100 najbardziej wpływowych Polaków

100 najbardziej wpływowych Polaków

Oto lista osób, które najmocniej wpływają na nasze życie. Dobrze i źle, niektórzy nas wzbogacają, inni ogłupiają. Wpływają na zawartość naszych portfeli i jakość naszych dróg. Na naszą wiedzę o świecie, nasze gusta, a czasem na nasze poczucie dumy.
Donald Tusk

Dlaczego jest najbardziej wpływowy?

Bo jest pierwszym premierem, który w cuglach wygrał wybory i przedłużył swą władzę.

Bo jego partia nie ma dziś w Polsce godnego siebie przeciwnika.

Bo sam Tusk nie ma w szeregach swej partii godnego siebie przeciwnika.

Bo w parlamentarnej demokracji jeden człowiek nie może już skupić więcej władzy niż on.

Bo jest jedynym politykiem w Polsce, który co do centymetra rozszyfrował, czego Polacy oczekują od polityki. I  konsekwentnie im tego dostarcza.

Bo nie chce ani nie potrafi spojrzeć w  przyszłość. To pozwala mu zmonopolizować teraźniejszość.

Ktoś ma jeszcze wątpliwości? 

Jarosław Kaczyński

Chyba jedyny polski polityk, który wywiera wielki wpływ na Polskę nawet wtedy, gdy jest w opozycji.

Ma Jarosław Kaczyński bezdyskusyjny i wciąż niepodważalny wpływ na  opinie, poglądy i polityczne sympatie mniej więcej jednej trzeciej Polaków. Może przegrywać, i przegrywa, kolejne wybory, ale jego pozycji na polskiej prawicy nie jest w stanie podważyć nikt. Trochę za sprawą statutu PiS, ale w zdecydowanie większym stopniu ze względu na  inteligencję i charyzmę samego Kaczyńskiego. Może przede wszystkim ze  względu na jego wybitny talent do odczytywania, co w duszy jednej trzeciej Polaków gra, i do grania akurat na tej strunie.

Jeśli przyjąć, że w 2007 i w 2011 r. Donald Tusk wygrał wybory dzięki „antykaczyzmowi", to można też uznać, że Jarosław Kaczyński ma wielki wpływ na to, kto w  Polsce rządzi.

To od niego w ostatnich latach w największym stopniu zależało to, jak wysoki był u nas w sferze publicznej poziom napięcia. Gdy widzimy Kaczyńskiego w wersji łagodnej, napięcie to gwałtownie spada. Gdy prezes się radykalizuje, błyskawicznie rośnie też temperatura sporu.

Jeszcze język – „wiem, ale nie powiem", „układ", „oni stoją tam, gdzie stało ZOMO" – bez tych słów i sformułowań trudno, niestety, wyobrazić sobie język współczesnej polskiej polityki.

Kuba Wojewódzki

To żałosne – powiedział Kuba Wojewódzki, gdy w 2009 r. jedna z gazet opublikowała sondaż, z którego wynikało, że obok Jurka Owsiaka i Szymona Majewskiego jest dla młodych ludzi największym autorytetem.

Wojewódzki daleki jest jednak od fałszywej skromności. Potrafi powitać telewidzów stwierdzeniem, że w jego programie „goście są prawie tak ważni jak prowadzący". Panicznie boją się go prawicowi politycy. W 2008 r., kilka miesięcy po wyborczej klęsce PiS, Wojewódzki mówił: „Jesteście taką polityczną Budką Suflera. To jest najbrzydszy zespół, wy jesteście najbrzydszą partią". W odpowiedzi usłyszał od Tomasza Dudzińskiego, że  PiS przegrało wybory, bo miało przeciw sobie nie tylko opozycję, lecz także Wojewódzkiego.

Na dzisiejszą pozycję pracował latami. Był naczelnym miesięcznika „Brum", prowadził audycje w radiowej Trójce. Prawdziwą sławę przyniosła mu funkcja jurora w polskiej edycji „Idola". Szybko został największą gwiazdą programu, co zaowocowało propozycją poprowadzenia autorskiego show „Kuba Wojewódzki". Program jest nadawany od dziesięciu sezonów: najpierw w Polsacie, teraz w TVN. Swą renomę surowego jurora o ciętym języku Wojewódzki potwierdził w TVN-owskich produkcjach „Mam talent!" i „X Factor". Telewizyjna sława przekłada się na wartość reklamową Wojewódzkiego: niedawno w polskiej edycji magazynu „Forbes" wyceniono ją na 792 tys. zł.

Tadeusz Rydzyk

Polski Kościół ma dziś jego twarz. Charyzmatyczny, ale – jak zapewniają jego znajomi – prywatnie nadzwyczaj ujmujący.

Prawicowi politycy pilnują się, żeby nie podpaść Ojcu Dyrektorowi. Wiedzą, że jedno jego słowo może zmienić wynik wyborów.

Dzisiejszą pozycję ojciec Tadeusz Rydzyk budował od 1991 r., kiedy osiadł w Toruniu i założył tam katolicką rozgłośnię Radio Maryja. Jej programu codziennie słucha prawie milion Polaków. To na antenie Radia Maryja redemptorysta nawoływał do zbiórki pieniędzy na swoje inwestycje, w tym słynne odwierty geotermalne. Potem założył Telewizję Trwam i Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej. Był również pomysłodawcą „Naszego Dziennika".

Czym ujął tłumy? – Jego wizja religijności jest prosta, odwołuje się do przeszłości. Niezbędnym orężem w tej walce stały się antysemityzm, antyeuropejskość i ksenofobia – wylicza socjolog prof. Ireneusz Krzemiński.

Jan Krzysztof Bielecki

Nie ma realnej władzy, ale za to wielki wpływ na państwo.

W PO znany jest jako Małoczarny, Nabiałek lub po prostu JKB. Z pozoru jego rola wygląda skromnie. W kancelarii premiera nie ma nawet porządnego gabinetu, dokumenty trzyma na parapecie. Kieruje Radą Gospodarczą przy premierze.

Ale to on jest jednym z najbardziej zaufanych doradców premiera. To Bielecki wprowadził do rządu Jana Rostowskiego, przekonał premiera do reformy OFE, odwiódł go od startu w  wyborach prezydenckich i namówił do zdymisjonowania Grzegorza Schetyny po wybuchu afery hazardowej. Donald Tusk zawsze traktował Bieleckiego jak starszego brata, z podziwem patrzył na jego międzynarodowe obycie i  sukcesy w biznesie (Bielecki był prezesem Pekao SA, a za komuny prowadził własną firmę konsultingową). Dziś chętnie słucha rad byłego premiera.

Zygmunt Solorz-Żak

Przecierając nowe szlaki, zarabia miliony.

Właśnie zapewnił praktycznie darmowy dostęp do internetu prawie w całym kraju. Ale to w sumie drobiazg w porównaniu z gigantyczną transakcją, jaką teraz przeprowadza drugi na liście 100 najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost" (7,9 mld zł). Spieniężył większość swych biznesów, zapożyczył się i za 18 mld zł kupuje operatora telefonii komórkowej Plus. Jeśli do 13 mln abonentów Plusa dodać widzów Polsatu Cyfrowego i  widownię Polsatu, to oznacza, że jego klientem będzie co drugi Polak.

To największa i najbardziej ryzykowna transakcja 55-letniego Solorza-Żaka. Chce stworzyć grupę telekomunikacyjno-medialną, która zrewolucjonizuje rynek. – Zostanę ja i Telekomunikacja Polska – wieszczył rok temu. Już wcześniej przecierał nowe szlaki. Jego Polsat był pierwszą komercyjną telewizją w Polsce. Tu można było oglądać pierwszy polski talk-show.

Bronisław Komorowski

Prezydent, który bardzo lubi być prezydentem, ale też próbuje być politycznym rozgrywającym.

W wyborach w 2010 r. pokonał Jarosława Kaczyńskiego, zdobywając ponad 53 proc. głosów. Lider PiS nazwał go „prezydentem przez przypadek" i przez długi czas, aż do majowej wizyty prezydenta Obamy w Polsce, odmawiał podania mu ręki.

Prezydentura Bronisława Komorowskiego, wcześniej między innymi ministra obrony i marszałka Sejmu, zaczęła się od wojny o krzyż przed Pałacem Prezydenckim. Przeciwnicy Komorowskiego chcieli doprowadzić do symbolicznej „delegalizacji prezydentury". Operacja się nie powiodła. Krzyż przeniesiono, przed pałacem zapanował spokój.

Komorowski zawarł nieformalny sojusz z marszałkiem Sejmu Grzegorzem Schetyną, ale po ostatnich wyborach premier Tusk ten sojusz unicestwił, decydując o pozbawieniu Schetyny funkcji marszałka.

