Piekło kobiet

Piekło kobiet

W śmiertelna pułapkę emancypacji kobiety wpadły w XX w. Mężczyźni stracili wcześniej zdobytą pozycję w rodzinie. Kobiety - znacznie więcej.
"Gdzieś u zarania historii ludzie dokonali wynalazku, który polegał na tym, że mężczyźni zaczęli przynosić pożywienie kobietom i swojemu potomstwu" - napisała antropolog Margaret Mead. Wynalazek ten, równie przełomowy jak koło, pełnił swe użyteczne funkcje przez wiele stuleci. Ale to już przeszłość. Oto jak - na skutek jego odrzucenia, czyli coraz częstszego przejmowania ról męskich przez kobiety - wyglądać może najbliższa przyszłość: kliniki onkologiczne, kardiologiczne, ośrodki odwykowe nie nadążają z przyjęciami pacjentek, lawinowo rośnie wśród kobiet liczba samobójstw, miliony dzieci tracą matki...
- Aktorstwo było całym moim życiem. Żyłam tylko pracą, byłam od niej uzależniona. Nie potrafiłam rozładowywać napięcia i stresów. Sięgnęłam po alkohol i szybko wpadłam w nałóg - opowiada Stanisława Celińska, znana aktorka.
Dziennikarka telewizyjna Hanna Smoktunowicz zwykle wracała do domu po kilkunastu godzinach pracy. - W pewnym okresie pracowałam przy trzech programach równocześnie. Napędzałam się kawą i papierosami. Była to prosta droga do zawału serca - wspomina. Edyta Górniak po wyczerpującej trasie promocyjnej płyty "Dotyk" w 1995 r. rozważała całkowitą rezygnację z występów na estradzie
Dziś "przodowniczki pracy kapitalistycznej", które niemal wszystko poświęciły karierze zawodowej, przejęły męskie wzorce często zabójczego dla zdrowia stylu życia, wpadły w swego rodzaju pułapkę emancypacji. Często nie ma z niej wyjścia. "Główne czynniki ryzyka, takie jak cukrzyca, niski poziom tzw. dobrego cholesterolu (HDL), nadciśnienie, a przede wszystkim stresująca praca, znacznie bardziej zwiększają ryzyko zgonu u kobiet niż u mężczyzn" - twierdzi prof. Jo Ann Rosenfeld z Baltimore.
Krótka historia równoupośledzenia kobiet
Nowożytna rewolucja przemysłowa stworzyła nową grupę społeczna, czyli - jak to ujął historyk Paul Johnson - "kobiety fabryczne". W drugiej połowie XIX wieku nowych miejsc pracy w przemyśle przybywało dwa razy szybciej, niż wynosiła "podaż" mających jakiekolwiek kwalifikacje mężczyzn. Dlatego już nie tylko do zakładów włókienniczych, ale nawet do hut masowo przyjmowano kobiety. W latach 1850-1900 ich zatrudnienie w przemyśle podwajało się co pięć lat.
Począwszy od lat 60., rósł w siłę ruch feministyczny. W 1966 r. powstała w Stanach Zjednoczonych NOW (National Organization for Women), organizacja stawiająca sobie za cel "równouprawnienie kobiet w miejscu pracy", walcząca o urlopy macierzyńskie, tanie żłobki i przedszkola. Kobiety na dobre rywalizować zaczęły z mężczyznami na rynku pracy i budować swoją pozycję niezależnie od instytucji małżeństwa. W 1950 r. w Stanach Zjednoczonych pracowało 30 proc. kobiet, a w roku 2000 - już ponad 80 proc. Podobnie wskaźniki te przedstawiają się w krajach Europy Zachodniej.
Karykaturę "równouprawnienia płci" przyniósł natomiast tzw. realny socjalizm. - Należałoby raczej mówić o równoupośledzeniu - kpi Marcin Piotrowski, etyk pracy. Hasło "dziewczyny na traktory" miało służyć nie upodmiotowieniu kobiet, zepchniętych wszak do roli kiepsko opłacanego dodatku do maszyny, ale potrzebom komunistycznej ideologii i praktyki. Kobiety były w pracy bardziej uległe od mężczyzn, mniej skore do protestów i można je było zatrudniać na najgorzej płatnych posadach.
Mit silniejszej "słabej płci"
- Stan zdrowia kobiet - niezależnie od wieku - jest gorszy niż ich rówieśników - twierdzi prof. Eugenia Częstochowska z Kliniki Chorób Wewnętrznych Akademii Medycznej w Gdańsku. O 35 proc. więcej pań jest hospitalizowanych z powodu infekcji dróg oddechowych, chorób przewodu pokarmowego, urazów i innych przewlekłych schorzeń. Później trafiają do kardiologa, cierpią na poważniejsze niż mężczyźni powikłania na skutek choroby niedokrwiennej serca. Ryzyko zgonu z powodu zawału jest u nich tym większe, im młodsza jest kobieta. Jeśli pierwszy atak nastąpił przed ukończeniem przez nie pięćdziesiątego roku życia, mają o 50 proc. mniejsze szanse przeżycia następnych dwóch lat niż mężczyźni w tym samym wieku. Dopiero u kobiet i mężczyzn po osiemdziesiątce śmiertelność z tego powodu jest podobna - informuje "Annals of Internal Medicine". Powód? Choroba wieńcowa u kobiet na ogół rozwija się w utajeniu. Pierwszym jej objawem jest dopiero zawał serca.
W wypadku kobiet - w większym stopniu niż u mężczyzn - najbardziej szkodliwa dla serca jest silna motywacja sprostania zadaniom wymagającym maksymalnego wysiłku - wykazały badania prof. Rexa Wrighta z University of Alabama. A jest ona nadzwyczaj duża, gdy w grę wchodzą prestiż i pieniądze. Liza Minnelli po wielu latach intensywnej pracy w filmie i na scenie, nadużywania alkoholu, palenia papierosów i lekomanii, doznała udaru mózgu. Przez wiele miesięcy poruszała się na wózku inwalidzkim. - Pojęcie "kobieta sukcesu" i dobra matka wykluczają się. Tym bardziej że kobiety najczęściej bardziej niż mężczyźni angażują się w to, co robią - mówi Adrianna Biedrzyńska, aktorka.
Kobiety tracą naturalną tarczę
Wiele kobiet jest przekonanych, że przed zawałami serca chroni je naturalna osłona, jaką dają im estrogeny. - Tymczasem szybko ją tracą, gdy zaczynają palić papierosy, zwłaszcza gdy jednocześnie stosują antykoncepcję hormonalną - ostrzega dr Jadwiga Kłoś, kardiolog Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. Po wypaleniu zaledwie trzech papierosów dziennie, przede wszystkim u kobiet młodych, dwukrotnie zwiększa się ryzyko zawału. Również napięcia nerwowe obniżają poziom żeńskich hormonów i zwiększają stężenie tzw. złego cholesterolu, co sprzyja chorobom serca. Potwierdzają to eksperymenty na małpach, jakie przeprowadził Jay Kaplana z Wake Forest University: umiarkowany spadek estrogenów nie powodował u samic zaburzeń miesiączkowania, zmniejszał natomiast naturalną odporność na schorzenia serca.
Mocne trunki stają się dla coraz większej liczby kobiet receptą na stresy związane z problemami rodzinnymi i środkiem dopingującym, pomocnym w rywalizacji zawodowej z mężczyznami. W USA już co trzeci alkoholik jest kobietą. Kobiety znacznie szybciej uzależniają się od wszelkiego rodzaju używek. W jeszcze szybszym tempie zwiększa się liczba pań chorych i umierających z powodu nadużywania alkoholu, bo ta sama jego ilość wywołuje u nich trzykrotnie większe szkody zdrowotne niż u mężczyzn. Wśród Amerykanek w wieku 35-55 lat nadużywanie alkoholu jest już trzecią przyczyną zgonów - po wypadkach i chorobach nowotworowych. Śmiertelność jest u nich czterokrotnie większa niż w całej populacji, a przeciętna długość życia o 15 lat krótsza!

