Według resortu transportu karta kandydata, którą starosta ma
wydawać każdemu przyszłemu kierowcy, ma uszczelnić obieg dokumentów i
zapobiec wydawaniu na lewo zaświadczeń o ukończonym szkoleniu. Ma być
też na rękę przyszłym kierowcom – zamiast sterty zaświadczeń i wniosków
mogliby się posługiwać jednym dokumentem.
REKLAMA
Związek Powiatów Polskich widzi to inaczej. "Poświadczenie nieprawdy o
ukończonym kursie równie dobrze może nastąpić na odrębnym
zaświadczeniu, jak i na wystawionej przez starostwo karcie" – ocenia ZPP
w swoim stanowisku.
ZPP domaga się też rzetelnej oceny skutków regulacji dla finansów
powiatów. Projektodawca ocenił, że zmiany nie powinny generować
dodatkowych kosztów. Jednak rozmówcy dziennika szacują, że pojedyncze
starostwo rocznie musiałoby dokładać do systemu kilkadziesiąt tys. zł
rocznie.
Jak podkreśla "DGP", niewykluczone, że zmiany są niekonstytucyjne, bo
proponowana procedura nie jest umocowana w przepisach rangi ustawowej.
To może rodzić problem, np. w przypadku odmowy wydania karty kandydata –
musi ona zapaść w formie decyzji administracyjnej, do czego niezbędna
jest ustawa, a nie rozporządzenie.
pap