Po 15 miesiącach od  zaprzysiężenia sposób sprawowania funkcji przez Komorowskiego akceptuje ok. 70 proc. Polaków. Jest odporny na popełniane przez siebie gafy.

Ojciec pięciorga dzieci. Uwielbia polowania, ale strzelba zawieszona na  kołku w przeddzień wyborów prezydenckich wciąż na nim wisi.

Ilona Łepkowska

Polacy kochają seriale? Bez wątpienia.

Czyja to zasługa (lub – jak chcieliby inni – wina)? Na pewno Ilony Łepkowskiej.

W 2000 r. wymyśliła „M jak miłość". Serial szybko zaczął gromadzić przed telewizorami średnio 8 mln widzów – od dekady to rekord nie do pobicia. Po tym sukcesie Łepkowska wymyśliła „Barwy szczęścia". W  tym roku serial po raz trzeci został nagrodzony Telekamerą, ogląda go  średnio ponad 4 mln widzów. Skąd umiejętność przewidywania, co pokochają widzowie? – Intuicja, doświadczenie i ciężka praca – mówi Łepkowska.

Dzięki niej sławę i pieniądze zdobyli m.in. Małgorzata Kożuchowska, Kasia Cichopek, a nawet bracia Mroczkowie. Łepkowska może wprowadzić nową postać do serialu, ale może ją też uśmiercić, sprawiając, że aktor będzie zmuszony szukać nowej pracy i straconej raptem popularności.

Łepkowska to także scenarzystka filmowa: „Kogel-mogel", „Och, Karol" i  ostatnio „Och, Karol 2". Nie chce mówić o planach, choć przyznaje, że ma i filmowe, i serialowe. Jej zdrowy rozsądek i poczucie humoru były wykorzystywane również przez TVN 24 w „Szkle kontaktowym", gdzie Łepkowska z dystansem komentowała wybryki polityków.

Janusz Palikot

Człowiek, który rozbetonował podobno zabetonowaną scenę polityczną.

Pokazał, że polityka może być także happeningiem, czasem robionym za  pomocą rekwizytów (sztuczny penis, pistolet, małpki i wniesiony do  telewizyjnego studia świński ryj). Przez lata funkcjonował w polityce głównie jako bezwzględny i brutalny krytyk braci Kaczyńskich, na co miał zgodę szefostwa PO.

W zeszłym roku odszedł z Platformy i założył Ruch Palikota. Wydawało się, że wyleci z polityki, ale wrócił do niej w  imponującym stylu.

Ojciec czwórki dzieci, milioner, miłośnik Witolda Gombrowicza i  czerwonego wina (chociaż ostatnio, ze względu na dietę, nie pije). Zapowiada, że za cztery lata „rozsieka Donalda Tuska". Jedni mówią, że  jest błaznem, który błyskawicznie zniknie z polityki, inni, że jest jej przyszłą wielką gwiazdą, być może nawet premierem albo prezydentem.

Jak to w przypadku Palikota, możliwe jest wszystko.

Aleksander Kwaśniewski

Ponad połowa Polaków uznaje go za najlepszego z dotychczasowych prezydentów. To wciąż najważniejsza postać lewicy.

Pełnił urząd przez dziesięć lat, od 1995 do 2005 r. Za pierwszym razem minimalnie pokonał Lecha Wałęsę, za drugim wygrał w pierwszej turze. Były prezydent cieszy się dużym zaufaniem rodaków. Nie zaszkodziły mu w  żaden sposób niezbyt chlubne epizody: skandal z Charkowa (goleń prawa) i  niedyspozycje z kampanii wyborczej w 2007 r. (choroba filipińska).

W  czasach PRL był redaktorem naczelnym „Sztandaru Młodych" i tygodnika „Itd.", potem ministrem sportu. Jego gwiazda rozbłysła przy okrągłym stole. Na początku lat 90. nazywany „Mojżeszem lewicy", w 1993 r. doprowadził do tego, że postkomunistyczna partia wróciła do władzy. Niezmiennie jest najważniejszym politykiem polskiej lewicy, choć w  ostatnich latach w kolejnych rozgrywkach częściej przegrywał, niż  wygrywał.

Etatowy kandydat Polski na obsadzenie międzynarodowego stanowiska (szefa ONZ, sekretarza generalnego NATO), wspierali go w tym nawet Jarosław i Lech Kaczyńscy.

Monika Olejnik

Od 20 lat w naszym imieniu przepytuje najważniejszych polityków. I jest w tym niestrudzona.

Z wykształcenia zootechnik, dopiero po studiach w SGGW ukończyła podyplomowe studia dziennikarskie. Karierę zaczynała w radiowej Trójce. Dziś przeprowadza dwa polityczne wywiady dziennie: rano w Radiu Zet, wieczorem – w TVN 24.

Potrafi być bezwzględna. Byłemu premierowi Kazimierzowi Marcinkiewiczowi, gdy ten zostawił rodzinę i zaczął się pojawiać w kolorowych magazynach z młodszą partnerką, wytknęła sprzeniewierzenie się wartościom, które kiedyś głosił. Politycy PiS tak przestraszyli się jej pytań, że przestali przyjmować zaproszenia do  studia. Pół roku temu publicysta „Gazety Wyborczej" Paweł Wroński uznał, że dziennikarka jest dla PiS poważniejszym problemem niż stan budżetu państwa i OFE.

Równocześnie Olejnik to wzór kobiety sukcesu: świetnie zarabia, świetnie wygląda, niektórzy uznają ją za ikonę stylu. Kobiety oglądają „Kropkę nad i" nie tylko, by usłyszeć błyskotliwą rozmowę, ale  również by zobaczyć nowe, często prowokacyjne buty prowadzącej.

Magdalena Środa

Naczelna feministka kraju.

Gdy pojawia się temat in vitro, aborcji, eutanazji, przemocy czy dyskryminacji ze względu na rasę, wyznanie lub płeć, profesor filozofii Magdalena Środa rusza do boju. Niezmiennie kontrowersyjna, z czym niezmiennie nie walczy. A nawet wręcz przeciwnie. Występuje ostro przeciw nadmiernym jej zdaniem wpływom Kościoła, przeciw tradycyjnemu modelowi rodziny i męskiej dominacji w życiu publicznym. Była pełnomocnikiem ds. równouprawnienia w rządzie Marka Belki, jest jedną z  najważniejszych postaci Kongresu Kobiet.

W czasie jednej z Manif –  marszów organizowanych przez feministki 8 marca – uczestniczki manifestacji na widok stojącej pod kolumną Zygmunta prof. Środy krzyczały na całe gardło: „Środa! Matka nasza!". To mówi wszystko.

Grzegorz Schetyna

Przez wiele lat prawa ręka premiera. Dziś coraz mniej przez niego lubiany.

Ktoś kiedyś powiedział: „Gdy odbierasz telefon, słyszysz przekleństwo i  krótki rozkaz, to znaczy, że właśnie zadzwonił do ciebie mocny człowiek z Wrocławia". Kiedy przegrywa, mówi krótko: „Zniszczę cię". I zazwyczaj dotrzymuje słowa.

Polityczna biografia Schetyny to ciągła walka, wyrzucenie z PO Pawła Piskorskiego, osłabianie Jana Rokity, wymuszenie na Tusku stanowiska wicepremiera (po wyborach w 2007 r. Schetyna sam się nim ogłosił), a później także marszałka Sejmu (zdobył je dzięki wsparciu Bronisława Komorowskiego).

Schetyna jest skuteczny. Jako szef MSWiA przejął od Ministerstwa Infrastruktury program budowy dróg gminnych i  powiatowych. Wywalczył pieniądze z budżetu, szybko porozumiał się z  samorządowcami i wziął się do roboty. Tak powstały schetynówki.

Dziś chwilowo jest w defensywie. Donald Tusk właśnie zapowiedział, że będzie musiał ustąpić ze stanowiska marszałka Sejmu. Ale to nie koniec, cdn.

Grzegorz Jankowski

 Jego „Fakt" łamie dziennikarskie standardy. I wciąż jest niezwykle skuteczny.

Pod rządami Jankowskiego „Fakt" wyrósł na lidera wśród polskich gazet codziennych, sprzedając każdego dnia ponad 400 tys. egzemplarzy. Co  więcej, stał się poważnym graczem politycznym – gościnnymi redaktorami tabloidu byli najważniejsi polscy politycy.

