Szakal, brat Lenina

Szakal, brat Lenina

Miana arcyterrorysty pozbawił go bin Laden. Dziś, po śmierci szefa Al-Kaidy, Iljicz Ramirez Sanchez chętnie odzyskałby prestiżowy tytuł. Zza murów francuskiego więzienia dba o swoją legendę. O mit Carlosa, szlachetnego rewolucjonisty, niesłusznie zwanego Szakalem.
W tym tygodniu rozpoczyna się jego kolejny proces. Carlos, skazany w  1997 r. na maksymalny wymiar kary za zastrzelenie w Paryżu 22 lata wcześniej dwóch policjantów i ich informatora, teraz odpowie za serię zamachów z początku lat 80. (11 ofiar śmiertelnych, ponad stu rannych). Wydał wtedy prywatną wojnę władzom Francji, bo te nie uległy jego ultimatum. Nie zwolniły z więzienia dwojga wiernych mu towarzyszy broni: jego niemieckiej żony Magdaleny Kopp z Frakcji Czerwonej Armii oraz  szwajcarskiego terrorysty Bruno Bregueta.

O tego drugiego, zapewne już martwego, upominał się niedawno w liście do Baracka Obamy. O dawnej partnerce zapomniał. Ma nową żonę – broniącą go mecenas Isabelle Coutant-Peyre. Wzięli ślub w więzieniu według reguł szariatu. Niewykluczone, że przyjęcie wiary muzułmańskiej (Carlos podaje różne daty tego aktu, z dwudziestoletnim rozrzutem) miało ułatwić mu przede wszystkim zawieranie związków z kobietami bez oglądania się na  formalności cywilne. Inną żonę, Lenę Jarrar, Szakal zostawił w Sudanie.

W swojej książce „Wyszłam za terrorystę. Miłość pod wysokim napięciem" Isabelle Coutant-Peyre wyznaje, że z małżonkiem – równie mocno jak miłość – łączy ją wspólnota ideowa: sprzeciw wobec amerykańskiej i syjonistycznej opresji, szczególnie okrutnej dla narodu palestyńskiego. A jej życiowy partner to człowiek wyjątkowy i uroczy. Książkę napisała również Magdalena Kopp. Już jej tytuł brzmi inaczej: „Lata terroru. Moje życie u  boku Carlosa”. Autorka twierdzi, że Carlos to „nadęty oszołom” gotów zabijać wszystkich dokoła z zimną krwią. Idei dzielić z nim nie sposób, bo nie wyznaje żadnych. Opinie jego kobiet mówią o nim być może więcej niż analizy speców od terroryzmu. Obie charakterystyki przy tym się nie  wykluczają. Dotyczą bowiem wybujałej osobowości megalomana i mitomana, trafnie już nazwanego celebrytą terroryzmu. 

Guerrillero

Nie wiadomo, ile osób Szakal zabił osobiście (francuskie źródła policyjne wymieniają 83 ofiary). W napadach i zamachach grup, którymi dowodził w latach 70. i 80., mogło zginąć – według jego nonszalanckich rachub – „może półtora tysiąca ludzi, na pewno jednak nie więcej niż dwa tysiące". Rozmaite akcje, przeprowadzane albo pod szyldem Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny, albo na zlecenie służb bloku wschodniego, albo traktowane jak wyroki „rewolucyjnej sprawiedliwości”, nosiły wspólny znak firmowy. Były na swój sposób stylizowane czy wręcz inscenizowane. Przypadkowe ofiary („straty uboczne”) Szakal miał w  pogardzie. Cel i motyw niby były ważne, ale dalece ważniejsza wydawała się sława „guerrillero”.

Fantazja, rozmach, oryginalność. Strzelanie z  ręcznego granatnika do samolotu izraelskich linii El Al z tarasu widokowego lotniska Orly. Albo ślubny prezent dla Magdaleny: wspólny atak na jedną z francuskich elektrowni atomowych. Dobrze brzmiało wojenne imię Carlos, zapożyczone ponoć od prezydenta ojczystej Wenezueli Pereza, który znacjonalizował przemysł naftowy. Szakala, drapieżcę nieuchwytnego, ale tchórzliwego, wymyślili dziennikarze brytyjskiego „Guardiana"; sto twarzy dorobili mu pisarze (Forsyth, Ludlum, Clancy) i  filmowcy. Ramirez Sanchez nie przyznaje się do tego pseudonimu –  inwektywy, na którą nie zasłużył.

