Na prezydenckiej kompromitacji Pawlaka (inaczej nie da się nazwać uzyskanego wyniku 1,75 proc. i miejsca za Januszem Korwin-Mikkem) swoją pieczeń próbuje upiec Janusz Piechociński, który, w przeciwieństwie do szefa ludowców, do dziennikarzy lgnie jak pszczoła do miodu i bardzo chętnie korzysta z okazji. By wbić szpilę prezesa. Inna sprawa, że jego argumenty brzmią sensownie.
REKLAMA
Partię ludowców na pewno trzeba unowocześnić i w treści, i w formie. Po pierwsze, powinna bardziej otworzyć się na środowiska miejskie, bo na scenie politycznej nie ma już miejsca dla stronnictw typowo chłopskich. Ta tendencja, od dawna widoczna w innych europejskich krajach, powoli dociera i do nas. Oferty, lepsze lub gorsze, dla wiejskiego elektoratu ma obecnie każde liczące się ugrupowanie. PSL, swego czasu, próbował powalczyć o głosy przedsiębiorców, ale ostatnio chyba o nich zapomniał. Po drugie, ludowcy muszą wyraźniej wyartykułować swoje poglądy, bo w wielu sprawach po prostu nie znamy ich stanowiska. Ciągłe mówienie o spokoju, racjonalności i kompromisie to za mało, by się określić politycznie i światopoglądowo. Po trzecie wreszcie, jeśli partia ma przetrwać, pora zmienić prezesa. Pawlak wydaje się kompletnie wypalony i pozbawiony jakiegokolwiek zapału do walki. A to bardzo źle wróży zarówno na czas kampanii samorządowej, jak i przyszłorocznej, parlamentarnej.
Czy Piechociński byłby lepszy? Na pewno energiczniejszy. A to już coś.
PSL do modernizacji, Pawlak do wymiany
2010-07-23 15:42
Na prezydenckiej kompromitacji Pawlaka (inaczej nie
da się nazwać uzyskanego wyniku 1,75 proc. i miejsca za Januszem Korwin-Mikkem)
swoją pieczeń próbuje upiec Janusz Piechociński, który, w przeciwieństwie do
szefa ludowców, do dziennikarzy lgnie jak pszczoła do miodu i bardzo chętnie
korzysta z okazji. By wbić szpilę prezesa. Inna sprawa, że jego argumenty brzmią
sensownie.
Partię ludowców na pewno trzeba unowocześnić i w treści,
i w formie. Po pierwsze, powinna bardziej otworzyć się na środowiska miejskie,
bo na scenie politycznej nie ma już miejsca dla stronnictw typowo chłopskich. Ta
tendencja, od dawna widoczna w innych europejskich krajach, powoli dociera i do
nas. Oferty, lepsze lub gorsze, dla wiejskiego elektoratu ma obecnie każde
liczące się ugrupowanie. PSL, swego czasu, próbował powalczyć o głosy
przedsiębiorców, ale ostatnio chyba o nich zapomniał. Po drugie, ludowcy muszą
wyraźniej wyartykułować swoje poglądy, bo w wielu sprawach po prostu nie znamy
ich stanowiska. Ciągłe mówienie o spokoju, racjonalności i kompromisie to za
mało, by się określić politycznie i światopoglądowo. Po trzecie wreszcie, jeśli
partia ma przetrwać, pora zmienić prezesa. Pawlak wydaje się kompletnie
wypalony i pozbawiony jakiegokolwiek zapału do walki. A to bardzo źle wróży
zarówno na czas kampanii samorządowej, jak i przyszłorocznej, parlamentarnej.
Czy Piechociński byłby lepszy? Na pewno energiczniejszy. A to już
coś.