Gazeta zbudowała swoją popularność, informując m.in. o płynącym w górę Wisły wielorybie i  kosmitach, którzy zdradzają numery Lotto. Nic dziwnego, że dwukrotnie otrzymała tytuł Hieny Roku, przyznawany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich za szczególną nierzetelność i lekceważenie zasad dziennikarskich. Przegrała również sądowe procesy m.in. z Anną Muchą, Kayah, Dodą i Edytą Górniak.

Leszek Balcerowicz

Do bólu rzeczowy i fachowy. A przez to wciąż bardzo kontrowersyjny.

Choć od lat nie pełni funkcji państwowych, pozostaje symbolem wolnorynkowych przemian. Na haśle „Balcerowicz musi odejść" nie tylko Andrzej Lepper budował polityczną karierę. Inni Leszka Balcerowicza publicznie chwalą. Ale często ich uwiera.

Dwa lata temu, podczas uroczystej gali w 20. rocznicę rozpoczęcia przemian ustrojowych, Donald Tusk mówił, jak wiele Polska mu zawdzięcza. Rok później Balcerowicz ostro skrytykował rządowy plan poprawy stanu finansów publicznych dzięki ograniczeniu składek do OFE. Przy okazji wypomniał gabinetowi Tuska niechęć do prywatyzacji i zaniechanie modernizacji państwa. Bitwę o OFE ostatecznie przegrał, także dlatego, że obawiał się, iż zbyt ostra krytyka z jego strony mogłaby podważyć zaufanie rynków finansowych do  rządu.

Zachodnie media pisały wtedy, że ojciec polskich reform przejął rolę opozycji. Sam deklaruje, że nie ma zamiaru wracać do polityki (był szefem NBP i wicepremierem w trzech rządach).

Stara się wpłynąć na  opinię publiczną publikacjami i wykładami, a także poprzez swą Fundację Obywatelskiego Rozwoju. Zostawcie mój kapitalizm w spokoju – apeluje od  początku kryzysu. To nie wolny rynek zawinił, ale błędy popełnione w  polityce!

Dorota „Doda" Rabczewska

Glamour, blichtr, wielkie pieniądze i wciąż niezaspokojona ambicja. Doda od lat zapewnia chleb reporterom tabloidów i rozpala wyobraźnię milionów Polaków.

Cel od samego początku był jasny: jak największa sława, jak najszybciej i bez względu na koszty. Kariera, jakiej Polacy jeszcze nie widzieli.

Miała 15 lat, gdy zjawiła się w warszawskim teatrze Buffo i  poinformowała jego szefów, że zamierza nie tylko dostać się do zespołu „Metra", ale także zostać jego pierwszą gwiazdą. Potem były kontrowersyjne występy w reality show, rozbierane sesje zdjęciowe, powiększanie biustu i setki koncertów w prowincjonalnych miasteczkach. Następnie Doda ogłosiła światu, że jest królową popu. I wszyscy uwierzyli.

Jej ostatnia płyta, „Seven Temptations", mimo wygórowanych oczekiwań okazała się komercyjną porażką. Czy Rabczewska się po niej podniesie? Miewała już lepsze i gorsze okresy, ale jak dotąd za każdym razem udowadniała, że jest jedyną polską gwiazdą pop z pomysłem na  siebie.

Janusz Lewandowski

Był jednym z tych, którzy wprowadzali w Polsce kapitalizm. Dziś odpowiada za budżet UE.

Przed 29 czerwca inni europejscy komisarze mieli jeszcze szansę. Mogli odwiedzić jego gabinet i wybłagać kilka dodatkowych miliardów euro. Po  tej dacie – już nie. Wtedy przyjęto tzw. ramy finansowe na lata 2014-2020. To dokument określający, jak zostaną podzielone unijne pieniądze. Janusz Lewandowski, komisarz ds. budżetu, odpowiada za  realizację tych wytycznych.

Jak mówią w Brukseli, szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso w  kwestiach gospodarczych słucha się głównie Lewandowskiego. Lewandowski zawsze był liberałem. Nie ukrywa dystansu wobec etatystycznych pomysłów – także wtedy, gdy ich autorami są rządzący dziś Polską przyjaciele, z  którymi przed laty zakładał Kongres Liberalno- -Demokratyczny. Podkreśla, że przyjechał do Brukseli ze wschodnioeuropejską perspektywą. Wyścig z gospodarczymi potęgami świata – mówi – musimy umiejętnie godzić z wyrównywaniem różnic cywilizacyjnych w EU. Ma 60 lat, funkcję unijnego komisarza pełni od dwóch lat.

Jan Tomasz Gross

Przywraca pamięć. Burzy łatwy podział na sprawców i ofiary.

Statystycznego Polaka wychowanego w micie narodowej bezgrzeszności pobudzić można tylko wstrząsem. A któż może wstrząsnąć nim bardziej od  aroganckiego Polaka o żydowskich korzeniach, z Nowego Jorku, który ośmiela się zakwestionować ów mit bezgrzeszności? Książki Grossa nie  odkrywają Ameryki, napisane są tendencyjnie, wątpliwości Gross rozstrzyga na niekorzyść Polaków. Ale właśnie dzięki niedociągnięciom są socjologicznym fenomenem. Przed Grossem Żydzi zajmowali w polskiej świadomości oswojone już miejsce bezimiennej, wielomilionowej ofiary. Po  Grossie odzyskali człowieczeństwo. Stali się znów zwykłymi ludźmi, w  dodatku sąsiadami, którzy z naszym udziałem pewnego dnia zniknęli. I o  których zapomnieliśmy.

Wznieca empatię, żal i poczucie straty. Ale też prowokuje demona antysemityzmu, trzymanego ostatnio w ryzach politycznej poprawności.

Edward Miszczak

Mówią o nim „Midas polskich mediów".

W czasach gdy kierował programem Radia RMF FM, ta młoda wówczas krakowska rozgłośnia biła rekordy słuchalności. Potem stał się twórcą sukcesów stacji TVN, od lat jest jej dyrektorem programowym. Krytycy zarzucają mu nadmierną komercjalizację telewizji i psucie gustów milionów Polaków tandetną rozrywką. Nie bez racji, bo to on sprowadził do Polski kontrowersyjne programy typu reality show, „Big Brother" czy „Agent", które zmieniły standardy telewizyjnej rozrywki.

Gdy TVN jako pierwsza stacja wyemitowała polskie wersje zagranicznych formatów rozrywkowych, takich jak „Mam talent!", „Taniec z gwiazdami" czy „X Factor", inne stacje zaczęły robić to samo. Miszczak ma nosa do  wyszukiwania talentów. To jemu karierę zawdzięczają m.in. Ewa Drzyzga i  Bogdan Rymanowski. Świat rozrywki zawdzięcza mu z kolei wysyp celebrytów, bo TVN to doskonale działająca machina promocyjna.

Franciszek Smuda

„Franek Smuda czyni cuda!" albo „Franek Smuda, gdzie te cuda?!" –  skandują często piłkarscy kibice.

Co byłoby cudem na Euro 2012 dla trenowanej przez Smudę reprezentacji? Wyjście z grupy? Półfinał? Dobrze, dalej nie fantazjujmy.

Zatrudnienie go wymogli kibice, przekonani, że kadra będzie grała tak jak jego kluby – Widzew, ostatni polski uczestnik Ligi Mistrzów, czy Lech Poznań, z  którym wyszedł z grupy Ligi Europejskiej.

Nasza reprezentacja, w której skład wchodzą m.in. „naturalizowani Polacy": Eugen Polanski, Sebastian Boenisch, Ludovic Obraniak i Damien Perquis, oraz trójka gwiazd Borussii Dortmund: Robert Lewandowski, Kuba Błaszczykowski i Łukasz Piszczek, zaczyna wyglądać jak prawdziwa drużyna. Ale czy ta drużyna naprawdę będzie w stanie osiągnąć jakiś sukces?

W najbliższych miesiącach Franciszek Smuda będzie najważniejszym polskim trenerem. W czerwcu-lipcu przyszłego roku będzie najbardziej uwielbianą albo najbardziej znienawidzoną osobą w Polsce.

Magda Gessler

Najsłynniejsza polska restauratorka. Twierdzi, że śpi trzy godziny na  dobę i zawsze jest na diecie.

To dzięki jej animuszowi kuchennej rewolucjonistki Polacy zaczęli nie  tylko baczniej się przyglądać temu, co ląduje na ich talerzach, ale  także dowiedzieli się, czego i jak wymagać od polskich restauratorów. Ma  niemal sto tysięcy fanów na Facebooku, jej „Kuchenne rewolucje" ogląda ponad 2 mln widzów.

Jerzy Owsiak

Jak nikt inny potrafi zmobilizować miliony Polaków do wspólnej akcji.