W trylogii przygód Jasona Bourne’a główny wróg bohatera nazywa się Carlos i jest przedstawiany jako „najniebezpieczniejszy człowiek wszech czasów". Szakal szczycił się takim tytułem od grudnia 1975 r., gdy dokonał swego najbardziej zuchwałego wyczynu. Z sześcioosobowym komandem Ramienia Rewolucji Arabskiej wziął w Wiedniu 81 zakładników, w tym 11 ministrów uczestniczących w konferencji OPEC. Rzekomy protest przeciw zbyt ugodowej polityce części krajów arabskich wobec Izraela w rzeczywistości był doskonale zaplanowanym skokiem na wielką kasę. Na miejscu terroryści zastrzelili dwóch policjantów i członka jednej z delegacji, który usiłował rozbroić Carlosa, upozowanego – a jakże – na Che Guevarę. Z  połową zakładników terroryści odlecieli do Algieru, przyjęci tam ciepło przez ministra spraw zagranicznych – obecnego prezydenta – Abdelaziza Buteflikę. Carlos do dziś wymienia go wśród swoich wiernych przyjaciół.

Za okup rzędu kilkudziesięciu milionów dolarów część zakładników odzyskała wolność w Algierii, pozostali – w Libii, gdzie zakończył się długi rejs austriackiego samolotu. W Libii, bo zleceniodawcą przedsięwzięcia miał być Muammar Kaddafi. Ramirez Sanchez irytuje się, gdy niektórzy jego samozwańczy biografowie przypisują patronat nad operacją Saddamowi Husajnowi. Żaden z obu despotów swojej wersji już nie  przedstawi. Opowieści Carlosa lepiej zaś traktować z rezerwą. Faktem jest jednak, że do 11 września 2001 r. porwanie było uważane za  najbardziej spektakularną akcję terrorystyczną w dziejach. Carlos stał się postacią znaną w całym świecie, choć ściganą jedynie w jego demokratycznej części.

Drobne usługi

Bezpiecznie czuł się – do czasu – w krajach arabskich, jako rycerz sprawy palestyńskiej. Szakal gościł też w państwach bloku wschodniego, a  jego głównym protektorem pozostawało najpewniej KGB. Najlepszą ze szkół, w jakich się kształcił, była London School of Economics, ale  najważniejszą – Uniwersytet imienia Patrice’a Lumumby w Moskwie. Uczelnia gwarantowała doskonałe przygotowanie lingwistyczne (Carlos zna sześć języków) przyszłym sowieckim szpiegom z krajów Trzeciego Świata. Ramireza Sancheza co prawda z niej relegowano za hulanki i swawole, z  rąk jednak nie wypuszczono.

W sowieckie objęcia Szakal musiał trafić prędzej czy później za sprawą światopoglądowych wyborów swego ojca, bogatego adwokata z Caracas. Mecenas czcił bolszewickiego bożka do tego stopnia, że zapragnął mieć go w rodzinie w trzech osobach: synom nadał imiona Włodzimierz (Vladimir), Iljicz i Lenin. W 1959 r. 10-letni Iljicz obracał się już wśród młodzieży komunistycznej, kilka lat później przeszedł partyzanckie szkolenie na Kubie. Jako terrorysta nie odwoływał się jednak do komunistycznej retoryki; w Trzecim Świecie – a i w tzw. postępowych środowiskach na Zachodzie – mógł zyskać więcej sympatyków (i żołnierzy) pod antyimperialistycznym sztandarem.

Opiekunom ze Wschodu świadczył drobne usługi. Na zlecenie Stasi i Securitate miał likwidować wskazanych uchodźców politycznych z NRD i Rumunii. Prawdopodobnie to Carlos stał za zamachem na siedzibę Radia Wolna Europa w Monachium w 1981 r. Tuż przedtem był w Polsce, nie pierwszy zresztą raz. Nikt nie znalazł niezbitych dowodów tych jego wizyt; generał Kiszczak nie chciał się wypowiadać na ten temat. Ale na Mokotowie do  dziś strzyże i goli pewien starszy pan, który wspomina, jak jego zakład odwiedził Carlos w towarzystwie ochroniarzy z pobliskiej ambasady Syrii.

