Agent u Rydzyka

Agent u Rydzyka

Zaciekle bronił abp. Stanisława Wielgusa, oskarżanego o współpracę z SB. Od lat atakuje inne media, zarzucając im antypolskość i walkę z Kościołem. Teraz okazuje się, że Jerzy Robert Nowak, czołowy ideolog medialnego koncernu o. Tadeusz Rydzyka, był współpracownikiem tajnych służb PRL. Z dokumentów IPN wynika, że w 1970 r. Służba Bezpieczeństwa zarejestrowała Nowaka jako kontakt operacyjny o pseudonimie Tadeusz. Rok później, tuż przed wyjazdem na placówkę dyplomatyczną do Budapesztu, Nowak sam się zgłosił do SB i wyraził chęć współpracy na terenie Węgier.

Opozycjonista-trockista
Z dokumentów IPN na temat Jerzego Roberta Nowaka wynika, że w latach 60. był on rozpracowywany przez SB w związku z działalnością grupy trockistów skupionej wokół Ludwika Hassa, historyka uznawanego przez władze PRL za wrogi element. SB zainteresowała się też współdziałającym z Hassem Nowakiem. Został on zatrzymany przez SB w 1964 r. za rozpowszechnianie otrzymanego od Antoniego Słonimskiego „Listu 34" przeciwko polityce kulturalnej partii. List ten Nowak przekazał swojemu przyjacielowi Janowi Stodolniakowi, a ten zaniósł go do Francuskiej Agencji Prasowej, która opublikowała pismo. Podczas przesłuchania przez SB 24 marca 1964 r. Jerzy Robert Nowak przesłuchującemu go mjr. Henrykowi Świerczyńskiemu dokładnie opisał okoliczności otrzymania listu od Słonimskiego. Podał też nazwiska i adresy osób, z którymi się spotykał w związku z kolportowaniem listu. 
Kolejna notatka SB na jego temat pojawiła się w kwietniu 1964 r. i dotyczyła uczestnictwa Nowaka w nielegalnym wiecu na uniwersytecie. Według SB, Nowak kontaktował się też m.in. z Adamem Michnikiem, Sewerynem Blumsztajnem i Janem Grossem. W styczniu 1966 r. porucznik B. Kaszyński, oficer operacyjny MSW, w notatce służbowej napisał, że Nowak „po aresztowaniu Kuronia i Modzelewskiego przesiadywał na korytarzu przed salą rozpraw i z zachwytem wyrażał się o ich działalności." Do rozpracowania Nowaka SB zwerbowała właścicielkę mieszkania, które wynajmował w Warszawie. Informacje na jego temat przekazywali też tajni współpracownicy SB.

Agent Tadeusz
Z dokumentów SB wynika, że Nowak szybko zakończył swą opozycyjną działalność. Zachowały się za to materiały (mikrofilmy o numerze IPNU BU 001043/1742), w których figuruje jako kontakt operacyjny Tadeusz. Znajdują się w nich m.in. fotokopie ankiety personalnej Tadeusza i informacje SB na jego temat oraz notatki ze spotkań, na których Nowak przekazywał SB informacje.
2 lutego 1970 r. kpt. J. Dybicki, inspektor Wydziału II Departamentu III MSW, zwrócił się do przełożonych o zgodę na rozmowę operacyjną z Jerzym Robertem Nowakiem. Po jej otrzymaniu 7 lutego 1970 r. wezwał Nowaka do MSW. W rozmowie uczestniczył mjr Hieronim Woźnica. Nowak w tym czasie pracował w związanym z MSZ Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Jak zauważył esbek, Nowak nie był zaskoczony wezwaniem – chętnie rozmawiał o swojej pracy, a kontakty z Hassem i działalność w jego grupie nazwał „błędem". Po tej rozmowie Nowak został zarejestrowany jako kontakt operacyjny Tadeusz.
W sierpniu 1970 r. kpt. Dybicki uzyskał od przełożonych zgodę na rejestrację Nowaka. Tadeusz przekazał SB m.in. informację, że 14-19 grudnia 1970 r. przebywał w Baranowie Sandomierskim jako tłumacz spotkania polsko-węgierskiego. Informował także o sytuacji w MSZ, w którym „oczekuje się zmian kadrowych". W notatce sporządzonej z rozmowy z Tadeuszem funkcjonariusz SB zapisał, że zlecił mu zdobycie informacji odnośnie wypowiedzi pracowników w sprawie planowanych zmian w MSZ i zwrócenie uwagi na negatywne postawy w resorcie oraz w PISM.