Wymyślona przez Owsiaka, dziennikarza, witrażystę i psychoterapeutę z  uprawnieniami, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i jej doroczny finał to ewenement na skalę światową. Za zebrane podczas finału fundusze (w tym roku ponad 47 mln zł) WOŚP kupuje sprzęt medyczny do szpitali dziecięcych w całej Polsce.

Swoim zapałem i energią Owsiak zjednał sobie większość rodaków. Ale ma też nieprzejednanych wrogów, którym naraził się słynnym hasłem „Róbta, co chceta". Konserwatyści widzą w nim przyzwolenie na życie bez norm. Sam Owsiak twierdzi, że nie przejmuje się tymi opiniami i po prostu robi swoje. Co roku organizuje również gigantyczny festiwal Przystanek Woodstock. W tym roku w Kostrzynie nad Odrą padł rekord – koncert The Prodigy oglądało 700 tys. osób!

Jan Pospieszalski

Ludowy trybun w stroju dziennikarza.

Popularność przyniósł mu polityczny talk-show „Warto rozmawiać" – na  pozór dający głos przedstawicielom różnych opcji, w istocie broniący zawsze poglądów prawicy. Nic dziwnego, że kiedy dziennikarz po  katastrofie smoleńskiej pojawił się przed Pałacem Prezydenckim, w tłumie fanatycznych zwolenników Jarosława Kaczyńskiego rozległ się szept podniecenia: „Pospieszalski z nami jest!".

Dziś mało kto pamięta, że  Pospieszalski zaczynał jako muzyk, był basistą m.in. w Czerwonych Gitarach i Voo Voo. Później była tragiczna śmierć syna i gwałtowny powrót do katolicyzmu oraz polityczny skręt w prawo. Prawdziwą sławę obrońcy słusznej sprawy Pospieszalski zyskał w zeszłym roku, gdy razem z  Ewą Stankiewicz zrealizował dokument „Solidarni 2010". Film wywołał kontrowersje, bo jego bohaterowie mówią jednym głosem: katastrofa pod  Smoleńskiem to zamach, premier Tusk ma krew na rękach.

Prof. Wiesław Godzic, medioznawca z SWPS: – Pospieszalski to typ działacza medialnego. Wielu za nim idzie, bo broni dawnych, konserwatywnych norm. A ludzie to  lubią, bo boją się przyszłości. Jest naprawdę zaangażowany, a przez to  wiarygodny.

Marek Belka

Prezes NBP znany z niezależności i ostrego języka.

Kiedy w czerwcu zeszłego roku obejmował stanowisko szefa NBP, wielu ostrzegało, że jego niezależność może sprawić problemy rządowi. W  przeszłości wiele razy wypowiadał się ostro i efektownie, np. gdy odchodził z rządu Leszka Millera, tłumaczył, że nie zamierza „kopać się z koniem".

Ale współpraca Belki z rządem przebiega niemal wzorcowo. –  Gdybym się bał, że będę postrzegany jako breloczek u paska ministra finansów, tobym się strasznie stawiał. Ale ja tego nie muszę robić. Bez fałszywej skromności powiem, że mam wystarczająco mocną pozycję zawodową i polityczną – proszę nie mylić z partyjną – aby móc tego uniknąć –  powiedział w jednym z wywiadów niedługo po objęciu obecnego stanowiska.

Zadanie Belki nie jest łatwe. Zarządza instytucją, która stoi na straży wartości polskiego pieniądza. Ale walka z inflacją, która jest głównym zadaniem Belki, może hamować wzrost PKB, a na tym wzroście najbardziej zależy rządowi. Jak dotąd z jego działalności zadowolony jest i biznes, i rząd.

Belka był m.in. doradcą ekonomicznym prezydenta Kwaśniewskiego, dwukrotnie ministrem finansów, potem premierem. Pracował w Iraku, był sekretarzem wykonawczym komisji gospodarczej ONZ oraz dyrektorem w  Międzynarodowym Funduszu Walutowym.

Tomasz Sakiewicz

Udowadnia, że sprzedawanie bredni, taniej propagandy i spiskowych teorii udających fakty może być całkiem niezłym biznesem.

Od lat prowadzi prawicowe powstanie: walczy z „salonem", demaskuje domniemanych agentów SB, krytykuje Unię Europejską, a generalnie wszystkich, którzy są wpływowi, a nie są związani z PiS.

Sakiewicz jest naczelnym „Gazety Polskiej", tygodnika, który święci triumfy od czasu katastrofy smoleńskiej. Redakcja konsekwentnie przedstawia coraz śmielsze i coraz bardziej nieprawdopodobne teorie spiskowe, dowodząc, że  prezydencki tupolew padł ofiarą zamachu.

Na fali tego sukcesu Sakiewicz stworzył ultraprawicowy polityczny tabloid – „Gazetę Polską Codziennie". Przed ostatnimi wyborami redakcja otwarcie popierała PiS. Sam Sakiewicz w całym kraju organizował przedwyborcze spotkania z politykami PiS i  prawicowymi dziennikarzami (w kraju działa blisko 200 klubów „Gazety Polskiej"). Były też pokazy filmów „Mgła" (o katastrofie smoleńskiej) czy „Solidarni 2010" (o obrońcach krzyża na Krakowskim Przedmieściu).

Agnieszka Holland

Bez jej opinii trudno sobie wyobrazić ważną debatę o telewizji, stosunkach polsko-żydowskich i kulturze.

Nie boi się mówić, działać, nawet ponosić porażki. Stoi na czele Polskiej Akademii Filmowej i często zabiera głos w imieniu środowiska – walczyła choćby o ustawę medialną. Ma wyraziste poglądy polityczne. W wyborach prezydenckich wsparła Bronisława Komorowskiego, nigdy nie ukrywała niechęci do Jarosława Kaczyńskiego i jego partii. Za  rodzaj politycznej wypowiedzi uznany był współreżyserowany przez nią serial „Ekipa", roztaczający przed Polakami wizję idealnego rządu fachowców z poczuciem misji.

Należy do niewielu polskich filmowców, których nazwisko znane jest na Zachodzie – dzięki produkcjom takim jak „Europa, Europa", „Całkowite zaćmienie", „Plac Waszyngtona", ale także pracy dla telewizji. Dla HBO zrealizowała choćby głośny „Strzał w  serce", reżyserowała też odcinki popularnych seriali – „The Wire" czy „The Treme". Jej najnowsza produkcja, „W ciemności", jest polskim kandydatem do Oscara.

Radosław Sikorski

 Szef dyplomacji dorzynający watahy. Na dachu powiewa biało-czerwona flaga. W bezwietrzne dni porusza ją specjalna dmuchawa, a w nocy oświetla specjalny reflektor. Jego dworek w  Chobielinie pochodzi z XVIII w. i ma 800 mkw.

Zazwyczaj w weekendy minister Sikorski spędza czas w Chobielinie z dwoma synami i żoną Anne Applebaum, cenioną komentatorką „The Washington Post", pisarką, zdobywczynią Nagrody Pulitzera.

Sikorski od czterech lat kieruje polską dyplomacją. W czasach gdy prezydentem był Lech Kaczyński, swoją politykę opisywał tak: „Jeśli przyjąć, że Unia Europejska jest tankowcem, to są dwie strategie. Ja stoję na mostku kapitańskim i powoli dopycham się do przyrządów nawigacyjnych, a prezydent płynie małą motorówką i za pomocą flagi oraz  megafonu nawołuje do zmiany kursu".

Jeżeli Sikorski, dziś 48-latek, wejdzie do nowego rządu, a wejdzie na  pewno, to będzie najdłużej urzędującym ministrem spraw zagranicznych w  historii III RP. I nie będzie to zapewne jego ostatnie słowo.

Justyna Kowalczyk

Po zakończeniu kariery przez Adama Małysza Justyna Kowalczyk została jedyną polską megagwiazdą sportów zimowych, murowaną kandydatką do  medali na igrzyskach w Soczi.

To ona w porze zimowych weekendowych obiadów będzie gromadziła przed telewizorami miliony polskich rodzin.

Urodzona w Limanowej 28-letnia biegaczka zdobędzie jeszcze niejedno złoto. Ale osiągnęła już tyle, że  gdyby chciała, spokojnie mogłaby skończyć karierę. Zdobyty w Vancouver złoty medal olimpijski, pierwszy od 38 lat dla Polski na zimowych igrzyskach, gdy na 30. km o 0,3 s wyprzedziła Marit Bjoergen. Do tego srebrne i brązowe medale olimpijskie, złote, srebrne i brązowe medale mistrzostw świata, trzy razy z rzędu wygrana w Pucharze Świata. Chyba żaden polski sportowiec nie trenuje tak ciężko jak ona, na pewno żaden nie osiąga tyle co ona. Wspaniały dowód, że Polak, pardon, Polka potrafi.