Z Syrii, zapewne w końcu lat 80., Szakal przeniósł się do Sudanu. Wycofał się już z akcji bojowych, pojął za żonę miejscową piękność, jako szanowany Szejk Hissene zażywał spokoju i wygód w  Chartumie. I tam, po prawie 20 latach pościgu, dopadli go Francuzi. Nigdy nie darowali mu zamordowania policjantów ani późniejszych zamachów na dworce i pociągi. W 1994 r. Szakal został porwany do Paryża. Dokonał tego as wywiadu Philippe Rondot. Oficjalnie okoliczności uprowadzenia nie są znane. Według wieści nieoficjalnych Ramirez Sanchez miał przejść operację plastyczną, by stać się nierozpoznawalnym, czyli wyzbyć się obaw o własną wolność i życie (we Francji był już skazany zaocznie na  dożywocie). Uśpiony przed zabiegiem, nie trafił na salę operacyjną, lecz do samolotu francuskich agentów. W Paryżu czekał go proces, który Carlos zamienił w one man show zawodowego rewolucjonisty. Podobnie będzie i  teraz.

Pozer

Z więzienia Szakal pisze listy i udziela wywiadów. Już po pierwszym wyroku zwracał się m.in. do ówczesnego premiera Lionela Jospina, byłego trockisty, powołując się na ich wspólnotę ideową. Napisał do „Jego Ekscelencji Baracka Husseina Obamy, prezydenta Stanów Zjednoczonych", pozdrawiając go muzułmańskim „Allahu akbar”. Zażądał zamknięcia bazy Guantanamo i zwrócenia jej Kubie. Ponaglał prezydenta Hugo Cháveza, by  ten upomniał się u Francuzów o niesprawiedliwie skazanego obywatela Wenezueli.

W wariacjach pocztowych Carlos ograniczeń nie ma. Inaczej jest z korzystaniem z telefonu: nie wolno mu udzielać wywiadów mediom. Więzień regularnie ten zakaz łamie. W końcu września trafił za to do  izolatki: odpowiedział kilkudniową głodówką. W rozmowach z  dziennikarzami uznał Bin Ladena za męczennika, symbol dżihadu i wzór dla  mudżahedinów. Ataki na WTC chwalił zaraz po 11 września. – Wielki szatan dostał w dupę! – wykrzyknął na antenie telewizji M6. Przyznał wtedy, że  nieco zaczyna go już nużyć tytuł pierwszego terrorysty, więc z ochotą przekazuje go w ręce Bin Ladena.

W wywiadzie dla Europe 1 oburzał się na  telewizyjny film „Carlos" Oliviera Assayasa. Obraz przedstawia go bowiem – jak twierdzi – w fałszywym świetle, jako pijaka i narkomana, który, co  gorsza, nie potrafi prawidłowo trzymać broni. Reżyser przypisuje mu niepopełnione zbrodnie, nieistniejące związki z dyktatorami i absurdalne intencje, a stacja Canal+ pokazuje tendencyjny film na kilka tygodni przed nowym procesem…

Tymczasem Assayasa oskarżano o gloryfikowanie w  „Carlosie" postaci terrorysty i fascynację ideałami rewolucji… Sam reżyser przekonuje, że pokazał raczej drogę od idealizmu do okrucieństwa i cynizmu. Carlosa nazywa „Bin Ladenem lat 70.”, ale zaznacza, że to  uproszczenie odwołujące się do jedynego wyraźnego podobieństwa między nimi: obaj długo byli nieuchwytni. Szakal nie był przewodnikiem i  demiurgiem, jak szef Al-Kaidy, bo nim być nie mógł – indywidualista, pozer, ideologię traktujący instrumentalnie, nieprowadzący świętej wojny, tylko swoją wojnę prywatną. Dla Arabów, w imieniu których zabijał, pozostał najemnikiem, płatnym mordercą, cudzoziemcem.

