Przydacz o wspieraniu USA: Polska nie musi, ale inni powinni

Przydacz o wspieraniu USA: Polska nie musi, ale inni powinni

Marcin Przydacz
Marcin Przydacz Źródło: Shutterstock / Alexandros Michailidis
Marcin Przydacz z Kancelarii Prezydenta wypowiedział się na temat wojny USA z Iranem. Stwierdził, że nie zna jej przyczyn, ale nalegał na wspieranie Waszyngtonu.

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz w niedzielę 5 kwietnia pojawił się w programie „Polityczny WF z gościem” w Polsat News. Pytany był m.in. o brak wsparcia europejskich sojuszników dla amerykańskich działań na Bliskim Wschodzie.

Przydacz: USA „trudnym sojusznikiem”

– Z jednej strony Amerykanie mówią wprost, że czują się miejscami wykorzystywani czy porzuceni przez swoich europejskich sojuszników, kiedy ich potrzebują. Z drugiej strony Europejczycy mają podobne myślenie o Amerykanach. I naszą rolą, rolą Polski, jest przynajmniej próba obniżania tej temperatury sporu – podkreślał.

Prezydencki minister przyznał, że USA Donalda Trumpa to „trudny sojusznik”, ale starać się trzeba o własne interesy, korzystając z pozytywnej relacji tego prezydenta do Polski. Jednocześnie oczywiście warto inwestować w swoje bezpieczeństwo.

Cieśnina Ormuz. Czy Amerykanom należy pomóc w wojnie?

Kiedy zapytano go o wsparcie Amerykanów w Zatoce Perskiej i przy próbach odblokowania Cieśniny Ormuz, udzielił ciekawej odpowiedzi. – Nie ma oczekiwania, żeby Polska akurat brała udział w tego typu operacji. Z resztą mam wrażenie, że ani pan prezydent, ani większość Polaków nie jest gotowa i nie chce tego typu zaangażowania – mówił otwarcie.

Jednocześnie jednak stwierdzał, że cześć zachodnich sojuszników z odpowiednia flotą powinna wesprzeć Amerykanów. – Nie tylko w imię własnego interesu – bo to jest jasne, jeśli zostanie odblokowana cieśnina Ormuz, to spadną ceny energii – natomiast w imię też solidarności euroatlantyckiej – podkreślał.

Dlaczego w ogóle zaatakowano Iran? „Trzeba Izrael zapytać”

Jak mówił, Amerykanie po odmowie Europy mogą odpowiedzieć podobnie Europejczykom w przyszłości – na przykład w sprawie rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Przydacz zapytany został również o swoje rozumienie przyczyn wojny na Bliskim Wschodzie. – To trzeba Izrael zapytać, o co chodziło. Myślę, że tutaj spiritus movens całej tej sytuacji był Binjamin Netanjahu i rząd izraelski – mówił polityk. – Ale decyzję w moim przekonaniu Amerykanie podjęli świadomie – dodawał.

Czytaj też:
Rykoszet strategii Trumpa. „W kwietniu paliwowa posucha dotrze do Europy”
Czytaj też:
Wiadomo już, co z zestrzelonym pilotem. Trump potwierdza doniesienia