Jednobramkowa zaliczka Amiki (aktl.)

Jednobramkowa zaliczka Amiki (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Amica Wronki pokonała Honved Budapeszt 1:0 (1:0) w pierwszym meczu drugiej rundy kwalifikacji piłkarskiego Pucharu UEFA.
Amica Wronki - Honved Budapeszt 1:0 (1:0) Bramka: Paweł Kryszałowicz (23) Sędziował: Siergiej Szebek (Ukraina).

Gospodarze rozpoczęli spotkanie z rozmachem, już w 2 min. Dembiński próbował uderzać na bramkę Węgrów. Rywale odpowiedzieli głownie faulami na polskich zawodnikach.

W kolejnych minutach szarżowali to Dembiński, to Kryszałowicz, to znów Bartczak, ale nie wypracowali klarownych sytuacji strzeleckich. Jedyną groźniejszą akcję goście przeprowadzili w 11 min., kiedy to piłkę przejął Herczeg, podał do Babika, jednak strzał tego ostatniego z około 30 m był bardzo niecelny, piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką.

Wronczanie kontrolowali przebieg gry, częściej byli przy piłce. W 14 min. minimalnie niecelnie uderzał Bartczak z okolic narożnika pola karnego. Wreszcie w 23 min. starania Amiki znalazły swoje ukoronowanie. Kryszałowicz odegrał piłkę do Kikuta, ten będąc w polu karnym, przy linii końcowej odegrał do "Kryszała", a napastnik Amiki nie miał najmniejszych problemów, by z 5 m skierować piłkę do pustej bramki.

Po zdobyciu bramki nasi nadal atakowali. W 26 min. aktywny Kryszałowicz podał w pole karne do wbiegającego Burkhardta, jednak strzał pomocnika Amiki obronił Silhavy. Trzy minuty później Dembiński prostopadle zagrał do Kryszałowicza, ten wbiegł w pole karne, zdecydował się na strzał w krótki róg, jednak dobrze ustawiony Silhavy wybił piłkę nogami na rzut rożny.

W chwilę potem Węgrom udało się wreszcie przerzucić ciężar gry na połowę Amiki. W 34 min. sędzia odgwizdał kontrowersyjny spalony Babika. TRzy minuty później także na wątpliwym spalonym znalazł się dla odmiany Kryszałowcz.

W 40 min. Kowalczyk wypuścił w bój Kryszałowicza, który pociągnął lewą stroną, wpadł w pole karne, a gdy był sam na sam z Silhavym zdecydował się na strzał - minimalnie niecelny.

Od początku drugiej części pojedynku Amica znów rzuciła się do boju. W 47 min. Skrzypek przeprowadził rajd prawą stroną, podał do Kryszałowicza, jednak strzał tego ostatniego był nieudany. Cztery minuty później aktywny Kikut wywalczył rzut rożny. Po kolejnym kornerze główkował Dudka, ale piłka poszybowała nad poprzeczką węgierskiej bramki.

W 56 min. szczęścia próbował Kowalczyk z okolic narożnika pola karnego, jednak futbolówka minęła słupek węgierskiej bramki. Dwie minuty później Dembiński na prawej stronie, z około 35 m próbował przelobować Silhavego, niezbyt precyzyjnie.

Amika wyraźnie zdominowała mecz, była częściej w posiadaniu piłki i coraz częściej stwarzała zagrożenie pod bramką rywali. W 64 min. Kowalczyk wypuścił Kryszałowicza, ten będąc w polu karnym wycofał do Kowalczyka, jednak strzał tego ostatniego zablokował Budowinszky.

W 67 min. Kryszałowicz podał przed pole karne do Gregorka, ten strzelił z 20 m nad bramkę. Nie minęła minuta i z 17 m, z ostrego kąta strzelał Kowalczyk, lekko, po ziemi, wprost w dobrze ustawionego Silhavego. Tuż potem Gregorek wyprzedził Budowinszky'ego, wpadł w pole karne, jednak strzelił niecelnie.

Najlepszą okazję Polacy zmarnowali w 71 min., kiedy to w pole karne wpadł Gregorek, uderzył z 10 m, Silhavy odbił piłkę przed siebie, dopadł do niej Kryszałowicz, lecz strzelił niecelnie. Minutę później arbiter odgwizdał kolejny wątpliwy ofsajd "Kryszała".

W 75 min. Dembiński wrzucił w pole karne do Gregorka, ten zdecydował się na strzał z ostrego kąta, z 11 m, ale Silhavy spokojnie złapał piłkę.

W 84 min. przed narożnikiem pola karnego faulowany został Gregorek, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w dobrej sytuacji znalazł się Dembiński. Stojąc trzy metry od bramki trafił z ostrego kąta w... boczną siatkę. W 90 min. Gregorek zdobył bramkę, ale sędzia uznał, że był spalony, po raz kolejny przynosząc wstyd swojej profesji.

Do samego końca "kuchenni" atakowali i zasłużyli sobie na wyższe zwycięstwo w tym spotkaniu, jednak nie zdołali zmusić Sihlavego do kapitulacji, tym bardziej że zadania nie ułatwił im nieudolny arbiter z Ukrainy.

Rewanż za dwa tygodnie w Budapeszcie.

ss, pap