Między Bin Ladenem a Carlosem jest jeszcze jedna kapitalna różnica. Iljicz Ramirez Sanchez żyje. 12 października skończył 62 lata. Zgodnie z  francuskim prawem – wyrok spodziewany w grudniu nic tu nie zmieni –  będzie mógł liczyć na warunkowe zwolnienie nie wcześniej niż w 2027 r.

Okładka tygodnika WPROST: 45/2011
Więcej możesz przeczytać w 45/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 45/2011 (1500)

  • Setka po polsku 6 lis 2011, 12:00 W tym numerze naszego tygodnika prezentujemy listę 100 najbardziej wpływowych Polaków. To lista, z którą wielu, ich prawo, się nie zgodzi. Ale też nie ukrywamy – to lista subiektywna. 4
  • PiS: nocna zmiana 6 lis 2011, 12:00 Zbigniew Ziobro zrobi wszystko, żeby wyborcy nie uznali go za zdrajcę. Szanse ma jednak niewielkie, bo prezes i tak oskarży go o rozbijanie prawicy. A elektorat mu uwierzy. 6
  • Audiolist do prezesa 6 lis 2011, 12:00 Gdyby ksiądz Adam Boniecki był przewodniczącym Episkopatu Polski, a laureat Wiktora Publiczności – Szymon Hołownia, został szefem programowym Radia Maryja, byłbym spokojny o przyszłość polskiego Kościoła. Nie chcę przez to... 10
  • Wracaj, nasz Disneylandzie 6 lis 2011, 12:00 Wychodzi na to, że mamy polskie Wembley i jest ono położone w Rybniku. Po czerwcowym koncercie Bryana Adamsa burmistrz miasta chce zaprosić do Rybnika Stinga, Claptona lub Guns N’ Roses. Jeśli mogę coś zasugerować – Sting gra u... 12
  • 100 najbardziej wpływowych Polaków 6 lis 2011, 12:00 Oto lista osób, które najmocniej wpływają na nasze życie. Dobrze i źle, niektórzy nas wzbogacają, inni ogłupiają. Wpływają na zawartość naszych portfeli i jakość naszych dróg. Na naszą wiedzę o świecie, nasze gusta, a czasem na nasze poczucie dumy. 16
  • Igor Ostachowicz 6 lis 2011, 12:00 „Szara eminencja" to wyświechtane określenie, ale do niego pasuje jak ulał. O źródło wpływów tego tajemniczego 43-latka pytam ważnego polityka Platformy. 36
  • Jerzy Koźmiński 6 lis 2011, 12:00 Zdjęcie jest groteskowe. Początek roku 1990. Pod peerelowskim orłem bez korony, przy wąskim stoliku siedzą Jerzy Koźmiński, minister finansów Leszek Balcerowicz, wiceminister Wojciech Misiąg, rzecznik rządu Tadeusza Mazowieckiego Małgorzata Niezabitowska. Przed nimi plątanina... 40
  • Ewa Wanat 6 lis 2011, 12:00 – Halo, halo – głos Ewy Wanat, redaktor naczelnej Tok FM, niesie się w eterze. – Tu polskie radio – dołącza głos seksuologa dr. Andrzeja Depki. – Chociaż niektórzy twierdzą, że antypolskie – dodaje Ewa Wanat, a dr Depko żywo podejmuje:... 64
  • Skrajną prawą, marsz 6 lis 2011, 12:00 Upudrowani naziści, narodowcy, kibole, neoczetnicy, wyznawcy Światowida. Do nich ma w tym roku należeć Święto Niepodległości. 76
  • „Kochaj i rób” 6 lis 2011, 12:00 Często ci, którzy bardzo „miłują” Jezusa na krzyżu, potrafią okazywać nienawiść i pogardę wobec tych, którzy nie podzielają ich miłości lub też czują ją inaczej. 80
  • Kompromis – pojęcie nieznane 6 lis 2011, 12:00 Politycy w demokracji chcieliby rządzić bez ustępstw, negocjacji i kompromisów. Przecież to zdumiewające. 81
  • Ciemność widzę! Ciemność! 6 lis 2011, 12:00 Nowo wybranego papieża opuszcza duch święty, papież się załamuje, a wspiera go tylko… Jerzy Stuhr. Grający papieskiego rzecznika prasowego. A nam tłumaczy, co ma wspólnego aktorstwo z papiestwem, a teatr z Kościołem. 82
