Przemysław Czarnek komentuje sondaż „Wprost”. „Rozumiem, że mamy do czynienia z prorokami”

Przemysław Czarnek komentuje sondaż „Wprost”. „Rozumiem, że mamy do czynienia z prorokami”

Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek Źródło: Flickr / PiS
Przemysław Czarnek odniósł się do wyników sondażu przeprowadzonego przez SW Research dla „Wprost”. – To jak proroctwo tak orzekło, to może tak będzie – mówi dla „Wprost”.

Przemysław Czarnek został wybrany przez Jarosława Kaczyńskiego na kandydata Prawa i Sprawiedliwości na urząd premiera, o ile PiS wygra przyszłe wybory parlamentarne. W sondażu przeprowadzonym przez SW Research zapytaliśmy Polki i Polaków, czy były minister edukacji faktycznie będzie kandydatem PiS na szefa polskiego rządu w 2027 r. W taki scenariusz wierzy 32,4 proc. ankietowanych, a 35 proc. respondentów podchodzi sceptycznie do tych zapewnień i stoi na stanowisku, że zostanie zastąpiony u progu właściwej kampanii wyborczej.

Czarnek komentuje wyniki sondażu dla „Wprost”

Podczas krakowskiego wydarzenia PHALS Polish-Hungarian-American Leadership Summit 2026, Przemysław Czarnek odniósł się do tych wyników.

Zbagatelizował znaczenie sondaży, ironicznie nazywając badanych i autorów sondaży „prorokami”. Podkreślił, że kwestia ewentualnego objęcia funkcji premiera zależy wyłącznie od wyniku wyborów. Jeśli jego ugrupowanie zwycięży, stanie na czele rządu, a w przypadku porażki nie będzie ubiegał się o ten urząd.

– Co do sondażu i wyniku 35% to rozumiem, że mamy do czynienia z prorokami. To jak proroctwo tak orzekło, to to to może tak będzie. Sprawa jest bardzo prosta. Jak wygramy te wybory, to premierem będę, jak przegramy te wybory, to premierem nie będę. To jest zupełnie jasne – tłumaczy w rozmowie z „Wprost” Przemysław Czarnek, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Politycy komentują wybór Czarnka na kandydata PiS na premiera

Szans na wygraną nie dają PiS-owi politycy obecnej rządzącej koalicji. W rozmowie z „Wprost” poseł Lewicy stwierdził, że Czarnek na pewno zostanie zastąpiony kimś innym. – Oczywiście, że zostanie zastąpiony kimś innym – nie ma wątpliwości Dariusz Wieczorek.

– Po pierwsze, żeby być kandydatem na premiera, to trzeba wygrać wybory parlamentarne. I tu mam złą informację dla pana Czarnka i PiS-u: Koalicja 15 października zrobi wszystko, żeby wybory w 2027 roku wygrać. Po drugie nie sądzę, żeby jakakolwiek partia osiągnęła taki wynik, aby sama mogła sobie decydować o kandydacie – zapewnia poseł Lewicy.

– Myślę, że to jest polityczna gra na prawicy, wewnętrzna rozgrywka między różnymi frakcjami PiS-u. Prezes Kaczyński stara się to wszystko uporządkować, stąd taka decyzja – dodaje Wieczorek. – Myślę, że Przemysław Czarnek zdaje sobie z tego sprawę, przecież funkcjonuje już trochę w polityce. I wie, że czasami wystawia się kogoś na zderzenie. Świadczy to tylko o tym, że jest karnym członkiem PiS-u, przyjął decyzję pana prezesa i ją realizuje.

W objęcie urzędu premiera byłego ministra edukacji nie wierzy też jego były współpracownik, obecnie poseł KP Demokracja Bezpośrednia Tomasz Rzymkowski, który za poprzednich rządów sprawował funkcję wiceministra edukacji.

– Kandydatura do spalenia – oświadcza krótko Rzymkowski. – Elektorat PiS-u nie jest tylko tak wyraziście prawicowy, ale jest również centrowy. To na pewno jakiś element taktyki Jarosława Kaczyńskiego, aby powalczyć o wyborców z Konfederacją i Grzegorzem Braunem. Jak ten etap się skończy, to będzie podmianka – prognozuje w rozmowie we „Wprost”.

Zachwyt nad kandydaturą Czarnka. „To jest idealna para, Nawrocki i Czarnek”

Z kolei politycy partii oficjalnie wypowiadają się o nim w samych superlatywach. – Znam Przemysława Czarnka i wiem, jaka w nim jest moc, jaka determinacja, jaka wiara – mówi nam Maria Kurowska. – Jestem przekonana, że to absolutnie najlepszy kandydat, podobnie jak najlepszym kandydatem był Karol Nawrocki. To jest idealna para, Nawrocki i Czarnek to mężczyźni, którzy poprowadzą Polskę – dodaje.

Posłanka PiS przekonuje też, że: – Przemysław Czarnek jest człowiekiem bardzo odważnym, broniącym swoich wartości. Jak coś powie, jest do tego przekonany, będzie tego z determinacją bronił, nawet prezesowi się sprzeciwi i nie zagłosuje tak jak on – zapewnia.

Pytana, czy takiej odwagi nie miał Mateusz Morawiecki, odpowiada: „Wydaje mi się, że miał mniejszą. Z dużym szacunkiem, bo wykonał kawał dobrej roboty, ale w sprawach zasadniczych był bardziej miękki. Nam trzeba determinacji w tych trudnych zasadach”.

Czytaj też:
Przemysław Czarnek na premiera? Oto, co usłyszeliśmy w Sejmie. „To jasny zwrot PiS”