Kaczyński mógł odmówić powołania sędziów? NSA to sprawdzi

Kaczyński mógł odmówić powołania sędziów? NSA to sprawdzi

Dodano:   /  Zmieniono: 4
Lech Kaczyński (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
NSA ma rozstrzygnąć, czy prezydent Lech Kaczyński mógł odmówić w latach 2005-2008 powołania sędziów, mimo wniosków o to Krajowej Rady Sądownictwa. Sąd odpowie też, czy takie postanowienie prezydenta należy do spraw administracyjnych.

Sprawy, które ma rozpatrzyć Naczelny Sąd Administracyjny, dotyczą czterech spośród dziesięciu kandydatów na sędziów sądów rejonowych. Skargi sześciu pozostałych będą rozpatrywane 16 i 17 października. Zgodnie z art. 55 par. 1 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, prezydent powołuje sędziów sądów powszechnych do pełnienia urzędu na stanowisku sędziowskim na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. W skargach do NSA kandydaci na sędziów zarzucali prezydentowi, że nie mógł odmówić powołania, jeżeli w tej sprawie trafił do niego wniosek Krajowej Rady Sądownictwa.

Skargi kandydatów

Każdy z kandydatów, których sprawy będą rozpatrywane, złożył do sądu po dwie skargi - jedną na odmowę powołania na stanowisko sędziego, drugą - zarzucającą prezydentowi RP bezczynność w wydaniu postanowienia o powołaniu na urząd sędziego. Skargi tych osób trafiły do NSA wskutek niekorzystnych dla nich rozstrzygnięć Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Już wtedy skarżący argumentowali, że ich wnioski o powołanie na stanowisko sędziego zostały pozytywnie zaopiniowane przez kolegia właściwych sądów rejonowych, Zgromadzenia Ogólne Sędziów oraz Krajową Radę Sądownictwa.

Podnosili, że prezydent RP, jako organ administracji publicznej, nie może ingerować w sprawy związane z obsadą stanowisk sędziowskich. A jeśli nawet miałby takie prawo, to musi uzasadnić swoją odmowę. Brak takiego uzasadnienia może - zdaniem skarżących - "sugerować stosowanie przez prezydenta nieobiektywnych kryteriów przy powoływaniu na stanowisko sędziego".

"Te decyzje są osobiste i w pełni uznaniowe"

W odpowiedziach na te skargi, w latach 2007-2008 ówczesny prezydent tłumaczył, że jego rozstrzygnięcia dotyczą osób prywatnych i dlatego nie są wydawane w trybie administracyjnym. Prezydent argumentował też, że jego uprawnienia do powoływania sędziów są "autonomiczne, osobiste i w pełni uznaniowe, a rozstrzygnięcia w tych sprawach nie mogą być kontrolowane przez sądy administracyjne".

We wszystkich tych sprawach Wojewódzki Sąd Administracyjnego w Warszawie, orzekając w różnych składach sędziowskich, odrzucił skargi kandydatów na sędziów. Sąd w pełni zgadzał się z prezydentem RP, że decyzja o powołaniu lub odmowie powołania danej osoby na stanowisko sędziego nie podlega kontroli sądu administracyjnego. Wprawdzie konstytucja zalicza prezydenta do władzy wykonawczej, ale nie oznacza to, że prezydent należy do administracji publicznej - tłumaczył WSA. Podobną argumentację sąd zastosował w sprawach dotyczących bezczynności prezydenta RP.

Tą samą sprawą powołania na stanowisko sędziego zajmował się już Trybunał Konstytucyjny 19 czerwca 2012 r. (SK 37/08). Trybunał umorzył wówczas postępowanie, bo uznał, że nie została wyczerpana droga sądowo-administracyjna i z tego powodu nie może zapaść wyrok TK. Niewykluczone, że po wyrokach NSA, sprawa ponownie wróci do Trybunału.

ja, PAP

 4

Czytaj także