  • Lot Wrony, Wrona LOT-u 6 lis 2011, 12:00 Od czasu lądowania z najbliższą rodziną widuje się w telewizjach śniadaniowych. Kapitana Wronę wessał mit bohatera. A mit kontrolują linie lotnicze LOT. Wypadek boeinga zamieniły w telenowelę i sprawną akcję promocyjną. 89
  • Jak pięknie upadam 6 lis 2011, 12:00 Gdy prowadził „Teleranek”, znała go cała Polska. Później wszystko stracił – przez alkohol. 27 października zmarł Tadeusz Broś. 92
  • Szakal, brat Lenina 6 lis 2011, 12:00 Miana arcyterrorysty pozbawił go bin Laden. Dziś, po śmierci szefa Al-Kaidy, Iljicz Ramirez Sanchez chętnie odzyskałby prestiżowy tytuł. Zza murów francuskiego więzienia dba o swoją legendę. O mit Carlosa, szlachetnego rewolucjonisty, niesłusznie zwanego Szakalem. 94
  • Grecka gorączka znów atakuje 6 lis 2011, 12:00 Europa musi ratować Grecję i wspierać prywatne banki, bo inaczej posypie się cały rynek finansowy i zaczną bankrutować kolejne kraje. 98
  • Wszyscy kochają Ryana 6 lis 2011, 12:00 Są aktorzy, których podziwiamy. Są gwiazdy filmowe, o których plotkujemy. I wreszcie są ci, których plakat chcielibyśmy zawiesić nad łóżkiem. Do tej ostatniej kategorii należy Ryan Gosling, którego „festiwal” trwa właśnie w polskich kinach. 102
  • Między Rio i Budapesztem 6 lis 2011, 12:00 Każde polskie dziecko wie, że jednym z przekleństw kraju nad Wisłą jest jego położenie między Rosją i Niemcami. Co ja plotę. Po kolejnych reformach edukacji, spychaniu historii, ograniczaniu nauczania tej najnowszej, wykładowców... 108
  • Niedźwiedzia przysługa 6 lis 2011, 12:00 Nie jestem człowiekiem religijnym, w jakimś niejasnym zakresie jestem jednak człowiekiem uduchowionym. Podlegam wrażeniom mistycznym bardziej i chętniej niż wielu moich wierzących znajomych. Pewnie dlatego uwielbiam rozmawiać z kapłanami,... 109
  • Śpiewający dom 6 lis 2011, 12:00 Dziś w Meksyku jest gorąco. Temperatura nie chce spaść poniżej 30 stopni Celsjusza i choć siedzę nad chłodnym Pacyfikiem, to nawet wieczorem ciężko tu odetchnąć. Miałam nadzieję na słodkie, soczyste mango, niestety, o tej porze roku... 110
  • Zadyszka po Zaduszkach, czyli Pancerni z wizytą w zaświatach 6 lis 2011, 12:00 Nie pierwszy to raz kiedy z braku sprzętu Rudy pełni zadania bojowe również pod wodą; śledzenie ruchów przeciwnika na dnie zbiorników wodnych to jedno z bardziej niewdzięcznych zadań Pancernych. Pierwszy raz dzieje się to jednak w okolicach Zaduszek i Janek, choć miłośnik... 112
  • Podpowiedzi dla premiera 6 lis 2011, 12:00 To chyba oczywiste, że 8 listopada powstanie rząd lepszy niż poprzedni z tym samym premierem, który będzie lepszy, niż ten sam premier poprzedni i z programem działań jeszcze lepszym, niż program działań rządu poprzedniego, którego szefem był ten sam premier, który będzie lepszy. 112
  • WiP na deskach 6 lis 2011, 12:00 Żyjemy w czasach nadprodukcji protestu. Protestują prawie wszyscy, i to każdego dnia. W Grecji strajkują nawet tak odległe od strajków branże jak urzędnicy skarbowi, strażacy czy tancerki erotyczne. Nikogo już nie szokują strajki... 114

ZKDP - Nakład kontrolowany