Przed nowym prezydentem Ukrainy stoi zadanie gruntownego zreformowania państwa i jego aparatu administracyjnego, policji i sądów, zwiększenia przejrzystości prawa, walka z korupcją, oligarchizacją państwa i gospodarki. Potrzebna jest kontynuacja prywatyzacji i reformy agrarnej czy reformy podatkowej...
Przed Ukrainą wielkie wyzwania, wielkie szanse i ogromne problemy. W latach 90. kraj ten doświadczył najdłuższego i jednego z najgłębszych załamań gospodarczych, jakie dotknęło kraje postkomunistyczne. Stały spadek PKB trwał aż 10 lat (1990-1999) i łącznie wyniósł 61,5 proc. (dane oficjalne). W rzeczywistości był mniejszy, ze względu na przeszacowany wyjściowy poziom PKB i ogromny rozrost szarej strefy, ocenianej na 50 proc. oficjalnego PKB. Niemniej jednak skala i długotrwałość załamania okazały się dotkliwe dla większości społeczeństwa. Zapłaciło ono nie tylko za nieefektywność radzieckiego systemu gospodarczego, ale także za populizm pierwszych rządów niepodleg-łej Ukrainy oraz opieszałość i niekonsekwencję w reformowaniu gospodarki tego kraju.
Dopiero w drugiej połowie 1999 r. zahamowano tendencje spadkowe i gospodarka zaczęła odbijać się od dna, od razu osiągając rekordowe tempo wzrostu. Mimo wolnego tempa reform zbudowano podstawy systemu kapitalistycznego, a większość przedsiębiorstw sprywatyzowano. Krótki okres działalności rządu Wiktora Juszczenki (2000-2001 r.) przyniósł przyspieszenie prywatyzacji wielkiego przemysłu, energetyki i rolnictwa. Wprowadzono także ułatwienia podatkowe i rejestracyjne dla małego biznesu, doszło też do znacznej poprawy dyscypliny fiskalnej i płatniczej, szczególnie w energetyce. Pomogła korzystna koniunktura zewnętrzna: wysokie ceny wyrobów metalurgicznych (podstawa ukraińskiego eksportu) na rynkach międzynarodowych w latach 1999-2001 oraz 2003-2004 oraz boom w Rosji. Kraj ten jest głównym partnerem handlowym Ukrainy.
Jednocześnie obniżyła się inflacja (w 2002 roku była nawet ujemna) oraz deficyt budżetowy. Udało się także ustabilizować hrywnę. Bilans handlowy i płatniczy wykazywał systematyczną nadwyżkę, a oficjalne rezerwy dewizowe w połowie 2004 roku przekroczyły 10 mld USD.
Warunki prowadzenia biznesu na Ukrainie są jednak nadal złe. Przedsiębiorcy borykają się z licznymi barierami biurokratycznymi, z nieprzejrzystym prawem, nieskuteczną ochroną praw własności. Trudno się więc dziwić, że poziom inwestycji zagranicznych w stosunku do PKB i liczony na jednego mieszkańca należy do najniższych w naszym regionie. Nierozwinięty sektor finansowy i zacofana sieć infrastruktury (koleje, drogi) to tzw. wąskie gardła rozwoju.
W dodatku w latach 2003-2004 pogorszyła się równowaga makroekonomiczna Ukrainy. Wzrost podaży pieniądza i faktyczne przywiązanie kursu hrywny do słabnącego dolara napędzają inflację, której roczny wskaźnik ponownie przekroczył 10 proc. Nieodpowiedzialne wypowiedzi polityków w czasie listopadowego kryzysu politycznego doprowadziły do kilkudniowej paniki w bankach i na rynku walutowym. Zwycięstwo "pomarańczowej rewolucji" uspokoiło nastroje, jednak nowy rząd i kierownictwo Narodowego Banku Ukrainy będą musiały zaostrzyć politykę fiskalną i monetarną. Przyjdzie im też zderzyć się z populistycznymi obietnicami z kampanii wyborczej. W dodatku wiosną 2006 r. Ukrainę czekają kolejne wybory, tym razem parlamentarne.
