Rząd Szydło i wizja, a nawet trzy

Rząd Szydło i wizja, a nawet trzy

Dodano:   /  Zmieniono: 49
(Zdjęcia: Marek Wiśniewski/ Forum, Marcin Kaliński, Darek Golik/Forum)
W rządzie PiS nie ma jednego silnego ośrodka władzy. Opinia publiczna coraz częściej zaskakiwana jest sprzecznymi komunikatami i programami, które znikają szybciej, niż się pojawiły. Przyjrzeliśmy się tej gonitwie myśli i sporom na prawicy, żeby lepiej zrozumieć genezę tego zamieszania.

Trzy wizje odnowy

Mamy wizję moralnej odbudowy tożsamości i kultury narodowej, którą zagospodarował minister kultury prof. Piotr Gliński. Szczególne znaczenie Ministerstwa Kultury w nowym rządzie powoduje, że chcąc nie chcąc, Gliński staje się też graczem w dwóch konkurujących ze sobą państwowych koncepcjach gospodarczej odnowy. Wizji Mateusza Morawieckiego i wizji Dawida Jackiewicza. Dwa tygodnie temu, w wąskim gronie najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, wicepremier Morawiecki zaprezentował swoją wizję rozwoju Polski. Projekt oparł na kilku filarach, ale nade wszystko zwracał uwagę na konieczność wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP). Jarosław Kaczyński z entuzjazmem odniósł się do pomysłu, co publicznie powtórzył na gali wręczenia nagrody Człowieka Roku „Wprost”. – Cały plan, który jak sądzę, niedługo będzie nazywany Planem Morawieckiego, to jest właśnie nic innego, jak taki wielki plan pobudzenia tego kapitału, żeby on zaczął funkcjonować w polskiej gospodarce – mówił.

Ci, którzy mieli okazję rozmawiać o gospodarce z Jarosławem Kaczyńskim, wiedzą, że od lat czekał na swojego Balcerowicza. Na ekonomistę stratega, który pozwoli powtórzyć cud gospodarczy, zachowując jednocześnie pryncypia jego społeczno- -narodowej myśli. Takie wyróżnienie, i to w takim dniu, musiało zaniepokoić obecnych na sali zwolenników ściślejszego nadzoru państwa nad gospodarką. Zarówno Jackiewicz, jak i Morawiecki mówią o wzmacnianiu polskich firm, z tą różnicą, że Morawiecki chce wykorzystać wszystkie dostępne mechanizmy i instytucje państwa do utorowania drogi najlepiej rokującym prywatnym spółkom. Tymczasem minister Jackiewicz chce sprawnie zarządzanych spółek Skarbu Państwa, oczyszczonych z układów i prywaty poprzedniej ekipy, które będą zapewniały stały strumień pieniędzy do budżetu i pozwolą finansować ważne projekty społeczne. Środowisko Morawieckiego wierzy w niemiecki model silnego instytutu innowacji i rozwoju na bazie kilku agencji i instytucji z Bankiem Gospodarstwa Krajowego (BGK) na czele. Z publicznych pieniędzy chce wykreować dziesiątki liczących się w świecie korporacji, które następnie zapewnią szybki wzrost dobrobytu w kraju. Morawiecki potrzebuje do tego celu połączonych sił BGK, Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), Państwowej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ), Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), PKO BP, PZU.

Jackiewicz z kolei pozostaje pod presją ministra finansów i premier Szydło, którzy potrzebują pieniędzy na utrzymanie równowagi budżetowej i finansowanie nowych projektów społecznych. Co prowadzi do potyczek o nominację prezesa PZU, o której ostatecznie zdecydował Jackiewicz, czy bój o nadzór nad PKO BP. Oczywiście różnic jest więcej. Kariery i życiowe doświadczenia każą Morawieckiemu i Jackiewiczowi z obopólną nieufnością spoglądać na proponowane rozwiązania tego drugiego.

Cały artykuł przeczytasz w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost”, który trafi do kiosków w poniedziałek, 8 lutego 2016 r. "Wprost" można zakupić także  w wersji do słuchaniaoraz na  AppleStore GooglePlay.


 49

Czytaj także