Rotfeld: nasi rosyjscy przyjaciele dążą do prawdy. To bezcenne

Rotfeld: nasi rosyjscy przyjaciele dążą do prawdy. To bezcenne

Adam Daniel Rotfeld (fot. PAP/Jacek Turczyk)
- Dobrze się stało, że pani Natalia Lebiediewa prowadzi w tej sprawie od wielu lat poszukiwania. To, co znalazła z całą pewnością jest godne najwyższego uznania i naszej wdzięczności. Bez niej do tych dokumentów byśmy nie dotarli - mówił o odnalezieniu listy nazwisk 1996 polskich obywateli wywiezionych do więzienia NKWD w Mińsku były minister spraw zagranicznych Adam Daniel Rotfeld.

- W dyskusji, która wynikła po przedstawieniu tej informacji, było jasne, że ona sama nie jest pewna, że jest to lista pełna. Uzgodniliśmy zatem, że skonfrontujemy to z listą, którą dysponuje Karta, by stwierdzić, czy te nazwiska się powtarzają - dodał. Według specjalistów, poza prof. Lebiediewą, także zdaniem prof. Wojciecha Materskiego, pełna białoruska lista katyńska powinna obejmować ponad 3,8 tys. nazwisk.

- Nie deprecjonowałbym tego, co znalazła prof. Lebiediewa; przeciwnie - zasługuje ona na najwyższe uznanie i wdzięczność. Nie tylko ona, ale także inni rosyjscy badacze, jak np. Inessa Jażborowska czy Nikita Pietrow. Wszystkie działania naszych rosyjskich przyjaciół, którzy dążą do prawdy, są bezcenne - przekonywał Rotfeld.

W ocenie byłego ministra spraw zagranicznych odnalezienie listy nie jest tematem do robienia sensacji. - O tym była rozmowa podczas ostatniego posiedzenia Grupy ds. Trudnych, gdzie uznaliśmy, że to musi być jeszcze zweryfikowane. Nie mam jednak wątpliwości, że to jest dodatkowa lista ofiar stalinowskich zbrodni, natomiast czy można je uznać za ofiary zbrodni katyńskiej, to dla mnie jest sprawa otwarta - podsumował.

ja, PAP

Czytaj także

 0