Chociaż obaj główni kandydaci do fotela prezydenckiego opowiadali się za kontynuacją reform rynkowych, wybór Juszczenki, byłego prezesa NBU, stwarza większe szanse ich urzeczywistnienia. Przed nowym prezydentem stoi zadanie przeprowadzenia gruntownej reformy państwa i jego aparatu administracyjnego. To powinno pomóc w poprawie klimatu gospodarczego, w zbliżeniu Ukrainy do Unii Europejskiej oraz w utrwaleniu tendencji wzrostowych. Łatwiej jednak napisać, niż przeprowadzić. Ukrainę czekają więc trudne lata.
Dopiero w drugiej połowie 1999 r. zahamowano tendencje spadkowe i gospodarka zaczęła odbijać się od dna, od razu osiągając rekordowe tempo wzrostu. Mimo wolnego tempa reform zbudowano podstawy systemu kapitalistycznego, a większość przedsiębiorstw sprywatyzowano. Krótki okres działalności rządu Wiktora Juszczenki (2000-2001 r.) przyniósł przyspieszenie prywatyzacji wielkiego przemysłu, energetyki i rolnictwa. Wprowadzono także ułatwienia podatkowe i rejestracyjne dla małego biznesu, doszło też do znacznej poprawy dyscypliny fiskalnej i płatniczej, szczególnie w energetyce. Pomogła korzystna koniunktura zewnętrzna: wysokie ceny wyrobów metalurgicznych (podstawa ukraińskiego eksportu) na rynkach międzynarodowych w latach 1999-2001 oraz 2003-2004 oraz boom w Rosji. Kraj ten jest głównym partnerem handlowym Ukrainy.
Jednocześnie obniżyła się inflacja (w 2002 roku była nawet ujemna) oraz deficyt budżetowy. Udało się także ustabilizować hrywnę. Bilans handlowy i płatniczy wykazywał systematyczną nadwyżkę, a oficjalne rezerwy dewizowe w połowie 2004 roku przekroczyły 10 mld USD.
Warunki prowadzenia biznesu na Ukrainie są jednak nadal złe. Przedsiębiorcy borykają się z licznymi barierami biurokratycznymi, z nieprzejrzystym prawem, nieskuteczną ochroną praw własności. Trudno się więc dziwić, że poziom inwestycji zagranicznych w stosunku do PKB i liczony na jednego mieszkańca należy do najniższych w naszym regionie. Nierozwinięty sektor finansowy i zacofana sieć infrastruktury (koleje, drogi) to tzw. wąskie gardła rozwoju.
W dodatku w latach 2003-2004 pogorszyła się równowaga makroekonomiczna Ukrainy. Wzrost podaży pieniądza i faktyczne przywiązanie kursu hrywny do słabnącego dolara napędzają inflację, której roczny wskaźnik ponownie przekroczył 10 proc. Nieodpowiedzialne wypowiedzi polityków w czasie listopadowego kryzysu politycznego doprowadziły do kilkudniowej paniki w bankach i na rynku walutowym. Zwycięstwo "pomarańczowej rewolucji" uspokoiło nastroje, jednak nowy rząd i kierownictwo Narodowego Banku Ukrainy będą musiały zaostrzyć politykę fiskalną i monetarną. Przyjdzie im też zderzyć się z populistycznymi obietnicami z kampanii wyborczej. W dodatku wiosną 2006 r. Ukrainę czekają kolejne wybory, tym razem parlamentarne.
Chociaż obaj główni kandydaci do fotela prezydenckiego opowiadali się za kontynuacją reform rynkowych, wybór Juszczenki, byłego prezesa NBU, stwarza większe szanse ich urzeczywistnienia. Przed nowym prezydentem stoi zadanie przeprowadzenia gruntownej reformy państwa i jego aparatu administracyjnego. To powinno pomóc w poprawie klimatu gospodarczego, w zbliżeniu Ukrainy do Unii Europejskiej oraz w utrwaleniu tendencji wzrostowych. Łatwiej jednak napisać, niż przeprowadzić. Ukrainę czekają więc trudne lata.