musi natomiast wejście na ostatnie piętro najwyższego budynku w mieście. 

3. Włosy 

Ostatnie modyfikacje fryzury są dozwolone tylko do balu maturalnego. Potem, czy to panie czy panowie, nie mogą z włosami robić już nic, chyba, że nie zależy im na dobrym wyniku egzaminu. Każdy obcięty centymetr włosów to strata mądrości. Najbardziej przejęci majowymi egzaminami nie strzygą się więc już od września. Z omijaniem fryzjera szczególnie trudno pogodzić się panom, zwłaszcza, kiedy z dnia na dzień za oknem robi się coraz cieplej. Dziewczyny radzą sobie czesząc praktyczny „koński ogon”.

 4. Bielizna, garnitur i buty 

Czerwona bielizna to podstawowy ekwipunek każdego maturzysty. W dodatku musi to być ta sama, którą miał na sobie w czasie studniówki. Czerwone majtki to jednak nie wszystko. Nie można zapomnieć o podwiązkach. Panowie natomiast powinni na maturę założyć studniówkowy garnitur i buty, czyszczone tylko w jedną stronę. Naładowane pozytywną energią z parkietu, doprowadzą tanecznym krokiem wprost na maturę. 

5. Wstań z łóżka prawą nogą i uważaj, gdzie idziesz 

Wstając z łóżka nie wolno zapomnieć, że prawa stopa koniecznie pierwsza musi dotknąć podłogi. Nią też jako pierwszą należy przekroczyć próg szkoły. Prawą trzeba też wejść na egzamin. W razie upadku arkusza egzaminacyjnego przydepnąć go należy także prawą kończyną. Aby było łatwej i żeby mieć pewność, że uniknie się pomyłki, maturzysta powinien prawą nogą robić wszystkie czynności już na tydzień przed egzaminem, tak, jakby lewa noga nie istniała. Po drodze na maturę trzeba unikać: drabin, czarnych kotów i zakonnic. Warto za to rozglądać się uważnie i szukać wzrokiem kominiarzy a także żegnać przy każdym mijanym kościele. Dobrze więc odpowiednio wcześnie wyjść z domu. Spóźnienie się na maturę nie jest wskazane. 

6. Giełda tematów i kopniak na szczęście

Są dwie teorie na temat tego, czym jest giełda tematów. Jedna mówi, że jest to wywoływanie przez uczniów, dzień przed maturą, wybranych, upragnionych, tematów egzaminacyjnych. Zgodnie z drugą, szczęście na maturze zapewnia… długopis albo chusteczka pożyczone od szkolnego prymusa, który nawet o tym nie wiedząc, razem z odparowywanym przedmiotem przekazuje na obdarowywanego część swojej wiedzy. Tym, którym nie udało się w porę pożyczyć amuletu czy wymyślić właściwego tematu, pozostaje już tylko kopniak na szczęście – koniecznie tuż przed wyjściem z domu, koniecznie od kogoś bliskiego. 

7. Amulety i czerwona nitka na nadgarstku 

Wiadomo nie od dziś, że z gadżetami na „salę rozpraw” strażnicy nie wpuszczają. Mimo to, maturzyści ciągle próbują przechytrzyć pilnujące grono pedagogiczne i starają się przemycić na egzamin porcelanowe czy pluszowe słoniki – koniecznie z zadartą trąbą. Sprawdza się też podkowa, czterolistna koniczyna albo ulubiona maskotka. – Wszystko to, co może dodać otuchy. Warto też zabezpieczyć się na wypadek, jeżeli nie uda się przemycić amuletu na egzamin. W takim przypadku Na wszelki wypadek warto zawiązać na nadgarstku czerwoną nitkę. Największą moc mają podobno te wiązane przez przyjaciół podczas studniówki, ale nawet zawiązana godzinę przed egzaminem z pewnością zagwarantuje sukces.
 2

Czytaj także