Kobieto-mężczyzna w łożku
"Nie rodzimy się kobietą, lecz się nią stajemy przez wychowanie" - obwieściła pod koniec lat 60. francuska pisarka Simone de Beauvour. Ponad 30 lat później badania wskazują, że kobiety bardzo aktywne zawodowe, bezpardonowo rywalizujące na rynku z mężczyznami, mają we krwi znacznie więcej testosteronu niż na przykład gospodynie domowe, urzędniczki czy sprzedawczynie. "Prawdopodobnie jest to skutek reakcji na stres, a nie tylko predyspozycji genetycznych" - uważa amerykański uczony Allan Mazur. Policja drogowa alarmuje, że młode kobiety za kierownicą agresją dorównują mężczyznom: jeżdżą równie brawurowo, częściej nawet ryzykują życie.
W książce "Mózg i płeć" Deborah Blum pisze, że kobiety, którym "się powiodło", wykonujące tradycyjnie "męskie" zawody, czują się jak zwyciężczynie i mają dzięki temu wyższy poziom androgenów. Seksuolodzy twierdzą, że "kobiety pełniące ważne funkcje społeczne" coraz bardziej upodobniają się do mężczyzn pod względem doznań seksualnych. - Szybciej się podniecają i wcześniej osiągają orgazm, nawet bez pieszczot wstępnych - twierdzi prof. Zbigniew Lew-Starowicz.
Zbigniew Wojtasiński
Współpraca: Agnieszka Filas Małgorzata Mrozińska

Pełny tekst "Piekła kobiet" w najnowszym 1009, numerze Wprost, w kioskach od poniedziałku 25 marca.

W najnowszym "Wprost" także: Stąd do nieskończoności (Pojazd kosmiczny napędzany wybuchającymi za nim bombami atomowymi dowiezie nas do gwiazd.)
Autograf schizofrenii (Po charakterze pisma rozpoznać można coraz więcej chorób. Jak analizując rękopis poznać rozpoznać dolegliwości trapiące autora?) oraz 
Ranking przyjaznych banków (Polacy coraz rzadziej uznają banki za godne zaufania i przyjazne instytucje - ocenia Eugeniusz Śmiłowski, prezes Instytutu Pentor. Jak zatem wybrać najbardziej przyjazny bank?)
Przejrzyj numer 1009

Czytaj także

 0