Rosyjska propaganda to zjawisko trudne do potraktowania na poważnie, a jednocześnie wszechobecne w rosyjskojęzycznym internecie. Stanowi z jednej strony narzędzie w wojnie informacyjnej, a z drugiej daje nam wgląd w sposób myślenia i cele Kremla.
Warszawa rosyjska? Absurdalna wypowiedź propagandysty
Tym razem uwagę polskiej opinii publicznej mogły zwrócić słowa, które padły w programie Ksenii Sobczak na YouTube. Celebrytka prowadziła wywiad z Antonem Krasowskim, rozmawiając we wnętrzu pojazdu do przewożenia więźniów. Swojego gościa pytała o to, czy należy zdobywać Kijów.
– Ja bym inaczej zadał pytanie – odpowiedział jej Krasowski. – Zapytałbym, czy można zdobyć Kijów, a nie czy trzeba wziąć Kijów. Gdyby pytanie brzmiało: „Czy trzeba zdobyć Kijów?”, to oczywiście, że tak. I Warszawę trzeba. To są nasze miasta – stwierdzał prokremlowski propagandysta. Prowadząca rozmowę zapytała wtedy, po co w ogóle zdobywać oba miasta. Odpowiedź Krasowskiego może szokować.
– Bo to jest Imperium Rosyjskie. Tak jak mówił towarzysz Stalin premierowi Churchillowi, odpowiadając na pytanie: „Po co wam Lwów? Nie jest przecież rosyjskim miastem”. Towarzysz Stalin odpowiedział: „Za to Warszawa jest rosyjska”. Jeszcze raz powtarzam, jestem człowiekiem żyjącym kategoriami Imperium Rosyjskiego. Dla mnie Kijów jest rosyjskim miastem – podkreślał gość Kseni Sobczak.
Ile warte jest zdobycie Kijowa i Warszawy dla Rosjan?
Gospodyni programu zapytała w końcu Krasowskiego o cenę zdobycia Warszawy i Kijowa. Chciała wiedzieć, „ile powinno to kosztować, by było do zaakceptowania”. – Kwestia naszego ruskiego miru i Imperium Rosyjskiego obecnie, w tych czasach, rzeczywiście, kosztuje bardzo dużo żyć – przyznał propagandysta.
– Czy chciałbym, żeby Kijów, żeby ta ziemia ponownie została częścią wielkiego Imperium Rosyjskiego? Tak, chciałbym. Czy chciałbym, żeby było wielkie Imperium Rosyjskie na czele z rosyjskim imperatorem? Tak, chciałbym, ale teraz tego nie będzie – stwierdził ze smutkiem Krasowski.
Czytaj też:
Kaczyński wierzy w fake newsa o szczeniaku w mikrofalówce. Promowali go RosjanieCzytaj też:
Europosłowie KO interweniują w KE. Chodzi o nową telewizję
