Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

Mateusz Morawiecki i Jean Claude-Juncker
Mateusz Morawiecki i Jean Claude-Juncker / Źródło: Newspix.pl / ABACA

ŹLE SIĘ DZIEJE W OBOZIE RZĄDZĄCYM. Według naszego informatora w rządzie narasta konflikt między premierem Mateuszem Morawieckim a ministrem Mariuszem Kamińskim, koordynatorem służb specjalnych. Premier miał w ubiegłym tygodniu rozmawiać na ten temat z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. – Morawiecki powiedział Kaczyńskiemu, że nie może dłużej współpracować z Kamińskim – opowiada nasz rozmówca. Biorąc pod uwagę to, że Kamiński jest wiceprzewodniczącym PiS i jednym z najbardziej zaufanych ludzi Kaczyńskiego, na tym konflikcie gorzej może wyjść premier niż jego minister. Poczekamy, zobaczymy.

TAK CZY INACZEJ, WŚRÓD POLITYKÓW TZW. TWARDEGO JĄDRA PIS NARASTA POCZUCIE, że odkąd premierem został Morawiecki, w rządzie niewiele od nich zależy. – Rządzą dyrektorzy i doradcy sprowadzeni przez Morawieckiego z korporacji – opowiada polityk z kręgów rządowych. – Nawet Marek Suski, szef gabinetu premiera, ma niewielki wpływ na decyzje. O kancelarii premiera Morawieckiego mówi się powszechnie, że jest to miejsce, w którym dotychczasowa hierarchia przestała mieć znaczenie.

Z KOLEI Z OTOCZENIA PREMIERA PŁYNĄ NIEPOKOJĄCE SYGNAŁY, że prezes PiS ma coraz mniejszy wpływ na polityczną rzeczywistość. – Ludzie Morawieckiego twierdzą, że Kaczyński coraz mniej efektywnie kontroluje swoją trzódkę. Nie panuje ani nad partią, ani nad rządem – mówi nasz informator. – Skonstruował system, w którym wszystko od niego zależy, a teraz sprawy wymykają mu się z rąk. A ponieważ politycy PiS boją się samodzielnie podejmować decyzje, na wszelki wypadek nie podejmują ich w ogóle. Według naszego rozmówcy najlepiej to widać przy obsadach w spółkach Skarbu Państwa. – Ludzie nie wiedzą, kogo nominować, boją się kolejnych wpadek kadrowych w stylu Bartłomieja Misiewicza, za które mogą porządnie oberwać, i zwlekają z decyzjami – mówi nasz rozmówca.

MOŻE TO PRAWDA, A MOŻE NIE, BO JAKOŚ MATEUSZ MORAWIECKI NIE MA OPORÓW PRZED PODEJMOWANIEM DECYZJI KADROWYCH. Premier właśnie wyrzucił z rządu trzech wiceministrów: Jarosława Pinkasa, sekretarza stanu w kancelarii premiera, człowieka Beaty Szydło, a także wiceministrów infrastruktury: Kazimierza Smolińskiego i Tomasza Żuchowskiego, ludzi ministra Andrzeja Adamczyka. A że Adamczyk sam jest człowiekiem Szydło, więc w PiS plotkuje się niemiłosiernie, że premier rozpoczął czyszczenie rządu z ludzi byłej premier. – Od początku celem tzw. przeglądu wiceministrów było pozbycie się ludzi Szydło – mówi poirytowany polityk Zjednoczonej Prawicy.

POSŁOWIE PIS MOŻE BY SIĘ ŁATWIEJ POGODZILI Z DYMISJAMI KOLEGÓW PARTYJNYCH (SMOLIŃSKI JEST POSŁEM PIS Z GDAŃSKA), gdyby nie to, że niemal jednocześnie ze zwolnieniami nowego zastępcę zatrudniła sobie minister finansów Teresa Czerwińska. Pisaliśmy o tym na Wprost.pl. Jest nim Tomasz Robaczyński, który będzie odpowiadał za pion budżetowy. – Kolejny niezdecydowany w rządzie – mówi sarkastycznie polityk PiS. – A zasłużony poseł musiał odejść. W klubie zwrócono na to uwagę i zaczęto zadawać pytania, czy naprawdę chodzi o oszczędności, czy o pozbycie się osób nielubianych z rządu.

TO JUŻ PEWNE: NIE BĘDZIE DUŻEJ USTAWY REPRYWATYZACYJNEJ PRZED WYBORAMI SAMORZĄDOWYMI, a być może nie będzie jej w ogóle. – Decyzja zapadła – mówi nasz rozmówca z kręgów rządowych. – Osoby, które od początku były przeciwne temu projektowi, dotarły do prezesa Kaczyńskiego i przekonały go, że nie można drażnić międzynarodowej opinii publicznej reprywatyzacją. Według naszego rozmówcy kandydaci PiS na samorządowców bardzo liczyli na tę ustawę. Sądzili, że dostarczy im paliwa w czasie tegorocznej kampanii. – Niestety będą się musieli obejść smakiem – konkluduje nasz rozmówca.

BARBARA NOWACKA, CHOĆ JUŻ ZAPOWIEDZIAŁA, że nie chce kandydować na prezydenta Warszawy w tegorocznych wyborach samorządowych, i tak nie uniknęła krytyki ze strony części środowisk lewicowych. – Jest rozpoznawalna, często występuje w mediach, ale stała się politykiem jednego tematu. Mówi głównie o aborcji, a ludzi po lewej stronie interesują też inne sprawy – twierdzi jeden z działaczy lewicy. Poza tym nie wszystkim po lewej stronie podoba się jej wizerunek medialny. – Zarówno Robert Biedroń, jak i Barbara Nowacka sprawiają wrażenie polityków, którym daleko jest do problemów zwykłych ludzi. Są elitą – mówi nasz rozmówca.

Okładka tygodnika WPROST: 11/2018
Więcej możesz przeczytać w 11/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także