Adam Michnik

Dekadę temu mówiono, że może w Polsce wszystko. Dzisiaj wciąż może wiele.

Lepper nazywał naczelnego „Wyborczej" wiceprezydentem. Prawica widziała w nim tajemniczego demiurga, który steruje kolejnymi premierami.

Jego gazecie przypisywano także monopol na kreowanie trendów obyczajowych i  kulturowych. Jak to zwykle bywa, prawda mieszała się z mitem, a wszystko było doprawione sporą porcją przesady. Był oczywiście Michnik za pan brat z grubymi rybami polskiej polityki. Jego eseje wytyczały główne kierunki debaty. Osobowością przytłaczał czynnych polityków. Ale czy zawsze dopinał swego? Jego słynne hasło „Wasz prezydent, nasz premier" z 1989 r. wcieliło się w życie tylko częściowo – Michnik myślał o „historycznym kompromisie" obozu „Solidarności" i PZPR. Na pierwszego niekomunistycznego premiera lansował Bronisława Geremka (premierem został Tadeusz Mazowiecki). A gdy potem namówił Mazowieckiego do  kandydowania na prezydenta, skończyło się to porażką z Tymińskim. I tak już było zawsze. Przewaga „Gazety Wyborczej" nad konkurencją była przytłaczająca, lecz jej zdolności perswazyjne – mocno ograniczone.

Po aferze Rywina zszedł z pierwszej linii. Pisze rzadko, w dodatku ciągle ten sam tekst – o czającym się na prawicy autorytarnym zagrożeniu. Ale  jest Adamem Michnikiem. A to dla wielu Polaków zawsze będzie oznaczać najwyższą moralną kompetencję.

Jolanta Kwaśniewska

Ulubiona pierwsza dama, nazywana królową polskich serc, polską Dianą, a  najczęściej po prostu Jolantą (wszyscy wiedzą, o którą Jolantę chodzi).

Była niezwykle popularna w czasie prezydentury męża i nic się nie  zmieniło. W ostatnich latach kilka razy pojawiała się w sondażach wskazujących, że miałaby spore szanse na prezydenturę. Za każdym razem stanowczo odcinała się od jakichkolwiek planów politycznych.

Jako pierwsza dama angażowała się w działalność charytatywną (Porozumienie bez Barier), ostatnio uczestniczy w działalności Kongresu Kobiet. Prowadzi programy telewizyjne w TVN Style (sama i z córką).

Uchodzi za  ikonę dobrego stylu i elegancji. Nie wszyscy się z tym zgadzają, ale  nikt nie odmawia jej urody, ujmującej natury i wdzięku.

Lech Wałęsa

Bohater naszej zbiorowej wyobraźni. Żyjący bohater narodowy. Nadal wulkan energii.

Zawsze kogoś popiera, choć niełatwo się w tym połapać. Niby kibicuje PO, ale potrafi się okrutnie przejechać po Tusku. Deklarował poparcie dla  PJN, ostatnio ciepło mówił o Palikocie. Wiadomo na pewno jedno: Lech Wałęsa ciągle walczy z Jarosławem Kaczyńskim.

Ale Polacy Wałęsę polityka już dawno odesłali do lamusa – kandydując w wyborach prezydenckich w  2000 r., dawny przywódca „Solidarności" otrzymał smutny jeden procent głosów. Usunął się w cień, a potem został brutalnie zaatakowany teczką „Bolka". I nagle się okazało, że Polacy właśnie takiego Wałęsę szanują. Jest Lechu jednym z nas – tu tkwią źródła jego fenomenu. Nieokrzesany i  grzeszący megalomanią, kręcący w sprawie swojej biografii, mówiący „wałęsizmami", które trudno zrozumieć.

Wałęsa to nasza wąsata ikona, narodowa wizytówka i żywy dowód na to, że były takie czasy, gdy zadziwialiśmy nie tylko cały świat, ale nawet siebie samych.

Władysław Bartoszewski

Gdyby Władysława Bartoszewskiego nie było, trzeba by go koniecznie wymyślić.

Jest w takim momencie życia, że niczego już nie musi. To przecież żywa legenda i unikatowy dowód na to, że można bezpiecznie przejść przez największe katastrofy XX w., zachowując moralne drogowskazy, zdrowie i  poczucie humoru. Bohater AK, więzień Auschwitz, niepokorny inteligent w  PRL, wielki rzecznik polsko-niemieckiego pojednania, szef polskiej dyplomacji. Biografia pomnikowa, ale jakże żywa!

Andrzej Wajda

Człowiek instytucja, reżyser legenda.

Artysta zaangażowany w politykę. Wciąż zabiera głos w sprawach publicznych: po katastrofie smoleńskiej z Krystyną Zachwatowicz apelował, aby nie chować pary prezydenckiej na Wawelu. W udzielonym niedawno włoskiej „La Repubblice" wywiadzie przekonywał, że Jarosław Kaczyński wciąż jest groźny, choć przegrał wybory.

Wajda to autorytet, słuchany w kraju i za granicą, jednak w środowisku filmowym postać przez lata kontrowersyjna. Uchodził za jednego z „baronów" rządzących kinem, członka uprzywilejowanej elity, która blokuje reformy. Dziesięć lat temu wraz z Wojciechem Marczewskim stworzył w Warszawie Mistrzowską Szkołę Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy, konkurującą dziś z powodzeniem z  legendarną łódzką filmówką.

Jako reżyser stał się specjalistą od  wielkich tematów („Katyń") i ekranizacji kanonicznych dzieł polskiej literatury („Pan Tadeusz", „Zemsta"). Jego telewizyjny „Bigda idzie" był komentarzem do kariery Andrzeja Leppera. Właśnie przygotowuje film o  Lechu Wałęsie.

Jacek Rostowski

Mistrz w tworzeniu wokół naszej gospodarki atmosfery sukcesu na  europejską skalę.

Minister finansów Jacek (vel Jan Vincent-Rostowski) przez ostatnie cztery lata starał się „ograć" rynki (czyli inwestorów) i sprawić, by  nie przejmowały się naszym ogromnym i wciąż rosnącym długiem. I żeby nie  potraktowały nas jak Grecji. Jak? Między innymi dzięki dobremu PR i  mniej ( jak przesunięcie środków z OFE do ZUS) czy bardziej finezyjnym zabiegom księgowym.

Najpoważniejsi ekonomiści – włącznie z sojusznikami ministra – mówią, że  w czasie najbliższej kadencji będzie wreszcie musiał przeprowadzić reformy budżetowe. Ot, choćby obciąć nieracjonalne wydatki socjalne czy zreformować KRUS. Eksperci oczekują też, że Rostowski uprości przepisy podatkowe i ograniczy arbitralność urzędników skarbowych. Musi tylko przekonać do tego wszystkiego premiera Tuska, ale to nie powinno być wielkim problemem.

Jacek Rostowski urodził się w Wielkiej Brytanii w rodzinie emigrantów. Studiował ekonomię w London School of Economics. Do Polski zawitał na  początku lat 90., był doradcą Leszka Balcerowicza w czasie transformacji ustrojowej.

Łukasz Wejchert

Ojciec trzech synów i Onetu, największego w Polsce medium internetowego.

Uczył się w duńskich szkołach, studiował w Dublinie. 38-letni dziś Łukasz Wejchert do grupy TVN przyszedł razem z ojcem Janem, jednym z  założycieli stacji.

Kiedy TVN przejmował Onet, mówiono, że TVN kupił młodemu Wejchertowi drogą zabawkę. O nim samym – że o sieci nie ma  pojęcia, a jego jedyną zaletą jest to, że dobrze się urodził. Złośliwcy nie mieli racji. Młody Wejchert poradził sobie doskonale, a Onet, zatrudniający 900 osób, to dziś potęga.

Antoni Macierewicz

Największy radykał w PiS, przy nim Jarosław Kaczyński może uchodzić za  uosobienie umiaru.

Jest idolem zwolenników teorii spiskowych i totalnej lustracji, ludzi przekonanych o zamachu w Smoleńsku i rosyjskich wpływach w Polsce. Jeden z założycielu KOR. Wtedy zwolennik Che Guevary, poglądy zmienił na  równie radykalne, ale przeciwne.

W 1992 r., będąc ministrem spraw wewnętrznych w rządzie Jana Olszewskiego, zarzucił współpracę z tajnymi służbami PRL kilkudziesięciu politykom, m.in. prezydentowi Lechowi Wałęsie i marszałkowi Sejmu Wiesławowi Chrzanowskiemu, jednej z  najszlachetniejszych postaci współczesnej historii Polski.

