Sejm nie wybrał Rzecznika Praw Dziecka

Sejm nie wybrał Rzecznika Praw Dziecka

Dodano:   /  Zmieniono: 
Sejm nie wybrał Rzecznika Praw Dziecka. Żadna z dwóch kandydatek: posłanka PiS Anna Pakuła-Sacharczuk oraz rekomendowana przez PO prawniczka Anna Leśnodorska nie otrzymały wymaganej większości głosów.
Głosowanie poprzedziła nerwowa debata, której efektem było skonfliktowanie uczestników paktu stabilizacyjnego i dwa wnioski do Komisji Etyki Poselskiej w sprawie wypowiedzi szefa PO Donalda Tuska.

Zbierał się też Konwent Seniorów - na wniosek Tuska, który zarzucił marszałkowi Sejmu Markowi Jurkowi, że uczestniczy w  zjawisku "politycznej korupcji". Jurek określił tę wypowiedź mianem "haniebnej" i zapowiedział skierowanie w tej sprawie wniosku do Komisji Etyki. Taki sam wniosek ma skierować lider LPR Roman Giertych.

Wypowiedź Tuska miała związek z wystąpieniem w debacie Giertycha, który powiedział, że marszałek Sejmu obiecał poprzeć kandydaturę LPR na Rzecznika Praw Dziecka, w zamian za to, że LPR poparł kandydaturę PiS na Rzecznika Praw Obywatelskich.

"Pomysł, aby zgłosić kandydata na RPD w imieniu LPR zawdzięczamy panu marszałkowi Markowi Jurkowi, który dwa miesiące temu na  spotkaniu, poświęconym wyborowi również Rzecznika Praw Obywatelskich, zaproponował, aby LPR zagłosowała za RPO i w zamian za to klub PiS poprze kandydatkę, czy kandydata LPR na RPD. Tak też się stało - powiedział Giertych. (RPO został proponowany przez PiS Janusz Kochanowski).

Dodał, że LPR zgłosiła na RPD "naukowca, kobietę po doktoracie, która kończy habilitację", jednak ta kandydatura "nie pasowała" PiS ze względu na brak doświadczenia publicznego (chodzi o dr nauk ekonomicznych Sylwię Sysko-Romańczuk). Wówczas - jak wyjaśnił Giertych - LPR zgłosił posłankę Annę Sobecką z Ligi.

"Nieoczekiwanie po tym zgłoszeniu dowiedzieliśmy się, że klub PiS przedłożył własną kandydaturę, co spowodowało wycofanie naszej kandydatki. Na spotkaniu w ramach paktu stabilizacyjnego z  udziałem pana posła Maksymiuka i pana posła Gosiewskiego ustalono -  pan poseł Gosiewski się na to zgodził - że w przypadku wycofania tej rezygnacji, kandydatka zostanie przegłosowana w ramach paktu stabilizacyjnego" - powiedział Giertych.

"Nie można, koledzy z PiS, ze wszystkimi walczyć. Nie można obsadzać wszystkiego swoimi" - mówił Giertych. Wytknął PiS wzięcie do rządu Zyty Gilowskiej i Zbigniewa Religi. Dodał, że głosując za  tym rządem, Liga miała nadzieję, że premier Kazimierz Marcinkiewicz "zapomni o swoich doświadczeniach jako ministra rządu AWS".

"Ciągle mamy nadzieję, że tak będzie, ale już dziś przygotowujemy alternatywę dla tych ludzi, którzy uwierzyli waszym słowom, a są zdumieni czynami. I LPR będzie taką alternatywą" - powiedział.

Giertych podkreślił, że Liga chce współpracy, mimo tego, że "rząd ma realizować wyłącznie program PiS".

W odpowiedzi na zarzuty Giertycha, Jurek oświadczył, że  rzeczywiście "namawiał go do popierania kandydatury dr. Janusza Kochanowskiego na stanowisko RPO, bo uważa, że to dobry Rzecznik". "I w tej samej rozmowie przed dwoma miesiącami nie wymieniając żadnego nazwiska, (...) mówiłem panu, że pana klub dobrze, gdyby zainteresował się przyszłymi wyborami na stanowisko RPD. Pan wówczas powiedział, że pana to nie interesuje, że pana interesuje stanowisko Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych" -  powiedział Jurek.

Giertych odparł, że klub LPR opowiada się za likwidacją GIODO, w  związku z czym nie mógł być zainteresowany stanowiskiem szefa tego urzędu.

Wspomniany przez Giertycha poseł PiS Przemysław Gosiewski oświadczył natomiast z trybuny sejmowej, że Giertych "mówił nieprawdę".

Tusk mówił natomiast: "Roman Giertych, jak i pan marszałek Jurek, bez takiej intencji, czy świadomie, ale opisali pewien mechanizm, który jeśli jest prawdziwy, oznacza złamanie nie tylko obyczaju i  dobrych zasad, ale oznacza rzecz zupełnie niebywałą, oznacza, że  marszałek Sejmu uczestniczy w zjawisku, które można nazwać bez słowa przesady polityczną korupcją".

Dodał, że chciałby wierzyć "ze względu na rangę stanowiska pana marszałka i dobro całej Izby, że jest to jakiś zbieg nieporozumień, albo brak precyzji".

Merytoryczna debata nad kandydatkami na RPD zeszła na dalszy plan. Rekomendujące je kluby podkreślały: w stosunku do  Leśnodorskiej jej zaangażowanie w pracę z młodzieżą oraz fakt, że  jako jedyna kandydatka opracowała ona projekt działań RPD; w  przypadku Pakuły-Sacharczuk fakt, że posłanka "od wielu lat konsekwentnie podkreśla godność i wartość życia dzieci", szczególnie tych z rodzin wielodzietnych.

Posłowie pytali m.in., czy kandydatki na RPD mają dzieci, jaki jest ich stosunek do podatku prorodzinnego oraz kar cielesnych dla  dzieci.

Elżbieta Radziszewska (PO) powiedziała, że Leśnodorska jest za  podatkiem prorodzinnym, a jeśli chodzi o dzieci, to jest ona osobą młodą, urodzoną w 1977 r. i "życie przed nią". Marek Kuchciński (PiS) powiedział natomiast, że Pakuła-Sacharczuk ma czworo dzieci oraz doświadczenie niezbędne do obrony praw wszystkich dzieci.

Odbyły się dwa głosowania, w których żadna z kandydatek nie  uzyskała wymaganej większości głosów. W pierwszym głosowaniu, nad obiema kandydaturami, Leśnodorska otrzymała 162 głosy, a Pakuła- Sacharczuk - 150. Większość bezwzględna wynosiła 199 głosów. W tej sytuacji Sejm jeszcze raz głosował, już tylko nad kandydaturą Leśnodorskiej. Kandydatka PO uzyskała ponownie 162 głosy. Potrzebna do wyboru większość wynosiła 198 głosów.

Pakułę-Sucharczuk poparł klub PiS, Laśnodorską - PO i SLD. Samoobrona, LPR i większość PSL były przeciw obu kandydatkom.

Marszałek Sejmu zapowiedział, że ogłosi nowy termin zgłaszania kandydatur na RPD.

pap, ss

 0

Czytaj także