Pod Sejmem uczcili pamięć ofiar wypadku na A1. Domagają się zmian w przepisach

Pod Sejmem uczcili pamięć ofiar wypadku na A1. Domagają się zmian w przepisach

Upamiętnienie ofiar wypadku na A1 pod Sejmem
Upamiętnienie ofiar wypadku na A1 pod Sejmem Źródło: WPROST.pl / Marcin Haber
„Apelujemy do obecnych i przyszłych parlamentarzystów – skończcie z bandytyzmem drogowym w Polsce” – wzywają organizatorzy akcji zapalenia zniczy pod Sejmem w celu upamiętnienia ofiar wypadku na A1. Domagają się również zmiany przepisów, żeby nie dochodziło więcej do podobnych tragedii.

Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze zorganizowało w sobotę 30 września wieczorem wydarzenie „Zapal znicz pod Sejmem – pamięci rodziny zabitej na A1”.

Wypadek na A1. Pod Sejmem uczcili pamięć ofiar

„Dziś od 19:30 pod Sejmem gromadzimy się i palimy świece, by upamiętnić Martynę, Patryka i 5-letniego Oliwiera zabitych przez kierowcę BMW. O 19:54 minuta ciszy” – pisali organizatorzy, zapraszając na wydarzenie. „Przyjdźcie. To będzie też nasz apel do polityków, by wreszcie zatrzymali zabijanie na drogach” – dodali.

Więcej o postulatach w tej sprawie można przeczytać w mediach społecznościowych stowarzyszenia.

„Apelujemy do obecnych i przyszłych parlamentarzystów – skończcie z bandytyzmem drogowym w Polsce. Tu #ChodziOŻycie” – czytamy. „Rozwiązania leżą na stole – więcej fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości, uproszczona egzekucja mandatów i wprowadzenie zapisu o zabójstwie drogowym do Kodeksu Karnego” – takie zmiany proponuje Miasto Jest Nasze.

O 19:54, czyli w tej samej godzinie, w której doszło do tragedii, zebrani pod Sejmem aktywiści upamiętnili ofiary wypadku minutą ciszy.

Tragiczny wypadek na A1

Do tragicznego wypadku doszło na autostradzie A1 na wysokości Sierosława. W wyniku zdarzenia zginęła podróżująca kią trzyosobowa rodzina, w tym pięcioletni chłopiec. Samochód stanął w płomieniach po uderzeniu w bariery, a podróżujący spłonęli we wraku samochodu.

początkowo informowała, że kierowca kii przed uderzeniem w bariery „wykonał nieuzasadniony manewr”. Okazało się jednak, że 200 metrów dalej strażacy znaleźli wrak bmw. W mediach społecznościowych pojawiło się dodatkowo nagranie, na którym było widać, że drugi pojazd mógł pędzić z prędkością – jak wyliczali internauci – nawet 300 kilometrów na godzinę. W końcu policjanci przyznali, że w wypadku brały udział oba samochody.

Kierowcy bmw nic się nie stało, a dwóch pasażerów odniosło niegroźne obrażenia. poinformowała, że 31-latkowi zaocznie postawiono zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi do ośmiu lat więzienia.

Czytaj też:
Wypadek na A1. Policja sprawdziła relacje kierowcy bmw ze służbami. „Nie jednemu psu burek”
Czytaj też:
Skandal po wypadku na A1. Przyjaciółka ofiar oburzona zachowaniem prokuratury

Galeria:
Pod Sejmem uczcili pamięć ofiar wypadku na A1. Domagają się zmian