Wszyscy kochają Ryana

Wszyscy kochają Ryana

Są aktorzy, których podziwiamy. Są gwiazdy filmowe, o których plotkujemy. I wreszcie są ci, których plakat chcielibyśmy zawiesić nad łóżkiem. Do tej ostatniej kategorii należy Ryan Gosling, którego „festiwal” trwa właśnie w polskich kinach.
Co to ma być, do cholery!? Photoshop!? – emocje bohaterki „Kocha, lubi, szanuje" podziela zapewne każdy, kto zabłąkał się na seans owej romantycznej komedii. Ryan Gosling zrzuca w niej koszulkę i naszym oczom ukazuje się doskonale umięśniony, gładki tors, z rodzaju tych, jakie nie  występują w przyrodzie.

Wystarczy jeden rzut oka – chociaż dla  przyjemności warto rzucić nim i kilka razy – żeby wiedzieć, że Ryan Gosling jest piekielnie seksowny. Ale nawet seksapil nie czyni jeszcze z  aktora amanta. A Gosling jest nim bez wątpienia, czego dowiódł ostatnimi rolami – w „Drive", które jeszcze nie zjechało z polskich ekranów, w  „Kocha, lubi, szanuje” czy „Blue Valentine”, najlepszym melodramacie ostatnich lat, który jest jednym z przebojów nadchodzącego American Film Festival. Jeżeli wybierzecie się na jeden z seansów we Wrocławiu (festiwal trwa od 15 do 20 listopada), nie zapomnijcie o chusteczkach. Mogą się przydać. 

Ma to „coś"

Nieprzypadkowo zaczęłam od opisu Goslingowego torsu, w końcu zgodnie z  definicją amant to szczególny typ aktora; jak głosi hasło z internetowej encyklopedii: rola amanta wymaga „przede wszystkim warunków zewnętrznych: urody, zgrabnej sylwetki, ponętnego głosu, uroku osobistego". Co jak co, ale takie warunki Gosling spełnia, nie  wyłączając na swój sposób „ponętnego głosu”, którym wykonuje wzruszającą piosenkę w „Blue Valentine”, a także niektóre piosenki na płycie Dead Man’s Bones, zespołu, który założył wraz z Zachem Shieldsem, a który w  2009 r. wydał naprawdę przyjemną płytę, taką w sam raz dla hipsterskiej publiczności.

Jednak amant musi mieć coś jeszcze. To ktoś, w kim jako pierwsza zakochuje się kamera, a dopiero później widownia. Goslinga kamera kocha bez wątpienia, a ów drobny 31-latek jest w stanie wypełnić sobą cały ekran, skupić uwagę, zaczarować. Jak w „Drive", gdzie gra niemal bez słów, bez emocji, na całkowitym wyciszeniu, ale jednym spojrzeniem czy  uśmiechem przekonuje, że jego bohater jest czysty i niewinny, nawet gdy jego srebrna kurtka spływa krwią kolejnego zmasakrowanego przeciwnika. „Ma ten rodzaj charyzmy co Steve McQueen” – napisał po obejrzeniu „Drive” legendarny krytyk amerykański Roger Ebert. Ma to „coś”, co mieli kiedyś Clark Gable, Rudolf Valentino czy Andrzej Łapicki, tylko w  wydaniu absolutnie współczesnym, bardziej lirycznym niż szorstkim.

Jego bohaterowie to nie macho, bo dla macho praktycznie nie ma już miejsca w  kinie, może wyłączywszy Russella Crowe’a w dowolnej roli. Na ekranie Gosling to mężczyzna ujawniający swoją słabą stronę – jak w „Blue Valentine" Dereka Cianfrance. Nie widzieliście lepszego filmu o cichym umieraniu miłości, o tym, jak to, co piękne, gaśnie niepostrzeżenie, ustępując miejsca rutynie. W tym filmie Gosling wraz z Michelle Williams, grającą jego żonę, stworzyli jeden z najbardziej elektryzujących duetów filmowych ostatnich lat. Ciarki przechodzą, gdy tych dwoje rozstaje się w kuchni, gdy bohater Goslinga, łysiejący, wąsaty malarz pokojowy, szlocha i błaga: „Powiedz mi, co mam robić, powiedz mi tylko, co mam zrobić!".

Z Britney u Myszki Miki

Urokliwa chłopięcość, która sprawia, ze wszyscy kochają Ryana, przez pewien czas była jego przekleństwem. Długo nie mógł opuścić szkoły. Urodzony w Londynie (okazuje się, że w Kanadzie także mają Londyn), dzieciństwo spędził gdzieś w Ontario, wystepując na weselach w towarzystwie wujka udającego Elvisa Presleya, a ledwie skończył 10 lat, wziął udział w przesłuchaniach do amerykańskiego telewizyjnego show „Mickey Mouse Club". Po wygraniu castingu, przeniósł się wraz z mamą na Florydę, gdzie kręcono program.