W Sejmie nazywany Antek Policmajster albo Likwidator. Nieomylnie rozpoznaje siedliska wszelkich układów. Rozpoznawał je jako członek sejmowej komisji śledczej ds. prywatyzacji PKN Orlen i jako minister (w rządzie PiS został likwidatorem wojskowych specsłużb, WSI). Autor raportu z  likwidacji WSI. Skarb Państwa zapłacił już ponad 500 tys. zł odszkodowań wymienionym w nim rzekomym agentom.

Elżbieta Bieńkowska

Jeśli pieniądze oznaczają władzę, minister rozwoju regionalnego ma jej pewnie najwięcej w rządzie, bo decyduje o tym, dokąd płyną unijne eurodotacje.

Choć nie ona podejmuje pojedyncze decyzje o przyznaniu dotacji, to  tworzy procedury, dzięki którym sięgnięcie po unijne euro nie sprawia Polakom przesadnych trudności. W ciągu czterech lat jej urzędowania inwestycje infrastrukturalne wspierane dotacjami z Brukseli podtrzymywały puls gospodarki w czasach kryzysu. Około 10 mld unijnych euro rocznie, jakich spodziewamy się w kolejnych latach, ma nam pomóc zbliżyć się do Zachodu.

Bieńkowska pochodzi ze śląskich Mysłowic, jest matką trójki dzieci i posiadaczką dwóch psów. Gdy nie rozmawia o  polityce, to ta piątka jest ulubionym tematem jej rozmów.

Elżbieta Jaworowicz

Jaworowicz to instytucja – obrończyni i rzeczniczka ludzi pokrzywdzonych.

Ostatnia instancja, do której można zwrócić się o pomoc, gdy wszystkie inne zawiodą.

Koledzy z telewizji mówią o niej „rekordzistka" – Elżbieta Jaworowicz przetrwała ponad 20 prezesów TVP, a jej program interwencyjny „Sprawa dla reportera" jest na antenie nieprzerwanie od prawie 30 lat i  wciąż ma wielomilionową publiczność.

O jej popularności może świadczyć choćby to, że zdanie: „To się nadaje do Jaworowicz", na stałe weszło do  języka polskiego.

– Pociąga za sobą ludzi – mówi medioznawca prof. Wiesław Godzic. – I choć część z nich ma zastrzeżenia do rzetelności programu, to dla lokalnych układów jest naprawdę groźna. Jest takim współczesnym Janosikiem, który przynosi ludziom sprawiedliwość.

Anna Dymna

Od dziesięcioleci wybitna aktorka. Od kilku lat – twarz wielkiego przedsięwzięcia charytatywnego.

Polacy pamiętają ją jako śliczną Anię Pawlakównę z „Kochaj albo rzuć", Barbarę Radziwiłłównę oraz z „Damy Kameliowej" czy Marysię Wilczurównę ze „Znachora".

Jednak teraz podziwiają ją w zupełnie innej roli. Prowadzona przez Dymną fundacja Mimo Wszystko powstała właściwie przypadkiem – kiedy dziewięć lat temu okazało się, że przez zmianę przepisów niepełnosprawni umysłowo ze schroniska w podkrakowskich Radwanowicach stracą prawo do korzystania z warsztatów terapii zajęciowej.

Później Dymna jako pierwsza wyciągnęła rękę do Janusza Świtaja, sparaliżowanego po wypadku mężczyzny, który złożył w sądzie wniosek o eutanazję. Dała mu pracę w swojej fundacji, zachęciła do  dalszej nauki.

Dziś aktorka buduje dwa ośrodki rehabilitacyjno-terapeutyczne, organizuje co roku imprezę integracyjną na krakowskim Rynku, a także festiwal piosenki dla osób niepełnosprawnych.

Hanna Gronkiewicz-Waltz

Od ponad czterech lat rządzi stolicą. I wciąż nie widać konkurentów.

Gdy w 2006 r. wygrała wybory na prezydenta Warszawy, w sieci powstał blog HGW Watch. Przez pięć lat blogerzy przyglądali się dokonaniom nowej władzy. HGW Watch zmarł kilka dni temu. Powód? Prawie 70 proc. mieszkańców miasta popiera działania HGW.

Decyzja Lecha Wałęsy, że to  ona zostanie szefem NBP, wywołała wściekłość pracujących jeszcze wtedy w  prezydenckiej kancelarii braci Kaczyńskich. W 1995 r. startowała w  wyborach prezydenckich. Sondaże dawały jej początkowo spore szanse, ale  wybory przegrała z kretesem – zdobyła 2,7 proc. głosów.

Nie obnosi się jak kiedyś ze swoją wiarą, ale wciąż bierze udział w Ruchu Odnowy w  Duchu Świętym. Jednocześnie aktywnie uczestniczy w pracach Kongresu Kobiet. Wiceprzewodnicząca PO. W partii bardzo wpływowa.

Wisława Szymborska

Rzadki przykład pisarki, która woli wypowiadać się jedynie przez swoją twórczość.

Na co dzień nie uświadczysz Szymborskiej w mediach, nie mówi o Smoleńsku czy wyborach. Wyznała przed laty, że „wywiadu już udzieliła", i odtąd konsekwentnie odmawia częstszych występów. Zajmuje się za to czymś staroświeckim, można powiedzieć: niezrozumiałym – pisaniem wierszy. Ze skutkiem noblowskim.

Do jej wielbicieli należą i Umberto Eco, i Woody Allen (!). Młode pokolenia poetów muszą siłą rzeczy konfrontować się z  jej twórczością. Również dzięki niej polska poezja pozostaje jednym z  naszych najlepszych towarów eksportowych.

Jacek Żakowski

Więcej niż dziennikarz.

Potrafi wszystko: napisać esej o współczesnym kapitalizmie, analizę polityczną, błyskotliwy felieton o służbie zdrowia, ostry wywiad z  politykiem bądź głęboki z topowym intelektualistą zza oceanu, szkic o  kulturze, książkę o pułapkach zbiorowej pamięci.

Można się krzywić na  niesprawiedliwość wielu jego ocen, ale docenić trzeba, że jako jeden z  pierwszych w polskiej debacie ostrzegał przed pułapkami wolnorynkowego kapitalizmu.

Ostry skręt na lewo potrafi pogodzić z upartą pochwałą rządów Tuska. Jednych odpycha, innych pociąga, nikogo nigdy nie nudzi.

Bez dwóch zdań osobowość polskiego dziennikarstwa. Jedna z największych.

Adam „Nergal" Darski

Książę ciemności. Nie mieliśmy dotąd w Polsce takiej gwiazdy: lider deathmetalowego zespołu, zdeklarowany satanista stał się jednym z najpopularniejszych celebrytów w kraju, gdzie ponad 90 proc. mieszkańców deklaruje przywiązanie do wartości chrześcijańskich.

W wywiadach mówi o satanizmie i wywołuje ogólnonarodową dyskusję o wolności przekonań. Wcześniej –  zmagając się z białaczką – poruszał serca milionów, ale też szerzył wiedzę na temat choroby, promował oddawanie szpiku, dawał nadzieję innym chorym. Pierwszą falę popularności przyniósł mu romans z Dorotą „Dodą" Rabczewską. Najnowszą – występy w „The Voice of Poland". Ostatnio w jego życiu zmieniło się wszystko, poza muzyką – Behemoth wciąż gra ciężki metal, a Nergal w tekstach uderza we wszystko, co święte. Nie szkodzi, że duża część fanów nigdy nie słyszała jego muzyki – identyfikują się z  tym, co mówi.

Kazimierz Kutz

Ostry w sądach, nie przebiera w słowach. Takiego Kutza ludzie chcą słuchać.

Wybitny reżyser, twórca pamiętnej śląskiej trylogii („Sól ziemi czarnej", „Perła w koronie", „Paciorki jednego różańca") to również aktywny uczestnik i komentator polskiego życia publicznego. „Warszawskie elity to ja mam w dupie", „Ruski ch… w centrum miasta" (o Pałacu Kultury), „To filmy robione dla idiotów przez kretynów" (o rodzimych komediach romantycznych), „Pan się wywróci na tej trumnie, to początek pańskiego końca" (o Zbigniewie Ziobrze w kontekście sprawy śmierci Barbary Blidy). Krytykuje, wyszydza, miesza, a wszystko w myśl własnej dewizy: „Życie jest krótkie… więc po cholerę być przeciętnym człowiekiem?".

