Swojskie MBA

Dodano:   /  Zmieniono: 
Między polskimi i zagranicznymi kursami MBA jest więcej różnic niż podobieństw.
Dobry polski kurs MBA jest sześć razy tańszy
niż programy zagraniczne. To jedyna przewaga
Polskie programy MBA najczęściej są oparte na amerykańskich wzorcach. Chociażby z tego powodu studiowanie np. w Europie ma sens, zwłaszcza że różnic może być więcej. Dotyczą one rekrutacji, liczby godzin zajęć, poziomu kadry wykładowczej, a także prestiżu dyplomu na rynku pracy.
Różnice między programami polskimi a zagranicznymi zaczynają się już w momencie otwarcia cennika i analizy warunków rekrutacji. By stać się studentem TRIUM Global Executive MBA (New York University Stern School of Business, London School of Economics and Political Science oraz HEC School of Management w Paryżu), nie wystarczy legitymować się dyplomem wyższej uczelni. Trzeba jeszcze wykazać się minimum 10-letnim doświadczeniem zawodowym (najlepiej na stanowisku menedżerskim), dostarczyć dwa listy rekomendacyjne od pracodawców, zdać test GMAT i przejść pozytywnie rozmowę kwalifikacyjną. Podobne wymagania ma jeden z najlepszych w USA programów Kellogg School of Management. Przeciętny student MBA w Kellogg School of Management ma 8-10 lat doświadczenia. Od kandydatów na studia MBA w Polsce organizatorzy programu WEMBA - uważanego za najlepszy w kraju - wymagają już tylko minimum trzech lat doświadczenia zawodowego. Pozostałe elementy rekrutacji są zbliżone - rozmowa kwalifikacyjna, testy, dobre oceny ze studiów. By stać się studentem mniej prestiżowego kursu MBA w Polsce, wystarczy niekiedy sama rozmowa kwalifikacyjna. Co ciekawe, zdarza się, że nie trzeba mieć nawet tytułu magistra. W Wyższej Szkole Handlu i Finansów Międzynarodowych w Warszawie wystarczy mieć licencjat.
Międzynarodowe programy MBA proponują swoim studentom wiele ułatwień. Program TRIUM oferuje interaktywną
- via internet - edukacyjną platformę komunikacji pozwalającą na utrzymanie kontaktu z profesorami także między zjazdami. Co więcej, spotkania odbywają się za każdym razem w innym miejscu na świecie (m.in. w Nowym Jorku, Londynie, Paryżu).
Program ten różni się od innych położeniem nacisku na społeczno-polityczne tło podejmowania decyzji biznesowych. Co więcej, międzynarodowe programy MBA zwracają uwagę w dużo większym zakresie na zajęcia praktyczne niż kursy polskie. Często dyskutowane są przypadki zaczerpnięte bezpośrednio z życia zawodowego studentów.
Różnice występują także, jeśli chodzi o liczbę wykładów. W Kellogg School of Management, by dostać tytuł MBA, trzeba zaliczyć 29 przedmiotów. W wypadku programu WEMBA wystarczy 20 wykładów, a w Lubelskiej Szkole Biznesu 18.
Polscy absolwenci MBA z pewnością nie mogą też liczyć na taką troskliwość ze strony organizatorów studiów, jaką wykazuje na przykład Kellogg School of Management. Uczelnia i sami wykładowcy biorą aktywny udział w poszukiwaniu pracy dla absolwentów. Studenci mogą także uczestniczyć w dodatkowych warsztatach przygotowujących ich do procesów rekrutacyjnych. W Polsce pomoc oferuje jedynie 40 proc. uczelni.
Przedstawiciele polskich programów MBA nie mają jednak kompleksów. Jak wynika z ankiety BusinessWeeka, uważają oni, że poziom wiedzy i kompetencji ich absolwentów nie odbiega od poziomu osób kończących renomowane kursy międzynarodowe.
Grażyna Leśniak-Łebkowska z programu WEMBA - University of Minnesota podkreśla, że w Polsce obowiązują te same standardy i zasady doboru wykładowców co u partnera. Studenci mają także dostęp do najnowszych podręczników i studiów przypadków, ale ma to miejsce jedynie na najlepszych kursach. Pozostali korzystają z internetowych baz studiów przypadków amerykańskich uczelni, czasami sprzed kilku lat. Problemem w korzystaniu z zagranicznych studiów przypadków jest często zbyt słaba znajomość angielskiego wśród studiujących ograniczająca korzyści. Dlatego wiele uczelni wybiera wariant połowiczny - zajęcia w dwóch językach. Tylko jedna piąta polskich kursów MBA prowadzona jest w całości w języku angielskim.
W Wyższej Szkole Kupieckiej w Łodzi, gdzie 50 proc. zajęć prowadzonych jest w języku angielskim, od kandydatów na studia MBA wymagana jest znajomość języka angielskiego "w stopniu umożliwiającym porozumiewanie się w prostych sytuacjach". Organizatorzy kursu znają angielski chyba na podobnym poziomie jak ich studenci. Już na głównej stronie WWW można znaleźć błędy ortograficzne (łódzki program MBA nazywa się Execiutive MBA).
Trudno się zatem dziwić, że część dyplomów MBA zdobytych na polskich uczelniach ma wartość jedynie w kraju.