„Mickey Mouse Club" to taśmy prawdy: jeśli nie chcecie przestać cenić Ryana Goslinga, oszczędźcie sobie oglądania jego występów w towarzystwie nastoletnich Britney Spears, Christiny Aguilery i Justina Timberlake’a, który był podówczas jego najlepszym kompanem. „To był mój pejzaż –  opowiadał później o świecie, w jakim spędził kilka lat. – Myszka Miki bez głowy, pijąca kawę w barze; piraci gadający przez telefony, duchy stojące w kolejce po jedzenie”. Kiedy sobie wyobrazić ów zestaw dzieciaków, ciężko pracujący w rozrywce od najmłodszych lat, ku chwale imperium Disneya, aż dziw bierze, że tylko Spears wpadła w depresję.

Jakimś cudem udało mu się nie zostać tanim przystojniakiem z boysbandu, lecz etykietka „MMC" przylgnęła do niego na długo, a postura i uroda latami predestynowały go do ról nastolatków. „Jest pół bogiem, pół człowiekiem” – głosiło hasło promujące „Młodego Herkulesa”, serial z  końca lat 90., będący czymś w rodzaju skrzyżowania „Arabelli” z „Robin Hoodem”. Odziany w skórzane pantalony Gosling-Herkules machał tam świetlnym mieczem i walczył z potworami.

Również rola, która okazała się dla niego przełomowa, była rolą nastolatka – Żyda skina – w głośnym „Fanatyku". Reżyser filmu wybrał właśnie Goslinga ze względu na… pochodzenie. Nie, nie żydowskie. Ryan do rozwodu rodziców wychowywał się w rodzinie mormońskiej, wiedział więc doskonale, czym może być religijny fanatyzm. Wybór okazał się słuszny, nikomu (dorosłemu) nieznany aktor wykazał się taką energią, ekranową charyzmą i takim talentem, że od  tamtej pory jego kariera zaczęła nabierać rozpędu, on sam mógł porzucić parki rozrywki i plastikowy miecz. Jak ujął to niegdyś sam Gosling, opowiadając o „Fanatyku”: „Nagle znalazłem się w Sundance, gdzie ludzie pytali mnie o moje rzemiosło. Musiałem udawać, że je mam”.

Kochać inaczej

Zagniewani młodociani byli specjalnością Goslinga przez ładnych kilka lat, grał ich w „Śmiertelnej wyliczance", „Odmiennych stanach moralności”, „Pamiętniku” (to była wersja romantyczna). Kolejny w  karierze przełom przyszedł wraz z – nomen omen – „Szkolnym chwytem”, gdzie znalazł się wreszcie po drugiej stronie ławki, by zagrać pogrążonego w nałogach nauczyciela. I znów był przejmujący. W 2007 r. stanął oko w oko z Anthonym Hopkinsem na planie „Słabego punktu” i  nikt już nie miał wątpliwości, że to aktor, który jest w stanie „ukraść” film nawet legendzie.

Mimo uznania i sukcesów, aż do czasu „Drive", które uczyniło go celebrytą i zapewniło setki okładek w kolorowych magazynach na całym świecie, Ryan Gosling nie był jednak aktorem rozpoznawalnym na pierwszy rzut oka. Chętnie wybiera kino niezależne, na  swój sposób jest już „muzą” twórcy „Drive”, Nicolasa Windinga Refna, z  którym przygotowuje następne filmy, znowu będzie kręcił z Derekiem Cianfrance, upomniał się o niego też Terrence Malick.

Ktoś napisał niegdyś, że kariera Goslinga przypomina sposób, w jaki do mainstreamu przebojem, po „Titanicu", wkroczył Leonardo DiCaprio. O ile jednak ten drugi wybrał system „jeden film dla mnie, drugi dla was”, ten pierwszy nie chodzi na kompromisy i mówi: „każdy film dla mnie”. Hollywood ostrzyło sobie na niego pazury od dawna, szczególnie po gigantycznym sukcesie „Pamiętnika”, ale Gosling wrócił do komedii romantycznej dopiero po siedmiu latach, wiedząc, czym grozi szuflada z napisem „hollywoodzki amant”. Współreżyser „Kocha, lubi, szanuje” wspomniał w  wywiadzie, że kiedy film był już skończony, z twórcami spotkał się pewien (niewymieniony z nazwiska) potentat z Fabryki Snów, mówiąc: „Brawo, chłopaki, wreszcie zrobiliśmy gwiazdę z Goslinga”. „Nie, to Ryan postanowił być gwiazdą i mieliśmy szczęście, że zgodził się zagrać” –  odpowiedzieli ponoć twórcy komedii.