Zajął trzecie miejsce w plebiscycie „Gazety Wyborczej" na  najwybitniejszego Ślązaka XX wieku. W ostatnich wyborach parlamentarnych – startując do Senatu – dostał 81 662 głosy. Był to drugi wynik na  Śląsku (w 2007 r. otrzymał tu rekordowe poparcie). Startował w wyborach z własnego komitetu. Gdy przed rokiem opuszczał klub PO, przekonywał: „Ta partia nie zrobiła nic dla Górnego Śląska". Samego siebie nazywa Ślązakiem związanym z Polską.

Szymon Hołownia

Publicysta, pisarz, niedoszły dominikanin, celebryta. Przez miesięcznik „Press" okrzyknięty głównym polskim telekaznodzieją.

Hołownia, z zawodu psycholog i ratownik medyczny, mówi o Bogu i Kościele inaczej niż w Radiu Maryja. Ale Polakom to się podoba: właśnie nagrodzili go Wiktorem publiczności.

Hołowni, szefowi programowemu kanału Religia.tv oraz autorowi książek poświęconych wierze, nie można odmówić zasług. Jego krasomówczy talent, spora wiedza teologiczna, a  wreszcie humor sprawiają, że co bardziej światli polscy katolicy odetchnęli z ulgą. Odetchnęli też niewierzący, co więcej, pod wpływem Hołowni – o czym informują np. portale dominikańskie – niektórzy zdecydowali się nawet na chrzest.

Bez wątpienia wpływy publicysty znacznie wzrosły, odkąd kilka lat temu zdecydował się wspólnie z  Marcinem Prokopem prowadzić w TVN show „Mam talent" (w listopadzie nakładem wydawnictwa Znak ukaże się ich wspólna książka „Bóg, kasa i  rock’n’roll"). Hołownia jest już nie tylko propagatorem wiary z twarzą inteligentnego, dowcipnego krytyka wad polskiego katolicyzmu, lecz także jednym z ulubionych bohaterów portali plotkarskich.

Waldemar Pawlak

 Dwukrotny premier, teraz wicepremier, za chwilę dalej wicepremier, w tym sensie jeden z najmocniejszych polityków III RP.

Mistrz walki o wpływy dla PSL, jego elektoratu i działaczy. Tej partii już wiele razy przepowiadano śmierć, a ona niezmiennie trwa i ma się dobrze. Podobnie jak sam Waldemar Pawlak. Małomówny, dyskretny, skuteczny.

Mieszka w Żyrardowie, 50 kilometrów od Warszawy, skąd do  stolicy dojeżdża pociągiem.

Miłośnik internetu i najnowszych technologicznych gadżetów. Szef Ochotniczej Straży Pożarnej.

Irena Eris

Jej nazwisko jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek.

Dr Irena Eris dała Polkom kosmetyki do pielęgnacji skóry i nauczyła korzystać ze spa. Jest w setce najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost", otrzymała Nagrodę Kisiela.

Zaczynała w 1983 r. od małego zakładu rzemieślniczego. Dziś laboratorium kosmetyczne Dr Irena Eris to jedno z  najbardziej innowacyjnych polskich przedsiębiorstw. Wprowadziło m.in. na  rynek serię kosmetyków Telomeric, bazującą na technologii nagrodzonej w  2009 r. Nagrodą Nobla. Irena Eris prowadzi również hotele spa –  najbardziej znany jest hotel Wzgórza Dylewskie. W biznesie pomaga jej mąż Henryk Orfinger. Ona – jako wykształcona farmaceutka (doktoryzowała się na berlińskim Uniwersytecie Humboldta) – nadzoruje badania i rozwój. On – walczy o rynek. Małżeństwem są od 37 lat.

Mirosław Bałka

Jeden z nielicznych polskich twórców, którym udał się transfer do  ścisłej czołówki światowej artystycznej pierwszej ligi.

Ważny moment tego transferu to 2009 r., kiedy prestiżowa londyńska Tate Modern na ponad pół roku oddała mu cały parter. Pokazał wtedy gigantyczny pusty kubik wypełniony mrokiem – wielki projekt, wielkie wydarzenie, wielki entuzjazm widowni oraz krytyków.

Długo pracował na  ten sukces. W połowie lat 80. z Mirosławem Filonikiem i Markiem Kijewskim założył grupę Neue Bieriemiennost – trochę performerski, trochę rzeźbiarski kolektyw produkujący prześmiewcze, antysystemowe prace. Później był okres rozbudowanej metaforyki. W latach 90. Bałka intensywniej zainteresował się tradycją sztuki minimal i testował nowe materiały – a to zmajstrował mydlany korytarz (na weneckim Biennale w  1993 r.), a to nakręcił wideo o palących się gazowych kurkach („BlueGasEyes", 2004). Zajmuje się przede wszystkim tematami pamięci, traumy, wyparcia. Chociaż – cokolwiek zrobi – przypisuje mu się wypowiedź o Holocauście. Sam w wywiadach twierdzi, że „za szybko zapominamy i zrzucamy winę na innych. Dlatego ja chcę przypominać".

Sławomir Sierakowski

Ile talentu potrzeba, aby w wieku 32 lat uchodzić za niespełnioną nadzieję polskiej polityki?

Ledwo wystartował ze swym kwartalnikiem „Krytyka Polityczna", a już stał się głośny. Był rok 2003 i elity polityczne nagle postanowiły umierać za  Niceę. Obłędną licytację, kto mocniej dokopie Europie, zakłócił wzywający do opamiętania list otwarty podpisany przez kilkunastu intelektualistów. Zebrał ich świeżo upieczony magister Sierakowski i z miejsca stał się ważnym punktem odniesienia w polskiej polityce.

Zbudował silny lewicowy ruch społeczny, atrakcyjny dla ideowej młodzieży, ale przyciągający też ludzi dawnej lewicy, którzy po latach liberalnych kompromisów odnajdują tu swoją tożsamość. Pismo, strona internetowa, wydawnictwo książkowe, świetlice w wielu miastach Polski. Dziś to wzorzec dla kolejnych ujawniających się młodych środowisk różnych orientacji, które próbują iść drogą „Krytyki...".

Jarosław Marek Rymkiewicz

Wieszcz prawicy. Wybitny poeta i bezkrytyczny wielbiciel Jarosława Kaczyńskiego.

Przed laty bywał gościem Antoniego Słonimskiego, przyjaźnił się z Adamem Michnikiem (w swojej powieści „Rozmowy polskie latem 1983" pisał: „nasz miły, dzielny, wspaniały Adaś"). 20 lat później przyjął nagrodę Nike (fundowaną przez „Gazetę Wyborczą") za tom „Zachód słońca w Milanówku", ale nie odebrał jej osobiście. „Spodziewali się, że zmienię poglądy za  pieniądze?" – mówił potem. 

W środowisku „Wyborczej" zaczął widzieć zdrajców i kolaborantów. Redaktorów gazety nazwał spadkobiercami KPP. Na wyrok sądu nakazujący mu przeprosiny odpowiedział słowami: „Musi to na Rusi, a u nas jak kto chce".

Po katastrofie smoleńskiej wskazywał winnych i zdrajców. Przekonywał, że Polska jest kondominium, i wzywał do walki z zaborcami. Proponował nawet, że odda statuetkę Nike „powstańcom", by ci przetopili ją na kule.

Andrzej Klesyk

Rządzi potężnym PZU. Nie dla pieniędzy.

Klesyk załatwił to, co przez dziesięć lat nie udawało się rządom, ministrom i zawodowym negocjatorom. W 2009 r. doprowadził do ugody pomiędzy skłóconymi akcjonariuszami PZU – holendrami z Eureko a resortem skarbu. Potem z sukcesem wprowadził PZU na giełdę.

Ma 47 lat. Absolwent Harvardu, pracował w centrach finansowych Nowego Jorku i Londynu. W  fotelu szefa PZU zasiadł dla frajdy kierowania dużą i znaną firmą, a nie dla pieniędzy. Tych ma dosyć – 11 lat temu współtworzył jeden z  pierwszych banków internetowych w Polsce – Inteligo, który kupiło potem PKO BP.

Klesyk prywatnie to miłośnik cygar, ekskluzywnych alkoholi i  wierny widz „Tańca z gwiazdami". Jako były zawodowy tancerz na  parkietowych figurach zna się świetnie.

Aleksander Smolar

Niezmienna precyzja intelektualna. Nie ma drugiego takiego analityka polskiej rzeczywistości.

Prezydent Lech Kaczyński był ciekaw jego opinii, więc zapraszał go do  Lucienia, gdzie spotykali się konserwatywni intelektualiści. Smolar nie  odmawiał, choć nie pasował do tego grona, a dla polityki PiS nie  znajdował nigdy pochwał.

