Chociaż 9 milionów Włochów spędza Sylwestra na nartach albo w krajach tropikalnych, za najelegantsze uchodzą kolacje w skromnym gronie najbliższych przyjaciół, o ile to możliwe zorganizowane w wiejskich rezydencjach lub domach prywatnych.
Taka sylwestrowa kolacja musi mieć szczególnie uroczysty charakter - uroczysty ubiór i elegancko zastawiony stół, wynajęci kelnerzy i szef kuchni oraz kameralna orkiestra czy choćby kwartet, który będzie przygrywał biesiadnikom. To optymalny scenariusz. W skromniejszej wersji wystarczy elegancko zastawiony stół i ubiór.
Na stole obowiązkowo musi się znaleźć się podawana na gorąco soczewica z kiełbasą i nóżka wieprzowa nadziana farszem. Włosi wierzą, że te dwie potrawy przyniosą im bogactwo w nadchodzącym roku. Oczywiście o północy na stole nie może zabraknąć szampana lub choćby możliwie najlepszego wina musującego.
Za nieeleganckie uznano w tym roku petardy i... oglądanie telewizji w tę jedyną w roku noc.
Jak wyliczyło stowarzyszenie kupców i handlowców, Włosi wydali w tym roku na sylwestrowe kolacje prawie miliard euro. Sprzedano cztery tysiące ton soczewicy i 10 milionów sztuk nóg wieprzowych.
Na brak klientóe nie mogą też narzekać sprzedawcy bąbelków. Na każde sto butelek, z których korki będą strzelać na powitanie Nowego Roku we Włoszech, 90 pochodzi z włoskich winnic. A sprzedano w tym roku 20 milionów butelek szampana i wina musującego za - bagatela - 160 milionów euro.
Sylwestra przed zamkniętymi bramami fabryk będą natomiast obchodzić wysłani na roczne przymusowe urlopy pracownicy Fiata. Zaprotestują oni w ten sposób przeciwko decyzjom dyrekcji przedsiębiorstwa, która zmniejszyła zatrudnienie w nadziei na uzdrowienie katastrofalnej finansowej sytuacji firmy.
em, pap