Jako ekranowy uwodziciel Ryan Gosling wybrał drogę trudniejszą i bardziej wyboistą, lecz bardziej satysfakcjonującą dla niego i widowni. Udowodnił, że kochać to nie znaczy zawsze to samo: na czerwonym dywanie w Cannes całował się więc z  Refnem, namiętnie kocha zwierzęta, a w kinie (w „Miłości Larsa") pokochał niegdyś dmuchaną lalkę.

W styczniu do polskich kin wejdą „Idy marcowe" George’a Clooneya, z Clooneyem i Goslingiem w rolach głównych. Na plakacie twarze obu aktorów tworzą jedno oblicze, przy czym twarz Clooneya znajduje się na okładce złożonego na pół „Time’a”. To film polityczny, o kampanii wyborczej, ale na swój sposób, właściwie niechcący, ów plakat symbolizuje przekazanie pałeczki między amantami dwóch pokoleń. Wystarczy zerknąć na niezawodnego Facebooka: profil starszego z aktorów ma 26 tys. fanów, młodszego – 90 tys. Wprawdzie w  „Idach marcowych” to Clooney startuje w wyborach, ale niewątpliwie wygrywa je Gosling.

Okładka tygodnika WPROST: 45/2011
Więcej możesz przeczytać w 45/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 45/2011 (1500)