Węgierski łącznik
Kolejna notatka SB dotyczy spotkania z 31 maja 1971 r. Miało ono związek z wytypowaniem Tadeusza do pracy w ambasadzie PRL w Budapeszcie. „Wyraził chęć udzielenia pomocy na terenie Budapesztu z racji wykonywania swoich obowiązków i spotkań środowiskowych. Ustalono, że przed jego wyjazdem zostanie przeprowadzona rozmowa, w której weźmie udział przedstawiciel MSW" – czytamy w notatce.
W marcu 1972 r. z Nowakiem spotkał się pracownik Wydziału Ochrony Placówek J. Habierski. Z rozmowy sporządził raport, w którym zaznaczył, że „Nowak posiada wiele obiektywnych możliwości dobrej współpracy z nami". „Obawiam się, że bez stałego kontaktu może się skończyć na deklaracjach i proponuję nawiązanie kontaktu przez naszą rezydenturę w Budapeszcie” – pisał esbek. Ustalono, że informacje dla SB Nowak będzie przekazywał pocztą dyplomatyczną.
Jerzy Robert Nowak w ambasadzie PRL w Budapeszcie piastował stanowisko II sekretarza, uzyskał też z MSW zgodę na dostęp do „prac tajnych". Wiadomo, że „opiekę” nad Nowakiem w Budapeszcie roztoczył agent o pseudonimie Drop. Zachowało się jego pismo w związku z donosem na Nowaka. W październiku 1972 r. do naczelnika Wydziału III Departamentu I MSW dotarła informacja od kontaktu operacyjnego Zorby. Według niego, Nowak, pracownik jednej z polskich placówek w Budapeszcie, jest powiązany z marginesem społecznym, trudni się handlem walutą i posiada dwa samochody. Na tę informację błyskawicznie zareagował Drop. Napisał z Budapesztu do polskiego MSW, że ktoś chce skompromitować Nowaka: „Odnoszę wrażenie, że inspiratorem tego typu informacji mogą być środowiska syjonistyczne z Polski lub Węgier, (…) ponieważ (…) dr Nowak jest bardzo wrażliwy na wszelkie przejawy kosmopolityzmu żydowskiego”.
Latem 1974 r. Nowak wrócił do Polski z placówki w Budapeszcie. W październiku tego roku W. Długokęcki napisał: „Należy stwierdzić, że dr Nowak jest wartościowym kandydatem do operacyjnego wykorzystania przez Wydział VIII Departamentu I MSW" (zajmował się doborem i werbunkiem agentury w kraju). Według Długokęckiego, Nowaka należało wykorzystać do typowania kandydatów na tajnych współpracowników SB. W dokumentach IPN zachowała się notatka z 5 maja 1976 r.: „Informuję, że akta sprawy dotyczącej Nowaka zostają zatrzymane do dalszego wykorzystania – proszę o ich przerejestrowanie na ppłk. W. Borowika z Wydziału III Departamentu I MSW”. Oznacza to, że akta sprawy i prowadzenie Nowaka przejął wywiad PRL.
Dotychczas w IPN nie odnaleziono innych akt dotyczących Jerzego Roberta Nowaka. Trwa porządkowanie archiwów. Sam Nowak zaprzecza, by współpracował z SB. – To bzdura. Nie ma nigdzie moich podpisów. To jest po prostu cyrk. Zajmuję się niewygodnymi tematami i dlatego coś na mnie jest wyciągane – zapewnia w rozmowie z „Wprost".

Ideolog antylustracji
Informacje na temat Nowaka w teczkach SB urywają się w 1976 r. Nie wiadomo, co robił do 1981 r., kiedy trafił do „Tygodnika Solidarność". Później publikował w oficjalnych gazetach, był też m.in. kierownikiem propagandy centralnego komitetu Stronnictwa Demokratycznego. W czasach Jerzego Urbana, próbował zostać wiceszefem Komitetu ds. Radia i Telewizji. W 1989 r. bezskutecznie startował do Senatu.
Po 1991 r. związał się z mediami katolickimi – jest sztandarowym publicystą „Naszego Dziennika", często występuje na antenie Radia Maryja i telewizji Trwam. W mediach o. Tadeusza Rydzyka zasłynął żarliwą obroną agentów komunistycznej bezpieki, m.in. abp. Stanisława Wielgusa. Znajdujące się w archiwach IPN materiały w dużej mierze tłumaczą jego postawę. 


Okładka tygodnika WPROST: 37/2007
Więcej możesz przeczytać w 37/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0