Jak utrudnić życie podróżnym

Jak utrudnić życie podróżnym

Dodano:   /  Zmieniono: 
Brazylijczycy wymyślają sposoby by osłodzić życie przylatującym Amerykanom, zmuszanym do zostawiania odcisków palców. Amerykanie wymyślają sposoby, by podejrzani o terroryzm w ogóle przestali latać.
Amerykanów przylatujących do Rio de Janeiro witają od wtorku bukiety róż i  pamiątkowe koszulki z napisem "Rio kocha was". W ten sposób żyjąca z turystyki metropolia pragnie osłodzić dolarowym podróżnym niedogodności, związane z pobieraniem odcisków i fotografowaniem wszystkich przyjezdnych ze Stanów Zjednoczonych.

Kłopotliwe dla amerykańskich gości procedury, niedawną decyzją sądu, miały zostać wprawdzie zawieszone, ale brazylijskie władze najwyraźniej nie zamierzają z nich rezygnować, powołując się na  "zasadę wzajemności" za podobne praktyki, wprowadzone wcześniej na  lotniskach USA.

Wszystko wskazuje na to, że determinację władz Brazylii i  irytację wielu innych państw dodatkowo nasili ogłoszona w  Waszyngtonie zapowiedź wprowadzenia, przypuszczalnie już od  przyszłego miesiąca, nowego systemu ochrony bezpieczeństwa na  lotniskach.

Zgodnie z nową, nie mającą precedensu praktyką każdy podróżny, w  momencie rezerwacji w USA biletu na lot krajowy lub  międzynarodowy, będzie musiał podać swoje dane personalne - z  nazwiskiem, adresem, numerem telefonu oraz, po raz pierwszy, datą urodzenia, a także dokładną trasą podróży. Na tej podstawie, po  sprawdzeniu przez FBI bazy danych o terrorystach, otrzyma swój kod bezpieczeństwa - zielony dla osób "bezpiecznych", żółty dla  "niepewnych" i czerwony dla "podejrzanych".

W zależności od przydzielonego kodu, podróżny przejdzie rutynową kontrolę bezpieczeństwa (zielony), bardziej skrupulatną (żółty) lub nie zostanie wpuszczony na pokład samolotu (czerwony). Podróżny z kolorem czerwonym po prostu nie poleci i będzie miał do  czynienia z przedstawicielami sił porządku, konkretnie FBI -  poinformował rzecznik Agencji Bezpieczeństwa Transportu (TSA), Mark Hatfield. Przy kolorze żółtym i zielonym procedura będzie powtarzana w momencie każdego zakupu biletu.

Rzecznik ostrzegł jednak, że w razie błędnego skojarzenia pasażera z domniemanym terrorystą, podróżny "nie będzie mógł od  razu dostać się do samolotu", ale otrzyma możliwość wyjaśnienia swej sprawy w rozmowie z przedstawicielami sił porządku. W każdym razie, nie może liczyć na zwrot kosztów wykupionego biletu.

Dodatkowe środki bezpieczeństwa na lotniskach USA spotkały się z  krytyką linii lotniczych, jak też organizacji obrony praw człowieka. "Bezpieczeństwo dla ubogich" - skomentował Barry Steinhardt z Amerykańskiej Unii Swobód Obywatelskich. "Każdy pasażer zostanie wzięty pod lupę, a jego tożsamość sprawdzona na  podstawie danych wywiadowczych" - ocenił.

sg, pap