  • Setka po polsku 6 lis 2011, 12:00 W tym numerze naszego tygodnika prezentujemy listę 100 najbardziej wpływowych Polaków. To lista, z którą wielu, ich prawo, się nie zgodzi. Ale też nie ukrywamy – to lista subiektywna. 4
  • PiS: nocna zmiana 6 lis 2011, 12:00 Zbigniew Ziobro zrobi wszystko, żeby wyborcy nie uznali go za zdrajcę. Szanse ma jednak niewielkie, bo prezes i tak oskarży go o rozbijanie prawicy. A elektorat mu uwierzy. 6
  • Audiolist do prezesa 6 lis 2011, 12:00 Gdyby ksiądz Adam Boniecki był przewodniczącym Episkopatu Polski, a laureat Wiktora Publiczności – Szymon Hołownia, został szefem programowym Radia Maryja, byłbym spokojny o przyszłość polskiego Kościoła. Nie chcę przez to... 10
  • Wracaj, nasz Disneylandzie 6 lis 2011, 12:00 Wychodzi na to, że mamy polskie Wembley i jest ono położone w Rybniku. Po czerwcowym koncercie Bryana Adamsa burmistrz miasta chce zaprosić do Rybnika Stinga, Claptona lub Guns N’ Roses. Jeśli mogę coś zasugerować – Sting gra u... 12
  • 100 najbardziej wpływowych Polaków 6 lis 2011, 12:00 Oto lista osób, które najmocniej wpływają na nasze życie. Dobrze i źle, niektórzy nas wzbogacają, inni ogłupiają. Wpływają na zawartość naszych portfeli i jakość naszych dróg. Na naszą wiedzę o świecie, nasze gusta, a czasem na nasze poczucie dumy. 16
  • Igor Ostachowicz 6 lis 2011, 12:00 „Szara eminencja" to wyświechtane określenie, ale do niego pasuje jak ulał. O źródło wpływów tego tajemniczego 43-latka pytam ważnego polityka Platformy. 36
  • Jerzy Koźmiński 6 lis 2011, 12:00 Zdjęcie jest groteskowe. Początek roku 1990. Pod peerelowskim orłem bez korony, przy wąskim stoliku siedzą Jerzy Koźmiński, minister finansów Leszek Balcerowicz, wiceminister Wojciech Misiąg, rzecznik rządu Tadeusza Mazowieckiego Małgorzata Niezabitowska. Przed nimi plątanina... 40
  • Ewa Wanat 6 lis 2011, 12:00 – Halo, halo – głos Ewy Wanat, redaktor naczelnej Tok FM, niesie się w eterze. – Tu polskie radio – dołącza głos seksuologa dr. Andrzeja Depki. – Chociaż niektórzy twierdzą, że antypolskie – dodaje Ewa Wanat, a dr Depko żywo podejmuje:... 64
  • Skrajną prawą, marsz 6 lis 2011, 12:00 Upudrowani naziści, narodowcy, kibole, neoczetnicy, wyznawcy Światowida. Do nich ma w tym roku należeć Święto Niepodległości. 76
  • „Kochaj i rób” 6 lis 2011, 12:00 Często ci, którzy bardzo „miłują” Jezusa na krzyżu, potrafią okazywać nienawiść i pogardę wobec tych, którzy nie podzielają ich miłości lub też czują ją inaczej. 80
  • Kompromis – pojęcie nieznane 6 lis 2011, 12:00 Politycy w demokracji chcieliby rządzić bez ustępstw, negocjacji i kompromisów. Przecież to zdumiewające. 81
  • Ciemność widzę! Ciemność! 6 lis 2011, 12:00 Nowo wybranego papieża opuszcza duch święty, papież się załamuje, a wspiera go tylko… Jerzy Stuhr. Grający papieskiego rzecznika prasowego. A nam tłumaczy, co ma wspólnego aktorstwo z papiestwem, a teatr z Kościołem. 82
  • Lot Wrony, Wrona LOT-u 6 lis 2011, 12:00 Od czasu lądowania z najbliższą rodziną widuje się w telewizjach śniadaniowych. Kapitana Wronę wessał mit bohatera. A mit kontrolują linie lotnicze LOT. Wypadek boeinga zamieniły w telenowelę i sprawną akcję promocyjną. 89
  • Jak pięknie upadam 6 lis 2011, 12:00 Gdy prowadził „Teleranek”, znała go cała Polska. Później wszystko stracił – przez alkohol. 27 października zmarł Tadeusz Broś. 92
  • Szakal, brat Lenina 6 lis 2011, 12:00 Miana arcyterrorysty pozbawił go bin Laden. Dziś, po śmierci szefa Al-Kaidy, Iljicz Ramirez Sanchez chętnie odzyskałby prestiżowy tytuł. Zza murów francuskiego więzienia dba o swoją legendę. O mit Carlosa, szlachetnego rewolucjonisty, niesłusznie zwanego Szakalem. 94
  • Grecka gorączka znów atakuje 6 lis 2011, 12:00 Europa musi ratować Grecję i wspierać prywatne banki, bo inaczej posypie się cały rynek finansowy i zaczną bankrutować kolejne kraje. 98
  • Wszyscy kochają Ryana 6 lis 2011, 12:00 Są aktorzy, których podziwiamy. Są gwiazdy filmowe, o których plotkujemy. I wreszcie są ci, których plakat chcielibyśmy zawiesić nad łóżkiem. Do tej ostatniej kategorii należy Ryan Gosling, którego „festiwal” trwa właśnie w polskich kinach. 102
  • Między Rio i Budapesztem 6 lis 2011, 12:00 Każde polskie dziecko wie, że jednym z przekleństw kraju nad Wisłą jest jego położenie między Rosją i Niemcami. Co ja plotę. Po kolejnych reformach edukacji, spychaniu historii, ograniczaniu nauczania tej najnowszej, wykładowców... 108
  • Niedźwiedzia przysługa 6 lis 2011, 12:00 Nie jestem człowiekiem religijnym, w jakimś niejasnym zakresie jestem jednak człowiekiem uduchowionym. Podlegam wrażeniom mistycznym bardziej i chętniej niż wielu moich wierzących znajomych. Pewnie dlatego uwielbiam rozmawiać z kapłanami,... 109
  • Śpiewający dom 6 lis 2011, 12:00 Dziś w Meksyku jest gorąco. Temperatura nie chce spaść poniżej 30 stopni Celsjusza i choć siedzę nad chłodnym Pacyfikiem, to nawet wieczorem ciężko tu odetchnąć. Miałam nadzieję na słodkie, soczyste mango, niestety, o tej porze roku... 110
  • Zadyszka po Zaduszkach, czyli Pancerni z wizytą w zaświatach 6 lis 2011, 12:00 Nie pierwszy to raz kiedy z braku sprzętu Rudy pełni zadania bojowe również pod wodą; śledzenie ruchów przeciwnika na dnie zbiorników wodnych to jedno z bardziej niewdzięcznych zadań Pancernych. Pierwszy raz dzieje się to jednak w okolicach Zaduszek i Janek, choć miłośnik... 112
  • Podpowiedzi dla premiera 6 lis 2011, 12:00 To chyba oczywiste, że 8 listopada powstanie rząd lepszy niż poprzedni z tym samym premierem, który będzie lepszy, niż ten sam premier poprzedni i z programem działań jeszcze lepszym, niż program działań rządu poprzedniego, którego szefem był ten sam premier, który będzie lepszy. 112
  • WiP na deskach 6 lis 2011, 12:00 Żyjemy w czasach nadprodukcji protestu. Protestują prawie wszyscy, i to każdego dnia. W Grecji strajkują nawet tak odległe od strajków branże jak urzędnicy skarbowi, strażacy czy tancerki erotyczne. Nikogo już nie szokują strajki... 114

ZKDP - Nakład kontrolowany