Kapitalistyczny gułag

Kapitalistyczny gułag

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nielegalna imigracja, praca na czarno już dawno przestały być problemami tylko krajów zachodnich. Podawana w Rosji liczba 6 milionów imigrantów obrazuje co najwyżej wymiar wierzchołka góry lodowej. Prawdziwych rozmiarów góry nie zna nikt. Ale czy ktoś w Rosji chce je poznać? Albo inaczej - czy ta wiedza jest tak naprawdę komuś potrzebna?
Straty na podatkach w tym przypadku nic nie znaczą - znacznie więcej Rosjan pracuje w swoim kraju na czarno dostając prawdziwe wypłaty w kopertach. A imigrantom można zresztą w ogóle nie płacić - znane są przypadki kiedy w kołchozach pracowały dziesiątki ludzi tylko za mieszkanie i bardziej niż skromne wyżywienie. Jednak wolą to od mieszkania w Azji Środkowej czy ogarniętym wojnami Kaukazie. Nie stać ich z kolei na przejazd do Niemiec lub do Stanów - nie mają pieniędzy, nie znają języka, nie dostaną wiz. Do Rosji często wjeżdżają tylko z dowodem osobistym a ich praktycznie niewolnicza praca pozwala się utrzymać na powierzchni wielu dyrektorom upadających przedsiębiorstw.
I to ci dyrektorzy, którzy często wchodzą do władz lokalnych, a nawet państwowych, będą bronić niepisanego prawa do imigracyjnej jałmużny. Czy migracyjne karty cokolwiek zmienią? Nawet jeżeli będą wydawane to szybko wylądują w śmietnikach - przecież nawet teraz nie można formalnie nikogo zatrudnić bez np. zameldowania. Po co więc je wprowadzać? Może władzom chodzi po prostu o próbę wprowadzenia opłat granicznych - takie karty na pewno nie będą wydawane za darmo, co może dać budżetowi przynajmniej kilkadziesiąt milionów dolarów rocznie. Podobnie zresztą już jest na Ukrainie gdzie każdy wjeżdżający musi wykupić "ubezpieczenie" które tak naprawdę niczego nie ubezpiecza. Tak więc czemu i w Rosji nie spróbować zarobić choćby po kilka dodatkowych dolarów od każdego imigranta?
Chętnych do przeniesienia się ze wschodniego piekła do wschodniej namiastki zachodniego raju to nie odstraszy, a łatwe do obejścia i tak będzie mniej uciążliwe niż procedury wizowe na Zachodzie.
Sergiej Greczuszkin