Za Tuska wiele się nie zmieniło. Smolar znów krytykuje władzę. Wskazuje grzechy zaniechania PO i uciekające szanse Polski. Tym razem ma trudniej, bo czyni to wbrew swemu środowisku. Dawni marcowi „komandosi" i KOR-owcy skłonni są wybaczyć PO niemal wszystko, póki stanowi ona zaporę przed powrotem IV RP.

Tuskowi krytyka Smolara wydała się jednak na tyle ważna, że postanowił mieć go po swojej stronie i zaprosił go do Rady Gospodarczej przy premierze. Smolar jednak odmówił.

Zawsze był niezależny. W 1968 r. widział więcej niż zapalczywi, nieco młodsi „komandosi", choć nie opuścił ich w obliczu nadciągającej opresji. Skończyło się więzieniem i emigracją do Francji. Stamtąd organizował wsparcie dla KOR. Wrócił do kraju na wezwanie premiera Mazowieckiego i został jego doradcą.

Jest prezesem wpływowej Fundacji Batorego.

Jerzy Baczyński

W długości stażu wśród naczelnych przebija go tylko Adam Michnik.

Ale Jerzy Baczyński jest jedynym panującym szefem, który od prawie dwóch dekad realnie tworzy i redaguje swoje pismo.

„Polityka" ma już ponad 50 lat, a jej pozycja jest niezmiennie silna. W ostatnich dwóch dekadach to  w dużej mierze zasługa właśnie Baczyńskiego, który swoim okrętem sterował na momentami wybitnie wzburzonym morzu. Wprowadził pismo w erę rynkową, do mniejszego formatu gazetowego, ale nie mniejszego formatu dziennikarskiego.

Dwie dekady na czele jednego z najbardziej opiniotwórczych pism w Polsce – samo w sobie czyni to z Jerzego Baczyńskiego jedną z najbardziej wpływowych osób w Polsce.

W ubiegłym roku kapituła Nagrody im. Andrzeja Woyciechowskiego przyznała mu tytuł Dziennikarza 20-lecia.

Zbigniew Hołdys

Żywa historia polskiego rocka. Bywa dziennikarzem, pisze felietony, pomaga młodym muzykom.

Od 40 lat funkcjonuje w rodzimym show-biznesie i nigdy nie otarł się o  obciach. Kiedy zdecyduje się coś nagrać, może liczyć na towarzystwo najlepszych muzyków w Polsce. Kiedy chce coś powiedzieć, zaproszą go do  telewizji. Może krytykować show-biznes, ile chce, bo żadna z obecnych gwiazdek nie sprzedała tylu płyt, co on.

W latach 60. grał w Kwiatach Warszawy, potem w zespole Maryli Rodowicz, z Andrzejem i Elizą oraz Anną Jantar. Szukał szczęścia w USA. Wrócił i  założył Perfect – zespół legendę, którego płyty rozchodziły się w  milionach egzemplarzy. Z Perfectem grał w czasach świetności grupy, napisał jej największe przeboje, a potem odszedł w atmosferze skandalu. I właśnie kiedy miał podzielić los wielu muzyków, którym po zakończeniu kariery zostaje wspominanie dobrych dawnych czasów, Hołdys zaczął szukać nowej drogi. Jeszcze niedawno sprzedawał instrumenty, bywa dziennikarzem. I wciąż obiecuje, że wróci w wielkim stylu z nową płytą.

Adam Daniel Rotfeld

Jego drugie imię to „polska racja stanu".

Biografią Adama Daniela Rotfelda można obdzielić kilka osób. Urodził się pod Lwowem w rodzinie żydowskiej. Od 1941 r. był ukrywany w klasztorze greckokatolickim. Jego rodzice zginęli w Holocauście. Ma 73 lata. Wieloletni pracownik Państwowego Instytutu Spraw Międzynarodowych, autor ponad 400 prac naukowych.

Przez kilka miesięcy szef polskiej dyplomacji w 2005 r., w rządzie Marka Belki. Rok później został przez Sekretarza Generalnego ONZ powołany na członka, a w 2008 r. na przewodniczącego Kolegium Doradczego Sekretarza Generalnego ONZ do spraw rozbrojenia. Jest współprzewodniczącym polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych. Niektórzy nazywają go jednym z najmądrzejszych ludzi w Polsce. Nie bez racji.

Leszek Czarnecki

 Dorobił się wielkiego majątku, choć nigdy nie robił interesów z państwem.

Jego pasja to wpływanie „pod" – jest nurkiem jaskiniowym (w RPA zszedł na głębokość 194 m). Jego profesją jest wpływanie „na" – przede wszystkim na konkurencyjność na rynku bankowym.

Jego Getin Holding (ma prawie 56 proc. akcji) skutecznie walczy z konkurentami przede wszystkim o klientów z zasobnymi portfelami. Czarnecki kredytuje wiele polskich firm – także z sektorów uznawanych za ryzykowne. I co ciekawe, umożliwia zakładanie biznesu w… jednym okienku. Na liście 100 najbogatszych Polaków naszego tygodnika Czarneckiego wyprzedzają jedynie Jan Kulczyk i  Zygmunt Solorz-Żak – jego majątek oszacowaliśmy na 7,5 mld zł. Omija politykę, choć czasem pisze teksty publicystyczne, w których przekonuje, że politycy powinni skończyć z ideą państwa dobrobytu, a zarazem, że nad obracającymi miliardami dolarów finansistami powinno się roztoczyć większą kontrolę. Ma 49 lat, jego żoną jest Jolanta Pieńkowska.

Kardynał Stanisław Dziwisz

W czasach świetności polskiego Kościoła pewnie nie zostałby hierarchą. Ale Polacy go cenią, bo całym sobą przywołuje moc JP II.

Krakowski metropolita zdaje sobie sprawę z własnych ograniczeń i  nieczęsto korzysta ze swego autorytetu. Życie związał z Karolem Wojtyłą. Był sekretarzem Jana Pawła II. Towarzyszył mu we wszystkich podróżach. Był z nim feralnego popołudnia 13 maja 1981 r., gdy na placu św. Piotra padły strzały zamachowca. Był z papieżem do końca. Zawsze w cieniu, znał ponoć wszystkie watykańskie sekrety. Jego poglądów i opinii nie znał za  to nikt. Włosi nazywali go „Don Stanislao". Pierwszą decyzją Benedykta XVI było mianowanie Dziwisza metropolitą krakowskim. Tym sposobem nagle wyszedł z cienia i stał się osobą publiczną.

W podziałach kościelnych zajmuje pozycję umiarkowanie liberalną. Kardynał Dziwisz nie jest wielkim duszpast

Okładka tygodnika WPROST: 45/2011
Więcej możesz przeczytać w 45/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 16
  • gosc IP
    tak się spodziewałem że szef TP będzie na pierwszym miejscu. W sumie nic
    dziwnego, zwłaszcza że TP w ostatnim czasie wyraźnie umacnia swoją
    pozycję a reklamą FunPack HD to mistrzostwo świata 
    • Marian IP
      Kłopot zasadniczy, to taki, że Wprost nie potrafi odróżnić Polaka WPŁYWOWEGO, od polaka znajdującego się pod WPŁYWEM sił zagrażających suwerenności Polski, przy czym podpowiem, że to nie Putin znajduje się pod wpływem Tuska, a który to jest totalną MARIONETKĄ. Tusk jest bezwolną masą, która nie może NIC - wychyli się, to natychmiast świat dowie się o jego udziale w \"katastrofie\" smoleńskiej.
      • jeszcze pracujacy IP
        Kij ma dwa konce jak sie nie wezma za ludzi ktorzy uczciwie pracuja i im nie pomoga to bedzie jeszcze gorzej nisz w Grecji Ludzie ktorzy pracujauczciwie sa wyzyskiwani to najlepiej podatkiem ich zalatwic aby dziure zalatac bo oni nie pszekreca a biznes zlodzieje jak oszukiwali tak oszukuja i jest dobrze kazdy wie w Polsce a Rzad sie ich boi ruszyc dajcie normalnie zyc bez nerwow czy wybor oplacic mieszkanie czy jedzenie, bo jusz nie ma komu z rzadzacych aby ludziom pomuc ale Pan Bog nie rychliwy ale sprawiedliwy pszemysl to panie Tusk i Komorowski chyba ze jestescie marionetkami biznesu
        • domator amator. IP
          No dobrze.A teraz za Berlusconim- i na taczki.
          • domator amator IP
            Bo ma za sobą lobby medialno-biznesowe,polską pseudointeligencję, kilka milionów wyfraczonych Dyzmów ze stolycy i odmóżdżony przez TVN i Onet naród.