Wina "Samoobrony"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Każdy, kto w obronie swych grupowych interesów naraża na szwank dobro publiczne i innych grup musi się liczyć z kontrakcją pokrzywdzonych. Kilka miesięcy temu blokadę Samoobrony przełamała ochrona prywatnego centrum handlowego, dziś policja.
Przez 8 dni zezwalano grupom rolników na bezkarne blokowanie dróg w całej Rzeczypospolitej. Największymi poszkodowanymi byli kierowcy, zwykli ludzie nie mogący na czas dojechać do pracy, lekarza. Jedyne, co w ich interesie robiła policja to wytyczanie objazdów i dopilnowanie, by protestujący raz na jakiś czas przerywali blokady. Ostatecznie użyła siły dopiero wtedy, gdy została zaatakowana.

Tak późno, bo uczestnicy blokad teraz z upodobaniem pokazywać będą siniaki i krwiaki do kamer. Rozgorzeje dyskusja, czy policja powinna używać siły, czy nie i ile komu płacić dotacji. W jej toku po raz kolejny rozmydli się to co w blokadach dróg najważniejsze: to, że wąska grupa zorganizowanych rolników występuje przeciw olbrzymiej większości zwykłych obywateli. Po to, by wyciągnąć od nich więcej dotacji. W sposób, który ma w jak największym stopniu utrudnić życie i normalne funkcjonowanie tych, którzy z dotacji nie korzystają.

Rozmydli się też to, że policja po 8 dniach zwłoki w końcu wystąpiła w obronie zwykłych obywateli.

Bartłomiej Leśniewski