Ankietowani są
ogólnie nieufni wobec kierownictwa obu głównych partii politycznych. 64 proc. nie
ufa premierowi Gordonowi Brownowi i jego ministrowi finansów Alistairowi Darlingowi,
podczas gdy 63 proc. ma zastrzeżenia wobec polityki lidera torysów Davida Camerona i
jego rzecznika ds. finansów w gabinecie cieni George'a Osborne'a. Sondaż dowodzi
też, iż Brytyjczycy są pesymistami, jeśli chodzi o perspektywę dla gospodarki. 51
proc. uczestników sondażu obawia się, że gospodarka ponownie znajdzie się w recesji
w 2010 r.
Trzecią największą partię - Liberalnych Demokratów - popiera 17 proc.
ankietowanych, czyli o 1 punkt procentowy mniej niż w styczniu. Wśród wyborców tego
ugrupowania 34 proc. wolałoby koalicję z Partią Pracy, a 22 proc. sądzi, że lepszym
rozwiązaniem byłaby koalicja z konserwatystami. W Wielkiej Brytanii nie ma
tradycji rządów koalicyjnych. Ostatnio jednak coraz częściej mówi się o takiej
możliwości w przypadku, gdy żadna z dwóch największych partii nie będzie miała
większości bezwzględnej.
REKLAMA
Jako główny wątek kampanii wyborczej wyłania się stan
gospodarki, a zwłaszcza kondycja finansów publicznych. Wstępne dane wskazują, że PKB
w IV kwartale 2009 r. wzrósł o 0,1 proc. Deficyt budżetu ma docelowo sięgnąć 178 mld
funtów, a dług narodowy wynosi 848 mld funtów.
PAP, arb