Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza wrócić do egzaminu ósmoklasisty w kwietniu. Pomysł nie podoba się nauczycielom, którzy są zaskoczeni takim obrotem spraw. – Tak już było i to się nie sprawdziło. Im później, tym lepiej – przekonują. Przez ostatnie lata uczniowie zmagali się z testami w połowie maja. Nauczyciele tłumaczą, że dzięki temu jest więcej czasu na zrealizowanie materiału, a teraz i tak „każdy goni z programem, żeby wszystko przerobić i mieć czas na powtórzenia”.
Jedna z nauczycielek w rozmowie z Radiem Zet wyjaśnia, że teraz czasu potrzeba tym bardziej, że nie ma obowiązkowych prac domowych. – Dzieci uważają, że jak praca domowa nie jest na ocenę, to w domu nie muszą nic robić: powtarzać, uczyć się do kartkówki. Trudniej jest wprowadzać nowy materiał, bo brakuje utrwalenia poprzedniego. Trzeba więc to zrobić na lekcji. Zostaje więc mniej czasu na nowe treści – wyjaśnia pani Dorota.
MEN chce egzaminu ósmoklasisty w kwietniu. Nauczyciele przywołują zachowania uczniów
Pani Anna zastanawia się z kolei, co będzie w maju i czerwcu. Zwraca uwagę, że młodzież po egzaminach ma mniejszą motywację i niechętnie chodzi do szkoły. W nowelizacji prawa oświatowego znalazły się również inne decyzje, które nie budzą już takich emocji. Dojdzie do rezygnacji z egzaminu maturalnego z języka łacińskiego jako alternatywy dla egzaminu z języka obcego nowożytnego. Uczeń będzie miał też trzy miesiące, a nie sześć na wgląd do pracy egzaminacyjnej.
Nowością jest także propozycja odejścia z typowania egzaminatorów-weryfikatorów, w przypadku sprawdzania prac przy użyciu narzędzi elektronicznych. Aktualnie projekt został wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu. Planowo ma zostać przyjęty w trzecim kwartale 2025 roku.
Czytaj też:
MEN szykuje spore zmiany w polskich szkołach. To koniec z wagarami?Czytaj też:
Szykuje się rewolucja w oświacie? Dyrektor CKE chciałby nowego rozwiązania na maturze
