Uwaga na PSL!

Uwaga na PSL!

Dodano:   /  Zmieniono: 10
Zapewne dojdzie do kompromisu w ramach koalicji w sprawie emerytur, ale wątpię, żeby Platforma Obywatelska zrezygnowała z zasadniczych założeń tej reformy.
Każdy, kto myśli, wie, że bez niej Polsce będzie groziła zapaść, co znakomicie wyjaśniają rozumni ekonomiści. Jakieś drobne wyjątki oraz obudowanie zmian rozmaitymi formami pomocy dla osób starszych, ale pracujących, to cele również niewątpliwe. Jednak zdając sobie sprawę z tego, że sama reforma jest niesłychanie ważna, warto przy tej okazji spojrzeć na koalicję. Dotychczas PSL starało się zachowywać pozory niezależności, ale w gruncie rzeczy było koalicjantem wiernym i  spolegliwym. Przy tych proporcjach liczby posłów trudno, żeby było inaczej. Teraz wszakże Polskie Stronnictwo Ludowe próbuje się buntować. Jakie z tego płyną wnioski?

Otóż PO i premier Tusk nie mogą sobie pozwolić na takie bunty czy nawet na za dużo krzywych min robionych przez przedstawicieli PSL (celuje w  tym minister Sawicki), bo skoro PO zamierza przeprowadzić wielkie i  potrzebne reformy zapowiedziane w exposé szefa rządu, to musi mieć solidnego partnera. PSL takim partnerem (mimo szacunku dla korzystnych przemian Pawlaka) nigdy nie będzie. PO musi zatem albo PSL zdyscyplinować, albo porzucić. Przecież następne awantury wybuchną przy okazji reformy KRUS oraz próby zmniejszenia administracji rządowej i  samorządowej, która – zwłaszcza we wschodniej części kraju – jest w  znacznym stopniu opanowana przez PSL. Premier i PO nie mogą sobie pozwolić także na to, by PSL przy okazji wszystkich kolejnych zmian udawało obrońcę uciśnionych, bo to ogromnie utrudnia przeprowadzenie i tak niepopularnych reform. Natomiast zachowanie PSL graniczy z bezczelnością i gdyby nie konieczność przeprowadzenia reformy emerytalnej, partia ta powinna zostać ukarana wyrzuceniem z koalicji. Ludowcy korzystają z tego, że są w koalicji w  stopniu całkowicie nieproporcjonalnym do rozmiarów i popularności. Przykład: w naszych okolicach kandydat na posła z PSL przegrał w  wyborach parlamentarnych i nie minęły dwa tygodnie, a już został wiceministrem edukacji narodowej. Zastępy tych bęcwałów przenikają do  wielu wciąż dla PSL podtrzymywanych agencji i urzędów, zaś samorząd jest przez nich zdominowany. Stronnictwo ma więc w koalicji bycze życie. Z  wdzięczności powinno zatem siedzieć cicho. Ale zachciało się niemądrym i  niewiernym politykom „ludowym" pokazać, że też mają coś do powiedzenia. I zachciało się przy okazji najpoważniejszej i najmniej popularnej reformy wprowadzanej przez rząd.

Nie jestem wielkim zwolennikiem Platformy, a ostatnio spotkało ją wiele zasłużonych i niezasłużonych plag. Jednak miarą jej politycznej stanowczości i mądrości będzie to, jak sprowadzi PSL do pozycji, na jaką ta partia zasługuje, i jak nie pozwoli na szerzenie się „ludowej" głupoty. Już poprzednia minister pracy naszkodziła w wielu drobnych sprawach, a kara jej nie spotkała. Dalsze tolerowanie politycznego szantażu doprowadzi do upadku rządu PO, a co gorsza, do politycznego chaosu w kraju, bo na razie żadnej rozsądnej politycznej układanki nie  widać.

Pora zatem, by Donald Tusk walnął pięścią, a przywódcy PSL niech przestaną się obnosić z fałszywym uśmieszkiem. W obecnej sytuacji Stronnictwo jest po prostu szkodnikiem, który zablokuje wszystkie poważniejsze zmiany, nie ze względu na elektorat, ale dla zaspokojenia tych zastępów miernot, które w wielu miejscach rządzą prowincją. PSL jest ponadto jedyną w Polsce partią klasową, czyli klasycznym anachronizmem. Jak mysz będzie dalej udawała słonia, to już na pewno przy następnych wyborach nikt nie będzie chciał z nią rozmawiać.

A co z  koalicją, jakie są zasady rządów koalicyjnych? Bywa różnie, ale żeby być nielojalnym, przepraszam za cynizm, trzeba być dostatecznie silnym. Słabi, jak PSL, mogą zepsuć wiele krwi, ale nie mają żadnych szans na  dokonanie czegokolwiek pozytywnego. Oczywiście, upór ludowców może doprowadzić do nowych wyborów (mało prawdopodobne), ale to będzie tylko działanie destrukcyjne. PSL nie chce czynić nic konstruktywnego, bo za to się ponosi odpowiedzialność, a partia ta była przez większość okresu po 1989 r. przy władzy właśnie dlatego, że nie popierała żadnych istotnych zmian. To jest klasyczna zasada pasożytnictwa. Pasożyt żyje na  zdrowych roślinach, jak je osłabi, przenosi się gdzie indziej.

Wzywam zatem Platformę Obywatelską i w szczególności premiera Tuska do  nieustępowania. Od tego zależą nie tylko losy PO, lecz także losy Polski. Nie może być tak, że niemądre postulaty SLD czy PSL sprawią, iż  PO ustąpi w znacznym stopniu. Tu chodzi zarówno o reformę emerytalną, jak i o pokazanie, że się traktuje politykę i rację stanu z należną im  powagą. Zaś w polityce najważniejsza są odwaga i gotowość zaryzykowania dla dobra kraju.

Więcej możesz przeczytać w 13/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 10

Czytaj także