Tajna misja w Górach Sowich. Tak w 1997 szukali Złotego Pociągu

Tajna misja w Górach Sowich. Tak w 1997 szukali Złotego Pociągu

Kopalnia, zdjęcie ilustracyjne
Kopalnia, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Poszukiwania Złotego Pociągu rozpalają wyobraźnię Polaków. Niedawno grupa badaczy otrzymała zezwolenie na rozpoczęcie prac mających na celu odnalezienie skarbu. Już wcześniej jednak legenda kusiła odkrywców – jednym z nich jest Marian Laskowski z Darłowa, który teraz opowiada o wyzwaniach, jakie towarzyszyły mu podczas poszukiwań.

Już w 1997 roku Marian Laskowski z Darłowa wyruszył w Góry Sowie, by szukać legendarnego złotego pociągu. Pasjonat historii i militariów, znany dziś między innymi z organizowania Międzynarodowych Zlotów Historycznych Pojazdów Wojskowych, wspomina tamtą wyprawę jako niezwykłą przygodę.

Wówczas grupa zapalonych poszukiwaczy, której był członkiem, działała legalnie i z pełnym poparciem władz.

Ruszyli na poszukiwania z pozwoleniami. I umową

Wyruszyli w Sudety z pełnym zestawem pozwoleń. Laskowski, który prowadzi prywatne muzeum techniki wojskowej w Malechowie wspomina, że ich lider miał zgodę od wszystkich możliwych instytucji, włącznie z ministerstwami. – Nasz szef na papierze miał napisane, że otrzyma 10 procent z tego, co zostanie znalezione. Ja jako uczestnik wyprawy miałem dostać pół procent od tych 10 – wyjaśnił w rozmowie z portalem slawno.naszemiasto.pl.

Jak podkreśla, umowa była jasna – poszukiwacze mieli wskazać lokalizację skarbu, a jego wydobyciem miały się zająć odpowiednie służby. – Nie mieliśmy niczego dotykać – zaznacza.

Pociągu miała pilnować specjalna straż

Ekipa zainwestowała własne środki. Dysponowali profesjonalnym sprzętem; koparkami, młotami udarowymi, a także potężną wiertnią. Zlecili badania geologiczne i wytypowali trzy lokalizacje do sprawdzenia.

Marian Laskowski wyjaśnia, że w Górach Sowich byli wcześniej niż inni, zanim temat „złotego pociągu” zelektryzował media. – Przed nami pociągu szukało polskie wojsko. Było to jeszcze na polecenie generała Jaruzelskiego – dodaje.

Podczas ekspedycji pojawiły się sugestie, że legendarnego pociągu mogła pilnować specjalna straż. Choć skarbu nie udało się znaleźć, samą wyprawę Marian Laskowski określa jako niezapomnianą i pełną emocji.

Złoty pociąg. Co to jest?

Legenda głosi, że z Wrocławia w 1945 roku wyjechał pociąg pancerny. Kierował się w stronę Wałbrzycha. W jego wnętrzu miały się znajdować złoto, kosztowna biżuteria czy dokumenty. Skład jednak nigdy nie dotarł do celu.

Najczęściej wskazywane miejsce ukrycia pociągu to 65. kilometr linii kolejowej Wrocław-Wałbrzych, w pobliżu zamku Książ i kompleksu Riese – sieci podziemnych tuneli budowanych przez Niemców z udziałem więźniów.

Do tej pory, mimo licznych prób, nie udało się oficjalnie potwierdzić istnienia pociągu. Jednak grupa poszukiwawcza „Złoty Pociąg 2025” twierdzi, że tym razem wszystko się zmieni.

Czytaj też:
Warszawa ma swój „złoty pociąg”. Fani historii nie mogą uwierzyć
Czytaj też:
Nie tylko Złoty Pociąg. Trop do legendarnego skarbu prowadzi na Kaszuby

Opracowała:
Źródło: slawno.naszemiasto.pl